sobota, 31 grudnia 2011

Moja lista przebojów 2011 roku

Na miejscu 10.:
Listopad – do trzech razy sztuka

Trzecia wizyta w Egipcie, tym razem na totalnym luzie, żadnego Luxoru, Kairu, czy wypadu do Izraela. Luz był tak duży, że urządziłem sobie Dom Pracy Twórczej.


Na plaży w Makadi Bay przetłumaczyłem „Angie” oraz zacząłem tłumaczyć „Sound Of Silence”.

Atmosferze twórczej sprzyjały zajęcia rekreacyjne. Gra w petankę (pétanque), czyli boule, czyli bule. Porażki z Rosjanami nie pierwszy już raz w naszej historii wpływały na literaturę.


Rejs na wyspę Giftun. Śmierć zajrzała mi w oczy, gdy zaszorowałem brzuchem po rafie koralowej. Eschatologia wspomaga proces twórczy.


Zigaretten nach Hurghaden

Na miejscu 9.:
Styczeń-grudzień – w dąbrowy gęstym listowiu

Wiadomość zła? Zrezygnowałem z członkostwa w Radzie Naczelnej ZHP. Za mało czasu, za dużo dokumentów do przeczytania. Dobra wiadomość? Zaoszczędzony czas mogę przeznaczyć na większą aktywność z hufcu „Rodło”. Tym bardziej, że nowa Komenda Hufca wzięła się poważnie do roboty, więc człowiek widzi sens działania. Tak dużego spotkania wigilijnego, jak w tym roku, nie było od lat...


Chodzimy i śpiewamy
Zapraszam do kręgu
Będziemy bulić
Wiążemy nadzieje
Czy ZHP zbankrutuje?
Krąg, czyli łatwiejsza część za nami
17 kwietnia roku pamiętnego
We władzy kobiet

Na miejscu 8.:
Maj – Kraków Polaków

Trzysta pięćdziesiąta dziewiąta wizyta.


Człowiek tworzy metamorfozy
Kiełbaski z niebieskiej nyski
Pożyjemy, umrzemy, zobaczymy
Pogoniłem bolszewika
Wit stwoszył nam ołtarz

Na miejscu 7.:
Lipiec-grudzień – słucham z zazdrością

Chyba najbardziej udany koncertowo rok (i to nawet nie patrząc na pozycję 1. i 2.). I tylko jeden koncert nieudany. Zdarza się. Wymienię tylko te udane: Władysław Komendarek, Lao Che, Kult, Krzak, Martyna Jakubowicz, Janusz Radek, Grzegorz Turnau i Dorota Miśkiewicz, Maciej Maleńczuk, Enej, Goran Bregović, Pál Utcai Fiúk (czyli węgierski zespół Chłopcy z Placu Broni) i na koniec Henry McCullough (i to nie patrząc na pozycję 1. i 2.).


Odprawiam pokutę na zamku
Czego chce Lao Che
Publika dzika pcha się na Kazika
Czekolada i blues
Janusz dał Radek radę Niemenowi
Jest wiele możliwości zainteresowania
Goran, do boju!
CK urlop (07)
Mistrz drugiego planu z Woodstock

Na miejscu 6.:
Wrzesień – CK urlop, czyli trzy w jednym

Na Austro-Węgry składało się wiele państw i nie we wszystkich jeszcze byłem. W tym roku ta lista się nie powiększyła, ale trójstyk austriacko-słowacko-węgierski zjeździłem w szerz i wzdłuż.

Austria


Słowacja


Węgry


CK urlop (01) – przywitanie z Sopron
CK urlop (02) – Węgry w budowie
CK urlop (03) – Schonbrunn zbudowany
CK urlop (04) – co mnie poruszyło w Bratysławie
CK urlop (05) – co na Węgrzech jest naprawdę ważne
CK urlop (06) – Austriacy się mnie słuchają
CK urlop (07) – 11 września, czyli Chłopcy z Placu Broni
CK urlop (08) – stosunki słowacko-węgierskie
CK urlop (09) – wiedeńska milonga
CK urlop (10) – śmierdzi siarką
CK urlop (11) – sztuczka na zaporze
CK urlop (12) – piknik z NRD w tle
CK urlop (13) – koniec tego dobrego
Głosujesz na socjalistę, wybierasz nacjonalistę
Aby do przednówka
Nauczycielka tańca na domówce
Bezołowiowa z widokiem na zamek
Kiełbasiana globalizacja
Zastaw się, a postaw się, bratanku
Może i jestem wulgarny, ale nie moja muzyka
Gottwald się nie uchował
Ratusz wszystko mieć chcący

Na miejscu 5.:
Styczeń-grudzień – tłumaczę to sobie

Stachanowcy na start! W ubiegłym roku przetłumaczyłem 21 piosenek, w tym 44. Liczba nie przypadkowa, zwłaszcza dla mnie w tym roku.


Gdybym miał wybrać najważniejsze tegoroczne tłumaczenie, to będzie to z pewnością „American Pie”.

Na miejscu 4.:
Marzec-grudzień – prawie zelektryfikowałem się
Najważniejsze widać w lewym dolnym rogu.

Mam nową przyjaciółkę

Na miejscu 3.:
Grudzień – jabłuszko pod choinką
EMI dwa lata temu zmiękło i udostępniło Beatlesów na USB. Nie tylko pospolite MP3, ale pliki FLAC z próbkowaniem 24 bity, czyli w jakości lepszej, niż na płycie CD. Jak nie kochać żony, skoro takie cudo znalazłem w tym roku pod choinką?
 
226 utworów, 10 godzin 17 minut i 10 sekund. Sam sobie zazdroszczę, że to mam. W zasadzie poznaję te piosenki na nowo, jakość jest niesamowita. Każdy instrument, każdy oddech, skrzypnięcie instrumentu.

Na miejscu 2.:
Sierpień – kolosalne wrażenie w dolinie
Do artystów z pozycji 7. dokładam Colosseum, Vanilla Fudge, Jacka Bruce’a, Alvina Lee, UFO i Saxon, w tej właśnie kolejności, jeśli chodzi o emocje. TSA, Dżem i Boogie Chilli nie licząc. Jeśli chodzi o Colosseum, to najlepszy koncert, na jakim w życiu byłem.

TSA, Saxon i UFO
Boogie Chilli, Colosseum i Alvin Lee
Dżem, Vanilla Fudge i Jack Bruce

Na miejscu 1.:
Czerwiec – czterdzieści lat na ciebie czekałem!
Wszelki komentarz zbyteczny. 15 czerwca w Sali Kongresowej wystąpił Ringo Starr. Nie mogło mnie tam zabraknąć.


W Ringo graj ze mną!

Dla przypomnienia:
Moja lista przebojów 2008 roku
Moja lista przebojów 2009 roku
Moja lista przebojów 2010 roku

sobota, 24 grudnia 2011

Życzenia na głowę

Świąt rodzinnych i wesołych,
Niech nad Tobą są anioły.
Świąt spokojnych i podniosłych,
Niech Cię omijają posty.


I szmal rośnie per capita.
Życzą Robert i Anita!

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

A imię moje czterdzieści i cztery

Komunikat nr 1 z frontu świątecznego: choinka już się ubrała.


Komunikat nr 2 z frontu świątecznego: jeśli chodzi o porządek, to jest groch z kapustą.


Komunikat nr 3 z frontu świątecznego: kaczce dziś się upiecze.


Komunikat nr 4 z frontu świątecznego: zapowiada się śpiewająco


Komunikat nr 5 z frontu świątecznego: pierwszy upominek już ujawniony (ale to z okazji urodzin).


Komunikat nr 6 z frontu świątecznego: przypominam sobie, że „wigilia” po łacinie znaczy „czuwanie”...

Komunikat nr 7 z frontu świątecznego: Komunikat w sprawie szczęścia powszechnego.

Komunikat nr 8 z frontu świątecznego: żona kręci się podejrzanie blisko choinki...


Komunikat nr 9 z frontu świątecznego: nastąpiło przełamanie.


Komunikat nr 10 z frontu świątecznego: spiżarnia zdobyta.


Komunikat nr 11 z frontu świątecznego: łupy wzięte.


Komunikat nr 12 z frontu świątecznego: Gdybym w chwili urodzin umiał liczyć i zaczął odliczać, dziś doliczyłbym do 1 miliarda 388 milionów 620 tysięcy. Co bym z tego miał, nie wiem.

piątek, 23 grudnia 2011

Domy uciech są po obu stronach Atlantyku

Popularny przesąd gitarowy mówi, że każdy początkujący gitarzysta zaczynał od nauki „Domu Wschodzącego Słońca”. Przepraszam, ja nie. Od czego zaczynałem, niestety, nie pamiętam. Pamiętam na pewno, że po raz pierwszy na serio wziąłem gitarę do ręki w 1983 roku, gdy akurat chwilowo zespół Animals wznowił działalność, ostatni raz w oryginalnym składzie (Eric Burdon, Hilton Valentine, Alan Price, Chas Chandler, John Steel). Oba te fakty nie mają zresztą ze sobą żadnego związku.
„The House of the Rising Sun” to piosenka, która ma korzenie w XVII-wiecznej angielskiej balladzie. Następnie utwór emigrował za ocean, gdzie w Ameryce ewoluował, aż do kształtu, któremu kanoniczny szlif nadali, znów po wschodniej stronie Atlantyku, w 1964 roku Animalsi, opierając się na dwa lata starszej wersji Boba Dylana, który z kolei posiłkował się wersją Dave Van Ronka. Jak się posłucha najstarszych zachowanych wersji, czyli z lat 30. XX wieku, można nie poznać utworu... Utwór jest moralitetem, który przestrzega przed niemoralnym prowadzeniem się. W wersjach wcześniejszych bohaterem lirycznym jest upadła dziewczyna, która zarabia ciałem w Domu Wschodzącego Słońca. W wersji współczesnej mowa jest o facecie, który korzysta z usług tego domu.
Moje wczorajszo-dzisiejsze tłumaczenie wersji Animalsów, oczywiście obowiązkowo z polskim akcentem:



Jest gdzieś w Gdańsku taki dom
Wschodzące Słońce się zwie
Zrujnował wielu biednych chłopców on
I wiem, Boże, mnie też

Krawcową była matka ma
Dżins nowy szyła mi wciąż
Mój ojciec wciąż w pokera grał
Załatwił ten Gdańsk go

Walizka i może kufer też
To wszystko, czego gracz chce
I tylko czasem dobrze mu jest
Kiedy nawali się

O matko, powiedz dzieciom
Niech znają mój biedny los
Spędziłem życie w grzechu na dnie
Gdzie Wschodzącego Słońca Dom

Cóż, na peronie jedną nogę mam
A druga w pociągu już jest
Do Gdańska wracam, wracam tam
By zakuć znów w dyby się

Jest gdzieś w Gdańsku taki dom
Wschodzące Słońce się zwie
Zrujnował wielu biednych chłopców on
I wiem, Boże, mnie też
Olsztyn, 22-23.12.2011

A teraz prześledzimy zmiany utworu na przestrzeni niemalże czterdziestu lat...

Po pierwsze Tom „Clarence” Ashley & Gwen Foster z 1933 roku:

Po drugie The Callahan Brothers z 1935 roku:

Po trzecie 16-letnia Georgia Turner z 1937 roku:

Po czwarte Roy Acuff z 1938 roku (druga z dwóch piosenek):

Po piąte Woody Guthrie z 1941 roku (nareszcie jakieś znane nazwisko, facet był guru Dylana, a jego syn wystąpił na Woodstock w 1969 roku):

Po szóste Dave Van Ronk, tu z 1964 roku, choć wersję, którą posłużył się Dylan opracował kilka lat wcześniej:

Po siódme Bob Dylan z debiutanckiego albumu „Bob Dylan” z 1962 roku (utwór nagrany 20.11.1961 roku):

Po ósme wersja Animalsów nagrana 18 maja 1964 roku i grana na koncertach po dziś (czy to samodzielnie przez Burdona, czy przez Animalsów, jeśli się akurat zejdą):

I po dziewiąte ostatnia wersja, która przeszła jak do tej pory do historii, czyli Frijid Pink z 1970 roku:

I jeszcze dwie wersje, które widziałem na żywo.

Po dziesiąte Eric Burdon, który 7 maja 1998 roku wystąpił w Sali Kongresowej:

Po jedenaste Henry McCullough, który 2 grudnia 2011 roku w Olsztynie w Hotelu Dyplomat zagrał to zupełnie po swojemu. Utwór rozpoznali tylko twardziele:

Wersje polskie o młodym gitfunflu, który kopyrta, bo mu pikawa stawa, jakoś nigdy mnie nie przekonywały...

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

wtorek, 20 grudnia 2011

Po śmierci prezydenta

Nie znam piosenek napisanych po śmierci naszych prezydentów, ale pewnie słucham nie tego radia. Abstrahując od tego, że radia słucham mało. No dobra, zajrzałem przed chwilą na YT. Państwo sami zajrzą i posłuchają, co tam można znaleźć...
Paul Simon piosenkę „The Sound of Silence” zaczął pisać pod wpływem wydarzeń z 22 listopada 1963 roku. Każde dziecko w Polsce wie, że tego dnia w Dallas zginął John Fitzgerald Kennedy, 35. prezydent USA. Pisanie słów Simonowi jakoś nie szło, z muzyką za to nie miał problemów. W końcu 19 lutego 1964 roku pieśń miała to, co pieśń mieć powinna, czyli i muzykę, i słowa. Wraz z Artem Garfunkelem nagrał ten utwór 10 marca, wydał 19 października na debiutanckiej płycie duetu Simon & Garfunkel „Wednesday Morning, 3 A.M.” i tu historia mogłaby się zakończyć, bo płyta wielkiego sukcesu nie odniosła.
Zawiązany w 1957 roku duet (początkowo pod nazwą Tom & Jerry) był bliski zakończenia działalności w 1965 roku, ale dali sobie szansę, gdy okazało się, że „The Sound Of Silence” wydane ponownie we wrześniu 1965 roku w wersji przerobionej przez producenta nagrań Toma Wilsona zdobywa popularność (Wilson to nie byle kto, realizował nagrania Boba Dylana, Franka Zappy i The Velvet Underground). Po prostu 15 czerwca 1965 roku Wilson wziął kilku muzyków i dograł nowe instrumenty do wcześniejszych wokali Simona i Garfunkela. Duet nie miał o tym pojęcia.
Dowiedział się, gdy piosenka weszła na listy przebojów. Od 1 do 22 stycznia 1966 roku była amerykańskim numerem jeden. Ustąpiła miejsce „We Can Work It Out” Beatlesów. Drugi album nagrać było więc łatwo. Część nagrań wzięto z sesji z kwietnia 1965 roku, a reszta powstała w grudniu 1965 roku. I 17 stycznia 1966 roku ukazała się płyta „Sounds of Silence” z piosenką „The Sound of Silence” w nowej wersji, tej wrześniowej. I żeby jeszcze bardziej skomplikować – piosenka pierwotnie była zatytułowana w liczbie mnogiej, czyli „The Sounds of Silence”. I jest jeszcze jedna wersja z epoki – Paul Simon wydał ją na swojej solowej płycie „The Paul Simon Songbook”, nagranej w czerwcu i lipcu 1965 roku w Londynie i wydanej w sierpniu. Można się pogubić...

Od dawna próbowałem przetłumaczyć tę piosenkę. W końcu jest.

Witaj nocy, kumplu mój.
Przyszedłem z tobą mówić znów.
Bo jakaś wizja cicho skrada się.
Wsiała ziarno w moim śnie.
I ta wizja, co wyrosła w głowie mej,
Ciągle jest,
A wraz z nią dźwięki ciszy.

W bezsennych snach kroczyłem sam.
Uliczek bruk u stóp mych trwał.
W blasku miejskiej lampy stałem znów.
Mój płaszcz podniosłem na wilgotny chłód.
Wtem mój wzrok neon raził, a światła moc
Dzieliła noc,
Dotknęła dźwięków ciszy.

W tym świetle ludzie, widzę, są.
Tysięcy dziesięć, może sto.
Mówią, lecz to nie rozmowa jest.
Słyszą, ale nie słuchają się.
Pieśni piszą wciąż, lecz nie słyszysz zwrotek tych,
Bo nie śmie nikt
Zakłócić dźwięków ciszy.

Głupcom rzekłem: „Wiedzcie że,
Jak rak rozwija cisza się.
Słowa me mogą uczyć was,
Dłonie me mogą dotknąć was.”
Lecz mych słów, co jak deszcz lecą w dół,
Echo już
Tylko w studniach ciszy.

Ludzie klęcząc modlą się,
Z neonowym bogiem lżej.
Światłem swym ostrzegał ten znak ich,
W słowach, co napisem w oczy bił.
Mówił znak: „Słów proroczych w metrze pełno jest
I w domach też.
Szeptanych w dźwiękach ciszy”.
Makadi Bay, Egipt, 9.11.2011, Olsztyn, 17-20.12.2011

Wersja z 1964 roku:


Wersja z 2003 roku. Głosy już nie te, ale to mnie właśnie w tym wykonaniu po prawie 40 latach porusza najbardziej... Doskonałość nie polega na perfekcji.


Ja ćwiczę...

***
Aneks dzień później.


To się nazywa „śpiewać cienkim głosem”...

Fragment rękopisu dla potomności:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 10 grudnia 2011

Kobiety dusza leży na piekła dnie

Sposób na repertuar na pierwszych dwóch płytach Led Zeppelin? Mocno zmienione obce kawałki. Zmienione słowa, zmienione melodie, zmienione aranżacje. W efekcie niby nowe piosenki, ale niepokojąco zbliżone do oryginałów. Czasem pierwotny autor uwzględniony w opisie płyty, czasem nie.
Pod piosenką „Dazed And Confused” Jimmy Page „zapomniał” dopisać pierwotnego autora. A był nim Jake Holmes, który utwór „Dazed And Confused” umieścił w czerwcu 1967 roku na płycie „The Above Ground Sound of Jake Holmes”.


25 sierpnia tego roku Holmes wystąpił przed The Yardbirds (gdzie Page grał na gitarze) i zapewne tam Page się „zainspirował”. Yardbirds przejęli piosenkę, zmienili aranżację, ale słowa jeszcze były te same. Nowe słowa można usłyszeć na nagranej w październiku 1968 roku pierwszej płycie Led Zeppelin. Słowa nowe, ale osadzone w oryginale. Na koncertach po wydaniu płyty Robert Plant też nie do końca trzymał się jednej wersji tekstu. Tak to wyglądało 25 marca 1969 roku:


A tak wygląda moje dzisiejsze tłumaczenie:

Byłem jak nieprzytomny długie noce i dni.
Chciałem kobiety, lecz nie byłaś to ty.
Mnóstwo ludzi gada, a niewielu z nich wie,
Że kobiety dusza leży na piekła dnie.

Gdy mówisz, to boli, taka jest siła kłamstw.
Otaczasz mnie słodka, co ty w oczach swych masz?
Mój słodki kotku, gdzie byłaś mi mów.
Kocham cię mała, oto jestem znów.

Mam ciężką robotę, daję ci szmal na chleb.
Tak chciałbym cię kochać, lecz wciąż odpychasz mnie.
Dokąd idziesz nie wiem, wiem tylko gdzie byłaś już.
Mój słodki kotku, tak ciebie chcę znów.

Byłem jak nieprzytomny długie noce i dni.
Chciałem kobiety, lecz nie byłaś to ty.
Nie przejmuj się, kotku, niech gadają, co chcą.
Gdy rachunek ci wyślę, minę widzieć chcę twą.

Olsztyn, 10.12.2011



A dlaczego tłumaczyłem to akurat dziś? Bo dziś jest czwarta rocznica ostatniego, jak dotąd, koncertu Led Zeppelin, który odbył się w hali O2 Arena w Londynie. „Dazed And Confused” też było oczywiście:


Pałeczkę po Johnie Bonhamie przejął syn, Jason.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

środa, 7 grudnia 2011

Niepraktykujący komunista

Piosenka w zasadzie komunistyczna, więc nie wiem, czy tłumacząc ją nie podpadam pod jakiś paragraf. Przyjmijmy, że tłumaczę w celach dydaktycznych, by otworzyć oczy niektórym naiwniakom.
Czy Lennon był komunistą? Powiedzmy sobie – jeśli nawet, to wierzącym, ale nie praktykującym. Teledysk do „Imagine” (ten oryginalny, z pałacem i białym fortepianem) zdecydowanie nie pokazuje proletariusza, który chciałby się z kimś połączyć. Co najwyżej z żoną na pięterku.



Moje tłumaczenie z okazji przypadającej jutro 31. rocznicy śmierci Johna Lennona. Jak ten czas leci...

Wyobraź sobie - nie ma raju
To proste, jeśli chcesz
Bez piekła pod nami
Nad tylko niebo jest

Wyobraź sobie, że ludzie
Żyją z dnia na dzień

Wyobraź sobie - nie ma krajów
Tak łatwo zrobić to
Po co zabijać, ginąć
Po co religie są

Wyobraź sobie, że ludzie
Żyją wojnom wbrew

Że to marzenia możesz rzec,
Lecz nie tylko ja je mam
Więc wierzę, że przyłączysz się
I ogarnie jedność świat

Wyobraź sobie - nie ma mienia
Nie wiem czy radę dasz
Bez chciwości i głodu
W braterstwie ludzkość trwa

Wyobraź sobie, że ludzie
Mają wspólny świat

Że to marzenia możesz rzec,
Lecz nie tylko ja je mam
Więc wierzę, że przyłączysz się
I ogarnie jedność świat

Olsztyn, 6-7.12.2011



Piosenka z albumu „Imagine”, nagrana i wydana w 1971 roku. Muzycznie bardziej strawna, niż pierwsze solowe płyty Lennona, osiągnęła największy komercyjny sukces w jego niewielkim w sumie solowym dorobku. Lennon sam przyznał, że złagodził formę, by móc przemycać treść. Co mu się doskonale udało. I teraz tak sobie myślę – czy ta miła dla ucha i naiwna piosenka nie jest podstępną komunistyczną indoktrynacją? Czy też na odwrót – może te komunistyczne hasła są w zasadzie słuszne?

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 3 grudnia 2011

Skrzywdzony samiec z boazerią

Dziś 46. rocznica ukazania się albumu „Rubber Soul”. Pierwszy album „nowych” Beatlesów. Poczuli, że mogą wszystko.
Druga piosenka na tym albumie to „Norwegian Wood (This Bird Has Flown)”. Facet przychodzi do dziewczyny, ta ma w chacie obciachową boazerię, ale nie z tego powodu przecież ją odwiedza. I nie ma wprawdzie krzeseł, ale nie o ten mebel przecież chodzi. Bajeruje ją do drugiej w nocy i gdy dziewczyna w końcu ogłasza pójście do łóżka, okazuje się, że chodzi tylko i wyłącznie o sen. Skrzywdzony samiec zamyka się w łazience, a rano podpala boazerię. Daleko się Beatlesi posunęli w refleksji nad światem przez trzy lata od czasów „Love Me Do”...

Moje dzisiejsze tłumaczenie:

Czy ja miałem ją, czy może to ja byłem jej?
„Patrz, to pokój mój, najlepszy jest drewniany sprzęt”.
I rzekła bym wszedł i siadł sobie gdzie tylko chcę,
Lecz w pokoju tym na krzesła zabrakło już miejsc.
Na dywanie więc czekałem by, wino jej pić.
Gdy nadeszła noc, szepnęła mi, że czas spać iść.
„Pracuję od rana” mi rzekła, zaczęła się śmiać.
„A ja nie” – odrzekłem i w wannie poszedłem spać.
A gdy wstałem już, to byłem sam, odleciał ptak.
Więc spaliłem to. Najlepszy jest drewniany sprzęt.
Olsztyn, 3.12.2011

I dzisiejsze wykonanie:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

czwartek, 1 grudnia 2011

Mistrz drugiego planu z Woodstock

Może nie wszyscy zdają sobie sprawę, kto będzie jutro u nas wieczorem występował w Olsztynie, więc może dlatego moje kupione wczoraj bilety na koncert Henry’ego McCullougha mają numery 15 i 16.
Nie miałbym nic przeciwko temu, by w tak ekskluzywnym gronie oglądać występ faceta, który (że wymienię tylko jego najważniejsze osiągnięcia):
Wystąpił w 1969 roku z Joe Cockerem na festiwalu w Woodstock. To ten gitarzysta w jaśniejszej koszuli, śpiewający wraz z kolegą basistą dość niemęskie, ale jakże ważne chórki w „With a Little Help from My Friends”. Ten akompaniujący Cockerowi zespół nazywał się The Grease Band. Na płycie Cockera wydanej w 1969 roku (ale nagrywanej na początku 1968) Henry McCullough również grał, ale akurat nie w nagraniu „With a Little Help from My Friends”. Słynniejsza ręka tu wystąpiła, niejaki Jimmy Page, który w 1968 roku udzielał się jeszcze powszechnie jako ceniony muzyk sesyjny.


W 1970 roku zagrał na płycie „The Last Puff” zespołu Spooky Tooth. A tam między innymi ciekawa wersja „I’m The Walrus”:


W latach 1972-1973 był członkiem grupy Wings Paula McCartneya. Zagrał na jednej płycie – „Red Rose Speedway”. Można go zobaczyć m.in. w tym teledysku do utworu „My Love”:


Jako członek Wings miał również okazję zaistnieć na płycie "Dark Side Of The Moon" Pink Floyd. Floydzi skorzystali z obecności McCartneya w studiu obok i nagrali różne głosy, jakże ważne na płycie. McCullough wypowiada słowa "I don't know, I was really drunk at the time" ("nie wiem, byłem nawalony w tym czasie").
A to tylko najsmaczniejsze fragmenty jego kariery. Dzięki Ci Lechu, że przeskoczyłeś płot, obaliłeś ten pieprzony komunizm i do Olsztyna mogą trafiać tacy faceci jak Henry McCullough.

sobota, 26 listopada 2011

Szpieg w domu miłości

Zainspirowany obejrzanym wczoraj filmem przetłumaczyłem dziś piosenkę „The Spy” Doorsów. Piosenka pochodzi z płyty „Morrison Hotel” wydanej w lutym 1970 roku. Tłumaczenie lekkie, łatwe i przyjemne, machnąłem w kwadrans. Podejrzewam, że Jim Morrison potrzebował jeszcze mniej czasu na napisanie tego tekstu.
A może nosił w sobie ten tekst wiele lat? Sformułowanie o szpiegu z domu miłości pochodzi z tytułu powieści „A Spy in the House of Love” („Une espionne dans la maison de l'amour”) francuskiej pisarki Anaïs Nin. Książka pochodzi z 1954 roku, jest „czymś w rodzaju snu na jawie” (no, z jakiego to filmu?). Bohaterką jest prostytutka Sabina, która przechodzi terapię. Oczywiście nie brak erotycznych opisów. Lektura w sam raz dla nastoletniego Morrisona...



To ja szpieg, gdzie miłości dom
I znam te sny, co w twej głowie są
I znam dźwięk słów, które słyszeć chcesz
I znam twój wielki, tajny lęk

To ja szpieg, gdzie miłości dom
I znam te sny, co w twej głowie są
I znam dźwięk słów, które słyszeć chcesz
I znam twój wielki, tajny lęk

Ja to wszystko znam
Każdą czynność twą
Dokąd pójść dziś masz
Wszystkich, których znasz

To ja szpieg, gdzie miłości dom
I znam te sny, co w twej głowie są
I znam dźwięk słów, które słyszeć chcesz
I znam twój wielki, tajny lęk
I znam twój wielki, tajny lęk
I znam twój wielki, tajny lęk

To ja szpieg
Widzę cię
Robisz to
I to wiem

Olsztyn, 26.11.2011



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 19 listopada 2011

Kiedy dym opada w dół

Nagrana trzydzieści lat temu płyta „Blackout” zespołu Scorpions zawsze będzie przypominać mi obóz harcerski w Harasiukach-Łazorach koło Biłgoraja w 1982 roku. Z głośników ustawionych na placu leciała cały czas ta płyta. Przede wszystkim „No One Like You”. Dziś na warsztat wziąłem jednak inną piosenkę, która na wiosnę 1982 roku szalała na Liście Przebojów Programu III. Prosty tekst, prosta melodia, świetne wykonanie, recepta na sukces.
Czyli po prostu „When The Smoke Is Going Down”:


Tak dziś to sobie przetłumaczyłem:

Kiedy powracasz do swych bram
Znajduję czas, by pobyć sam
I jeszcze raz w to miejsce pójść
Choć tysiąc nocy przeszło już

Tej nocy scenę wezmę znów
To miejsce żyje wciąż tu
Kiedy dym opada w dół

W tym miejscu ja, to miejsce me
Uwielbiam, gdy nakręcam cię
Twe dźwięki wciąż w mych uszach mam
Gdy ślady twe znikają tam
Olsztyn, 19.11.2011



Klasyczna piosenka z cyklu „Jak trudne jest życie estradowego artysty”. Chyba że to jakaś metafora...

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

wtorek, 8 listopada 2011

Angie w domu pracy twórczej

Głowa boli od prób ustalenia komu faktycznie poświęcili piosenkę „Angie” Mick Jagger i Keith Richards. Najbardziej popularna wersja głosi, że chodzi o córkę Polki, pani Heleny Marii Galas (Gałaś?). Pani Galas (Gałaś?) 24.09.1949 r. urodziła na Cyprze, we współpracy z emerytowanym pułkownikiem Georgem M. Barnettem, dziewczynkę, której nadali imiona Mary i Angela. Nieco ponad dwadzieścia lat później panna Mary Angela Barnett została panią Angelą Bowie. A od Bowiego krok już do Jaggera. Pytanie zresztą kto z Mickiem poszedł do łóżka - Angela czy David?

Nie zaprzątając sobie tym zbytnio głowy przetłumaczyłem piosenkę „Angie”. Rzecz miała miejsce w domu pracy twórczej w Makadi Bay. Jarosław K. miał rację, wokół sami Rosjanie.


Angie, Angie, kiedy odzyska słońce blask?
Angie, Angie, kiedy zabierze coś stąd nas?
Bez miłości dusze są, a w kieszeniach widać dno
Nie mów, że to szczęście da
Lecz Angie, Angie nie mów, że nie było szans

Angie, jesteś piękna tak, lecz to chyba rozstań czas
Angie, wciąż kocham cię, pamiętasz w te noce nasz płacz?

Wciąż tych snów trzymamy się, by nie poszły z dymem, nie
Pozwól szeptom w uszach trwać
Angie, Angie, kiedy coś zabierze stąd nas

Angie, nie płacz już, wciąż pamiętam smak Twych ust
Boli żal, co w oczach masz
Lecz Angie, Angie, to już chyba rozstań czas

Bez miłości dusze są, a w kieszeniach widać dno
Nie mów, że to szczęście da

Lecz Angie, wciąż cię kocham mała
Gdzie nie spojrzę widzę Twoją twarz
Nie dorówna ci żadna inna kobieta
Więc kochanie czemu łkasz

Angie, Angie, czyż nie dobrze w życiu trwać?
Angie, Angie, nie mów, że nie było szans
Makadi Bay, Egipt, 6-8.11.2011

Tak to brzmiało w oryginale:


A tak w moim wykonaniu:


I jeszcze rękopis dla potomności:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

piątek, 4 listopada 2011

Zigaretten nach Hurghaden

Co robią ludzie po kilkugodzinnym locie samolotem? Siku, w trosce o prostatę (jak ktoś ma). Telefon do domu, w trosce o nerwy małżonki (jak ktoś ma). Papierosik, w trosce o własne nerwy (jak ktoś ma).


Przed lotniskiem w Hurghadzie papierosy głównie rosyjskie, polskie, arabskie. Niemcy już nie palą? Nie, mniej ich przyjeżdża.

sobota, 29 października 2011

O takich dwóch, co sprzedali świat

Nie chciałbym, żeby to się komuś politycznie skojarzyło, ale piosenka Davida Bowiego „The Man Who Sold the World” z 1970 roku zainspirowana jest książką SF (tytułem właściwie) „The Man Who Sold the Moon” Roberta A. Heinleina. Książka powstała w 1949 roku, a autor opisuje w niej pierwsze lądowanie na Księżycu, jakie przewidywał na 1978 rok. Jak wiemy, pomylił się o dziewięć lat, ale futurologia to niewdzięczne zajęcie...
Nie dość, że w tle mamy Księżyc, to jeszcze w piosence Bowiego jest sugestia, że jej bohater spotyka swego sobowtóra. I jeden z nich nie żyje. A może obaj...

Tak śpiewa autor:


Tak Nirvana, podejrzewana powszechnie przez mniej zorientowanych o stworzenie tego utworu:



A tak to sobie dziś przetłumaczyłem:

Mijałem schodząc go
Powiedział jak tam szło
Że choć nie byłem z nim
W przyjaźni ze mną żył
Podniosłem lekko brwi
Rzuciłem w oczy mu:
„Żeś sam, sądziłem, zdechł
Dawno, daleko gdzieś”

O nie, nie ja
Ja nigdy nie mam strat
Patrz w twarz, mą twarz
Człowieka, co sprzedał świat

Mój śmiech pożegnał go
Wracałem, gdzie mój dom
Szukałem nowych miejsc
Włóczyłem lata się
Patrzyłem wszerz i wzdłuż
Przeszliśmy milion wzgórz
Dopadła nas tam śmierć
Dawno, daleko gdzieś

Kto wie, nie ja
Nie mamy nigdy strat
Patrz w twarz, mą twarz
Człowieka, co sprzedał świat.

Olsztyn, 29.10.2011



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

wtorek, 25 października 2011

Pożegnanie z kasetą (17) Budka Suflera – Underground

Czasem siedzimy sobie wieczorkiem z żoną i zajmujemy się naszym ulubionym zajęciem, czyli wyjaśniamy sobie świat. Dzisiaj w ramach objaśnień zaprezentowałem zespół Fleetwood Mac w swoim pierwotnym, czyli bluesowo-rockowym wcieleniu. Żona było niepomiernie zdziwiona, jako że pamiętała Fleetwood Mac z mocno komercyjnej (ale w sumie przecież bardzo dobrej w swoim rodzaju) płyty „Tango in the Night” z 1987 roku. Czy można mieć żal do Fleetwood Mac, że przeszli drogę od bluesa do popu? Jakby nie przeszli, to pewnie by się rozpadli około 1977 czy 1981 roku. Owszem, w 1999 roku wznowili by działalność, bo jest ogromne zapotrzebowanie na wszystkie stare, dobrze grające zespoły. Ale skąd mogli o tym wiedzieć w latach 70., gdy wchodzili na komercyjna ścieżkę...
Z niejaką Budką Suflera pozornie jest podobnie. Owszem, jest kolosalna różnica między tym, co zespół grał w połowie lat 70., a tym, czym raczy masową publiczność teraz. A jak się sięgnie po nagrania sprzed oficjalnego początku grupy (1974), to można się nieźle zdziwić. Nie pierwszy to przypadek w historii rocka i nie ostatni (moje ulubione zdziwienie sprzed lat, gdy poznałem wczesną twórczość Scorpions).
Budka Suflera długo opierała się komercji i chyba przypadkowo padła jej ofiarą w latach 90. Już się od tego tanga nie uwolni... Ale przecież faceci po sześćdziesiątce nie będą się kopać z koniem i kwestionować wyroków rynkowych, który: a) żąda tego samego, b) daje kasę.
Ten przydługi wstęp jest tylko po to, bym wspomniał kasetę „Underground” z nagraniami Budki Suflera z czasów, gdy jeszcze nie istniała. Zacne bluesy.
Aha, Budka Suflera wystąpi 9 grudnia w olsztyńskiej Uranii w ramach trasy z okazji 35-lecia zespołu. Na scenie pojawi się również Izabela Trojanowska i Felicjan Andrzejczak. Dziękuję, ja już widziałem ten koncert 17 lat temu. Też w Uranii i też z Trojanowską i Andrzejczakiem. Tylko okazją było 20-lecie. Nie wiem, może się przełamię i pójdę zobaczyć jak gra obchodzący 35-lecie zespół, który istnieje jakieś 42 lata. Odmładzają się? Nie, po prostu to zupełnie inny zespół od tego, który w 1970 roku grał bluesa.
Dziś zwolniłem miejsce na półce. Żegnam.

Wykonawca
Budka Suflera

Tytuł
„Underground”



Utwory
A.
1. Magic Ship (muz. Andy Fraser, sł. Paul Rodgers) - 6:19
2. Sen o dolinie (muz. Bill Withers, sł. Adam Sikorski) - 4:27
3. Blues George'a Maxwella (muz. Witold Odorowicz, sł. Aleksander Migo) - 4:36
4. Piosenka, którą być może napisałby Artur Rimbaud (muz. Romuald Lipko, sł. A. Sikorski - 4:40
5. Wycieczka (muz. Andrzej Ziółkowski) - 6:03
6. Szpital św. Jakuba (muz. i sł. J. Pomorose) - 4:23
7. Bałagan na strychu (muz. Krzysztof Cugowski, A. Ziółkowski) - 3:57
1. Zdarzenie (muz. R. Lipko, sł. Franciszek Hipolit Piątkowski) - 7:31
2. Biały demon (muz. R. Lipko, sł. A. Sikorski) - 3:08
3. Lubię ten stary obraz (muz. R. Lipko, K. Cugowski, sł. A. Sikorski) - 8:41
4. Memu miastu na do widzenia (muz. R. Lipko, sł. A. Sikorski) - 3:32
5. Suita na dwa światła warszawskie (muz. R. Lipko, sł. A. Sikorski) - 4:23
6. Z dalekich wypraw (muz. R. Lipko, K. Cugowski, sł. A. Sikorski) - 3:04

Oryginalny rok wydania
1993

Uwagi
Nagrania z lat 1970-1975

Wydawca i numer
TA Music AATZ018

Nr katalogowy w mojej kolekcji
033.04

Ulubiony fragment
Memu miastu na do widzenia

Komentarz fimowy


sobota, 15 października 2011

Tracę równowagę

Klasyczna sytuacja – piosenka, która nie podobała mi się 20 lat temu, dziś zaczyna mnie intrygować. Wystarczy, że nabrała szlachetnej patyny. A może to relatywizm? Może ona brzmi mi dobrze w uszach w kontekście tego, co można teraz usłyszeć w radiu? Aż się boję, jakie piosenki zaczną mnie kręcić za kolejne 20 lat... Podobno jedna pani chce wstąpić do Queen...
Mniejsza o tamtą panią. Zespół R.E.M. ogłosił jakieś trzy tygodnie temu, że wyczerpał swoją misję dziejową. Zaledwie trzydzieści jeden lat na scenie i mają dość? Słabizna... Wszystko wskazuje na to, że Rolling Stonesi dotrwają do pięćdziesiątki, to już za rok. Zaczęli grać, gdy Michael Stipe, wokalista R.E.M. miał ledwie dwa lata.
„Losing My Religion” to nie jest piosenka religijna, ani tym bardziej antyreligijna. Zupełnie inna parafia.


Piosenka ma proste chwyty, ale prosta nie jest. Tłumacza do rozpaczy doprowadzają przerzutnie. I jeszcze w dodatku artysta nie zechciał posłużyć się rymem...

Tak mi się to dziś przetłumaczyło:

O, tak, jest większe
Życie niż ty
A ty to nie ja
Dokąd mogę posunąć się
Ten dystans w oczach twych
O nie, zbyt wiele słów
To wymysł mój

To ja w tym kącie
Jak na widelcu
Tracę równowagę
Próbując złapać krok twój
I nie wiem czy dam radę
O nie, zbyt wiele słów
Choć mówię mało tu

Słyszałem w myślach śmiech twój
Słyszałem w myślach śpiew
Myślałem – może starasz się

Z każdym mym szeptem
Godziny bez snu każdej
Gdy zmieniam moją wiarę
Na oku chcąc wciąż cię mieć
Jak ślepy głupiec gubię się
O nie, zbyt wiele słów
To wymysł mój

Więc rozważ to, więc rozważ to
Stulecia podpowiedź mą
Więc rozważ to: ten błąd
Co na kolana rzucił mnie
Co będzie gdy fantazje te
Osaczą wszystkie mnie?
To zbyt wiele słów

Słyszałem w myślach śmiech twój
Słyszałem w myślach śpiew
Myślałem – może starasz się

Lecz to był tylko sen
To był tylko sen

To ja w tym kącie
Jak na widelcu
Tracę równowagę
Próbując złapać krok twój
I nie wiem czy dam radę
O nie, zbyt wiele słów
Choć mówię mało tu

Słyszałem w myślach śmiech twój
Słyszałem w myślach śpiew
Myślałem – może starasz się

Lecz to był tylko sen
Walcz, płacz, znacz, walcz
To był tylko sen, tylko sen, tylko sen, sen

Olsztyn, 15.10.2011



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 9 października 2011

Bez końca Plac Truskawek

Trzecia z rzędu piosenka Beatlesów. Nie wiem, czy to odwaga, czy bezczelność, ale z okazji przypadającej dziś 71. rocznicy urodzin Johna Lennona przetłumaczyłem „Strawberry Fields Forever”. Każdy z grubsza wie o co chodzi – zanurzone w psychodelii nawiązanie Lennona do niewinnych czasów dzieciństwa, które symbolizuje Strawberry Fields, czyli prowadzony przez Armię Zbawienia sierociniec w Liverpool. Piosenka powstała późną jesienią 1966 roku, a ukazała się w lutym 1967 roku.



Tak to sobie przetłumaczyłem dzisiejszej nocy:

Pozwól zabrać się
Idę tam gdzie jest Truskawek Plac
To tylko gra
I nie ma na czym oprzeć się
Bez końca Plac Truskawek

Życie jest łatwe, gdy w oczach mrok
Widzieć i nie rozumieć nic
Tak bardzo ciężko jest być kimś, lecz czasem się da
A zresztą wszystko jedno mi

Pozwól zabrać się
Idę tam gdzie jest Truskawek Plac
To tylko gra
I nie ma na czym oprzeć się
Bez końca Plac Truskawek

Puste, jak myślę, jest drzewo me
Za niskie lub wysokie jest
Chodzi mi o to, że nie stroisz, lecz nie martw się
Nie widzę tego aż tak źle

Pozwól zabrać się
Idę tam gdzie jest Truskawek Plac
To tylko gra
I nie ma na czym oprzeć się
Bez końca Plac Truskawek

Zawsze, raz po raz, w myślach ja
Lecz wiesz, że wiem i to jest sen
Ta myśl, że wiem, co jest na „tak”, lecz wszystko źle
Czyli nie zgadzam jednak się

Pozwól zabrać się
Idę tam gdzie jest Truskawek Plac
To tylko gra
I nie ma na czym oprzeć się
Bez końca Plac Truskawek
Bez końca Plac Truskawek
Bez końca Plac Truskawek

Olsztyn, 8-9.10.2011

I nie jest to komentarz wyborczy.

Tymon Tymański i Marcin Gałązka 1.05.2018 w Giżycku:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

wtorek, 4 października 2011

Kandydat szczypał mnie w tyłek

No i na kogo ja mam w niedzielę zagłosować?

Czy na tę osobę, która:
1. postawiła mi czwórkę?
2. ściskała moją koleżankę?
3. siedziała ze mną w jednej ławce?
4. pełniła taką samą funkcję jak ja w konkurencyjnej firmie?
5. wystąpiła ze mną w przebraniu na jednej scenie?
6. pracowała w tej samej spółce, co ja?
7. uszczypnęła mnie ukradkiem w tyłek?
8. udzielała mi wywiadu w majtkach?
9. zlikwidowała mi gazetę?
10. trzy godziny mówiła do mnie bez przerwy?
11. pojawiła się nieoczekiwanie na moim ślubie?

Niczego nie zmyśliłem, a kandydaci pochodzą z różnych komitetów. Nie zmienia to faktu, że dwie osoby z tej listy dostaną mój głos.

sobota, 1 października 2011

Ogarnia świat chłód, a życia mało

Planowałem przetłumaczyć „Hey Jude” na Węgrzech, ale zdążyłem tylko „Across The Universe”. Tyle było innych wrażeń... Dziś się udało. W piosence z grubsza chodzi o to, żeby Julian (Jude) się nie martwił, że mu się rodzice rozchodzą. Pocieszał w lipcu 1968 roku Paul McCartney.

Hej Jude, już nie smuć się
Weź tę piosnkę, by było lepiej
Pamiętaj, do serca swego ją wpuść
Zacznij wszystko znów, by było lepiej

Hej Jude, już nie bój się
Masz, co trzeba, by z sobą zabrać ją
Od chwili, gdy wejdziesz już w skórę jej
Zaczniesz nową grę, by było lepiej

A kiedykolwiek czujesz ból, hej Jude, wrzuć luz
Ciężary, co świat ci dał, zrzuć z ramion
Bo wiesz, że chowa głupi człek uczucia swe
Ogarnia świat chłód, a życia mało

Hej Jude, nie zawiedź mnie
Gdy ją znajdziesz, ze sobą zabierz ją
Pamiętaj, do serca swego ją wpuść
Zacznij wszystko znów, by było lepiej

Więc zacznij w końcu działać już, hej Jude, twój ruch
Nie czekaj, by ktoś to zrobił z tobą
Czy wiesz, że zrobisz wszystko sam, hej Jude, ty sam
Kowalem sam losu jesteś swego

Hej Jude, już nie smuć się
Weź tę piosnkę, by było lepiej
Pamiętaj, do serca swego ją wpuść
Zacznij wszystko znów, by było lepiej

Olsztyn, 1.10.2011

Zdążyłem również zarejestrować:


Na pierwszej ścieżce gitara, na drugiej gitara udająca bas, na trzeciej i czwartej ja udający, że śpiewam.

I jeszcze po czesku:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

piątek, 30 września 2011

Pogoniłem bolszewika

Kiedy pierwszy raz usłyszałem legendę narodową o cudzie nad Wisłą? Pamiętam prawie datę, a na pewno miejsce. Był przełom lipca i sierpnia 1980 roku. A miejsce? Jakby ktoś się pytał, to było to naprzeciwko Franciszkańskiej 3 w Krakowie. W drodze do Muzeum Archeologicznego uświadomił mnie jakiś kolega z kolonii. 31 lat później w tym miejscu:


Zaraz idę na film „1920. Bitwa Warszawska”. Na pewno nie będzie to Almodóvar, ale czasem warto zanurzyć się w sosie narodowym.

* * *
5 godzin później...
* * *

Krytykować ten film bardzo łatwo. Artystycznie wysokich lotów nie jest. Odważniejsi twierdzą nawet, że gniot... Artyzm, póki co, mierzalny jednak nie jest, więc każdy sobie sam ustali, czy i na ile jest to filmowe disco polo.
Ja zraziłem się do filmu od pierwszych scen w teatrzyku Qui Pro Quo. Natasza Urbańska tańczy i śpiewa bardzo dobrze, ale nie wydaje mi się, żeby to był styl tańczenia i styl śpiewania występujący nad Wisłą w 1920 roku... Za nowoczesne to, uwspółcześnione niemalże. Oświetlenie jak w studiu telewizyjnym. W którymś momencie pojawia się charleston, który w USA stał się popularny dopiero w 1923 roku. To mniej więcej tak, jak gdyby w filmie „Katyń” Wajda umieścił w jakimś teatrzyku scenę z rock and rollem. W opisie filmu widzę wielu konsultantów. Jest do spraw jeździeckich, do spraw budowy czołgów, oczywiście do spraw historycznych, ale do spraw muzycznych zabrakło. Muzyka została zresztą wkomponowana w film, jak w szkolnej składance okolicznościowej. Amatorom można to wybaczyć, profesjonalistom nie.
Kilka słów o aktorach i ich wykorzystaniu:
- Borys Szyc zagra wszystko, ale ma ciągle ten figlarny błysk w oku, przez który bałem się, czy nie zechce znienacka zapuścić mrówkojada (nie zechciał).
- Nataszy Urbańskiej mi niezmierne żal, bo ma ogromny talent, ale nie ma iskry Bożej.
- Daniel Olbrychski ma ewidentnie sztucznego wąsa czernionego szuwaksem i jako jedyny, o ile nie przegapiłem, mówi w filmie z wileńskim zaśpiewem, co jest niekonsekwentne, bo cała reszta mówi jak warszawka roku pańskiego 2010, kiedy film kręcono.
- Bogusław Linda zagrał Wieniawę-Długoszowskiego, czyli w zasadzie powtórzył rolę Petroniusza z „Quo vadis”.
- Marian Dziędziel w roli gen. Rozwadowskiego wystąpił niemalże jak statysta, szkoda takiego aktora na jedno zdanie w filmie.
- Jerzy Bończak urzekł mnie świetnie leżącym mundurem.
- Ewa Wiśniewska zaskoczyła mnie nietypową rolą, wypadła ciekawie w scenach kabaretowych.
- Adam Ferency przefilozofował, ale jego gadki polityczne były najciekawszymi momentami w filmie.
- Najśmieszniejsze momenty stworzył duet Wojciech Solarz i Piotr Głowacki w roli szyfrantów, ktoś zauważył, że są podejrzanie nierozłączni, ale to nadinterpretacja.
- Andrzej Strzelecki zagrał Witosa chyba pomiędzy jedną partią golfa, a drugą, inteligencik taki.
- Ciekawostką jest to, że 39-letniego Władysława Sikorskiego zagrał 74-letni Józef Duriasz. Wiem tylko z opisu, bo jakoś go przegapiłem, niemalże jak gdyby wypadł w montażu.

Patrząc na film od strony historii, jest straconą szansą na pokazanie ważnego momentu w naszych dziejach. Czy zawsze w takich filmach musi być nieśmiertelne splatanie się losów ludzkich na tle wielkich historycznych wydarzeń? Mnie by wystarczyło dobrze pokazane historyczne tło, dzień po dniu, godzina po godzinie. Sama bitwa warszawska w filmie pt. „1920 Bitwa Warszawska” nie wiadomo kiedy się zaczyna. Młodzieży na ten film, żeby uczyła się historii, nie wysyłajcie. Żeby nienawidziła bolszewików – owszem.

A propos bolszewików. Wchodzi Lenin do sztabu po nieudanej próbie zajęcia Polski oraz Europy i mówi z żalem coś takiego: No trudno, będziemy budować komunizm tylko w jednym państwie. Monty Python wiecznie żywy.

I jeszcze słowo o 3D. Ta technologia to opium dla ludu. Znudziła mi się już w pierwszej godzinie „Avatara”. W dodatku gorzej się ogląda, obraz jest pomniejszony i ciemniejszy.

Reasumując – film mnie rozczarował, ale świetnie się bawiłem.

niedziela, 25 września 2011

We władzy kobiet

W zakończonej dziś kadencji władz hufca ZHP „Rodło” mieliśmy aż trzy komendantki. Zaczęła cztery lata temu Bogusia Trepanowska. W połowie kadencji zakończyła służbę na funkcji komendantki, po siedmiu latach na tym stanowisku. Piętnaście miesięcy kierowała pracą hufca Karolina Gaweł. Ostatnie pół roku rządziła nami Kasia Ogrodowczyk. Dziś kolejny raz okazało się, że kobiety są niezastąpione. Władzę nad nami przejęła Kasia Andruszkiewicz. Może znów jestem niepoprawnym optymistą, ale znów wierzę w nową komendantkę. Nie przypominam sobie sytuacji w naszym hufcu, by w komendzie zasiadło jako zastępcy dwóch wcześniejszych komendantów.

Po sześciu latach znów zjazd odbył się w sali obrad olsztyńskiej Rady Miasta (poprzednie w 1999, 2002 i 2005 roku).


Kasia Andruszkiewicz, jeszcze kandydatka.


Głosuje Siudemka, która powróciła do pracy w komendzie po trzech latach.


Głosuje Kasia Ogrodowczyk, już nie komendantka, ale zaraz zastępca komendantki.


Dawno tu nie byliśmy, co oznajmiam na początku filmu:

sobota, 24 września 2011

Czy Lucyna to dziewczyna?

Być może Pedro Almodóvar kończy dziś 60 lat. A być może jutro skończy 62 lata. Facet, który robi tak pokręcone filmy nie może mieć banalnego życiorysu. Obejrzałem z połowę jego dzieł, a pięć ostatnich w kinie w momencie pojawienia się na ekranach. I tak sobie egzystujemy z żoną od premiery Almodóvara do premiery Woody’ego Allena, od Allena do Marka Koterskiego. Rytmu w tym nie ma żadnego, bo o ile Almodóvara jest z grubsza w sam raz, to Allena lekko za dużo (ale wybaczamy), a Koterskiego zdecydowanie za mało (ale też wybaczamy).
Poprzedni film Almodóvara troszkę mnie rozczarował, ale to było rozczarowanie mniej więcej tego typu, jak gdyby AC/DC nagrali płytę z poezją śpiewaną. Więc teraz wystarczy wyobrazić sobie, że AC/DC nagrali album death metalowy. I to jest właśnie „Skóra, w której żyję”, czyli najnowszy film Almodóvara, którego główne wątki akcji toczą się w latach 2006-2012 (!).
W Toledo, gdzie rozgrywa się akcja filmu „Skóra, w której żyję”, nie byłem, podobnie jak w Oviedo. Ale przejeżdżałem tuż obok w 2009 roku w drodze z Madrytu do Granady.


Pomyśleć, ja tam sobie wygodnie rozparty w wypożyczonym klimatyzowanym fordzie, a parę kilometrów obok Vincent alias Vera ćwiczy z coraz większym kalibrem (szczegółów nie będę przecież zdradzał).

niedziela, 18 września 2011

Więc mój świat nie zmieni się

Jedna z tych piosenek Beatlesów, która ma pokręconą historię. John Lennon napisał „Across The Universe” na przełomie 1967 i 1968 roku. Beatlesi nagrali ją w Abbey Road 4 lutego 1968 roku, pomiędzy sesjami albumów „Magical Mystery Tour” i „White Album”. Miała trafić na wiosenny singiel, ale muzycy nie byli zadowoleni z produkcji i wydali w marcu 1968 roku „Lady Madonna”/”The Inner Light”. Piosenka „Across The Universe” światło dzienne ujrzała w grudniu 1968 roku na składankowej płycie charytatywnej na rzecz World Wide Fund for Nature. Ostatecznie utwór ukazał się na, nie bójmy się tego powiedzieć, odpadowej płycie „Let It Be”, wydanej 8 maja 1970 roku, miesiąc po oficjalnym rozwiązaniu zespołu. Ładne odpady...
Jakby tego mało, piosenka ma kilka wersji producenckich. Zaczynał, wiadomo, George Martin. Na płytę „Let It Be” trafiła wersja zmiksowana przez Phila Spectora. Po latach, w 2003 roku, Paul McCartney doprowadził do wydania „Let It Be... Naked” z wersjami pozbawionymi miksów Spectora.
Tłumaczenie piosenki o takiej historii nie mogło być banalne. Zacząłem w Olsztynie przed urlopem, ale zdołałem tylko poczuć rytm. Pierwszą zwrotkę przetłumaczyłem w kąpielisku termalnym w Bük na Węgrzech w zeszłą środę. Dzień później w Sopron, również Węgry, skończyłem drugą zwrotkę. Trzecia to dzisiejszy poranek, już w Olsztynie. Nad krótkimi słowami refrenu rozmyślałem przez cały urlop, ale wpadłem na nie w ubiegły wtorek leżąc na trawniku przed Hofburgiem w Wiedniu (mają tam taki nieludzki zwyczaj, że trawniki są czyste i służą do odpoczynku).
Wyszło tak:


Słowa płyną jak bez końca deszcz, co w cienki kubek wpadł
Ślizgają się w ucieczce swej poprzez cały świat
Morza smutku, fale śmiechu mkną przez mą otwartą jaźń
Władając mną i pieszcząc mnie

Jai Guru Deva Om
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się

Sceny połamanych świateł tańczą jak miliony ócz przede mną
Wołają do mnie poprzez cały świat
Myśli kręte jak nerwowy w skrzynce pełnej listów wiatr
Na ślepo burzą w drodze swej poprzez cały świat

Jai Guru Deva Om
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się

Dźwięki śmiechu, cienie życia dzwonią w moich uszach wciąż
Wciągają, zapraszają mnie
Wieczna, bezgraniczna miłość świeci wokół mnie jak milion słońc
I woła do mnie poprzez cały świat

Jai Guru Deva Om
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się
Więc mój świat nie zmieni się
Jai Guru Deva

Wiedeń, 13.09.2011, Bük (Węgry), 14.09.2011, Sopron (Węgry), 15.09.2011, Olsztyn, 18.09.2011

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 17 września 2011

Bezołowiowa z widokiem na zamek

Już się kiedyś użalałem, że za granicą benzyna taka droga (w kontekście – jaka w Polsce tania...). Tankowanie za 6,55 zł za litr, po przeliczeniu z euro, osładzał taki oto widok:


Zamek w Trenczynie pochodzi aż z XI wieku. Dziś to Słowacja, ale zbudowali go Węgrzy na północy swego świeżo założonego państwa. Trenčiansky hrad spalił się ponad 200 lat temu. Został jednak odbudowany i malowniczo osładza benzynę po 1,559 euro za litr.

E, nie wierzę, że dopłacałem za widok...

Głosujesz na socjalistę, wybierasz nacjonalistę

Wybory parlamentarne na Słowacji odbyły się 15 miesięcy temu, ale reklamy wyborcze ciągle straszą Słowaków. Nie wiem, jaką mają ordynację wyborczą i ustawę o partiach politycznych, ale w Polsce reklamy wyborcze muszą zniknąć do 30 dni po głosowaniu. Odpowiada za to komitet. Ustawodawcy nie chodziło bynajmniej o porządek na ulicach. Rzecz w tym, by wyraźnie oddzielać od siebie kolejne elekcje (a zwłaszcza ich finansowanie).
Słowackie reklamy może i nieświeże, ale całkiem intrygujące.


„Cztery lata łupiliśmy i wy to wszystko zapłacicie!” – mówi Robert Fico pod postacią Janosika. Fico, niewiele starszy ode mnie, zdążył się jeszcze załapać na członkostwo w Komunistycznej Partii Słowacji. W 1999 roku stanął na czele partii SMER – Społeczna Demokracja, która w 2006 roku wygrała wybory. Po zawarciu koalicji z Partią Ludową - Ruch na rzecz Demokratycznej Słowacji (Vladimír Mečiar) oraz Słowacką Partią Narodową (Ján Slota) został premierem. No i, jak chce prześmiewcza strona, janosikował cztery lata...
Wspomniane wyżej nazwiska (Fico, Slota i Mečiar) przywołuje billboard wyborczy partii KDH (Kresťanskodemokratické hnutie), czyli Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny.


„Kto głosuje na Fica, głosuje również na Slotę i Mečiara”. Czyli chadecka KDH ostrzega przed sojuszem socjalistów z narodowcami i populistami. Jak widać skutecznie, bo wprawdzie partia Fica wygrała ubiegłoroczne wybory, ale bez większości i nie zdobyła utworzyć rządu. Ster władzy przejęły partie chrześcijańskie i demokratyczne, a premierem została Iveta Radičová.

W Polsce takich reklam wyborczych nie uświadczysz. Nuda. Aż chce się wyjść. Ale nie można.

W kontekście wyborczym

Wracając z urlopu przejechałem całą Polskę, co samo w sobie jest dramatycznym przeżyciem, zwłaszcza po rozpieszczających warunkach drogowych w praktycznie każdym innym kraju UE. A tak przy okazji – może i mamy najgorsze drogi, ale benzynę to my mamy jednak najtańszą. Mój rekord w czasie tegorocznego urlopu to 6,55 złotych za litr. Może ta reklama wyborcza PiS-u mówiła o Słowacji?
Właśnie, reklamy wyborcze. Po wjechaniu do Polski zaatakowały nas billboardy wyborcze. Czułem się zaatakowany, bo na Węgrzech praktycznie nie widać czegoś takiego przy drogach. W Słowacji nie zdążyłem się przyzwyczaić, bo wprawdzie mają mnóstwo reklam przy drogach, ale to krótki, przyznacie kraj. Przez województwo śląskie jechałem tyle samo, co przez Słowację i takie oto zaatakowały nas reklamy wyborcze. Poraziły mnie dwojako. Raz, że w zasadzie wszystkie takie same. Dwa – koszmarnie umieszczone. Jeśli to ma być reklama kontekstowa, to może ewentualnie sprawdzi się opozycji, która przekonuje nas, w jakim zepsutym kraju żyjemy. Zamieszczam bez krępacji, bo nie mój okręg wyborczy.

Małgorzata Pępek:


Kazimierz Matuszny:


Sławomir Kowalski:


Marian Ormaniec:


Karolina Kędracka:


Karol Stasica:


Stanisław Szwed:


Andrzej Marszałek:


Bożena Kotkowska:


Jan Rzymełka:


Szymon Giżyński:


Halina Rozpondek:


Andrzej Szewiński i Grzegorz Sztolcman:


Janusz Jakubiec:


Marek Balt:


Izabela Leszczyna i Cezary Graj:


Polska jest w budowie, bo Polacy zasługują na więcej...