środa, 2 listopada 1988

Lepiej jest zginąć

Jaki jest Polak – każdy widzi.
Polak się kłamstwem zawsze brzydzi.
Często unosi się honorem,
Piłsudski dla Polaka wzorem.
Mickiewicz i czterdzieści cztery,
Chwała w wąwozie Samosierry.
Żeglarzem, sterem i okrętem,
Śrubką, nakrętką i śrubokrętem
Jest sobie Polak wśród narodów.
Lubi przyjaciół, kocha wrogów.
Występująca z brzegów rzeka?
Gdy trzeba wiać, to nie ucieka.
Ucieczka nie jest honorowa,
Lepiej jest zginąć, niż zrejterować.

Olsztyn, 2.11.1988


Refleksja odautorska po 20 latach:
Czy ktoś wychowany na „Czterech pancernych i psie”, „Stawce większej niż życie”, „Przygodach Pana Michała” a choćby i „Czarnych chmurach” może się tak wyzłośliwiać na własnych rodaków? Widać może, skoro się wyzłośliwia...

I wcale nie przeszkadzało mi to, że na przełomie października i listopada 1988 roku w 2 Kręgu Starszoharcerskim „Szarpie” ćwiczyliśmy intensywnie przed uroczystą wieczornicą z okazji 70. rocznicy odzyskania niepodległości. Powyższy czternastowiersz był dla mnie wówczas odreagowaniem po czterdziestej próbnej recytacji wiersza „Ta, co nie zginęła” Edwarda Słońskiego (skądinąd bardzo poruszającego).

A napisanie złośliwego wierszyka o polskim patriotyzmie wcale mi nie przeszkadzało zadumać się na Westerplatte...


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

Rewolucja w dwóch odsłonach

e
A gdyby tak uderzyć
e
W największy dzwon niebieski.
C
Otworzyć wszystkie okna
C e
I zacząć śpiewać pieśni.

e
Znienacka na ulicy
e
Oczy swe wybałuszyć
C
I krzyknąć w takie słowa,
C e
Że aż powiędną uszy.

e
Rozerwać na sto strzępów
e
Wszystkie gazety świata.
C
Zakopać Biblię, Koran
C e
I przyjaźń mieć wariata.

e
Czekając na Godota,
e
Zbudować dom karciany
C
I żeby wszystko wiedzieć
C e
Wmurować uszy w ściany.

e
Zarządzić w grudniu wielkie
e
Powszechne sianokosy,
C
A po skoszeniu trawy
C e
Drewno do lasu nosić.

e
Wciągnąć na maszt nie flagę,
e
Lecz koszul brudne strzępy
C
I w koszulach tych jechać
C e
Na zagraniczne występy.

e
A za granicą spotkać
e
Sprzedawcę kapeluszy
C
I krzyknąć mu do ucha
C e
"Long live the revolution!".
Reszel, 16.06.1988



-------------------------
Pół roku później...
-------------------------

e
A może by nic nie tłuc?
e
Żadnego dzwonu, nieba,
C
Bo przy zamkniętych oknach
C e
Śpiewać wcale nie trzeba.

e
Nie chodzić po ulicy
e
I oczy mieć spuszczone.
C
Nie krzyczeć i być cicho,
C e
Bo uszy są chronione.

e
I nie rwać już, broń Boże,
e
Gazet, czasopism, prasy.
C
Przeczytać Biblię, Koran,
C e
Wariata zaś na wczasy.

e
Nie czekać na Godota,
e
Rozwalić dom karciany.
C
Wiedza nam niepotrzebna,
C e
Niech gołe będą ściany.

e
Odwołać w grudniu wielkie
e
Powszechne sianokosy,
C
No bo koszenie trawy
C e
Bardzo dla trawy szkodzi.

e
Wciągając na maszt flagę,
e
Wyprać koszule brudne
C
I nigdzie nie wyjeżdżać,
C e
Bo to jest bardzo trudne.

e
U nas też można spotkać
e
Sprzedawcę kapeluszy
C
I cicho mu wyszeptać:
C e
"Już nie chcę rewolucji...".
Olsztyn, 2.11.1988



Refleksja odautorska po 20 latach:
Po pierwsze nie chodzi o rewolucję marksistowską :) Po drugie dwudziestolatkom wszystko kojarzy się z rozpieprzeniem całego świata i zbudowaniem go od nowa (z czym jeszcze wszystko się kojarzy dwudziestolatkom, to każdy doskonale wie...).
Po latach nie pamiętam skąd się wziął cytat "Long live the revolution!". To był chyba jakiś polski poeta zafascynowany (chwilowo być może) Związkiem Radzieckim. Oj, czyż nie Tuwim?

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

niedziela, 5 czerwca 1988

Hodowla cudów

Gdzie jesteś wodzu nasz przewspaniały?
Hodowco cudów, które być miały.
Ojczymie cnót naszych pozłacanych,
Czy pasierbów masz swych za przegranych?

Jak ci w niewinności garniturze?
Wszak niewinność masz nawet na skórze.
Białe, białe, białe rękawiczki.
Kurtyny, zasłony i drzwiczki.

Jedną ręką otworzyłeś nam oczy,
By drugą podać opaski nocy.
Nauczyłeś nas kalekich chodzić,
A po kursie zabrałeś nam nogi.

Porozdawałeś insygnia władzy,
Tym, którzy na pewno jej poradzą.
I gdyby ktoś chciał zapytać o wnioski,
Odsyłamy do ciebie, druhu...
Reszel, 4/5.06.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
To nie jest ani o Tusku, ani o Kaczyńskim, ani o Wałęsie, ani o Piłsudskim nawet... To o druhu B., który z powodu „kryzysu sznurkowego” porzucił w 30 sekund założoną przez siebie 2 latach wcześniej wspaniałą drużynę, mającą ambicję zbudować cały harcerski świat od nowa. Oczywiście lepiej...
Rzecz stała się w 1987 roku na „Najdzikszym Obozie na Świecie”, o którym już pisałem. Obóz był bardzo dziki: woda do picia z jeziora, mycie w menażkach, w namiotach samodzielnie konstruowane prycze. I te prycze właśnie stały się przyczyną problemów, bo zabrakło sznurka do ich robienia. Kwatermistrz drużyny nawalił... Zbulwersowany tym faktem druh B. spakował się i pomaszerował na stację PKP Szeroki Bór, otrzymawszy na drogę pęto kiełbasy od roztrzęsionego przybocznego.


Za chwilę nastąpi "kryzys sznurkowy"...


W końcu jednak na czymś spaliśmy...

W socjalizmie kłopoty ze sznurkiem do snopowiązałek były dyżurnym tematem prasy w lipcu i sierpniu. Cóż, i my padliśmy ofiarą braków rynkowych…

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

niedziela, 15 maja 1988

Podzielona Wykapka

Polak nie wytrzyma, jak się nie podzieli. No więc nasza wspaniała drużyna latem 1987 roku się podzieliła. Wykapka w listopadzie 1987 roku odbyła się jeszcze wspólnie, ale już przed majowym terminem 1988 roku nie udało się tradycji rajdów trzynastego w piątek kontynuować wspólnie. Nie pamiętam, gdzie zrobiła IV Wykapkę młodsza drużyna. Myśmy, szczątki starszoharcerskie, zrobili ją w okolicach SHS Perkoz. W latach 1988-1989 siedzieliśmy tam praktycznie co tydzień, więc niejako przy okazji wpadliśmy na pomysł, że tym razem to będzie tu.
Obchód trasy zrobiliśmy z Gałązem z 30 kwietnia na 1 maja. Obchód to dużo powiedziane. Przyszliśmy na Półwysep Waszeta, odwiedziliśmy Perkoz i zanocowaliśmy na przesiece kilometr od ośrodka, pod gołym niebem. Noce kwietniowe chłodne, ziemia ledwie odmarznięta, więc przed ułożeniem się na igliwiu rozpaliliśmy ognisko, które następnie zasypaliśmy. Wilgotna noc plus spanie na gorącej ziemi równa się sauna parowa w śpiworze…
Dwa tygodnie później, w piątek 13 maja 1988 roku, wystartowaliśmy. Uczestnikom kazaliśmy przywędrować ze stacji Gryźliny do Zielonowa, skąd przeprawiliśmy ich łódkami przez wąskie w tym miejscu jezioro Pluszne na półwysep, na którym leży Perkoz. Wieczorne ognisko to było rozliczenie z zadania przedrajdowego, czyli zaśpiewanie na dowolną melodię mojej piosenki „Wykapka”, którą napisałem w pociągu wracając w listopadzie z Olsztyna do Krakowa z poprzedniej edycji rajdu. Jedną z najlepszych interpretacji, w którą został wpleciony cytat z Kobranocki, popisał się Bzyku, obecnie znany z licznych książek kryminalno-historycznych, a wówczas uczeń Liceum Wojskowego (w którego dawnych budynkach od 2017 roku mieszkam).
Kluczowy moment Wypadki odbył się w sobotę. Zarządziliśmy grę polegającą na przedarciu się na teren ośrodka wypoczynkowego Kormoran, należącego wówczas do Urzędu Rady Ministrów. Co więcej, w scenariuszu była mowa o pozostawieniu „bomby”. Post factum dowiedziałem się, że w tym czasie w Kormoranie odbywała się chyba narada ministrów rolnictwa RWPG. Ale to chyba nie prawda, bo by nas powystrzelali…

środa, 11 maja 1988

Harcerska miłość II

a d
Nie przyjdzie już harcerz do naszej placówki,
E a
Nie przyjdzie, zabłądził, rozsypał borówki.
a d
I śliczna druhenka na niego nie czeka,
E a
A winny jest czas, co płynie jak rzeka.

F G
Harcerskie „Love story” to piękne wieczory,
C a
To słońca zachody, gdy nadchodzi noc.
F G
I love you szeptane po wyjściu za bramę,
C a
Spacery we troje, bo trzeci był koc.

a d
Nie przyjdzie, bo nie ma już naszej stanicy.
E a
Nie przyjdzie, studiuje w dalekiej stolicy.
a d
I śliczna druhenka do flirtów nieprędka,
E a
Bo teraz w Krakowie ma swego studenta.

a d
Nie przyjdzie na wartę, by gwiazdy policzyć,
E a
Nie przyjdzie, bo musi kolokwium zaliczyć.
a d
I śliczna druhenka już w niebo nie zerka,
E a
Bo ciężko pracuje, jej fach to kelnerka.
Reszel, 11.05.1988



Refleksja odautorska po 20 latach:
Dziś pierwszy dzień wakacji, więc utwór o tym, co latem najważniejsze… Tonacja ni to ironiczna, ni to nostalgiczna. Wówczas pewnie więcej ironii, dziś więcej nostalgii :)
Poniżej oryginalny tekst popularnej (niegdyś) harcerskiej ballady wyprzedzającej o lata poetykę disco-polo. Autora nie znam, niestety. Historia zupełnie jak w „Białym misiu”...

Harcerska miłość
Przychodzisz codziennie do naszej harcówki,
Dla ślicznej druhenki przynosisz borówki.
Przychodzisz codziennie, sam nie wiesz dlaczego
Ten obóz tak działa na ciebie kolego.

Ref.
Harcerska miłość to jakby nic nie było,
To jakby nam się śniło, to jakby powiał wiatr.
Harcerska miłość, na warcie fajnie było
I gwiazdy się liczyło od zmierzchu, aż po świt.

Gdy rano ci kumpel zwiastuje pobudkę,
Ty patrzysz na niego i oczy masz smutne.
Bo twoja dziewczyna ze swoją drużyną
Zdobywa sprawności, niepomna miłości.

Chcesz odejść daleko, już jesteś w pół drogi,
Gdy nagle ci chusta upada pod nogi.
To chusta dziewczyny dla ciebie jest znakiem,
Że jesteś harcerzem i fajnym chłopakiem.


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

wtorek, 10 maja 1988

Ecie-Pecie są na świecie (wiecie czy nie wiecie?)

Po szerokim Bożym świecie
Chodzą sobie Ecie-Pecie.
Nic nie robią, tylko knują:
Coś naprawią, coś zepsują.

A gdy zmienią się w motyla,
To nadchodzi groźna chwila,
Bo jak mówią stare słowa,
Kto odkrywa, ten i chowa.

Gdyby chciały nam powiedzieć,
Ile mają w życiu niedziel,
Moglibyśmy zauważyć,
To, czego się nie da zważyć.

Jednak nie jest w ich zwyczaju
Oglądanie słońca w maju
I dlatego, drogie dzieci,
Słońce czasem jeszcze świeci.

W piątek chodzą do lekarza,
Bo się tak szczęśliwie zdarza,
Że piątego dnia tygodnia
Zamykana jest przychodnia.

Nikt na dobrą sprawę nie wie,
Gdzie mieszkają – czy na drzewie,
Czy w ogromnie małej sali,
Gdzie się jeszcze węglem pali.

Kiedy byłem małym chłopcem,
To słyszałem, że pokrowce,
Oburzone tą niewiedzą,
Oświadczyły, że wyśledzą
Miejsce przebywania winnych
Deszczu, śniegu, tudzież innych...,
Lecz nikt nie wziął ich w obronę,
Kiedy je na lewą stronę
Wywróciły Ecie-Pecie,
Bo złośliwe są, jak wiecie.
Reszel, 10.05.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:

Pierwsza zwrotka powstała w Puszczy Piskiej w sierpniu 1987 roku. Był to tzw. "Najdzikszy Obóz na Świecie", który nasza drużyna rozbiła nad jeziorem Przylasek (odnoga jeziora Wiartel). Do Leśniczówki Pranie rzut beretem, więc weny poetyckiej nie zbrakło... Wena poetycka nasiliła się podczas samotnego pobytu w lesie (Trzy Pióra), gdy leżałem schowany pod własnoręcznie wykonanym zadaszeniem z trawy i paproci. Kolejne zwrotki nie powstały, bo zaczęło padać i trzeba było zająć się sprawami bytowymi. "Primum vivere, deinde philosophari...".

A kolejne zwrotki powstały, gdy porzuciłem pracę elektryka w pewnym państwowym zakładzie pracy w Reszlu. Wtedy stwierdziłem, że może jednak "Primum philosophari, deinde vivere...".

Tekst powyższy od biedy można podstępnie zamienić z tekstem piosenki "Bez słów - chodzą ulicami ludzie".

Piosenka z repertuaru Wolnej Grupy Bukowina i Elżbiety Adamiak, autorstwa Wojtka Belona.

W 1987 roku nie dotarłem do Prania, więc błąd ten naprawiłem w 2006 roku.
Na zapleczu Leśniczówki Pranie, tuż przed koncertem Stanisławy Celińskiej, Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej i Mirosława Czyżykiewicza, idąc wąską ścieżką stanąłem oko w oko z Mieczysławem F. Rakowskim. Poznałem go od razu. On mnie nie :)


Po lewej Teresa Budzisz-Krzyżanowska, po prawej Stanisława Celińska. Mirosław "A ty nie lękaj się poezji" Czyżykiewicz chwilowo w ukryciu:


To zdjęcie budzi wspomnienie o latach w Technikum Elektromechanicznym w Kętrzynie, gdzie Pani Zenobia Grochowska uczyniła mnie recytatorem poezji Gałczyńskiego (i Norwida). "Dzikie wino zwiesza się wszędzie":


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

wtorek, 19 kwietnia 1988

Nasze mzimu

Usta milczą, dusza śpiewa.
Wędrujemy! Naprzód, lewa!
Pośród cierpień i wśród bólu,
Wędrowanie – to nasz guru.
Gdyby użyć pseudonimu,
Wędrowanie – nasze mzimu.
Nasze mzimu!

Ogary poszły w las,
A my idziemy, mamy czas.
Bąble większe od plecaka,
Wędrujemy – dola taka.
Z tyłu błąka się przygoda,
Nie dogoni, wielka szkoda.
Wielka szkoda!

Reszel, 19.04.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:

Przede wszystkim nie miałem pojęcia, że „śpiewająca dusza” pochodzi z „Wesołej wdówki” czyli operetki Franza Lehara.

Po drugie – pora się wytłumaczyć z „Naprzód, lewa!”. Podobno kto w młodości nie był socjalistą, ten na starość będzie tylko świnią. Ciekawe, że to powiedzenie przypisywane jest m.in. Bismarckowi i Piłsudskiemu. Ale podobno Bismarck powiedział równie, że kto w młodości nie popiera idei lewicowych – jest bez serca, a kto na starość nadal je popiera – jest bez mózgu. Państwo sobie wybiorą, która sentencja bardziej ich przekonuje :)

Co do guru, to jednego miałem, ale go pogoniłem, zgodnie z zaleceniem Arystotelesa: Przyjacielem mi Plato, lecz w większym stopniu przyjaciółką prawda.

A mzimu? Kogo z mego pokolenia, które miało okazję widzieć w kinie „W pustyni i w puszczy” (jedynie słuszna wersja z 1973 roku), nie rozpalała idea mzimu? Jeśli kogoś w młodości nie fascynowało mzimu, na starość agnostykiem będzie jeno :)

„W pustyni i w puszczy” oczywiście przeczytałem w Epoce Wielkiego Czytania (trzy książki jednocześnie, kilkanaście miesięcznie). „Popioły” również (stąd te ogary), choć już bez takiego entuzjazmu. Nadciągała Epoka Wielkiego Harcowania, a wraz z nią opisane w powyższej piosence atrakcje typu bąble większe od plecaka.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

niedziela, 20 marca 1988

Scherzo Alla Pollacca

Nie, to nie były ludzkie cienie,
Lecz żywi ludzie z krwi i kości.
Odchodzili do swego nieba z żalem.
Tacy wielcy, choć prości.

Nie, to byli bezimienni.
Znały ich domy i podwórza.
Tak trudno było im umierać.
Za co? Za Polskę, czy plan „Burza”?

Nie, to nie były beznamiętne
Kamienie rzucone na szaniec,
Lecz Kamil, Baśka, Janek.
Oni kochali, ich kochano.

Nie, to było bohaterstwo,
Gdy martwa na bruk upadła dłoń.
Pół sekundy ciszy i znowu okrzyk:
„Hej, chłopcy, bagnet na broń!”

Nie, to nie były tylko słowa.
To była twarda, trudna walka.
Tak ukochali, że mogli zginąć
Za swoją Polskę. Tę Marszałka.

Nie, to było grzechem nigdy
Ziemię ukochaną poić krwią.
Wołodyjowski i harcerz katowicki.
Czy jeszcze tacy są?
Reszel, 20.03.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Będziemy jeszcze setki lat rozprawiać o sensie wybuchu Powstania Warszawskiego. Nawet najgłupsze dyskusje na ten temat nie martwią mnie, póki w ogóle są...
Pierwszy pomnik poświęcony Powstaniu Warszawskiemu został odsłonięty dopiero 1 sierpnia 1989 roku. Pamiętam relację na żywo w telewizji, odsłaniał świeżo upieczony prezydent PRL Wojciech Jaruzelski.
Wcześniej upamiętniano „jedynie” bohaterów Powstania (np. Pomnik Małego Powstańca z 1983 roku, np. ulica Powstańców Warszawskich, a nie ul. Powstania Warszawskiego). Na czym polega różnica? Propaganda komunistyczna nie pozwalała na gloryfikację Powstania jako czynu politycznego skierowanego bądź co bądź przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Zezwalano łaskawie na uhonorowanie powstańców. Czyli ludzie mieli dobre intencje i walczyli dzielnie, ale ich dowódcy byli źli i sprowadzili na Warszawę nieszczęście... Pokrętne, ale tak właśnie działa propaganda.

W ostatnich latach najwięcej dla upamiętnienia Powstania zrobił zespół Lao Che, który w 2005 roku wydał płytę „Powstanie Warszawskie”. Teksty Huberta Dobaczewskiego, który je również śpiewa, naprawdę robią wrażenie. Zapraszam na „Barykadę”:

Utwór „Barykada” poświęcony jest walce batalionu „Zośka” na Woli.

Klasą dla siebie była i pozostanie Ewa Demarczyk, która wyśpiewała-wydeklamowała-wykrzyczała wiersze wojenne Krzysztof Kamila Baczyńskiego:


Jacek Kaczmarski zawsze potrafił spojrzeć na każde zagadnienie z oryginalnej strony. Więc zobaczmy Powstanie Warszawskie oczami radzieckiego czołgu (sowieckiego tanku, jak kto woli):

Utwór „Czołg” pierwszy raz usłyszałem na żywo. Było to w „Uranii” 30 maja 1990 roku, gdy Jacek Kaczmarski triumfalnie objeżdżał Polskę i zapełniał największe sale. Miałem dużo szczęścia, że nie kupiłem biletu na 31 maja, bo drugi koncert został odwołany z powodu „niedyspozycji artysty”...
Na następny koncert Kaczmarskiego w Olsztynie w 1993 roku wystarczyła już sala koncertowa Filharmonii, a jego dwa ostatnie olsztyńskie koncerty odbyły się przy ul. Parkowej. Czy muszę dodawać, że na wszystkich byłem? :)

Powstanie Warszawskie gościło w wielu polskich filmach. Tylko trzy przykłady, każdy z innej parafii:

- klasycznie czyli serial telewizyjny „Kolumbowie” z 1970 roku w reżyserii Janusza Morgensterna na podstawie książki Romana Bratnego „Kolumbowie. Rocznik 20.”:

Scena przedstawia epizod z nocy 30 na 31 sierpnia 1944 roku, gdy grupa powstańców przebiła się ze Starego Miasta do Śródmieścia.

- ironicznie czyli „Eroica” Andrzeja Munka z 1958 roku (część „Scherzo Alla Pollacca”):

„Dzidziuś” Górkiewicz przedziera się ze stolicy do stacjonujących pod Warszawą Węgrów, by zanieść im ofertę przejścia na polską stronę. Wysiłek daremny, ale czyż nie na tym polega tragizm polskich losów i w ogóle życia ludzkiego, że robimy tyle rzeczy zupełnie niepotrzebnych?
Mógłbym ten film oglądać trzy razy dziennie. Ale puszczają ledwie raz w roku...

- fałszywie czyli „Czterej pancerni i pies” według scenariusza Janusza Przymanowskiego (odcinek 6 z 1966 roku):

„Rudy” walczy na warszawskiej Pradze czyli po prawej stronie Wisły. Armii Krajowej nie uświadczysz... Dzielni pancerni dostrzegają lewobrzeżną Warszawę, kierują się w stronę mostu i już-już by ją wyzwolili, gdyby nie niemiecki pocisk, który trafia „Rudego”. Czyli wszystko jasne – Warszawa musiała poczekać pół roku na wyzwolenie, bo Janek, Gustlik, Grigorij i Szarik leżeli w szpitalu...
I teraz pytanie – puszczać „Pancernych” w telewizji czy nie? Moim zdaniem to film tylko dla dorosłych, taka „pornografia” historyczna. Można się tym zachwycać i oglądać to z uciechą, ale chwalić się tym nie wypada... No i jak ja się mam teraz przyznać, że rzucam wszystko, gdy leci pięćdziesiąte wznowienie serialu w TVP? Nie traktujcie tego jako wykrętu, ale tak naprawdę w tym serialu zachwyca gra aktorska. Dziesiątki głównych ról, setki cudownych epizodów zagranych przez największych polskich aktorów.
Legenda rodzinna mówi, że w II serii z 1969 roku wystąpił jako statysta mój ojciec, wówczas żołnierz zasadniczej służby wojskowej Ludowego Wojska Polskiego (scena wyzwalania obozu koncentracyjnego w 16 odcinku „Daleki patrol”). Prawdę mówiąc nie widziałem :)


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 18 marca 1988

Dzielny osiłek natycha mnie zupełnie nieświadomie

Ten ptak odpoczywa. Wiosna twego wzroku
Unika mych spojrzeń. Gotowa do skoku
Jest lwica czułości. Rozpalił już ogień
Zapalnik niewiary. Synem ognia jest cień
Naszych smutków i łez. A ptak wystartował
Do lotu swobody. Każda chwila nowa
Znaczy kilka długich dni pięknego bólu
Jazzowo-rockowego. Mów mi dziś „królu”,
Na to tylko mnie stać. Ten ptak odpoczywa,
Bo choć ciągle kocham, miłość twa nieżywa.

Reszel, 18.03.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Pracowałem wówczas jako elektryk w pewnym państwowym zakładzie. Moim kolegą w brygadzie był dzielny osiłek, który pewnego dnia zapytał mnie zupełnie poważnie czy po drugiej stronie Ziemi świeci to samo Słońce, co u nas.
Musiałem to jakoś odreagować. Stąd ten wiersz, który z osiłkiem nie miał nic wspólnego (i z nikim w ogóle), ale dał mi chwilę oddechu po pracy, która, jak się już po miesiącu okazało, nie była moim przeznaczeniem...

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

czwartek, 11 lutego 1988

Gdzie śpi Grażyna?

Sposób na wartę
Schowaj oczy i tak nic nie widać.
Język także trzymaj za zębami.
Zostań tu, odwód może się przydać,
A my teren spokojnie zbadamy.

Ref.
Już widzisz te tłumy skłębione,
Jak pędzą na swe zatracenie
Odbić straconą chorągiew,
Lecz wstrzymaj jeszcze podniecenie.

Więc powolutku, noga za nogą
Pełzniemy z gracją, choć na czworaka.
„Jak idziesz, małpo, bo cię zobaczą,
Lepiej schowaj się szybko w tych krzakach.”

Już tylko pięć czy sześć małych kroków
Dzieli nas od wrogiego proporca.
Jeśli nie chcesz obierać ziemniaków,
Postępuj według naszego wzorca.

Piorunem właduj się im na obóz,
Zapytaj wartę, która godzina,
Obiegnij plac wkoło cztery razy,
Spytaj się także, gdzie śpi Grażyna.

Reszel, 11.02.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:

Harcerskich podchodów nie należy utożsamiać z nocną szamotaniną z wartownikiem. Dla niezorientowanych garść teorii czyli Honorowy Kodeks Podchodów.

Jak się Kodeksu nie przestrzega, to potem są dziwne sytuacje, np:
- 1986 – na Grunwaldzie odbywa się tzw. bandycki napad, o którym już pisałem,
- 1991 – w Purdzie na obozie hufca „Rodło” dziewczyny ze 155 OSDT „Swobodne Elektrony” podchodzą ciemną nocą sąsiedni obóz 2 OMDH „Szarpie”. Mozolnie pełzną wśród krzaków, docierają pod zeribę. Nagle z bramy „Szarpii” wychodzi dzielny wartownik, staje dwa kroki przed zamaskowanymi druhnami, puszcza bąka i zaczyna robić siku. No nie, w takich warunkach nie można pracować...
- 1992 – w Kownatkach koło Nidzicy druh L. chce złożyć skargę na policji, gdy z jego obozu znikają w ramach podchodów plastikowe miski.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

niedziela, 17 stycznia 1988

Mielonka wołowa w tłuszczu

Wyprawa na biwak zimowy
To nie są żarty ani bajki.
Kiedy mrozik ściska styczniowy,
Chłodem wieje jak z serca Majki.
Jest w plecaku na taki moment
Ogromna puszka z wołowiną.
Trzeba tylko zapalić ogień
I pieśni wesołe popłyną.

Mielonka pełna energii,
Skarbonka na zimowe dni.
Skowronka czyni z każdego,
Tuszonka dodaje nam sił.

Skwierczy tłuszczyk w puszce radośnie
I już niegroźny mróz i śniegi.
W taki czas pomyśleć o wiośnie,
Kiedy znowu harcerskie biegi.
A tymczasem zmielone mięsko
Rozgrzewa chłód naszych ciał.
Tuszonka odniosła zwycięstwo
Nad chłodem co przygrzać nam chciał.
Kraków, 17.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:

Tuszonka wyciągnięta na harcerskim rajdzie w drugiej połowie lat 80. XX wieku budziła szacunek dla jej właściciela. Główną przyczyną owego szacunku był system kartkowy, szczytowe osiągnięcie myśli ekonomicznej realnego socjalizmu, w przypadku mięsa obowiązujący do końca lipca 1989.
Kartka wyglądała tak:


Proszę się nie wzruszać :) Prezentowana kartka ma ważność w sierpniu 1989 roku i chyba dlatego ocalała, bo nie była już nikomu potrzebna...

Technologia obsługi tuszonki w warunkach polowych była prosta. Należało:
a) rozpalić ognisko,
b) otworzyć konserwę,
c) wstawić ją do ognia,
d) od czasu do czasu zamieszać i czekać aż tłuszcz się rozpuści, a następnie zacznie wrzeć,
e) zjeść to pyszne kaloryczne danie zagryzając wyciągniętym z plecaka pogniecionym i pokruszonym chlebem.
Typowe objawy po spożyciu:
a) wzrost sił witalnych,
b) zgaga.

Słynny rok 1984. Spożywam tuszonkę podczas II Rajdu LWP w Harcerskiej Gawędzie w Pręgowie koło Kętrzyna.


Wymieniona w songu wołowym Majka to niejaka Gertruda N., legendarna drużynowa 32 Ludowej Drużyny Harcerskiej „Takselki” (trochę z Kętrzyna, trochę z Olsztyna). Nie mylić z innymi Majkami :) Ta Majka znana jest np. z tego, że 18.10.1986 roku uczciła 10. rocznicę mojej obietnicy zuchowej wywalając się w kałużę na rajdzie w Pieckowie (szliśmy z Reszla do Kętrzyna).

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

sobota, 16 stycznia 1988

A imię jego czterdzieści i jeden

Nasz ogień
Starodawny nasz ogniu,
Witamy cię serdecznie.
Gdy płoniesz tak pogodnie,
Czujemy się bezpiecznie.
Ogrzewasz nasze dłonie,
Oświetlasz nasze dusze,
Gdy księżyc powyganiał
Wszystkie gwiazdy z poduszek.

Trochę ciepła na co dzień.
Każdemu, nie od święta.
Dajmy jak daje ogień,
Niech nas dobrze pamięta.

Ogniu nasz starodawny,
Dobrze siedzieć przy tobie.
Ktoś nabierze odwagi
I pomyśli o sobie.
Wspaniały ty płomieniu,
Wyciągasz dusze z bagna,
Bo przecież nie jednemu
Iskra do serca wpadła.
Kraków, 16.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Piosenka o korzeniach harcerskich, ale doskonale pasuje mi dziś w przededniu świąt. Czy pasuje mi w dniu 41. urodzin? Sam się zastanawiam i z tą rozterką pozostanę przez całe Boże Narodzenie...

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

Pali się...

Nasz ogień
Starodawny nasz ogniu,
Witamy cię serdecznie.
Gdy płoniesz tak pogodnie,
Czujemy się bezpiecznie.
Ogrzewasz nasze dłonie,
Oświetlasz nasze dusze,
Gdy księżyc powyganiał
Wszystkie gwiazdy z poduszek.

Ref.
Trochę ciepła na co dzień.
Każdemu, nie od święta.
Dajmy jak daje ogień,
Niech nas dobrze pamięta.

Ogniu nasz starodawny,
Dobrze siedzieć przy tobie.
Ktoś nabierze odwagi
I pomyśli o sobie.
Wspaniały ty płomieniu,
Wyciągasz dusze z bagna,
Bo przecież niejednemu
Iskra do serca wpadła.

Kraków, 16.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Jest za późno na refleksje. Dobranoc :)

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

Miała piękne niebieskie oczy...

Miała piękne niebieskie oczy
I jej oddech był już tak blisko,
Lecz marą senną była tylko ona,
Bo snem okazało się wszystko.
Gdy gwizdek wdarł się w twą świadomość
I krzyk warty tak przerażony,
Jak w kuchni, gdy zabrakło zupy,
Alarm głosił na wszystkie strony.

Ref.
Bez paniki, druhowie.
To tylko mały alarm.
Zaraz każdy się dowie
O co cały ten raban.
Druhowie, bez paniki.
Ćwiczenie to jest i gra.
Nie atakują nas dziki
Ani nie pali się las.

Spodnie mają osiem nogawek,
Tylko nie możesz trafić w żadną.
Pewnie drużynowy z oboźnym
Wymyślili zabawę ładną.
Zabawa jest chyba udana.
Galopuje drużyna placem.
Nikt nie wie, co się jeszcze stanie,
Może Pershing śmignie nad lasem.

Stanąłeś jak wszyscy w szeregu
I ciebie też zżera panika,
Bo wieść straszna z ucha do ucha
Głosi, że wcięło wartownika.
Wtem znów gwizdek i głos straszliwy
Wskazał miejsce pobytu zguby.
Do latryny gnacie więc szybko.
„No, na tę żerdkę to byłeś za gruby!”.

Kraków, 16.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Piosenka o tyle się zdezaktualizowała, że gdzieś tak od połowy lat 90. nie buduje się już latryn na obozach. Sprawy zaszły tak daleko, że w zasadzie nie wolno już nawet plastikowego kibelka postawić, jeśli nie ma szczelnego zbiornika. Cała „produkcja” (kopro-dukcja, że tak się wyrażę…) musi po prostu trafić do oczyszczalni ścieków. Czyli musi przyjechać pan szambonurek i efektownie wszystko wessać, a potem zrzucić to do gminnej oczyszczalni.
Ostatnią latrynę kopaliśmy na obozie w Kownatach w 1992 roku. Dzielna drużyna „Żuawów” nie żałowała wysiłku, by konstrukcja była solidna, bo właśnie wtedy na ogniskach podśpiewaliśmy sobie tę piosenkę.
Pęknięta żerdka to licentia poetica, nic mnie takiego na szczęście nie spotkało. Natomiast w 1986 roku na obozie w Brzeźnie padłem ofiarą eksperymentów z gaśnicą proszkową. Druh Wróblewski postanowił sprawdzić czy zadziała. Końcówkę węża wsunął do latryny, w której właśnie przebywałem. W życiu nie byłem taki zatalkowany… Miałem to nawet na zdjęciu, ciekawe gdzie się podziało.

Na obozie w 1998 roku mieliśmy już plasticzek:




Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 15 stycznia 1988

Ob-leśna piosenka

W ciemnym lesie widać diabła,
To największe jego piękno.
Przenigdy byś nie odgadła,
Jak tu wolno chwile biegną.

Ref.
Spójrz, to nasi przyjaciele:
Kwiaty, ptaki oraz drzewa.
I czyż trzeba czegoś więcej,
By móc śpiewać, śpiewać, śpiewać.

Tajemniczo, czasem straszno
Jest w tym lesie o północy.
Kiedy wszystkie ptaki zasną,
Władca puszczy cicho kroczy.

Ptaki śpią razem z kwiatami,
Snami przykryte i nocą.
Ach, szkoda, że nie poznamy
Snów, co tak nimi szamocą.

Kwiaty też mają swe myśli
I jak ludzie się kochają.
Stokrotce harcerz się przyśni
I weźmie za serca panią.
Kraków, 15.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Gdyby pewien pan ze Szczytna miał wątpliwości, to wyjaśniam, że piosenka jest harcerska, a nie satanistyczna :)
Przypomniała mi się historia sprzed ok. 10 lat, gdy w naszym hufcu istniała drużyna „Przyjaciele Wesołego Diabła”. Nazwa nawiązywała oczywiście do filmu z końca lat 80. I oczywiście pojawił się pan, który napisał protest do Komendy Chorągwi, że propagujemy satanizm. Drużyna już nie istnieje, ale nie z powodu Pana Egzorcysty bynajmniej...

Inspiracją do napisania powyższej piosenki był obóz w Szerokim Borze (sierpień 1987 roku). Może tego nie widać, ale gram na ksylofonie butelkowym. Ciągle się rozstrajał z powodu padających deszczów:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

czwartek, 14 stycznia 1988

Piosenka turystyczna nr 4, czyli Kolejowa Lista Przebojów

Dzień blaskiem zakrzyczał,
Obwieścił przygodę,
Chłód rosy przywitał,
Obiecał pogodę.
Kolejowa męka
Przez dwanaście godzin
Na mnie dzisiaj czeka,
A tu słońce wschodzi.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Ale mnie to już nic nie obchodzi,
Przede mną dwanaście godzin.

Na głowie plecak mam,
U stóp zaś namioty.
Już wiem co znaczy ta
Podnieta przez dotyk.
A pociąg cały czas
Nabiera prędkości,
Mijają żółwie nas
O kilka długości.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Ale mnie to już nic nie obchodzi,
Jeszcze tylko osiem długich godzin.

Mijamy miasteczka,
Wioski i perony.
Gdzie moja zawleczka?
Już odbezpieczony...
Przechodzą mnie dreszcze,
Nie ma na nie rady.
Nie ruszaj się jeszcze,
Niedługo Bieszczady.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Lecz tu nie ma już moje rodzinki,
No i dobra, jeszcze pół godzinki.

Luźniej jakby trochę,
Puste już wagony.
Jeszcze cztery chwile
I wjazd w dzikie strony.
Harcerska kraina,
Bieszczady przecudne.
Tu warto przyjeżdżać,
Bo tu nie jest nudno.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Ale w ogóle mi ich nie szkoda,
Bo zaczęła się nasza przygoda.

Kraków, 14.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Każdy urodzony w PRL ma traumatyczne przeżycia związane z wakacyjnymi podróżami Polskimi Kolejami Państwowymi, trudno być tu oryginalnym (wsiadanie przez okno, podróż w WC, czy też nocleg na półce bagażowej to są standardowe przeżycia). Żeby jednak być choć trochę niebanalnym, podaję taką oto swoją Kolejową Listę Przebojów:
1. Rok 1984 oraz 1990 - nieplanowana wizyta w ZSRR (dzisiejsze tereny Ukrainy) pociągiem jadącym w Bieszczady. Dla niezorientowanych – granica wytyczona w 1945 roku lekce sobie ważyła istniejące linie kolejowe.
2. Rok 1985 – szczyt turpizmu? Proszę bardzo – na samym środku brudnego dworca w Korszach zgłodniała grupka harcerzy otwiera nożem wielkości maczety malutką konserwę rybną. Pomidorowe śmierdzą najbardziej...
3. Rok 1986 – w odstępie tygodnia ten sam sokista wlepia mi tysiączłotowy mandat. W Kętrzynie za wyraz „dupa” (wypowiedziany w samoobronie wobec napaści słownej niejakiego Wiśni). W Sątopach Samulewo za wyjście z pociągu nie z tej strony peronu, gdy pomagałem wydostać się kobiecie z dzieckiem i wózkiem. W efekcie drugiej przygody nie skorzystałem z dalszych usług PKP, bo Strzała Północy relacji Korsze-Reszel odjechała sapiąc beze mnie. 12 kilometrów nocą z ciężkim harcerskim plecakiem dla dzielnego 19-latka? Bułka z masłem :) Aha, oba mandaty zapłaciłem z wynagrodzenia „dziennikarskiego” za artykuły w „Na tropie”.
4. Rok 1991 – na stacji PKP w Zagórzu, u samego podnóża Bieszczadów, dowiaduję się z kupionej w dworcowym kiosku gazety, że właśnie oto upada Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

poniedziałek, 11 stycznia 1988

Piosenka turystyczna nr 3 (czyli ocenzurowane nogi dziewicy)

G
Wybiegasz z domu z rozwianym włosem,
e
Wzrok rozbiegany, na ustach piana.
G
W kieszeni góra czterdzieści złotych.
e
Skąd w tobie taka nagła przemiana?
C D G e
Zawsze spokojny, zrównoważony,
C D G G7
Patrzysz na ludzi posępnym wzrokiem
C D G e
Grzecznie ubrany i ogolony,
C D
A dziś przerażasz swoim widokiem.
C D G e
W tramwaju patrzą jak na idiotę,
C D G G7
A przecież sami nie są bez wad.
C D G e
Wyrzucić ciebie mają ochotę,
C D
Nawet nie wiedzą, że jedziesz na rajd.

C D G e
Jedziesz na rajd sto pięćdziesiąty raz,
C D G G7
A nogi drżą ci jak u dziewicy,
C D e
Wiatr znowu muska przyjaźnie twą twarz,
C D
Jak gdyby chciał ci piegi policzyć.

G
Mózg ci pracuje na pełnych obrotach,
e
Przyspiesza jeszcze na myśl o nocy.
G
Tak cię podnieca styk piątek-sobota,
e
Nie powstrzymujesz myśli na wodzy.
C D G e
Najlepsze chwile ciągle czekają,
C D G G7
No, kiedy się ten tramwaj zatrzyma.
C D G e
Wreszcie wysiadasz, kumple machają,
C D
W końcu dla ciebie rajd się zaczyna.
C D G e
Już jesteś razem z całą drużyną,
C D G G7
Zbiórka, kulbaczyć i dalej w las.
C D G e
Jak z bicza strzelił trzy dni przeminą,
C D
Na wędrowanie wciąż krótki jest czas.
Kraków, 11.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Jedna z dwóch moich piosenek, która poszła w szeroki świat i żyje sobie własnym życiem… W internecie znalazłem kilka wersji tekstowych, np. brakuje jednej linijki. Ciekawe jak to wychodzi w śpiewaniu, gdy brak jednej linijki teksu? Dostają czkawki? :)

Ciekawe również jak ewoluuje linia melodyczna, której współautorem był niejaki Gałąz… Gałąz dokonał zresztą pierwszej ingerencji w oryginalny tekst. Jako znany świętoszek zmienił „A nogi drżą ci jak u dziewicy” na „A nogi drżą ci jakby z osiki”.


W piosence jest mowa o 40 zł. Na początku 1988 roku nie była to oszałamiająca kwota, ale coś jednak znaczyła (można było kupić zapiekankę). Potem zawartość kieszeni wybiegającego w piosence z domu harcerza gwałtownie zubożała, by w 1995 roku, po denominacji, odzyskać swoją wypasioną godność. Zupełnie jak w pewnej piosence Agnieszki Osieckiej, że się porównam do dobrego wzorca :) „Potem wiążą koniec z końcem za te polskie dwa tysiące...”

Turystyczna piosenka nr 3, bo były inne piosenki turystyczne. Ta z repertuaru Wołosatek, w niezapomnianym wykonaniu niejakiego Zbyszka:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

niedziela, 10 stycznia 1988

Sceny z życia niemałżeńskiego

G H7
A gdy poczułem się jak kula
C D
Przy twej pięknej nodze,
G H7
Pomyślałem „Nie wytrzymam”
C D
I rzekłem „Odchodzę!”.
C D
Gdy odejdę, będzie ci żal
C D
Moich długich spojrzeń.
C
Nie zobaczysz ich nigdy,
C D
Więc zapamiętaj je dobrze.

G H7 C D
To wszystko tak puste jak niedobry sen.
G H7 C D
Puść tę rękę, bo cię kopnę, dość tych głupich scen!
C D C D
Odchodzę, bo mogę, odchodzę, bo chcę!
C D
Nie trzymaj mnie zdziro, jesteś jak ta wesz...

G H7
A gdy poczułem się bez ciebie
C D
Jak puste podwórze,
G H7
Pomyślałem „Może tak wrócić,
C D
Czekasz na mnie może”.
C D
Spotkałem cię na ulicy,
C D
Jak czołg naprzód parłaś.
C
Wszyscy słyszeli,
C D
Jak gębę wydarłaś.

G H7 C D
To wszystko tak puste jak niedobry sen,
G H7 C D
Puść tę rękę, bo cię kopnę, dość tych głupich scen!
C D C D
Nie wrócisz, bo nie chcę, nie wrócisz, bo nie!
C D
Nie trzymaj mnie chamie, jesteś jak ten pies…
Kraków, 10.01.1988



Refleksja odautorska po 20 latach:
Piosenka w jakiś tam sposób może i profetyczna, ale zupełnie nie oparta na faktach (a już na pewno na faktach autentycznych). Ot, wprawka studenta matematyki, znudzonego macierzami i topologią, a zafascynowanego możliwością codziennego spacerowania po krakowskich Plantach. Zaręczam Wam, wystarczy przespacerować się po Plantach i uświadomić sobie, że 100 lat wcześniej śmigał po nich kolega Stanisław Wyspiański, by zostać poetą.

Kraków, październik 1987. To na tej gitarce wystrugałem to i owo...

I właśnie ze mną tak się stało, ale nie podczas studiów, tylko 8 lat wcześniej, gdy jako niespełna 13-latek pierwszy raz zawitałem do Krakowa na kolonie letnie. A że „na koloniach życie płynie jak łysemu po łysinie”, to i w konsekwencji pojawiła się pasja literacka (rymy oczywiście na początku poszły precz, bo to przecież dla ramoli).

Kraków, lipiec 1980 roku. Potem już nic nie było takie samo...

Pasja eksplodowała jesienią 1980 roku, a partnerował mi w niej przyjaciel ze szkolnej ławy Mariusz Bitner. Mariusz po latach zamienił literaturę na fotografię, próbował nawet swoich sił w Paryżu, ale po powrocie z Francji zginął w wypadku w 1996 roku...

Mariusz w czasach paryskich...

Mój pierwszy wiersz to katastrofistyczna dekadencja, jak przystało na jesień 1980 roku (upadek Edwarda Gierka to było wstrząsające przeżycie dla dziecka dekady propagandy sukcesu):

„Delta”
koniec koniec koniec
za dużo za ciężko
ciała przyrastają
koniec koniec koniec
***
początek początek początek


A więc jednak jakaś iskierka nadziei się tliła :) Tytułową „Deltę” można odczytać na trzy sposoby:
1. po pierwsze był to świeżo poznany symbol, który w fizyce oznacza przyrost (pozdrowienia dla Pana Ignacego Gilewskiego od fizyki)
2. „Delta” to kultowa mordownia w Gorzycach pod Sandomierzem, gdzie rzecz się działa (czyli mieszkałem)

3. no i żyliśmy przecież w delcie czyli u zbiegu Wisły, Sanu i Łęgu.

Refleksja dodatkowa:
Punkowy zespół Dezerter na swojej pierwszej próbie wiosną 1981 roku zagrał utwór „Elektryczne psy” (można usłyszeć to na płycie z 1993 roku „Jak powstrzymałem III wojnę światową, czyli nieznana historia Dezertera”). Podaję cały tekst utworu:

Zniszczcie elektryczne psy
Wydłubcie im oczy
Zlikwidujcie głupie sny
Kiedy to się skończy?
Elektryczne, elektryczne psy
Nie wiem co mi jest
Nie mam pomysłów
Nawet elektrycznych psów nie ma
Nie ma nic, jest syf


Powiedzmy sobie szczerze, wyprzedziłem Dezertera o pół roku :)

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 8 stycznia 1988

Relacja prosto z norki, czyli dajcie mi krzyczeć z zasmarkanym nosem

a G F
Gdybyś się dziś urodził,
a G F
A jutro umrzeć miał,
C G a
Czy byś się na to zgodził
F G C
I czy byś tego chciał.

a G F
Co zrobić z życiem tak krótkim,
a G F
Za krótkim nawet na strach,
C G a
Bo strach dopada maluczkich,
F G C
Ja nie należę do mas.

C G
Krzyczeć, dajcie mi krzyczeć.
a F
Krzyk to przeżycie, to piękna rzecz.
C G
Skrzydła, dajcie mi skrzydła.
F C
Ziemia mi zbrzydła, odlecę stąd.
C G
Spokój, dajcie mi spokój.
a F
Chociaż raz w roku, tak bardzo chcę.
C G
Trumnę, dajcie mi trumnę.
F C
Może gdy umrę, będzie mi lżej.

a G F
Jak przejść przez ten las obłędu,
a G F
Gdy wokół czai się śmiech.
C G a
Może się przyznać do błędów,
F G C
Tak nieuchronnych jak pech.

a G F
Smutnego życia bariera,
a G F
Kres szalonej drogi tej.
C G a
Śmierć nam nowe drzwi otwiera.
F G C
Strach tak bez trwogi wejść.
Kraków, 8.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach
Najpierw była inspiracja z naprawdę wysokiej półki:


Piotr Bukartyk napisał to ok. 1985 roku, a w 1986 roku piosenka była dostępna na winylu „Dla bliskich i dalekich”. Moja odpowiedź (jakoś nie krępuje mnie, że się zestawiam z Bukartykiem), to miała być tylko parodia piosenki dołującej... A niektórzy potraktowali ten utwór na poważnie :) Pewnie za sprawą muzyki w stylu tęsknej dumki autorstwa Gałąza. Najśmieszniejsze jest to, że piosenka ta funkcjonuje w wielu śpiewnikach jako piosenka... harcerska.

I najlepsze na koniec. Nadaje się do plagiatowania (czekam aż „autor” usunie „swój” wiersz)

A tak śpiewa ją autor muzyki, czyli Gałąz:


Drużyna "Wideta" śpiewa na obozie w Muszakach w 1999 roku:


Tłumaczę się z tej piosenki na hufcowych śpiewankach w 2012 roku:


I w końcu własna wersja z 11.12.2015:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

Wróbelki a sprawa polska

a C a C
I znów niesłychanie się zamyślimy
a C a C
Nad trudnym losem wróbelków tej zimy.
F
Do krwi ze strachu przygryziemy palce,
F E
Bo pierwszy drogowiec padł ze śniegiem w walce.
a C a C
Siedząc tak w domu wśród śnieżnej zamieci,
a C a C
Nawet nam biednym przez myśl nie przeleci,
F
Że gdzieś być może w jakimś Zaklikowie
F E
W jednym, drugim z nas budzi się człowiek.

a C a C
Cóż na to odpowie sołtys zaklikowski,
a C a C
Że lud mu się budzi, wstyd dla całej wioski.
F
Powstanie wioskowy organ ochrony
F E
Przed zgubnym działaniem ludzi przebudzonych.
a C a C
Nie boimy się epidemii takich,
a C a C
Niech prasa napisze "Sołtys potrafi",
F
I że nic nikomu się nie stanie.
F E
Jeszcze przed lutym koniec z przebudzaniem.

a C a C
Drogi sołtysie, ach drogi sołtysie,
a C a C
Niech ta piosnka do snu cię ukołysze.
F
Niech cię nic nie zbudzi do końca tej zimy,
F E
My na straży twych snów ofiarnie śpimy.
a C a C
Nie dla nas głupie oczu przecieranie,
a C a C
Nam łóżko, poduszka, sennik i chrapanie.
F
Bo co nas obchodzą durne wróbelki,
F E
Tak jak z drogowców – pożytek niewielki.
Kraków, 8.01.1988



Refleksja odautorska po 20 latach:
Zaklików to wieś w pobliżu Stalowej Woli, obecnie województwo podkarpackie, kiedyś świętej pamięci województwo tarnobrzeskie. Jest tam fajny zalew uczyniony nad rzeką Sanną. Z braku jezior w tej części Polski jest niezłą atrakcją.
Mieszkając w latach 70. w pobliskich Gorzycach (wieś pod Sandomierzem), korzystałem raczej z rzeki Łęg, ale dwa razy wybrałem się nad zaklikowski zalew. Pierwszym razem było cudownie - czysta, zimna woda. Drugim razem już nie było cudownie, bo zalew akurat był spuszczony i tylko marne kałuże połyskiwały w lipcowym słońcu...
Opuściwszy Gorzyce w 1982 roku, zalew ów (a właściwie Zaklików) pozostał jak widać w mej pamięci, skoro trafił do protest songu przeciwko drogowcom czasu schyłku realnego socjalizmu.
Tylko skądże biedny student matematyki miał w 1988 roku wiedzieć, że Zaklików nie ma sołtysa, bo jest siedzibą gminy... Dziś urzęduje tam wójt, a wówczas był to pewnie naczelnik gminy. I o ile wyobrażam sobie, że odpowiednia fraza mogłaby brzmieć "drogi wójcie, ach drogi wójcie", to "drogi naczelniku" pachnie perwersyjnie...

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek