sobota, 2 lipca 2011

Odprawiam pokutę na zamku

Odebrałem wczoraj telefon od poety. O ile poeta może być znany, to ten jest. Użalił się nad losem poezji. Prawie poczułem się winny, że liryka jest tak w Polsce lekceważona. I chociaż jestem ostatni, któremu można zarzucić, że lekceważy poezję, to w ramach pokuty udaję się za chwilę na zamek.


***
Minęło sześć mokrych godzin...
***
Faktycznie, to była pokuta...


Poprzestańmy na tym, że z powodu deszczu.