sobota, 24 października 2009

Nie mam czasu

Zaraz udowodnię, że czas nie istnieje. Przyszłość? Nie ma jej. Przecież nic nie jest zapisane w jakiejś Wielkiej Księdze. A nawet jeśli jest zapisane w jakimś podstępnym deterministycznym spisku mechaniki newtonowskiej, to są to tylko plany. Na real poczekamy. Czekamy cały... czas.
Przeszłość? Jakże może istnieć coś, co przeminęło. Krzyżacy nie dostają już łupnia pod Grunwaldem. Bo gdyby mieli dostawać, to w którym momencie bitwy właśnie są? W każdym? Istnienia chronona, kwantu czasu, nie udowodniono (ja wiem, że jest jeden polityk, który mówi, że brak dowodów jest najlepszym dowodem, że one były, tylko je zniszczono, ale nie wyciągałbym z tego zbyt daleko idących wniosków).
Teraźniejszość? Teraz to znaczy kiedy? Skoro nie znaleziono kwantów czasu, to każdą domniemaną teraźniejszość można przepołowić czyli wypchnąć ją w... przeszłość lub przyszłość. Ale one przecież nie istnieją...
Aha, nie zapomnijcie dziś w nocy przestawić zegarów.

piątek, 23 października 2009

Co wynika z Bukartyka?

Dzisiejszy wieczór spędziłem z Piotrem Bukartykiem. Z żoną i z Bukartykiem. Z żoną, z Bukartykiem i z zespołem Sekcja. No dobra: z żoną, z Bukartykiem, z zespołem Sekcja oraz z setką olsztyniaków. Całkiem przyjemny zestaw.


Wszystkich widzów, państwo wybaczą, z nazwiska nie wymienię. Ale zespół udało mi się zidentyfikować: Piotr Bukartyk – voc, Krzysztof Kawałko – g (absolwent olsztyńskiej SP 17), Paweł „Mały” Markiewicz – dr, Marcin „Piroman” Romanowski – b oraz Marek Błaszczyk – k (gdybym bywał na koncertach Ich Troje, to bym już go widział).


Na postawione w tytule pytanie zasadniczo nie planowałem odpowiadać. Każdy odpowie sobie sam. Ja usiłuję wybrać między:
a) też bym znów coś napisał,
b) już występowałem na tej scenie,
c) dawno nie słyszałem na żywo Cypka.


Awaryjna refleksja d) komu przeszkadzała nazwa Wojewódzki Dom Kultury? komu przeszkadzała nazwa Regionalne Centrum Kultury? komu będzie przeszkadzać nazwa Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych. Czy w naszym wyjałowionym z tradycji mieście wszystko musimy zaczynać od nowa?


Prawie wszystko z dzisiejszego koncertu ku potomności zanotowane przy użyciu nowoczesnych środków audiowizualnych, o jakich nie śniło się nam, gdy powstawała pierwsza zaprezentowana piosenka:

1. Dokąd się wybierasz

Moje pierwsze zetknięcie z twórczością Bukartyka, w dodatku w wykonaniu Cypka. I jedyna jego piosenka, którą sobie pogrywam. Tzn. pierwszą zwrotkę i refren, a dalej już mi się rytm słów przestaje zgadzać z melodią, którą zresztą sam sobie wymyśliłem (bo przecież nie jest to ta sama melodia, którą śpiewa Bukartyk).

2. Wino proste

Wino musi być proste, żeby naród je zrozumiał. Jakżeby mu przeszły przez gardło takie dziwolągi jak cabernet sauvignon, chardonnay czy pinot gris. Jako były, choć przelotny, uczeń Zespołu Szkół Górniczych w Tarnobrzegu rozumiem i szanuję rolę siarki w życiu Polaków.

3. Kaszana

Przypomniał mi się czechosłowacki film o wodnikach, którzy tracili swe zdolności po transfuzji krwi lub spożyciu kaszanki. Oczywiście takie filmy publiczna telewizja przypomina raz na milion lat. Przy okazji – na TVP Kultura można w piątki oglądać serial „Chalupáři” z 1975 roku. Dziś przegapiłem (z powodu Bukartyka) czwarty odcinek. Ale jeszcze siedem przede mną...

4. Prozak


5. W Warszawie


6. Niestety, trzeba mieć ambicję

Inspiracja z najwyższej półki czyli film „Wniebowzięci” Andrzeja Kondratiuka ze Zdzisławem Maklakiewiczem i Janem Himilsbachem.
„Polska jest piękna z lotu ptaka. Aż chce się płakać.” Gdy pierwszy raz usłyszałem w radiu ten refren, pomyślałem – czemu ja tego nie napisałem, przecież to takie proste i oczywiste...
Już zagłosowałem na tę piosenkę. A Ty co zrobiłeś dla Piotra Bukartyka?

7. Każdy ma prawo do orgazmu

Każdy ma prawo do napisania o tym piosenki :)

8. Kobiety jak te kwiaty

Każdy ma prawo...

9. Idź już

Co on nawyrywał na ten smutek... Druh B. w dawnych czasach mówił, że prawdziwy mężczyzna podrywa na litość. Metoda może i dobra kiedyś.

10. Piosenka dla Rudej

Łopatki tak jej sterczały, że zimą mogła dorabiać przy odśnieżaniu. Imponująca przemiana materii, skoro jednocześnie potrafiła wypić 12 piw.

11. Pan Zdzich

Ciekawe czy Bukartyk chodzi do fryzjera.

12. W sprawie sztuki filmowej

W bardzo wczesnej młodości napisałem poemat, w którym, podobnie jak Bukartyk, wyraziłem wątpliwość, czy film jako taki jest sztuką. Dziełko przepadło w zawieruchach przeprowadzkowych, niestety.

13. Piosenka o karle

Komu pokazuje tatuaże Jola ta Szczypińska?

14. W życiu liczy się porządek

Przyoszczędzisz na bilecie, to ci Niemiec płaszcz pogniecie, czyli piosenka o niedoszłym premierze z Krakowa.

15. Sznurek

Jurek, ogórek, konopie i sznurek.

16. Ideały

Każda rewolucja zjada swoje dzieci i nikt nie jest zadowolony z jej wyników.

sobota, 10 października 2009

Shake maki

To zapewne wczorajsze rozważania japońsko-lennonowskie zainspirowały dziś Szanowną Małżonkę do przygotowania pierwszego w naszej kuchni sushi. I wprawdzie wspominałem wczoraj o Yoko Ono, ale nie będę tu przecież reklamował pewnej olsztyńskiej restauracji. Zwłaszcza, że oszczędziliśmy, lekko licząc, 200 zł. Cóż, kryzys...

Ogórek i łosoś (wędzony, nie bądźmy ortodoksyjni) jeszcze na wolności.


Od dołu leżą: blat (niejadalny), szkło (niejadalne), mata (niejadalna), wodorosty (powiedzmy, że jadalne), ryż (nie wszyscy lubią), ogórek (mi smakuje), łosoś (mniam mniam).


A teraz smak tego wszystkiego (bez blatu, szkła i maty) zabijamy chrzanem wasabi.


I czym prędzej zakrywamy, by nikt nie widział, co jest w środku.


I tu wkracza CBA (Czuły Brzeszczot Anity). Nic się nie ukryje...


Mamy tu jakieś sześć porcji. W restauracji byłoby 300 zł... Nie mogę się nachwalić oszczędności mojej żony.


Smażenie w tempurze. Mówiłem, że nie jestem ortodoksem.


W spożyciu pomoże kolejna porcja wasabi, sos sojowy i w ramach odświeżania smaku marynowany imbir. Pałeczki dla niepoznaki. Widelec pod stołem...

piątek, 9 października 2009

Jak to jest być trochę Japończykiem i trochę Lennonem

Na pytanie może odpowiedzieć tylko jeden człowiek na świecie. Owszem, to prawda, że dziś 69. urodziny miałby John Lennon. Ale prawdą jest również, że dziś 34 lata skończył Sean Lennon. Z matki Japończyk, z ojca Lennon.
Dzieci słynnych rodziców mają dwie drogi. Albo całkiem odcinają się od ich dokonań i idą własną drogą, albo stają się ich mniej lub bardziej udaną kopią. Zaryzykuję, że Sean chciałby nie kopiować, ale chyba innej drogi nie odnajdzie.
Przez kilka lat związany był, jak jego ojciec, z Japonką. Yuka Honda brzmi równie ciekawie jak Yoko Ono. Panna Honda jest również artystką, multiinstrumentalistką, utalentowaną muzycznie zdecydowanie bardziej niż Ono. Wspierała najmłodszego Lennona na jego dwóch płytach, zarówno gdy byli razem, jak i po rozpadzie związku. Kto wie, może jeszcze stadło się połączy? W końcu tatuś też kilkanaście miesięcy odpoczywał od miłości swego życia...

czwartek, 8 października 2009

Jastrzębiec

Dwa lata temu, 8 października 2007 roku, zmarł ksiądz harcmistrz Zdzisław Peszkowski. Był m.in. kapelanem Rodzin Katyńskich i pomordowanych na Wschodzie oraz Kapelanem Naczelnym Związku Harcerstwa Polskiego poza granica Kraju.


Miałem okazję zetknąć się z nim w sierpniu 1995 roku podczas Światowego Zlotu Harcerstwa Polskiego w Zegrzu. Cokolwiek napiszę, będzie banalne...

poniedziałek, 5 października 2009

Medyczna koincydencja

Dziś w Szwecji przyznano medyczne Noble (Elizabeth Blackburn, Carol Greider i Jack Szostak za odkrycie jak zakończenia chromosomów są chronione przez telomery oraz enzymu telomerazy), a w Olsztynie ogłosiliśmy wyniki plebiscytu Wielkie Serce. Ot, koincydencja.

Rano zaatakował mnie krawat, więc nie miałem wyjścia i poprowadziłem galę Wielkie Serce.



niedziela, 4 października 2009

Ale kosmos

Dziś 52. rocznica wystrzelenia pierwszego sztucznego satelity Ziemi. Sputnik mu było na imię. Po niemiecku Trabant.
W enerde i w peerelu wszyscy podróżowaliśmy w niezłym kosmosie. Więc trabant był podstawowym narzędziem lokomocji.

Na zdjęciu kosmonauci przy rakiecie. Ja, brat i ojciec. Można zgadywać kto jest kim.

piątek, 2 października 2009

Pożegnanie z kasetą (9) Nalepa Breakout – Jesteś w piekle

Był rok 1994, gdy pierwszy raz zobaczyłem Tadeusza Nalepę na żywo. Nie był w formie, co zresztą sam przyznawał. „Nie jestem bluesmanem” mówił głosem zmęczonego człowieka. To zmęczenie słychać na nagranej rok wcześniej płycie „Jesteś w piekle”.
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
Tadeusz Nalepa & Breakout

Tytuł
„Jesteś w piekle”



Utwory
A.
1. Wilczych praw dziś czas (Nalepa, Loebl)
2. Jesteś w piekle (Nalepa, Loebl)
3. Kiedy znowu zacznę wątpić (Nalepa, Loebl)
4. Zawsze wierny mi (Nalepa, Loebl)
5. Kiedyś ci wierzyłem (Nalepa, Loebl)

B.
1. Znam cię życie (Nalepa, Loebl)
2. Słowa (Nalepa, Loebl)
3. Tak to ja (Nalepa, Loebl)
4. Łzą nie zyskasz nic (Nalepa, Loebl)
5. Takie jest życie (Nalepa, Loebl)
6. Żyj chwilą (Nalepa, Loebl)


Oryginalny rok wydania
1993

Uwagi
Projekt okładki – Marek Karewicz.

Wydawca i numer
Bogdan Studio B-066

Nr katalogowy w mojej kolekcji
13.01

Ulubiony fragment
Jesteś w piekle

Komentarz fimowy


I nie słuchajcie już D...