piątek, 29 sierpnia 2003

Bracia niech się uczą od Potiomkina

Rok 1905 trafił na wieki do kultury masowej dzięki genialnemu w formie (o treści nie mówimy) dziełu Siergieja Eisensteina. W 1925 roku nakręcił on film „Pancernik Potiomkin” („Броненосец Потемки”). Rzecz o buncie marynarzy służących na pancerniku „Potiomkin”, zwodowanym w 1904 roku jako „Kniaź Potiomkin-Tawriczeskij” („Князь Потёмкин-Таврический”). Powstanie czarnomorskich matrosów było w Związku Radzieckim symbolem rewolucji 1905 roku. Scenę na odeskich schodach znają wszyscy.
Książę Grigorij Aleksandrowicz Potiomkin (1739-1791) to ten dzielny koleś, najważniejszy z kochanków Katarzyny II, który w 1787 roku obwoził carycę po Krymie i okolicach, pokazując jej z daleka drewniane makiety szczęśliwych wsi czy worki wypełnione piaskiem udające wypełnione dzięki urodzajowi i dobremu zarządzaniu worki ze zbożem. Bracia Wachowscy niech się uczą!
I jakże o tym wszystkim nie pamiętać, stąpając po zbudowanych w 1825 roku odeskich schodach, zwanych obecnie Schodami Potiomkinowskimi (a wcześniej Gigantycznymi Schodami, Schodami Przymorskimi, Schodami Ryszeliowskimi i Bulwarowymi Schodami).
To tylko kadr z filmu, ale robi wrażenie.


Prawie wiek później. Schody te same. Statyści nieco inni... U góry widoczny pomnik Armanda-Emmanuela du Plessis, ks. Richelieu, pierwszego gubernatora Odessy.


Ze schodów widać powód ich zbudowania – położony dużo niżej niż miasto port w Odessie.


I na koniec mało znany turysta z Polski.

czwartek, 28 sierpnia 2003

Monastyr Uspieński na Krymie

Jedni mówią „Zaśnięcie”, drudzy „Wniebowzięcie”. A jeszcze inni nie mówią nic. Różnic między kościołami chrześcijańskimi nie brakuje.
W kalendarzu liturgicznym prawosławia mamy dziś święto Zaśnięcia Bogurodzicy. Oczywiście według kalendarza juliańskiego, który pokazuje właśnie 15 sierpnia. Wedle kalendarza gregoriańskiego mamy dziś 28 sierpnia i właśnie tego dnia na Półwyspie Krymskim trafiłem do Monastyru Uspieńskiego, czyli klasztoru Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny.


Monastyr Uspieński jest typowym dla tej części Krymu przykładem budowli wykutej w skale. Skalne miasta zaczęli tu ryć w VIII wieku greccy mnisi, którzy chcieli się schować przed prześladowaniami, jakie miały wówczas miejsce na tle kultu ikon. Słynne greckie Meteory są o dwa wieki młodsze. Oczywiście rycie w skale ma dużo dłuższe tradycje, że wspomnę tylko egipską Dolinę Królów (2300 lat starszą, o której mnisi chyba nie mogli wiedzieć) i na przykład jordańską Petrę (jakieś 600 lat starszą, może znaną, bo przecież powstała w okresie hellenistycznym; mam leciutką nadzieję, że w tym roku tam uda mi się trafić).


W XIII wieku na Krymie przejęli rządy Tatarzy. Klasztor uniknął jednak zniszczenia. Co więcej – dwa wieki później chan Hadżi I Girej, pierwszy władca Chanatu Krymskiego, modlił się przed znajdującą się w klasztorze ikoną Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Z punktu widzenia wyznawanego przez chana islamu było to bałwochwalstwo, zapewne podyktowane względami politycznymi (chan chcąc utrzymać niezależność od Złotej Ordy był w sojuszu z Polską, Litwą i przede wszystkim z prawosławnym Księstwem Moskiewskim).


Czego nie zrobili Tatarzy, uczynili bracia w wierze. W 1778 r. Grecy musieli opuścić klasztor po przejęciu władzy nad Krymem przez Rosję. W 1850 r. klasztor założono na nowo, już jako rosyjski, prawosławny. W czasie wojny krymskiej przydał się jako szpital.


Po rewolucji bolszewickiej losy klasztoru były typowe – ograbiony, a w 1921 r. zamknięty. W czasie II wojny światowej znów posłużył jako szpitala. W 1993 r., dwa lata po upadku ZSRR, w skalnym klasztorze ponownie pojawili się mnisi.


Dziesięć lat później klasztor wyglądał zupełnie, jak gdyby był używany bez przerwy przez te wszystkie wieki. Mogliśmy dyskretnie obserwować obchody święta Zaśnięcia Bogurodzicy, ostatniego, dwunastego święta w kalendarzu liturgicznym.


W katolicyzmie dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny jest dość młody. Papież Pius XII ogłosił go 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus”. Oczywiście jest to tylko zatwierdzenie dogmatyczne wcześniejszego przekonania, że Maryja po śmierci została zabrana do nieba z ciałem i duszą. W prawosławiu dogmatem to nie jest, jest po prostu prawdą wiary (niby subtelna różnica, ale konsekwencje poważne...).


Harem i inne atrakcje

Z rozpadającej się Złotej Ordy wyłoniło się kilka chanatów, wśród nich w 1427 roku Chanat Krymski. Istniał aż do 1783 roku, gdy po Krym sięgnęła Rosja. Stolicą Chanatu Krymskiego był do 1736 roku Bakczysaraj.
W liczącym dziś ok. 35 tys. mieszkańców mieście stoi ciągle wybudowany w XVI wieku przez rosyjskich i ukraińskich (ruskich właściwie) niewolników i pod wodzą otomańskich, perskich i włoskich architektów pałac chanów z dynastii Girejów. Oto jego północna brama. Po lewej stronie widać minaret znajdującego się wewnątrz Wielkiego Meczetu.


Wewnątrz murów chanowie mieli wszystko, co potrzebowali do życia (i po życiu...) – meczet, harem, kwatery, ogród i cmentarz.

No to najpierw widok na część mieszkalną.


Coś dla ducha – Wielki Meczet, którego obecny stan pochodzi z 1740 roku. Nazwa może na wyrost, widziałem większe, ale z pewnością jego wielkość nie tylko z wymiarów pochodzić miała...


Coś dla ciała – wnętrze haremu. Puste, niestety...


Coś dla ciała zmęczonego wizytą w haremie – chwila odpoczynku w ogrodzie.


Coś dla bardzo zmęczonego ciała – letnia altana.


Jeśli ktoś myśli, że chanowie krymscy byli nieokrzesanymi dzikusami (z błyskiem w oku niczym rozwścieczony Azja Tuhajbejowicz), zmieni zdanie przy Fontannie Łez z 1764 roku.
Fontannę postawił chan Kyrym Girej po śmierci swej żony Diljary Bikecz. Miała być i piękna, i smutna zarazem. Kapiąca woda symbolizuje łzy, jakimi zalewał się chan po śmierci ukochanej Diljary. Taki Taj Mahal na małą skalę...
Diljara Bikecz to prawdopodobnie wzięta w jasyr Maria Potocka, polska szlachcianka z Kresów. Tak przynajmniej mówiło podanie ludowe, które na początku XIX wieku zainspirowało Adama Mickiewicza bawiącego na Krymie do napisania sonetu „Grób Potockiej” (również Aleksander Puszkin pisze o tym w „Fontannie Bakczysaraju”). Zanim ktokolwiek słyszał o syndromie sztokholmskim, porwana Maria vel Diljara uległa w końcu zalotom chana i odwzajemniła miłość. Mężczyźni Wschodu potrafią kochać...


Selsebil, tatarska nazwa fontanny, nawiązuje do Koranu, w którym znajdziemy takie słowa: „Selsebil, jest miejscem gdzie płynie to wyborne źródło”. Chodzi o Rajskie Źródło przeznaczone dla tych, którzy dostąpią Raju.


Na koniec kilka detali architektonicznych...


...dzieło wspomnianych już twórców otomańskich, perskich i włoskich.


I badź tu mądry – czy to dzieło Turka, Persa czy Włocha?


Nie wiem, czy Girejowie jedli czebureki (po tatarsku – çüberek), ale my nie odmówiliśmy sobie po wyjściu z pałacu tego lokalnego przysmaku. Czebureki to smażone na oleju pierogi nadziewane baraniną. W wersji bardziej ortodoksyjnej (baranina w dużych, twardych kawałkach) można to zjeść w Trokach, gdzie mieszkają Karaimowie. W Bakczysaraju baraninka była na szczęście mielona...


Koniec może być dziś tylko jeden. Sonet „Bakczysaraj” Adama Mickiewicza:

Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina!
Zmiatane czołem baszów ganki i przedsienia,
Sofy, trony potęgi, miłości schronienia
Przeskakuje szarańcza, obwija gadzina.

Skróś okien różnofarbnych powoju roślina,
Wdzierając się na głuche ściany i sklepienia,
Zajmuje dzieło ludzi w imię przyrodzenia
I pisze Balsazara głoskami „RUINA”.

W środku sali wycięte z marmuru naczynie;
To fontanna haremu, dotąd stoi cało
I perłowe łzy sącząc woła przez pustynie:

„Gdzież jesteś, o miłości, potęgo i chwało?
Wy macie trwać na wieki, źródło szybko płynie,
O hańbo! wyście przeszły, a źródło zostało”.

Eta była prekrasnaja Tawrida

„Eta była prekrasnaja Tawrida...” – tak zaczynał się tekst, który wkuwaliśmy w technikum na pamięć. Lekcje języka rosyjskiego w ciemną noc stanu wojennego nie dawały satysfakcji ani nam, ani małej rudej pani rusycystce, której nazwisko wyparłem z pamięci... Ale tekst o przybyciu Greków na Krym długo pamiętałem. Pamiętałem, aż zapomniałem.


Na obszarze dzisiejszej Ukrainy można znaleźć ślady bytności wielu narodów. Swe piętno odcisnęli tu Polacy, Litwini, Rosjanie, Niemcy, Austriacy, Mongołowie, Genueńczycy, Tatarzy, Żydzi, Anglicy, Turcy, Grecy, Rzymianie, o Scytach i Hunach nie wspominając. Jeśli kogoś pominąłem, to przepraszam.


Szczególne miejsce na mapie Ukrainy zajmuje Krym. W starożytności miejsce to nazywało się Chersonezem Taurydzkim czyli Taurydą.


Chersonez Taurydzki nazywała się również kolonia założona na południowym wybrzeżu Krymu przez Greków z Miletu w 528 roku p.n.e. Miasto rozwijało się i z typowego greckiego polis przeistoczyło się w stolicę państwa obejmującego zachodni Krym.


Chersonez Taurydzki istniał 1927 lat. Sporo. Przechodził z rąk do rąk i w 1399 roku, gdy o starożytnych Grekach nikt już nie pamiętał, został ostatecznie spalony przez Mongołów pod wodzą Edygeja.


Do 1817 roku ruiny Chersonezu spoczywały pod warstwą ziemi. W XIX wieku zaczęto badać to miejsce, a w 1861 roku zaczęto budowę soboru świętego Włodzimierza.


Sobór św. Włodzimierza stanął w miejscu, w którym w 988 roku wielki książę kijowski Włodzimierz I Wielki przyjął chrzest z Bizancjum, co stało się początkiem chrześcijaństwa na Rusi.


Ruiny Chersonezu znajdują się obecnie w granicach Sewastopola.


Scyt czy Hun?


To są bardzo stare ruiny. Trzeba je podtrzymywać, by się nie zawaliły...

środa, 27 sierpnia 2003

Skała generała

Jaskółcze Gniazdo to neogotycki zamek na 40-metrowym klifie Aj-Todor w miejscowości Haspra, stanowiącej część Jałty.


Budowla powstała blisko 100 lat temu według projektu rosyjskiego architekta Leonida Sherwooda.


Zanim do tego jednak doszło, jakieś trzydzieści lat wcześniej na skale w drewnianym domu z luksusowym widokiem na morze zamieszkał rosyjski generał, weteran wojny rosyjsko-tureckiej lat 1877-1878 (tej samej, która przyczyniła się do uzyskanie odzyskanie niepodległości przez Bułgarię). Nazywał to miejsce Zamkiem Miłości. Nawet nie będę zgadywał czemu...


Kolejnym właścicielem drewnianego domku na skale był lekarz A.K. Tobin. Wdowa po lekarzu sprzedała z kolei dom moskiewskiemu handlarzowi Rachmaninowi. W tym czasie domek rozebrano i wystawiono nowy, również drewniany, ale już o nazwie „Jaskółcze Gniazdo”.


Aż właścicielem skały nad Morzem Czarnym został niemiecki baron von Steingel, potentat naftowy eksploatujący złoża w Baku. Na wzór średniowiecznych zamków w Niemczech wystawił sobie neogotyckie cacko na Krymie, gdzie odpoczywał z dala od roponośnych terenów. Zameczek wielki nie był, ale w środku znalazło się miejsce na przedpokój, salon, schody i dwie sypialnie (jednak w dwupiętrowej wieży, druga na dole przy ogrodzie).


W 1927 roku Jaskółcze Gniazdo zniszczyło trzęsienie ziemi. A w zasadzie nie zamek, a opokę. Trzęsienie naruszyło skałę, popękany zamek wisiał nad wodą bez oparcia. Dopiero w latach 1967-1968 przeprowadzono trudną i kosztowną odbudowę zamku, w tym przede wszystkim skały, na której stoi.


Wokół trochę plastikowego kiczu, przynajmniej taki widziałem w 2003 roku. Ale gdzież w miejscach obleganych przez turystów go nie ma...

niedziela, 24 sierpnia 2003

Moja żona. Zofia!

Dwie były Zofie w Rzeczypospolitej. Pierwsza z nich, Zofia Dyrman, mieszkała gdzieś pod Warszawą, zasadniczo. Druga, Zofia Celina Clavone (Glavani) primo voto Witt secundo voto Potocka, miała bardziej skomplikowany życiorys. Wszystko przez swoją urodę:


Żeby nie wdawać się w sienkiewiczowskie opisy jej burzliwych losów, streśćmy je w kilku punktach:
- z pochodzenia była Greczynką,
- nie znani są jej rodzice,
- w wieku 12 lat adoptowała ją ciotka, stambulska kurtyzana,
- pięć lat później ciotka sprzedała ją Karolowi Boscampowi-Lasopolskiemu, polskiemu posłowi w Stambule,
- była jego kochanką, a potem luksusową prostytutką,
- w 1779 roku trafiła do Polski, gdzie wyszła za Józefa Witta z Kamieńca,
- poślubiona para objechała europejskie dwory, Zofię uznano za najpiękniejszą kobietę Europy,
- w czasie podróży została kochanką późniejszego króla Francji Ludwika XVIII oraz jego brata,
- małżeństwo z Wittem się nie układało, ruszyła do Stambułu, gdzie została kochanką Potiomkina (tego od wsi potiomkinowskich),
- po śmierci Potiomkina poznała Stanisława Szczęsnego Potockiego, rozwiodła się z Wittem i poślubiła Potockiego (jako trzecia jego żona),
- nie przeszkodziło to jej zostać kochanką swego pasierba (Jerzego, adoptowanego przez Potockiego),
- po kilku latach Potocki zmarł, a Zofii pozostało procesowanie się z licznym potomstwem męża o majątek,
- znalazła jeszcze czas, by być kochanką carskiego gubernatora Nikołaja Nowosilcowa,
- zmarła w Berlinie w 1822 roku,
- pochowano ją w Humaniu w pobliżu Zofiówki (dochodzimy do najważniejszego), ale po kilkunastu latach jej ciało przeniesiono w inne miejsce.
Sporo, nawet jak na 62-letni żywot...
Stanisław Szczęsny Potocki najbardziej znany jest z tego, że był polskim zdrajcą, jednym z przywódców Targowicy. Bycie szubrawcem to jedno, a bycie miłośnikiem kobiecej urody to drugie. Potocki jest budowniczym jednego z najpiękniejszych parków krajobrazowych, który powstał w 1796 roku w Humaniu i na cześć pięknej Zofii nazwany został Sofijówką. Wydał na to 15 mln złotych. Stać go było, miał kilkaset tysięcy poddanych na Ukrainie. Realizacją zamierzeń Potockiego zajął się architekt Ludwik Metzel.

Dziś Zofiówkę odwiedzają tłumnie mieszkańcy Humania:


Chłód zapewniają liczne stawy:


Ławeczki plus woda plus skały równa się romantyzm:


Jestem pod wrażeniem, prawdę mówiąc:


Ciekawe czy te zwierzęta wodne również przewidział Potocki:


Nie wiem, jak ma na imię ta pani, pewnie nie Zofia, ale kusi. Wężem:


Końcowy fragment długiego poematu Stanisława Trembeckiego poświęconego Zofiówce:
Kto gajów tuskulańskich smakował ochłody,
Kto uwieńczał Tyburu spadające wody,
Kto straszne Pauzylipu przebywał wydroże,
Jeszcze i Sofijówce zadziwiać się może,
I wyzna, jeśli szczerość usty jego włada:
Czym tamte w częściach słyną, ta razem posiada.

Warto miejsce nawiedzin, a wspomnienia dziejów
Gust, możność, koszt, użytych tłumy Bryarejów.
Ważąc pracy niezmierność i zdobienia liczne,
Rzeką późni: Było to dzieło monarchiczne.

Lecz te miejsca, Sofijo, więcej zdobisz sama,
Podobniejsza niebiankom niż córkom Adama.
Ciebie to spuścił Olimp, chcąc trudy nagrodzić,
I chcąc takiego męża ważne troski słodzić
Godne są w jego domu wiek utwierdzać złoty
Twe wdzięki, twe piękności, twe łagodne cnoty;
A póki między rodem ludzkim raczysz gościć,
Pół świata czcić cię będzie, drugie pół zazdrościć.


I na koniec jeszcze jeden romantyczny obrazek:

sobota, 23 sierpnia 2003

Niezgodnie z planem, ale przed terminem

Nonsens socjalistycznej gospodarki polegał m.in. na tym, że najpierw było centralne (precyzyjne!) planowanie, a potem robiono wszystko, by te plany wykonać przed terminem. A z pomnikiem Iwana Fedorowa we Lwowie było jeszcze gorzej. Musiał powstać w dwa miesiące, bo ktoś nie zaplanował.
Kim był Fedorow? To wschodniosłowiański Gutenberg. 7 marca 1573 roku założył we Lwowie pierwszą drukarnię, ale zaczynał wcześniej w Moskwie, gdzie już w 1564 roku wydrukował cyrylicą „Apostoła”. Z Moskwy w niejasnych okolicznościach musiał uciekać. Może zalegał z płatnościami za papier?


Oczywiście nie był Fedorow pierwszym drukarzem na ziemiach polskich. W Krakowie byli szybsi o jakieś 100 lat, bo już w 1473 roku powstał tam pierwszy drukowany kalendarz. Ale o drukowaniu w cyrylicy nie było oczywiście mowy, skoro pierwsze polskie książki nie były nawet po polsku. Więc właśnie Fedorowi przypadła rola wydawcy pierwszych drukowanych w Rzeczypospolitej książek w języku ruskim.


W 1964 roku w ZSRR obchodzono czterechsetną rocznicę pierwszego wydania drukowanej książki, właśnie owego moskiewskiego druku Fedorowa. W ramach tych obchodów położono pamiątkową tablicę we Lwowie z zamiarem postawienia tam w ciągu 10 lat pomnika. Pomnik musiał widocznie spaść z planu, bo w 1974 roku nie stanął. W jakimś wydziale kultury przypomnieli sobie o tym po kilku latach i w 1977 roku powstało ekspresowe zamówienie na pomnik. Miał powstać w dwa miesiące.
Od czego sprawdzone wzorce. Żeby zrealizować plan (a może i przekroczyć) twórcy posłużyli się typowym modelem radzieckiego żołnierza, dodając tylko głowę Fedorowa i umieszczając w jego ręku książkę, zamiast pepeszy. Znawcy rozpoznają ukrytego w pomniku sołdata po elementach stroju.


Pomnik odsłonięto 26.11.1977 roku. Jego twórcami byli architekt Anatolij Konsulow oraz rzeźbiarze Walentij Borysenko i Walentij Podolski. Monument stoi na placu przyległym do ulicy Podwalnej (Pidwalnej) w pobliżu Arsenału Królewskiego. Fedorow w lewej ręce trzyma książkę (lwowskie wydanie „Apostoła” z 1574 roku), a prawą dłonią rzuca na bruk Lwowa ziarno. Sieje wiedzę... Od lat to miejsce zapełniają sprzedawcy starych książek.