wtorek, 14 września 2010

Organy zadarły z morzem

Już Skaldowie słowami Agnieszki Osieckiej orzekli, że „życie jest formą istnienia białka, tylko w kominie czasem coś załka”. U mnie łkało kiedyś przedziurawione przez fachowca od rolet okno. Trzeciej nocy z wyjącym oknem zrozumiałem, że niepotrzebnie wydałem pieniądze na podróż do Chorwacji, by w Zadarze posłuchać Morskich Organów. O ile na moim okiennym instrumencie gra wiatr, to na Morskich Organach w Zadarze gra Adriatyk.


Fale morskie w swej uprzejmości uderzają w różnej średnicy polietylenowe rury ukryte pod 75-metrowymi marmurowymi schodami.


Fale nie bębnią przypadkowo i bez wiedzy o harmonii. Muzyk i akustyk Ivica Stamać zaprojektował dwa zestawy rur po siedem dźwięków. Jeden gra w G, drugi C6. Wybierając te akordy inspirował się chorwackimi pieśniami ludowymi.


Ivica Stamać to nie jedyna osoba odpowiadająca za Morske Orgulje. Dr Vladimir Andročec przygotował projekt od strony hydraulicznej, pracownia organowa Heferer nastroiła rury, a całością kierował architekt Nikola Bašić.


Organy uruchomiono 15 kwietnia 2005 roku. Kosztowały 43 mln kun czyli jakieś 25 mln złotych. Drogo, ale jak wiadomo Chorwacja tania nie jest... Widać się opłacało, bo w 2006 roku instalacja otrzymała nagrodę ex-aequo w czwartej edycji Europejskiej Nagrody Urban Public Space.


Instrumentu można słuchać w zachodniej części zadarskiego wybrzeża, w pobliżu instalacji Powitanie Słońca. Też ciekawa, ale o niej kiedy indziej.


Pomysł nie jest ani oryginalny, ani nowy. W San Francisco jest konstrukcja Wave Organ, a w Blackpool w 2002 roku otwarto High Tide Organ. Że nie wspomnę o pewnej starożytnej inspiracji.