niedziela, 20 marca 1988

Scherzo Alla Pollacca

Nie, to nie były ludzkie cienie,
Lecz żywi ludzie z krwi i kości.
Odchodzili do swego nieba z żalem.
Tacy wielcy, choć prości.

Nie, to byli bezimienni.
Znały ich domy i podwórza.
Tak trudno było im umierać.
Za co? Za Polskę, czy plan „Burza”?

Nie, to nie były beznamiętne
Kamienie rzucone na szaniec,
Lecz Kamil, Baśka, Janek.
Oni kochali, ich kochano.

Nie, to było bohaterstwo,
Gdy martwa na bruk upadła dłoń.
Pół sekundy ciszy i znowu okrzyk:
„Hej, chłopcy, bagnet na broń!”

Nie, to nie były tylko słowa.
To była twarda, trudna walka.
Tak ukochali, że mogli zginąć
Za swoją Polskę. Tę Marszałka.

Nie, to było grzechem nigdy
Ziemię ukochaną poić krwią.
Wołodyjowski i harcerz katowicki.
Czy jeszcze tacy są?
Reszel, 20.03.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Będziemy jeszcze setki lat rozprawiać o sensie wybuchu Powstania Warszawskiego. Nawet najgłupsze dyskusje na ten temat nie martwią mnie, póki w ogóle są...
Pierwszy pomnik poświęcony Powstaniu Warszawskiemu został odsłonięty dopiero 1 sierpnia 1989 roku. Pamiętam relację na żywo w telewizji, odsłaniał świeżo upieczony prezydent PRL Wojciech Jaruzelski.
Wcześniej upamiętniano „jedynie” bohaterów Powstania (np. Pomnik Małego Powstańca z 1983 roku, np. ulica Powstańców Warszawskich, a nie ul. Powstania Warszawskiego). Na czym polega różnica? Propaganda komunistyczna nie pozwalała na gloryfikację Powstania jako czynu politycznego skierowanego bądź co bądź przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Zezwalano łaskawie na uhonorowanie powstańców. Czyli ludzie mieli dobre intencje i walczyli dzielnie, ale ich dowódcy byli źli i sprowadzili na Warszawę nieszczęście... Pokrętne, ale tak właśnie działa propaganda.

W ostatnich latach najwięcej dla upamiętnienia Powstania zrobił zespół Lao Che, który w 2005 roku wydał płytę „Powstanie Warszawskie”. Teksty Huberta Dobaczewskiego, który je również śpiewa, naprawdę robią wrażenie. Zapraszam na „Barykadę”:

Utwór „Barykada” poświęcony jest walce batalionu „Zośka” na Woli.

Klasą dla siebie była i pozostanie Ewa Demarczyk, która wyśpiewała-wydeklamowała-wykrzyczała wiersze wojenne Krzysztof Kamila Baczyńskiego:


Jacek Kaczmarski zawsze potrafił spojrzeć na każde zagadnienie z oryginalnej strony. Więc zobaczmy Powstanie Warszawskie oczami radzieckiego czołgu (sowieckiego tanku, jak kto woli):

Utwór „Czołg” pierwszy raz usłyszałem na żywo. Było to w „Uranii” 30 maja 1990 roku, gdy Jacek Kaczmarski triumfalnie objeżdżał Polskę i zapełniał największe sale. Miałem dużo szczęścia, że nie kupiłem biletu na 31 maja, bo drugi koncert został odwołany z powodu „niedyspozycji artysty”...
Na następny koncert Kaczmarskiego w Olsztynie w 1993 roku wystarczyła już sala koncertowa Filharmonii, a jego dwa ostatnie olsztyńskie koncerty odbyły się przy ul. Parkowej. Czy muszę dodawać, że na wszystkich byłem? :)

Powstanie Warszawskie gościło w wielu polskich filmach. Tylko trzy przykłady, każdy z innej parafii:

- klasycznie czyli serial telewizyjny „Kolumbowie” z 1970 roku w reżyserii Janusza Morgensterna na podstawie książki Romana Bratnego „Kolumbowie. Rocznik 20.”:

Scena przedstawia epizod z nocy 30 na 31 sierpnia 1944 roku, gdy grupa powstańców przebiła się ze Starego Miasta do Śródmieścia.

- ironicznie czyli „Eroica” Andrzeja Munka z 1958 roku (część „Scherzo Alla Pollacca”):

„Dzidziuś” Górkiewicz przedziera się ze stolicy do stacjonujących pod Warszawą Węgrów, by zanieść im ofertę przejścia na polską stronę. Wysiłek daremny, ale czyż nie na tym polega tragizm polskich losów i w ogóle życia ludzkiego, że robimy tyle rzeczy zupełnie niepotrzebnych?
Mógłbym ten film oglądać trzy razy dziennie. Ale puszczają ledwie raz w roku...

- fałszywie czyli „Czterej pancerni i pies” według scenariusza Janusza Przymanowskiego (odcinek 6 z 1966 roku):

„Rudy” walczy na warszawskiej Pradze czyli po prawej stronie Wisły. Armii Krajowej nie uświadczysz... Dzielni pancerni dostrzegają lewobrzeżną Warszawę, kierują się w stronę mostu i już-już by ją wyzwolili, gdyby nie niemiecki pocisk, który trafia „Rudego”. Czyli wszystko jasne – Warszawa musiała poczekać pół roku na wyzwolenie, bo Janek, Gustlik, Grigorij i Szarik leżeli w szpitalu...
I teraz pytanie – puszczać „Pancernych” w telewizji czy nie? Moim zdaniem to film tylko dla dorosłych, taka „pornografia” historyczna. Można się tym zachwycać i oglądać to z uciechą, ale chwalić się tym nie wypada... No i jak ja się mam teraz przyznać, że rzucam wszystko, gdy leci pięćdziesiąte wznowienie serialu w TVP? Nie traktujcie tego jako wykrętu, ale tak naprawdę w tym serialu zachwyca gra aktorska. Dziesiątki głównych ról, setki cudownych epizodów zagranych przez największych polskich aktorów.
Legenda rodzinna mówi, że w II serii z 1969 roku wystąpił jako statysta mój ojciec, wówczas żołnierz zasadniczej służby wojskowej Ludowego Wojska Polskiego (scena wyzwalania obozu koncentracyjnego w 16 odcinku „Daleki patrol”). Prawdę mówiąc nie widziałem :)


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 18 marca 1988

Dzielny osiłek natycha mnie zupełnie nieświadomie

Ten ptak odpoczywa. Wiosna twego wzroku
Unika mych spojrzeń. Gotowa do skoku
Jest lwica czułości. Rozpalił już ogień
Zapalnik niewiary. Synem ognia jest cień
Naszych smutków i łez. A ptak wystartował
Do lotu swobody. Każda chwila nowa
Znaczy kilka długich dni pięknego bólu
Jazzowo-rockowego. Mów mi dziś „królu”,
Na to tylko mnie stać. Ten ptak odpoczywa,
Bo choć ciągle kocham, miłość twa nieżywa.

Reszel, 18.03.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Pracowałem wówczas jako elektryk w pewnym państwowym zakładzie. Moim kolegą w brygadzie był dzielny osiłek, który pewnego dnia zapytał mnie zupełnie poważnie czy po drugiej stronie Ziemi świeci to samo Słońce, co u nas.
Musiałem to jakoś odreagować. Stąd ten wiersz, który z osiłkiem nie miał nic wspólnego (i z nikim w ogóle), ale dał mi chwilę oddechu po pracy, która, jak się już po miesiącu okazało, nie była moim przeznaczeniem...

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek