poniedziałek, 27 lipca 2009

Pożegnanie z kasetą (6) King Crimson – Thrak

To pierwsza płyta trzeciej odsłony King Crimson. Nic dziwnego, że kupiłem ją od razu, gdy tylko pojawiła się w 1995 roku. Nie może lubić zespołu mojego imiennika ktoś, kto lubi tylko jeden określony rodzaj muzyki. Pierwszy rodzaj fanów Karmazynowego Króla to miłośnicy „In The Court Of The Crimson King”. W 1983 roku, gdy poznałem tę 14-letnią wówczas płytę, dostawałem piany na ustach, że nikt inny nie podziwia King Crimson. I że króluje Lady Pank. Byłem autentycznie zdumiony tym faktem...
Jeszcze bardziej byłbym w 1983 roku zdziwiony, gdybym wiedział wówczas, że w 2000 roku zasiądę na koncercie grupy Roberta Frippa. Po pierwsze sądziłem, że zespół nie istnieje. Po drugie – po co miałby przyjeżdżać? Żeby zagrać jako support przed Lady Pank?
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
King Crimson
Tytuł
„Thrak”


Utwory
A.
1. Vrooom (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 4:38
2. Coda: Marine 475 (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 2:41
3. Dinosaur (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 6:37
4. Walking on Air (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 4:38
5. B’boom (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 4:11
6. THRAK (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 3:59
B.
1. Inner Garden, Pt. 1 (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 1:47
2. People (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 5:53
3. Radio, Pt. 1 (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 0:43
4. One Time (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 5:22
5. Radio, Pt. 2 (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 1:02
6. Inner Garden, Pt. 2 (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 1:16
7. Sex Sleep Eat Drink Dream (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 4:50
8. Vrooom Vrooom (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 5:50
9. Vrooom Vrooom: Coda (Belew, Bruford, Fripp, Gunn) 3:01


Oryginalny rok wydania
1995
Uwagi
Wydanie oryginalne (Discipline Global Mobile)
Informacja na All Music

Wydawca i numer
Virgin LC 3098
Nr katalogowy w mojej kolekcji
10.10
Ulubiony fragment
Sex Sleep Eat Drink Dream
Komentarz fimowy


I nie słuchajcie już D...

sobota, 25 lipca 2009

Perły przed wieprze

Może nie takie perły i może nie takie wieprze... Ale po co przyłazić na koncert, skoro nie chce się go słuchać?

To był kolejny koncert II International Bohema Jazz Festival. Skład: Jacek Kochan na perkusji, Petr Cancura z saksofonem tenorowym, Dominik Wania przy pianinie i Andrzej Święs z kontrabasem.

Po pierwsze "Expats".


Po drugie "Do You Really Need All This Money?"


Po trzecie "Attention Shoppers".


Po czwarte "Better Yet".


Po piąte "One Word Too Many" (utwór trwałby dłużej, gdyby nie skandaliczne zachowanie części publiczności).


Po szóste "Loża szyderców".


Po siódme "Not To Be Trusted".


Po ósme bis.


I dziękujemy...

I nie słuchajcie już D...

czwartek, 23 lipca 2009

(Nie) mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych

To było w „Misiu”. W dodatku w innej epoce. Dziś można i trzeba mieszać wszystko. Na przykład tradycyjną muzykę hinduską z równie tradycyjnym, choć o jakieś dwa tysiące lat młodszym, flamenco.


Dzisiejszy wieczór spędziłem na koncercie Indialucia. Co ja będę gadał, niech sami się bronią.


Skoro w Indiach już byłem, a do Hiszpanii wybieram się za miesiąc, to musiałem być na tym koncercie. To był koncert Indialucia podczas II International Bohema Jazz Festiwal w Olsztynie.


A zagrali: Michał Czachowski (gitara), Leszek HeFi Wiśniowski (flety, saksofon sopranowy), Adam Głośnicki (bas), Jan Kubek (cajón, instrumenty perkusyjne), Avaneendra Sheolikar (sitar), Sandesh Popatkar (tabla).

środa, 22 lipca 2009

Pożegnanie z kasetą (5) Marek Gałązka – Ballady Edwarda Stachury śpiewa Marek Gałązka

W kwietniu 1985 roku Marek Gałązka miał wystąpić w naszej szkole. Z jakiej okazji nie pamiętam, ale pamiętam doskonale zawód, jaki niektórych spotkał, gdy przyszła wiadomość, że zachorował i nie przyjedzie... Co się odwlecze, to nie uciecze. Rok później widziałem go na fromborskiej Stachuriadzie, czyli zlocie fanów Steda. Proszę sobie dziś wyobrazić 5 czy 10 tys. miłośników poety zgromadzonych pod namiotami.
Po 10 latach miałem już nie tylko wspomnienie koncertu w fosie przy katedrze we Fromborku, ale i kasetę dokumentującą występ Marka Gałązki w dwa miesiące po kętrzyńskim koncercie, którego nie było...
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
Marek Gałązka

Tytuł
„Ballady Edwarda Stachury śpiewa Marek Gałązka”


Utwory
A.
1. Intronit (Edward Stachura, Marek Gałązka)
2. Czy warto (Edward Stachura, Marek Gałązka)
3. Nie brookliński most (Edward Stachura, Marek Gałązka)
4. Biała lokomotywa (Edward Stachura, Marek Gałązka)
5. Zobaczysz (Edward Stachura, Marek Gałązka)
6. Bo może się stanie raz jeden cud (Edward Stachura, Marek Gałązka)
7. Ach kiedy ruszą dla mnie dni (Edward Stachura, Marek Gałązka)
8. Z nim będziesz szczęśliwsza (Edward Stachura, Marek Gałązka)
9. Już jest za późno, nie jest za późno (Edward Stachura, Marek Gałązka)
10. Na błękicie jest polana (Edward Stachura, Marek Gałązka)
11. Zabraknie ci psa i Ballada dla zapowietrzonego (Edward Stachura, Marek Gałązka)
12. Dookoła mgła (Edward Stachura, Marek Gałązka)
B.
1. Tobie, albo zawieja w Michigan (Edward Stachura, Marek Gałązka)
2. Walc nad Missisipi (Edward Stachura, Marek Gałązka)
3. Ballada dla Rafała Urbana (Edward Stachura, Marek Gałązka)
4. Ballada dla Potęgowej (Edward Stachura, Adam Sławiński)
5. 20 lat później (Edward Stachura, Marek Gałązka)
6. Nie rozdziobią nas kruki (Edward Stachura, Marek Gałązka)
7. Życie to nie teatr (Edward Stachura, Jerzy Satanowski)
8. Żegnaj pustko (Edward Stachura, Marek Gałązka)

Oryginalny rok wydania
1988
Uwagi
Koncertowe nagrania z 24 czerwca 1985 roku w Teatrze Adekwatnym w Warszawie.
Okładkę zaprojektował Mirosław Czyżykiewicz wraz z M. Wadowską.

Wydawca i numer
Wydawnictwo Fonograficzne Rogot JG-014
Nr katalogowy w mojej kolekcji
A.24
Ulubiony fragment
Biała lokomotywa
Komentarz fimowy


I nie słuchajcie już D...

niedziela, 19 lipca 2009

Pożegnanie z kasetą (4) Laibach – Sympathy For The Devil

Kasetę kupiłem pod koniec 1992 roku. Zasadniczo taki rodzaj muzyki mnie nie fascynuje, ale jako miłośnik coverów nie miałem wyjścia, musiałem. Osiem wersji jednej piosenki! Doceniam kunszt Słoweńców, którzy tak dobrze udają neofaszystów, że niektórzy ich nawet posądzają o tę skłonność.
Pierwszy raz usłyszałem Laibach na rozpowszechnianym nieoficjalnie pod koniec lat 80. filmie „Dzieci rewolucji”. Wykorzystano tam utwór „Leben heißt Leben” czyli nic innego jak totalitarną w wyrazie przeróbkę dyskotekowego przeboju „Live is Live” austriackiego zespołu Opus.
Film austriackiej telewizji opowiadał m.in. o przegranej idei „Solidarności”, że młodzież się z nią nie utożsamia i nie ma pomysłu co dalej... To się koledzy nie popisali, bo rok później były wybory 4 czerwca.
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
Laibach

Tytuł
„Sympathy For The Devil”



Utwory
A.
1. Sympathy For The Devil (Time For A Change) (Jagger/Richards) 5:43
2. Sympathy For The Devil (Anastasia) (Laibach) 5:32
3. Sympathy For The Devil (Who Killed The Kennedys – Inst.) (Jagger/Richards) 5:53
4. Sympathy For The Devil (Jagger/Richards) 7:52
B.
1. Sympathy For The Devil (Dem Teufel Zugeneigt) (Jagger/Richards) 4:54
2. Sympathy For The Devil (Who Killed the Kennedys) (Jagger/Richards) 7:04
3. Sympathy For The Devil (Soul To Waste) (Jagger/Richards) 4:52
4. Sympathy For The Devil (Soul To Waste – Inst.) (Jagger/Richards) 7:52


Oryginalny rok wydania
1988
Uwagi
Kaseta z 1992 roku. Kolejność nagrań na kasecie inna niż na oryginalnej płycie.
Informacja na All Music

Polski wydawca i numer
MG 2229

Nr katalogowy w mojej kolekcji
27.2

Ulubiony fragment
Sympathy For The Devil (Who Killed The Kennedys – Inst.)

Komentarz fimowy


I nie słuchajciej już D...

środa, 15 lipca 2009

Pożegnanie z kasetą (3) Eric Burdon – Wicked Man

Kaseta kupiona w 1990 roku w księgarni naprzeciwko ratusza. Tam zasadniczo kupowało się lepsze, bo oryginalne kasety. Czyli droższe. Ta kosztowała chyba 20 tys. zł. Oryginalność oczywiście umowna, bo to licencyjna, ale tylko kopia.
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
Eric Burdon
Tytuł
„Wicked Man”


Utwory
A.
1. Sweet Blood Call (Louisiana Red) 4:35
2. No More Elmore (Burdon, Sterling) 5:22
3. Do You Feel It (Burdon, Couchois, Messer) 3:30
4. Wicked Man (Burdon) 3:10
5. The Road (Burdon, Sterling) 4:46
B.
1. Devil’s Daughter (Burdon) 4:05
2. Crawling King Snake (Hooker) 2:19
3. Who Gives a F... 4:43
4. The House of the Rising Sun (Price, Traditional) 4:56
5. Come Back 2:06

Oryginalny rok wydania
1988
Uwagi
Polskie wydanie w 1990 roku.
Informacja na All Music


Polski wydawca i numer
Polskie Nagrania CK 1118
Nr katalogowy w mojej kolekcji
12.7
Ulubiony fragment
No More Elmore
Komentarz fimowy

I nie słuchajcie już D...

sobota, 11 lipca 2009

Folguj szczątkom swej młodości

Dialektyka wiecznie żywa! Na Olsztyńskich Nocach Bluesowych ludzie noszą koszulki z napisem „Olsztyn – miasto pełne bluesa”, mimo że hasło promocyjne naszego grodu brzmi „Olsztyn – przestrzeń radości”. Smutne koszulki zapewnia baza (Miejski Ośrodek Kultury, organizator Olsztyńskich Nocy Bluesowych), a wesołe hasło mamy dzięki nadbudowie (czyli Urzędowi Miasta).

Pierwszy dzień zaczynamy w Pustym Biurze (mało brakowało, a zmieniłbym im nazwę w "Teleprogramie" na Puste Niebo, ale zdążyłem poprawić zesłaną stronę).


1. Puste Biuro – „Puste biuro”


2. Puste Biuro – „Midnight Hour”


3. Puste Biuro


4. Puste Biuro – „Bad”


5. Puste Biuro – „Kolega”


6. Puste Biuro


7. Puste Biuro – „Take Me To The River”


8. Puste Biuro – „Chcę być wolna”


9. Puste Biuro – „I Never Loved A Man”


10. Puste Biuro – „Come Together”


Zmiana zespołu:


11. B.B. & The Blues Shacks - "Not The One For Me"


12. B.B. & The Blues Shacks - "When It Rains It Really Pours"


13. B.B. & The Blues Shacks - "Too Much Misery"


14. B.B. & The Blues Shacks - "My Sometimes Baby"


15. B.B. & The Blues Shacks - "I'm A Wildcattamer"


16. B.B. & The Blues Shacks - "Sitting Here And Waiting"


17. Livin' Blues Xperience


18. Livin' Blues Xperience


19. Livin' Blues Xperience


20. Livin' Blues Xperience - "Black Night Blues"


21. Livin' Blues Xperience


22. Livin' Blues Xperience - "Hoochie Coochie Man"


23. Livin' Blues Xperience - "Black Spider Woman"


24. Livin' Blues Xperience - "Spoonful"


25. Livin' Blues Xperience - "Red Lights"


26. Livin' Blues Xperience


A drugiego dnia:


27. ToMi Blues Kapela & Katarzyna Cygonek


28. ToMi Blues Kapela & Katarzyna Cygonek - "Mamma Blues"


29. ToMi Blues Kapela & Katarzyna Cygonek - "Do mnie wróć"


30. Boo Boo Davis


31. Boo Boo Davis


32. Boo Boo Davis


33. Boo Boo Davis


34. Boo Boo Davis


35. Boo Boo Davis


36. Boo Boo Davis


37. Boo Boo Davis


38. Boo Boo Davis


39. Boo Boo Davis


40. Boo Boo Davis


Otis Clay nie do końca wiedział, na jakiej imprezie występuje:


41. Otis Clay


42. Otis Clay


43. Otis Clay


44. Otis Clay


45. Otis Clay


46. Otis Clay


47-1. Otis Clay


47-2. Otis Clay


48-1. Otis Clay


48-2. Otis Clay


Aha, o co chodzi z tytułowymi szczątkami? Jak powiedziała moja żona: Blues to nie jest muzyka dla młodych ludzi...

I nie słuchajcie już D...

czwartek, 9 lipca 2009

Pożegnanie z kasetą (2) Maciej Zembaty – Alleluja Live

Kaseta krótka, ale bardzo sympatyczna. Zestaw wykonawców powala na kolana: Maciej Zembaty, mało wówczas jeszcze znana Kayah, Bohdan Kowalewski (swego czasu na basie w Maanamie, a wcześniej w Breakout), John Porter, Jarosław Szlagowski. A zapowiada Wojciech Mann. Wszystkie piosenki autorstwa Leonarda Cohena w tłumaczeniu Macieja Karpińskiego oraz Macieja Zembatego.
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
Maciej Zembaty
Tytuł
„Alleluja Live”



Utwory
A.
1. Kto w płomieniach? (Who By Fire?) 4:15
2. Prawo (Law) 3:10
3. Żona Cygana (Gypsy’s Wife) 6:30
4. Lawina (Avalanche) 3:05
5. Dzisiaj tu, jutro tam (Passing Through) 0:45
B.
1. Jeśli wola twa (If It Be Your Will) 4:42
2. Alleluja (Hallelujah) 5:55
3. Rzeźnik (The Butcher) 4:50

Oryginalny rok wydania
1988
Uwagi
Koncertowe nagrania z 1988 roku.
Wydawca i numer
Atomica A 001
Nr katalogowy w mojej kolekcji
21.3
Ulubiony fragment
Kto w płomieniach?
Komentarz fimowy


I nie słuchajcie już D...

wtorek, 7 lipca 2009

Pożegnanie z kasetą (1) Gary Moore – Live At The Marquee

Nie pamiętam, kiedy kupiłem tę kasetę i w jakich okolicznościach. Pamiętam natomiast, że była w moim żelaznym zestawie na imprezach tanecznych w latach 90. Oczywiście utwór B1.
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
Gary Moore

Tytuł
„Live At The Marquee”



Utwory
A.
1. Back on the Streets (Moore) 5:29
2. Run to Your Mama (Moore) 5:19
3. Dancin' (Dee, Moore, Nauseef, Newton) 5:38
4. She's Got You (Moore, Nauseef) 7:12

B.
1. Parisienne Walkways (Lynott, Moore) 7:45
2. You (Moore) 4:28
3. Nuclear Attack (Moore) 5:09
4. Dallas Warhead (Moore) 9:58


Oryginalny rok wydania
1992 (na kasecie błędnie 1984)

Uwagi
Koncertowe nagrania z 1980 roku.

Informacja na All Music.

Polski wydawca i numer
ELBO 0557

Nr katalogowy w mojej kolekcji
39.1

Ulubiony fragment
Parisienne Walkways
Komentarz fimowy


I nie słuchajcie już D...

poniedziałek, 6 lipca 2009

Czujemy się lepiej niż Jan Hus

Niedawna powódź w Czechach nie zniechęciła mnie bynajmniej do zaplanowanej na wrzesień podróży do tego kraju. Z moich dotychczasowych doświadczeń z Czechami wnioskuję, że śladu po powodzi nie zobaczę. Zresztą nie po to sobie jeżdżę tu i tam. Gdy w maju tego roku byłem kilka godzin w Kamieniu Pomorskim, poczułem nawet pewien niesmak, że mógłbym w ogóle rozglądać się za pogorzeliskiem sprzed trzech tygodni...
Mając w perspektywie „tour de Bohême” nadstawiam ucho na wszystko, co związane z Czechami. 594 lat temu w niemieckiej Konstancji spłonął na stosie czeski reformator Jan Hus. Ze wstydem przyznaję, że wprawdzie byłem w Konstancji, ale czasu starczyło tylko na krótki spacer nad Jeziorem Bodeńskim i wizytę w supermarkecie.
Religijna działalność Husa to jedna rzecz (za nią poszedł na stos), ale dla Czechów, zwłaszcza współczesnych, jest on przede wszystkim działaczem narodowym i reformatorem języka czeskiego (słownictwo, alfabet, fleksja). Kto wie, gdyby nie Hus, być może bracia Czesi mówiliby po niemiecku... A może i niektóre inne słowiańskie narody miałyby problemy ze swoimi językami, bo na reformie językowej Husa skorzystali i Chorwaci, i Słoweńcy, i po części Polacy.

W 500. rocznicę śmierci Husa na praskim Rynku Staromiejskim stanął pomnik autorstwa Ladislava Šalouna. Tak go zastałem w 2000 roku:


Cztery lata później wyglądał tak samo:

Tylko ja byłem już inny...

Hus nadal inspiruje Czechów. Zespół Monkey Business oznajmił w 2003 roku, że „We Feel Better Than Jan Hus”:

niedziela, 5 lipca 2009

Jak coś robisz, to rzecz święto

Byleś dobrze robił to
Tak uczyłeś mnie, pamiętosz
Wszystko jedno, o co szło
Jak coś robisz, to rzecz święto

Tę prostą prawdę usłyszałem wczoraj wieczorem z ust prawdziwego artysty. Przepraszam, ale Jan „Kyks” Skrzek to dla mnie tysiąc razy większy artysta niż... A mniejsza o to, kto :)


Śląska Grupa Bluesowa zagrała wczoraj podczas II International Bohema Jazz Festiwal. Czyli pod słynnym (niesławnym?) namiotem. Impreza oklapła troszkę frekwencyjnie po eksmisji z Targu Rybnego, ale zesłanie namiotu do fosy ma też tę dobrą stronę, że mniej pod nim przypadkowych widzów. Boję się tylko, że stracimy tę imprezę, jeśli organizatorom będzie się przeszkadzać, a nie pomagać...


Przeniesienie pod zamek spowodowało m.in., że koncert musiał zacząć się wcześniej o godzinę (o 21.30 startowały Spotkania Zamkowe). W efekcie obejrzałem tylko połowę. Może to była lepsza połowa?

Po pierwsze utwór, w którym śpiewa Agnieszka Łapka (nie załapała się, stoi po lewej stronie). Tak, ten niski głos z samego dołu kopalni to Agnieszka.


Po drugie „Bo takie są dziewczyny”:


Po trzecie „Słodki dom”:


Po czwarte „Modlitwa bluesmana w pociągu”:


Po piąte „Sztajger” (to tu padają słowa o świętej rzeczy):


Dla ok. 100-200 osób zagrali wczoraj: Jan „Kyks” Skrzek (voc, key), Leszek Winder (g), Mirosław Rzepa (b), Michał „Gierc” Giercuszkiewicz (dr) i Agnieszka Łapka (voc).


Na koniec poczułem się mecenasem i kupiłem pierwszą płytę Kyksa „Górnik blues”. Mam nawet autografy muzyków. Do Agnieszki Łapki odezwałem się w takie oto słowa: „Sympatyczny głosik”. Chyba się wygłupiłem...


środa, 1 lipca 2009

Z punktu widzenia latryny

Burze, deszcze i powodzie czyli lato w pełni. Jak lato, to obozy harcerskie. Jak obozy, to odwieczne pytanie – ile na obozie cywilizacji, ile puszczaństwa?
Dziś temat pojawił się na stronie „Gazety Olsztyńskiej” i wywołał nawet ciekawą dyskusję. Przeważają głosy broniące spartańskich warunków.
Puszczaństwo jest OK, ale w naszych czasach nierealne na masową skalę. Cała dyskusja dotyczy zresztą nie puszczaństwa, bo to naprawdę wysublimowana idea. Niektórym nie podoba się po prostu, że mama zabrała dziecko z obozu, bo było brudne, toalety nie były wyłożone kafelkami, a w namiocie śmierdziało.
Nie podoba mi się taka oto alternatywa – albo obóz jest udany, albo dzieci chodzą brudne. Ja bym wolał, żeby obóz był puszczański, a dzieci były czyste, toalety schludne i pachnące, a namioty suche.
Jeździłem na obozy w latach 1982-2002. Dwadzieścia lat, co najmniej trzy różne epoki obozowe. Zmieniły się realia, zmieniły się obozy.

1982. Łazory w gminie Harasiuki koło Biłgoraja. Kąpaliśmy się w rzece, wodę popijaliśmy nielegalnie ze szlaucha (!). Latryna. Może to dziwne, ale nie pamiętam posiłków.
1983. Ustroń w Beskidzie Śląskim. Mycie w rzece, posiłki z restauracji przywożone w termosie. Latryna.
1984. Baranówka koło Fromborka. Baza z umywalniami, ale bez pryszniców. Więc znów kąpiele w rzece. Kuchnia polowa. Latryna.
1985. Zdory nad Śniardwami. Namioty z miskami. Kuchnia polowa. Latryna.


1986. Ulnowo koło Grunwaldu. Kuchnia polowa, umywalki podłączone do cysterny z wodą. Kąpiele w jeziorze. Latryna.
1986. Brzeźno koło Dąbrówna. Kuchnia polowa, umywalki podłączone do cysterny z wodą. Kąpiele w jeziorze. Latryna.


1987. Szeroki Bór koło Pisza. Bardzo dziki obóz. Mycie w miskach nad jeziorem, ale już nie w jeziorze (rośnie świadomość ekologiczna). Kuchnia polowa. Woda z jeziora, ale zawsze przegotowana. Latryna.

Leżę na dolnej pryczy...

1988. Załęcze Wielkie. Murowana baza obozowa, stołówka w budynku, prysznice, umywalnie, toalety.


1988. Znów Baranówka. Prawie bez zmian, tylko jedzenie z termosów.
1989. Bałdy pod Olsztynem. Murowana baza obozowa, stołówka w budynku, prysznice, umywalnie, toalety, ale również ciągle latryny.

Za tą ścianą była (jest?) stołówka.

1990. Rekownica koło Szczytna. Kuchnia polowa, do mycia namioty z miskami. Latryna.


1991. Purda pod Olsztynem. Kuchnia polowa, namioty z miskami. Latryna.


1992. Kownatki koło Nidzicy. Namiastka bazy – murowana kuchnia. Do mycia namioty z miskami. Latryna.


1993. Obóz wędrowny. Pełna improwizacja.


1995. Zegrze. Jako członek redakcji gazety zlotowej kwaterowałem w koszarach wojskowych. Warunki w porównaniu z poprzednimi luksusowe.

A w środku lasu wyrastały takie oto automaty...

1998. Marksoby koło Szczytna. Kuchnia polowa, do mycia namioty z miskami. Latryna tylko na wszelki wypadek, standardem plastikowe kibelki.


2002. Muszaki koło Nidzicy. Murowana baza obozowa. Kuchnia w budynku, stołówka pod wiatą. Prysznice, umywalki, toalety.