sobota, 30 kwietnia 2011

Meteorologia miłości

Swego czasu Rafał S. (nie mylić z Rafałem Ś.) zażyczył sobie huraganu. Proszę bardzo:

Wciąż cię widzę w myślach, mroczny tłoczny bar
Taniec w świetle nasz od gwiazd do gwiazd
W dali księżyc łyska, myślę, że cię znam
Oczu twoich brąz podpala cały świat
Ty masz jak huragan moc, spokój w oku twoim trwa
Lecz coś „wiej” mi mówi, „wiej”
Jest gdzieś bezpieczniej, tam uczucia me.
Tak chcę cię kochać, lecz coś mi mówi „wiej”

Może tylko marzę, lecz tyś marzeniem mym
Może dla mnie jesteś właśnie ty
Dotknęłaś przed momentem ust mych
Jak dobrze poczuć, że czas nam znikł
Daleko od nas i tej w drodze mgły
Ty masz jak huragan moc, spokój w oku twoim trwa
Lecz coś „wiej” mi mówi, „wiej”
Jest gdzieś bezpieczniej, tam uczucia me.
Tak chcę cię kochać, lecz coś mi mówi „wiej”

Olsztyn, 26.03.2011, 30.04.2011



Piosenkę „Like A Hurricane” Neil Young napisał w lipcu, a zarejestrował w listopadzie 1975 roku. Znalazła się na płycie „American Stars ‘n Bars” wydanej 1977 roku.
Polski autor tekstów prędzej umieści zakochany podmiot liryczny w okopie, niż w oku cyklonu. Amerykański poeta musi w poszukiwaniu mocnych wrażeń sięgać po zjawiska meteorologiczne. Taka różnica...



W nagraniu zadebiutowała moja nowa gitara.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

piątek, 29 kwietnia 2011

Gdyby Rzeczpospolita była wyspą

Czego najbardziej zazdroszczę Anglikom? Oprócz tego oczywiście, że mogą słuchać Beatlesów w oryginale... Tradycji. Udokumentowanej, bezpiecznej, osadzonej i niepodważalnej. Ciągłości. Ot, raptem jakaś tam zmiana dynastii.

Chociaż przecież nie ma ideałów. Rodzinie królewskiej w czasie I wojny światowej tak mocno wytykano niemieckie korzenie, że zmienili sobie rodowe nazwisko z Sachsen-Coburg-Gotha (znaczy się Wettynowie) na Windsor. Jak widać troska o zakamuflowaną opcję niemiecką ma sporą tradycję...

Policzyłem sobie kolejnych przodków księcia Williama. W linii męskiej może się powołać na 35 pokoleń, aż do XI wieku. W 1000-letnim opactwie westminsterskim pewnie z połowa jego przodków brała ślub, koronowała się lub udawała na wieczny spoczynek.

35 pokoleń... Ja się cieszę, że mogę spojrzeć w oblicze mojego pradziadka ze strony babci Józefa Pocieja. Zdjęcie z 1918 roku. Rzecz dzieje się w Małych Popajach (Matieji Pupojai), obecnie część Wilna.

Gdybyśmy byli wyspą...

niedziela, 24 kwietnia 2011

Komu robią dobrze w Bułgarii?

Nie wiem, czy Bułgaria oficjalnie uznała ludobójstwo Ormian, które rozpoczęło się w Turcji dokładnie 96 lat temu. Chyba nadal nie. W 2007 roku na pewno jeszcze nie miało to miejsca, mimo przyjęcia Bułgarii do Unii Europejskiej. Ale cóż, Armenia nie aspiruje do UE, a Turcy i owszem. Ważniejsze jednak jest to, że w Bułgarii mniejszość turecka to ciągle około 10 proc. ludności. Więc komu tamtejszy rząd ma zrobić dobrze – kilkuset tysiącom Turków czy kilkunastu tysiącom Ormian? Nieważne, że bułgarscy Turcy to spuścizna po Imperium Osmańskim, które trzymało Bułgarów w niewoli jakieś 600 lat. I nieważne, że bułgarscy Ormianie to m.in. potomkowie tych, którzy prawie 100 lat temu schronili się w niepodległej, chrześcijańskiej Bułgarii, uciekając przed rzezią turecką. Ważne są głosy w parlamencie. Nie wiem, jak my zamierzamy kiedyś przyjąć Turcję do Unii Europejskiej z tym garbem.


Pierwszy kościół ormiański zobaczyłem w 2007 roku w Burgas, bułgarskim mieście nad Morzem Czarnym.


Przy ulicy Lermontowa 11 jest tam kościół św. Hacz (Св. Хач). Jeśli chodzi o ulicę, to nie chodzi o poetę, ale o jakiegoś generała Lermontowa. A Св. Хач to św. Krzyż lub św. Krzysztof.


Bułgarskie państwo nie uznało ludobójstwa Ormian, ale lokalne społeczności są odważniejsze. W 2008 roku obchody wydarzeń zapoczątkowanych 24 kwietnia 1915 roku władze miasta pierwszy raz wpisały do programu kulturalnego Burgas.


Przed kościołem stoi pomnik upamiętniający ludobójstwo Ormian z 1915 roku.


W Bugras i okolicy mieszka około 2000 Ormian. W 2008 roku ormiańska społeczność w Burgas szykowała się do obchodów 200-lecia kościoła. Znienacka okazało się, że kościół jest starszy o 135 lat, niż sądzono. Dowodem na to były jakieś akta rodzin ormiańskich mieszkających w Stanach Zjednoczonych.


Kościół stoi w pobliżu hotelu Bułgaria. Styl socjalistyczny. Kiedyś może coś z tym zrobią. Albo wpiszą na listę zabytków.

niedziela, 17 kwietnia 2011

17 kwietnia roku pamiętnego

W Bielsku-Białej zmarł bokser Tadeusz Pietrzykowski. Wilno odzyskało swój przedwojenny herb. Nirvana pierwszy raz zagrała publicznie „Smells Like Teen Spirit”. Polska reprezentacja piłki nożnej wygrała 3:0 z Turcją w meczu eliminacyjnym Euro 1992 (i co z tego...). We Francji miała miejsce premiera filmu „Delicatessen”.
To wszystko wydarzyło się 17 kwietnia 1991 roku. I coś jeszcze. Dokładnie 20 lat temu pierwszy raz zasiadłem w Komisji Stopni Instruktorskich hufca ZHP „Rodło”. 20 lat... Wówczas wydawało mi się, że to wieczność. Czas relatywizuje się coraz bardziej.
Na tę pierwszą moją komisję przyszły cztery osoby. Dwie nadal działają w harcerstwie, co trzeba uznać za niezły wynik. Jola została dwa lata później komendantką hufca. Maciek komendanturę objął po Joli. Gośka podziałała jeszcze ze trzy lata. A Czarek został mężem sławnej żony.
Działalność komisji to nie tylko posiedzenia. Zorganizowaliśmy kilkadziesiąt zobowiązań instruktorskich. Wspomnę tylko niektóre.

11.03.2000 – Pola Grunwaldu.

Lipiec 2000 – Muszaki.

22.06.2001 – Las Miejski w Olsztynie.

31.08.2002 – Dania, Bornholm, zamek Hammershus.

16.03.2003 – Pola Grunwaldu.


28.08.2003 – Ukraina, Krym, Chersonez Taurydzki koło Sewastopola.

11.06.2005 – Pola Grunwaldu.

Wersja filmowa:

26.04.2007 – Szymbark.

24.08.2007 – Włochy, Triest.

21.05.2009 – półwysep Waszeta nad Jeziorem Pluszne (obok Perkoza).

Wersja filmowa:

28.12.2010 – Las Miejski, Jezioro Długie w Olsztynie.

Wersja filmowa:

sobota, 9 kwietnia 2011

Szpak zmęczony

Dolina Charlotty odkryła wszystkie karty w tegorocznym rozdaniu. Już zachwycałem się, że zobaczę w sierpniu na żywo Colosseum, UFO i Alvina Lee. A będzie jeszcze lepiej. Właściwie sensacyjnie. Do wspomnianej trójki dochodzą: Saxon, Vanilla Fudge i Jack Bruce. Z całego zestawu najmniej mnie rajcuje Saxon. Posłucham, wytrzymam.

W ramach przygotowań do koncertu przetłumaczyłem już „Doctor Doctor” UFO. Jeśli chodzi o Vanilla Fudge, to zmierzyłem się w zeszłym roku z „Bang Bang (My Baby Shot Me Down)” oraz „Eleanor Rigby”. To oczywiście piosenki nie ich autorstwa, ale z takich właśnie obcych, po swojemu odczytanych, unurzanych w psychodelicznym sosie utworów słynie Vanilla Fudge.

W obliczu spodziewanego koncertu Jacka Bruce’a zmierzyłem się z „White Room”, utworem otwierającym ostatnią płytę Cream czyli „Wheels Of Fire” z 1968 roku. Prawdę mówiąc w październiku zrobiłem podejście do „Sunshine Of Your Love”, ale nie czuję się usatysfakcjonowany tłumaczeniem. Nie chciałbym zwalać na Pete’a Browna, autora oryginalnego tekstu, ale wiele w nim nie znalazłem.

A trzeba było po prostu od razu zająć się „White Room”. Dziś się zająłem:


Biały pokój blisko stacji, czerń zasłony
Czarne dachy, szary chodnik, szpak zmęczony
Srebrne konie wprost z księżyca w twoich oczach
Uśmiech brzasku, gdy odchodzisz, moja słodka

Chcę być w miejscu tym, gdzie wciąż jest słońca mniej
Być w miejscu tym, gdzie za cieniem wciąż goni cień

Powiedziałaś, że na dworcach tak się boisz
Peronówka, grzeją diesle, w oknie stoisz
Wpadłem w smutny taki czas tu na tej stacji
Gdy wyszedłem czułem, że to koniec bajki

Chcę mieć kolej swą, czekać na przyjazd twój
Być w miejscu twym, gdzie za cieniem wciąż goni cień

Na imprezie byłaś miła w obcym tłumie
Ran mych dawnych, zapomnianych, pocieszeniem
Żółty tygrys drzemał w dżungli ciemnych oczu
Już ubrana, stoisz w oknie, szpak zmęczony

Chcę spać w miejscu tym, gdzie samotny jest tłum
Lec w mroku tym, gdzie za cieniem wciąż goni cień

Olsztyn, 9.04.2011

Moja 2 wersja:


Cream, nagranie z epoki. Epoka trwała krótko, bo zespół istniał tylko dwa lata. Pożegnalny koncert w 1968 roku.


Nagranie z trochę innej epoki czyli z 2005 roku, kiedy to trio zeszło się na cztery koncerty.


I już chyba razem nie zagrają. Jack Bruce solo w 2008 roku robi to tak. I takiego chętnie zobaczę w sierpniu w Polsce.


W Dolinie Charlotty miał w tym roku wystąpić Gary Moore. Jak wiadomo nie zagra już nigdy i nigdzie... W latach 1993-1994 tworzył z panami Brucem i Bakerem trio BBM (bo przecież nie mogli nazwać się Cream).

I na koniec ciekawostka przyrodnicza – „White Room” po hiszpańsku. W sumie skoro ja mogę po polsku, to Los Sprinters mogą w pięknej mowie kastylijskiej. To będzie „Cuarto Blanco”. Nagranie z 1968 roku czyli bardzo szybki cover.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 3 kwietnia 2011

Krąg, czyli łatwiejsza część za nami

Nowy krąg instruktorski rozpoczął działalność. Zaprezentowaliśmy się wczoraj na zbiórce drużynowych. To była łatwiejsza część zadania. Teraz trzeba będzie pokazać, co naprawdę potrafimy... Czy może tylko snuć opowieści z mchu i paproci :)


Póki co, posnujmy...

Wczorajsze świeczkowisko rozpoczęła gawęda Moniki.


Śpiewaliśmy piosenki. Dla niektórych nowe, dla niektórych już stare. Np. „Iskierka”.


Weterani się promowali. Ja też.


Piosenkę „We wtorek po sezonie” zgodnie uznaliśmy za starą zarówno dla weteranów, jak i młodzieży.


Kluczowy moment snucia, czyli 20 lat z 66 lat hufca „Rodło”.


W ramach snucia wspominam swoją piosenkę „Wykapka” napisaną po rajdzie... Wykapka.


Stare piosenki rządziły. „Przyjdzie rozstań czas”.


Monika zaczęła, to i Monika kończy.


Uwaga, to my :)

piątek, 1 kwietnia 2011

Cywilizacja prawdę ci powie

Może na początek kilka zdjęć, jakie zrobiłem w 2009 roku, a potem zobaczymy, co z tego wyniknie.

To cywilizacja i reklamy past do zębów wmówiły nam istnienie kamienia nazębnego.


I to cywilizacja odkryła nagość.


I wynalazła urodę.


Bez cywilizacji przywiązywaliśmy do tego mniejszą wagę.


I nie potrzebowaliśmy garniturów.


A za profesjonalny makijaż nie trzeba było płacić 300 zł.


I to cywilizacja zapędziła dzieła sztuki do galerii.


A rybki do akwariów.


I mógłbym dalej udawać, że te zdjęcia zrobiłem w Oceanii, bo dziś wszak Prima Aprilis (kłamstwo to też zresztą wynalazek cywilizacji). Ale nie... Fotografie powstały w czeskich Lednicach.


Miasto znane jest ze wspaniałego pałacu, ale o nim kiedy indziej. W tym pałacu właśnie trafiliśmy na egzotyczną wystawę.


A właściwie dwie wystawy. W drugiej części „zwiedzaliśmy” Nepal.


Ale to już widziałem kiedyś na żywo.


I to cywilizacja wynalazła całe to zwiedzanie i gapienie się.


Filmik z wystawy z 4 września 2009 r.