środa, 12 maja 2010

Którędy na Wawel?

W czasie dyskusji w redakcji Mirek zauważył zrozpaczony, że nie odnotowaliśmy w dzisiejszej gazecie 75. rocznicy śmierci Józefa Piłsudskiego. Ja skwitowałem to, jakże błyskotliwie, że marszałek Piłsudski zupełnie nie interesował się Warmią i Mazurami.
Co prawda, to prawda, bardziej interesowało go Wilno. Chłodna kalkulacja geopolityczna. I tak mieliśmy w latach 1918-21 dużo konfliktów granicznych. Na walkę o Warmię po prostu nie było nas stać – ani militarnie, ani politycznie.
Nie wspomniał kolega Mirek, że dziś również 84. rocznica zamachu majowego. Marszałkowi przestała podobać się demokracja, bo wydawała nie takie owoce, jakich by sobie życzył. Prosimy nie powtarzać współcześnie tego sposobu myślenia.


Oczywiście są dla Piłsudskiego okoliczności łagodzące. Gdyby nie jego przewrót, mielibyśmy w Polsce jakieś gorsze formy dyktatury, zapewne nawet faszystowską. Endecja też by chciała przecież porządzić. No i wpisywał się przewrót majowy w to, co działo się w dwudziestoleciu międzywojennym w prawie całej Europie. Nie bojąc się poprawności politycznej, przypominam sobie jedną z wypraw pod hasłem „Sześć stolic w dziewięć dni”. Przejeżdżając przez kolejne kraje Europy środkowo-wschodniej nie omieszkaliśmy wypominać, że i tu był swego czasu faszystowski reżim, o i tu, i tu też.


Aha, wypada odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule. Otóż żeby trafić na Wawel nie wystarczy nie ukończyć studiów, zrobić napad na pociąg, obalić legalną władzę, uwięzić przeciwników politycznych i rozpędzić sejm. Nie wystarczy również dwa razy zmienić wyznanie, ożenić się z rozwódką, a następnie ją porzucić i żyjąc w konkubinacie czekać na jej śmierć, bo nie chciała dać rozwodu. Trzeba mieć CHARYZMĘ. Co to jest charyzma wyjaśnia prof. Staniszkis w każdym radiu, w każdej telewizji i w każdej gazecie. Przynajmniej do 20 czerwca...