piątek, 8 września 1995

Na całym placu młodzież

Piątkowy wieczór na beton-placu przed WSP. Największy od niepamiętnych czasów rockowy spęd w Olsztynie. Impreza nie tylko największa, ale i... najkrótsza. Doskonała zabawa zakończyła się po 1,5 godziny.


Występ olsztyńskich zespołów – znanego Big Daya i mniej znanej, ale równie dobrej Zarazy, uświetnił zakończenie konkursu Radia Olsztyn „Na całych jeziorach my...”. Wśród kilku tysięcy specjalnych pocztówek, które nadesłali słuchacze radia, Ania Zalewska-Ciurapińska – wokalistka Big Daya, wylosowała jedenaście. Za pierwszą była główna nagroda – 5 tys. zł. Za dziesięć następnych – nagroda pocieszenia. Niestety, na placu nie było żadnej z jedenastu nagrodzonych osób. Główna nagroda trafiła zresztą poza Olsztyn, podobnie jak większość nagród pocieszenia.
Wcześniej jednak zagrała Zaraza. Koncert rozpoczął się punktualnie (w Olsztynie – ewenement), nic zresztą dziwnego, gdyż był jednocześnie transmitowany w Radiu Olsztyn. Ok. 2 tys. widzów przyjęło występ Zarazy życzliwie, choć bez wielkiego entuzjazmu. Sporo było młodych osób, którym bardziej widać przypada do gustu muzyka Big Daya. Grająca ok. 30 minut Zaraza potrafiła jednak w końcu rozgrzać publiczność, a nawet „zmusić” do tańczenia. Zespół swe największe hity (ma już ich sporo), łącznie z „Jestem radio, jestem telewizja”, tym razem wykonane w stylu reggae jako „Jestem radio Jamajka”.
Jeszcze w trakcie występu Zarazy z tyłu sceny pojawiła się Ania Zalewska i rozdawała autografy. Publiczność nie miała kłopotów z dostaniem się do niej, gdyż barierki zasłaniały tylko sam przód sceny. Ochroniarzy nie było prawie widać, było więc naprawdę sympatycznie.
Członkowie Big Daya byli bardzo zadowoleni, że mogli w końcu zagrać w Olsztynie i to dla tak dużej publiczności. Zaczęli od swego pierwszego przeboju – „Mam ich wszystkich”, potem był kolejny utwór z debiutanckiej płyty „W świetle i we mgle” – „Jestem jak wiatr”. Zagrali też sporo piosenek z drugiej płyty „Kalejdoskop” (m.in. „Gdy kiedyś znów zawołam cię”, „C-4” czy „Przestrzeń”).
Gdy pod koniec zagrali „Wild Thing” The Troggs, przypomniał mi się koncert, który przed pięciu laty dawał zespół o nikomu niemówiącej pewnie dziś nazwie The Yahoo. Było to niedaleko – po przeciwnej stronie ulicy, przed planetarium, a koncert oglądało kilkadziesiąt osób. The Yahoo grali wówczas też same standardy („Summer in the City” Lovin' Spoonful, „Light My Fire” The Doors). W The Yahoo grał wówczas prawie cały skład dzisiejszego Big Daya. Kto by pomyślał, że po pięciu latach będą grali w prawie tym samym miejscu dla dwóch tysięcy osób.
Na bis Big Day zagrał jeszcze „Mózgowca” z „Kalejdoskopu” oraz napisaną kilka dni temu piosenkę „Właśnie tak jest”, która znajdzie się pewnie na trzecim albumie grupy, mającym się ukazać na wiosnę przyszłego roku.

niedziela, 23 kwietnia 1995

Bilion bilionów bilionów

Dzień Ziemi. Mam mieszane uczucia. Chętnie zrobiłbym wszystko, by ocalić naszą planetę. Ale co to znaczy „ocalić”? Na ile? Na 100 lat? Na 1000 lat? Może na 10 000 lat...
Ale co dalej? Żeby ocalić Ziemię w perspektywie kilku milionów lat (np. zagłada przez naprawdę dużą planetoidę) musimy stać się cywilizacją typu II w tzw. skali Kardaszewa czyli dysponować mocą 1000 000 000 000 000 000 000 000 000 watów (miliard miliardów miliardów watów).
W perspektywie setek milionów lat Ziemię ocalić może (przed zmianami Słońca czy galaktyki) cywilizacja typu III, która ma pod kontrolą moc rzędu 10 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 watów (10 bilionów bilionów bilionów watów).
Już w cywilizacji typu II mówimy o tzw. technologicznej osobliwości, czyli o takim rozwoju technologii, która przekracza możliwości zrozumienia przez dzisiejszego człowieka.

Ale żeby przejść całą drogę, trzeba zrobić pierwszy krok...

W 1995 roku 6 Olsztyńska Drużyna Harcerek „Dysk” im. Małego Powstańca z naszego hufca ZHP „Rodło” w Olsztynie zorganizowała z okazji Dnia Ziemi specjalny koncert. Odbył się w Kortowie 23 kwietnia (Dzień Ziemi obchodzimy w Polsce 22 kwietnia). Data nieważna, ważna intencja. Wpływy zostały przeznaczone na schronisko dla zwierząt.

Dzięki trzygodzinnej ciężkiej pracy Rafała Ś. (potrzymajcie stary VHS na ramieniu…), możemy przenieść się na ten koncert.

1. Radosław Ciecholewski oraz Siły i Bezsiły Środowisk Twórczych – „Jak pięknie by mogło być”.

Radosław Ciecholewski, wówczas aktor olsztyńskiego Teatru im. Jaracza poprowadził zawodowo całą imprezę. Siły i Bezsiły Środowisk Twórczych to zespół składający się ze słuchaczy Studium Aktorskiego przy teatrze. A „Jak pięknie by mogło być” to piosenka Haliny Frąckowiak z 1988 roku.

2. Radosław Ciecholewski zapowiada imprezę, a Stefan Brzozowski propaguje ścieżki rowerowe.


3. Radosław Ciecholewski oraz Siły i Bezsiły Środowisk Twórczych – „A my jak dzieci”.

„A my jak dzieci” to piosenka Jonasza Kofty.

4. Radosław Ciecholewski oraz Siły i Bezsiły Środowisk Twórczych – „Tacy byliśmy prości”.

Piosenkę napisał Ernest Bryll.

5. Radosław Ciecholewski oraz Siły i Bezsiły Środowisk Twórczych – „I co dalej”.


6. Radosław Ciecholewski oraz Grażyna Kusior – „Kołysanka dla dorosłych”.

Kolejna piosenka Ernesta Brylla.

7. Radosław Ciecholewski oraz Grażyna Kusior – „Tango z różą w zębach”.

„Tango z różą w zębach” to piosenka Jonasza Kofty.

8. Radosław Ciecholewski – „Jak człowiek się nudzi”.

Piosenka Jonasza Kofty.

9. Anakondy przedstawiają.

Krótka forma dramatyczna zastępu „Anakondy” z 6 ODH.

10. Acoustic Band – „Trąbka”.


11. Czyści jak Łza – „Hekatomba”.


12. Czyści jak Łza – „Body Building”.


13. Czyści jak Łza – „Pogórze Sudeckie”.


14. Czyści jak Łza & Czerwony Tulipan – „To było pod Samborowem”.


15. Czyści jak Łza & Ewa Cichocka – „Jeśli masz sztuczną szczękę”.


16. Chmielowe Pola – „Quo vadis”.

Grupa przyjechała z Ostródy.

17. Barbara Raduszkiewicz – „Nie zasypiaj”.

Utwór Piotra Bałtroczyka. Akompaniuje Piotr Zapadka.

18. Barbara Raduszkiewicz – „Polskie daty”.


19. Barbara Raduszkiewicz – „Kochankowie”.

Utwór z repertuaru Edith Piaf.

20. Barbara Raduszkiewicz – „Piosenka o oficerskim Żoliborzu”.

Piosenka Piotra Bałtroczyka.

21. Gałąz i Dżozef – „I ciągle żal”.


22. Gałąz – „Hamlet 88”.

W końcu jakaś dobra piosenka. Czyli moja :) Już o niej pisałem.

23. Gałąz – „A ja będę śpiewał”.


24. The Colt – „Kwiatek”.


25. The Colt – „Julia”.


26. The Colt – „Walk”.


27. The Colt – „Soy”.

Wersja instrumentalna piosenki Gipsy Kings.

28. Czerwony Tulipan – „Lodówka”.


29. Czerwony Tulipan – „Song o ciszy”.

Piosenka Jonasza Kofty.

30. Czerwony Tulipan – „Ja zwariuję”.


31. Czerwony Tulipan – „Jedyne co mam”.


32. Czerwony Tulipan – „Sekret kardynała Richelieu”.


33. Czerwony Tulipan – „Weź te ręce”.


34. Czerwony Tulipan – „Czarownica z Eastwick”.


35. Podsumowanie w wykonaniu sprawczyni całego zamieszania, czyli Joli Rodziewicz-Olszko, komendantki Hufca ZHP „Rodło” w Olsztynie i drużynowej 6 ODH.

niedziela, 8 stycznia 1995

Mała historia wielkiej orkiestry

Pierwszy olsztyński koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbył się w sobotę 13 marca 1993 roku. Z przyjemnością wspominam ten gigantyczny koncert w Uranii.
Kto zagrał? Niczego sobie kapele:
- Sex Bomba
- Big Cyc
- Acid Drinkers
- T. Love
- Dezerter
- Oddział Zamknięty
- Hunter (wówczas dobrze się zapowiadający, ale jeszcze nie tak znany zespół ze Szczytna)
- I Want You (jedyny olsztyński zespół na tym koncercie)

No to może kilka słów o I Want You, zupełnie dziś zapomnianym zespole o naprawdę krótkiej historii, jakie zamieściłem w marcu 1993 r. w GW w ramach zapowiedzi koncertu:

Jednym z dwóch olsztyńskich zespołów, które wystąpią na sobotnim koncercie, będzie I Want You. Jak nas poinformował menedżer zespołu, Artur Żukiewicz, będzie to ostatni występ kapeli. Nie znaczy to, że zespół się rozwiązuje – dojdzie do jego mariażu z grupą Moskwa. Powstanie z tego przedsięwzięcie muzyczne o nieustalonej jeszcze nazwie. Powodem mających nastąpić zmian jest chęć szybszego, mocniejszego grania, w czym przeszkadzała mało sprawna dotychczasowa sekcja rytmiczna. Sekcji tej w sobotę już nie ujrzymy. I Want You wystąpi z nowym perkusistą i bez dotychczasowego basisty.
Krótka historia grupy zaczęła się w 1991 r. W ciągu 1,5 roku istnienia zespół nagrał w olsztyńskim radiu kasetę demo oraz kasetę „Fuck 'n' Roll”. W tym czasie grupa wystąpiła na wielu koncertach, głównie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w tym w transmitowanym przez telewizję koncercie z Jarocina 1992.
Na scenę w „Uranii” wyjdą w składzie: Grzegorz Kortan – voc, b, Piotr Szymański – g, Marek Wasiak – dr.


Koncert w Uranii okazał się testem odporności psychicznej dla zespołu. Publiczność podczas całego występu skandowała w zasadzie jedno słowo: „Wypier...”. Rozebrany do pasa wokalista zupełnie się tym nie przejmował. Nigdy nie poznałem przyczyny nienawiści olsztyńskiej publiczności do tego zespołu. Ale decyzja o rozwiązaniu była chyba słuszna...
Rok wcześniej widziałem tę kapelę grającą na Moście Jana. Grali m.in. „Knockin’ On Heaven’s Door”. A w grudniu 1993 roku w klubie Masarnia, w jego grunwaldzkiej wersji, byłem na koncercie łódzkiego punkowego zespołu Precz, który podobno był właśnie efektem mariażu I Want You i Moskwy (mocno to jednak wątpliwe).

Kolejny duży rockowy koncert w ramach WOP mieliśmy w Olsztynie dopiero dwa lata później w Kortowie. Skrót mojej relacji z epoki na łamach GW:

Zaraza wzięła Kortowo
Przez prawie siedem godzin grała w kortowskiej auli im. Gotowca Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. (…) Ostatecznie zagrało osiem zespołów, z których największe wrażenie zrobiła nie Formacja Nieżywych Schabuff, ale nasza Zaraza. (…)
Zaczął olsztyński Wild Stone. Młodzi chłopcy imitują imitację czyli kopiują Illusion, który kopiuje brzmienie Seattle. Grają zresztą ich utwory – „Na luzie”, „Cierń”. Pięcioosobowy skład (dwie gitary, bas, perkusja i wokal), ale na scenie mało ruchu. Wiadomo – trema. Moja skromna rada – ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć i szukać własnego (!) stylu.

Wild Stone:


Następny w kolejności Quartz Alarm. Prowadzący koncert Grzegorz Kasjaniuk obiecuje, że zobaczymy „bliźniaka” Paula Rodgersa, wokalistę Free i Bad Company. Na scenę wchodzi jednak kolejne wcielenie Jima Morrisona, z wyglądu zresztą tylko, bo niestety nie z głosu. Nawet zagranie „All Right Now” nie pomaga w utożsamieniu się z Rodgersem, ale pokazuje za to, że gitarzysta rwie się do grania. Na razie kopiuje zagrywki Hendriksa, ale wzorzec to przecież jak najlepszy...

Quartz Alarm czyli bliźniak Paula Rodgersa:


Biskupiecki Legion przywiózł do Olsztyna sporą porcję death metalu i... swoich fanów. Wśród olsztyńskiej publiczności grupa nie znalazła początkowo zbytniego poklasku, choć pod koniec nawet dziewczyny poczuły specyficzny łamany metalowy rytm. O takiej muzyce trudno się wypowiadać, zauważmy więc tylko życzliwie, że legioniści stylowo machają włosami... (…)
Kolejna grupa to Light Star z Korsz. Raczej rock środka. Zaczynają instrumentalną wersją „Stańcie przed lustrami” Róż Europy. W składzie dwie gitary, bas, perkusja. Słabą stroną grupy jest wokal, ale dobry głos to towar deficytowy w młodych zespołach.
Light Star zagrali m.in. własną kompozycję napisaną specjalnie dla WOŚP, zaczynającą się od słów „Zawsze chciałem być dobrym człowiekiem”. W refrenie młodzi ludzie pytają „Powiedzcie mi, co mam robić”.
Hard rockowe Soho z Olsztyna chce nam udowodnić, że nie istniały takie zespoły jak Metallica i gra metal z końca lat siedemdziesiątych. Stylizacja jest nawet udana, cały zespół, a zwłaszcza gitarzysta – żywcem wyjęci „z epoki”. Koncert mógłby zrobić większe wrażenie, gdyby był lepiej nagłośniony (było po prostu za cicho).


Soho:


Zgodnie z przewidywaniami Katharsis zagrał swoje, bardzo dobrze zresztą, w ukochanym przez siebie stylu lat siedemdziesiątych. Nie można wprawdzie powiedzieć, że publiczność „jadła z ręki” (jak w przypadku Zarazy, o czym za chwilę), ale grupa Katharsis udowodniła, że potrafi rozruszać najbardziej nawet znudzoną publiczność (w piątej godzinie koncertu). Pod koniec długiego koncertu zespół zaprosił na scenę niejakiego Pietię, z którym wykonał bardziej współczesną piosenkę.
Katharsis:


Zaraza – oglądanie występów tej kapeli to czysta przyjemność, choć dramaturgia wszystkich występów jest podobna. Luz na scenie, porozumiewawcze uśmiechy, zgrana sekcja rytmiczna, ogromne poczucie humoru Piotra Sikorskiego, wokalisty kapeli. – Otwieram nowy rozdział w historii muzyki – zaczęła koncert Zaraza, a skończyła parodią występu Take That.
Zaraza:


Sikor w swej ulubionej pozycji estradowej:


Sikor naucza:


Może dlatego koncert Zarazy zrobił większe wrażenie, że Sikor nieźle skacze, a Olek Klepacz raczej nie:


Zaraza kończy występ:


Gwiazdą wieczoru miała być Formacja Nieżywych Schabuff, ale niewątpliwie to olsztyńska Zaraza uwiodła bez reszty całą widownię. (...) Podczas występu Formacji Nieżywych Schabuff publiczność zaczęła stopniowo... opuszczać salę. Pod koniec koncertu trudno byłoby doliczyć się setki osób na sali. Można tylko domniemywać czy późna pora (siódma godzina koncertu), czy niechęć do Formacji, czy też wyzywające zachowanie Olka Klepacza („zmuszanie” do wspólnej zabawy) wywołały taką reakcję.
Kto został, bawił się jednak doskonale. Przebojów nie zabrakło. „Palę faję”, „Klub wesołego szampana”, „Baboki”, „Hej cześć”. Chwała zespołowi, że nie zlekceważył koncertu mimo ubywającej publiczności, a obecnych potrafił wciągnąć do naprawdę radosnej zabawy.


Formacja Nieżywych Schabuff:


Olek Klepacz zawsze ma coś do powiedzenia publiczności: