wtorek, 25 sierpnia 2009

Tylko pieprzno i szafranno moja mościa panno

Podobno staropolska kuchnia była najmocniej przyprawiona w Europie. Oczywiście postulat, by było „pieprzno i szafranno” spełniano raczej w bogatych domach. W końcu szafran to najdroższa przyprawa świata, w pewnych epokach droższa nawet od złota.
Dziś trudno uznać szafran za króla przypraw. Obstawiałbym raczej keczup :) Ale są miejsca w Europie, gdzie jest na porządku dziennym. Na przykład w hiszpańskiej paelli, którą telewizyjna reklama przerobiła ostatnio na tajemniczą Paellę.


Upraszczając paella to gotowany i smażony na patelni z dwoma uchami ryż z szafranem plus owoce morza lub mięso. Rodzinnym miastem paelli jest Walencja. A tak wygląda wieczorna paella w Grenadzie. Niebo w gębie po kilkugodzinnym zwiedzaniu Alhambry.


I moja ulubiona refleksja językowa – paella pochodzi od rzymskiej patelli (metalowe naczynie). Stąd już krok do naszej patelni. Wszyscyśmy z jednego garnka...