sobota, 31 grudnia 2011

Moja lista przebojów 2011 roku

Na miejscu 10.:
Listopad – do trzech razy sztuka

Trzecia wizyta w Egipcie, tym razem na totalnym luzie, żadnego Luxoru, Kairu, czy wypadu do Izraela. Luz był tak duży, że urządziłem sobie Dom Pracy Twórczej.


Na plaży w Makadi Bay przetłumaczyłem „Angie” oraz zacząłem tłumaczyć „Sound Of Silence”.

Atmosferze twórczej sprzyjały zajęcia rekreacyjne. Gra w petankę (pétanque), czyli boule, czyli bule. Porażki z Rosjanami nie pierwszy już raz w naszej historii wpływały na literaturę.


Rejs na wyspę Giftun. Śmierć zajrzała mi w oczy, gdy zaszorowałem brzuchem po rafie koralowej. Eschatologia wspomaga proces twórczy.


Zigaretten nach Hurghaden

Na miejscu 9.:
Styczeń-grudzień – w dąbrowy gęstym listowiu

Wiadomość zła? Zrezygnowałem z członkostwa w Radzie Naczelnej ZHP. Za mało czasu, za dużo dokumentów do przeczytania. Dobra wiadomość? Zaoszczędzony czas mogę przeznaczyć na większą aktywność z hufcu „Rodło”. Tym bardziej, że nowa Komenda Hufca wzięła się poważnie do roboty, więc człowiek widzi sens działania. Tak dużego spotkania wigilijnego, jak w tym roku, nie było od lat...


Chodzimy i śpiewamy
Zapraszam do kręgu
Będziemy bulić
Wiążemy nadzieje
Czy ZHP zbankrutuje?
Krąg, czyli łatwiejsza część za nami
17 kwietnia roku pamiętnego
We władzy kobiet

Na miejscu 8.:
Maj – Kraków Polaków

Trzysta pięćdziesiąta dziewiąta wizyta.


Człowiek tworzy metamorfozy
Kiełbaski z niebieskiej nyski
Pożyjemy, umrzemy, zobaczymy
Pogoniłem bolszewika
Wit stwoszył nam ołtarz

Na miejscu 7.:
Lipiec-grudzień – słucham z zazdrością

Chyba najbardziej udany koncertowo rok (i to nawet nie patrząc na pozycję 1. i 2.). I tylko jeden koncert nieudany. Zdarza się. Wymienię tylko te udane: Władysław Komendarek, Lao Che, Kult, Krzak, Martyna Jakubowicz, Janusz Radek, Grzegorz Turnau i Dorota Miśkiewicz, Maciej Maleńczuk, Enej, Goran Bregović, Pál Utcai Fiúk (czyli węgierski zespół Chłopcy z Placu Broni) i na koniec Henry McCullough (i to nie patrząc na pozycję 1. i 2.).


Odprawiam pokutę na zamku
Czego chce Lao Che
Publika dzika pcha się na Kazika
Czekolada i blues
Janusz dał Radek radę Niemenowi
Jest wiele możliwości zainteresowania
Goran, do boju!
CK urlop (07)
Mistrz drugiego planu z Woodstock

Na miejscu 6.:
Wrzesień – CK urlop, czyli trzy w jednym

Na Austro-Węgry składało się wiele państw i nie we wszystkich jeszcze byłem. W tym roku ta lista się nie powiększyła, ale trójstyk austriacko-słowacko-węgierski zjeździłem w szerz i wzdłuż.

Austria


Słowacja


Węgry


CK urlop (01) – przywitanie z Sopron
CK urlop (02) – Węgry w budowie
CK urlop (03) – Schonbrunn zbudowany
CK urlop (04) – co mnie poruszyło w Bratysławie
CK urlop (05) – co na Węgrzech jest naprawdę ważne
CK urlop (06) – Austriacy się mnie słuchają
CK urlop (07) – 11 września, czyli Chłopcy z Placu Broni
CK urlop (08) – stosunki słowacko-węgierskie
CK urlop (09) – wiedeńska milonga
CK urlop (10) – śmierdzi siarką
CK urlop (11) – sztuczka na zaporze
CK urlop (12) – piknik z NRD w tle
CK urlop (13) – koniec tego dobrego
Głosujesz na socjalistę, wybierasz nacjonalistę
Aby do przednówka
Nauczycielka tańca na domówce
Bezołowiowa z widokiem na zamek
Kiełbasiana globalizacja
Zastaw się, a postaw się, bratanku
Może i jestem wulgarny, ale nie moja muzyka
Gottwald się nie uchował
Ratusz wszystko mieć chcący

Na miejscu 5.:
Styczeń-grudzień – tłumaczę to sobie

Stachanowcy na start! W ubiegłym roku przetłumaczyłem 21 piosenek, w tym 44. Liczba nie przypadkowa, zwłaszcza dla mnie w tym roku.


Gdybym miał wybrać najważniejsze tegoroczne tłumaczenie, to będzie to z pewnością „American Pie”.

Na miejscu 4.:
Marzec-grudzień – prawie zelektryfikowałem się
Najważniejsze widać w lewym dolnym rogu.

Mam nową przyjaciółkę

Na miejscu 3.:
Grudzień – jabłuszko pod choinką
EMI dwa lata temu zmiękło i udostępniło Beatlesów na USB. Nie tylko pospolite MP3, ale pliki FLAC z próbkowaniem 24 bity, czyli w jakości lepszej, niż na płycie CD. Jak nie kochać żony, skoro takie cudo znalazłem w tym roku pod choinką?
 
226 utworów, 10 godzin 17 minut i 10 sekund. Sam sobie zazdroszczę, że to mam. W zasadzie poznaję te piosenki na nowo, jakość jest niesamowita. Każdy instrument, każdy oddech, skrzypnięcie instrumentu.

Na miejscu 2.:
Sierpień – kolosalne wrażenie w dolinie
Do artystów z pozycji 7. dokładam Colosseum, Vanilla Fudge, Jacka Bruce’a, Alvina Lee, UFO i Saxon, w tej właśnie kolejności, jeśli chodzi o emocje. TSA, Dżem i Boogie Chilli nie licząc. Jeśli chodzi o Colosseum, to najlepszy koncert, na jakim w życiu byłem.

TSA, Saxon i UFO
Boogie Chilli, Colosseum i Alvin Lee
Dżem, Vanilla Fudge i Jack Bruce

Na miejscu 1.:
Czerwiec – czterdzieści lat na ciebie czekałem!
Wszelki komentarz zbyteczny. 15 czerwca w Sali Kongresowej wystąpił Ringo Starr. Nie mogło mnie tam zabraknąć.


W Ringo graj ze mną!

Dla przypomnienia:
Moja lista przebojów 2008 roku
Moja lista przebojów 2009 roku
Moja lista przebojów 2010 roku

sobota, 24 grudnia 2011

Życzenia na głowę

Świąt rodzinnych i wesołych,
Niech nad Tobą są anioły.
Świąt spokojnych i podniosłych,
Niech Cię omijają posty.


I szmal rośnie per capita.
Życzą Robert i Anita!

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

A imię moje czterdzieści i cztery

Komunikat nr 1 z frontu świątecznego: choinka już się ubrała.


Komunikat nr 2 z frontu świątecznego: jeśli chodzi o porządek, to jest groch z kapustą.


Komunikat nr 3 z frontu świątecznego: kaczce dziś się upiecze.


Komunikat nr 4 z frontu świątecznego: zapowiada się śpiewająco


Komunikat nr 5 z frontu świątecznego: pierwszy upominek już ujawniony (ale to z okazji urodzin).


Komunikat nr 6 z frontu świątecznego: przypominam sobie, że „wigilia” po łacinie znaczy „czuwanie”...

Komunikat nr 7 z frontu świątecznego: Komunikat w sprawie szczęścia powszechnego.

Komunikat nr 8 z frontu świątecznego: żona kręci się podejrzanie blisko choinki...


Komunikat nr 9 z frontu świątecznego: nastąpiło przełamanie.


Komunikat nr 10 z frontu świątecznego: spiżarnia zdobyta.


Komunikat nr 11 z frontu świątecznego: łupy wzięte.


Komunikat nr 12 z frontu świątecznego: Gdybym w chwili urodzin umiał liczyć i zaczął odliczać, dziś doliczyłbym do 1 miliarda 388 milionów 620 tysięcy. Co bym z tego miał, nie wiem.

piątek, 23 grudnia 2011

Domy uciech są po obu stronach Atlantyku

Popularny przesąd gitarowy mówi, że każdy początkujący gitarzysta zaczynał od nauki „Domu Wschodzącego Słońca”. Przepraszam, ja nie. Od czego zaczynałem, niestety, nie pamiętam. Pamiętam na pewno, że po raz pierwszy na serio wziąłem gitarę do ręki w 1983 roku, gdy akurat chwilowo zespół Animals wznowił działalność, ostatni raz w oryginalnym składzie (Eric Burdon, Hilton Valentine, Alan Price, Chas Chandler, John Steel). Oba te fakty nie mają zresztą ze sobą żadnego związku.
„The House of the Rising Sun” to piosenka, która ma korzenie w XVII-wiecznej angielskiej balladzie. Następnie utwór emigrował za ocean, gdzie w Ameryce ewoluował, aż do kształtu, któremu kanoniczny szlif nadali, znów po wschodniej stronie Atlantyku, w 1964 roku Animalsi, opierając się na dwa lata starszej wersji Boba Dylana, który z kolei posiłkował się wersją Dave Van Ronka. Jak się posłucha najstarszych zachowanych wersji, czyli z lat 30. XX wieku, można nie poznać utworu... Utwór jest moralitetem, który przestrzega przed niemoralnym prowadzeniem się. W wersjach wcześniejszych bohaterem lirycznym jest upadła dziewczyna, która zarabia ciałem w Domu Wschodzącego Słońca. W wersji współczesnej mowa jest o facecie, który korzysta z usług tego domu.
Moje wczorajszo-dzisiejsze tłumaczenie wersji Animalsów, oczywiście obowiązkowo z polskim akcentem:



Jest gdzieś w Gdańsku taki dom
Wschodzące Słońce się zwie
Zrujnował wielu biednych chłopców on
I wiem, Boże, mnie też

Krawcową była matka ma
Dżins nowy szyła mi wciąż
Mój ojciec wciąż w pokera grał
Załatwił ten Gdańsk go

Walizka i może kufer też
To wszystko, czego gracz chce
I tylko czasem dobrze mu jest
Kiedy nawali się

O matko, powiedz dzieciom
Niech znają mój biedny los
Spędziłem życie w grzechu na dnie
Gdzie Wschodzącego Słońca Dom

Cóż, na peronie jedną nogę mam
A druga w pociągu już jest
Do Gdańska wracam, wracam tam
By zakuć znów w dyby się

Jest gdzieś w Gdańsku taki dom
Wschodzące Słońce się zwie
Zrujnował wielu biednych chłopców on
I wiem, Boże, mnie też
Olsztyn, 22-23.12.2011

A teraz prześledzimy zmiany utworu na przestrzeni niemalże czterdziestu lat...

Po pierwsze Tom „Clarence” Ashley & Gwen Foster z 1933 roku:

Po drugie The Callahan Brothers z 1935 roku:

Po trzecie 16-letnia Georgia Turner z 1937 roku:

Po czwarte Roy Acuff z 1938 roku (druga z dwóch piosenek):

Po piąte Woody Guthrie z 1941 roku (nareszcie jakieś znane nazwisko, facet był guru Dylana, a jego syn wystąpił na Woodstock w 1969 roku):

Po szóste Dave Van Ronk, tu z 1964 roku, choć wersję, którą posłużył się Dylan opracował kilka lat wcześniej:

Po siódme Bob Dylan z debiutanckiego albumu „Bob Dylan” z 1962 roku (utwór nagrany 20.11.1961 roku):

Po ósme wersja Animalsów nagrana 18 maja 1964 roku i grana na koncertach po dziś (czy to samodzielnie przez Burdona, czy przez Animalsów, jeśli się akurat zejdą):

I po dziewiąte ostatnia wersja, która przeszła jak do tej pory do historii, czyli Frijid Pink z 1970 roku:

I jeszcze dwie wersje, które widziałem na żywo.

Po dziesiąte Eric Burdon, który 7 maja 1998 roku wystąpił w Sali Kongresowej:

Po jedenaste Henry McCullough, który 2 grudnia 2011 roku w Olsztynie w Hotelu Dyplomat zagrał to zupełnie po swojemu. Utwór rozpoznali tylko twardziele:

Wersje polskie o młodym gitfunflu, który kopyrta, bo mu pikawa stawa, jakoś nigdy mnie nie przekonywały...

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

wtorek, 20 grudnia 2011

Po śmierci prezydenta

Nie znam piosenek napisanych po śmierci naszych prezydentów, ale pewnie słucham nie tego radia. Abstrahując od tego, że radia słucham mało. No dobra, zajrzałem przed chwilą na YT. Państwo sami zajrzą i posłuchają, co tam można znaleźć...
Paul Simon piosenkę „The Sound of Silence” zaczął pisać pod wpływem wydarzeń z 22 listopada 1963 roku. Każde dziecko w Polsce wie, że tego dnia w Dallas zginął John Fitzgerald Kennedy, 35. prezydent USA. Pisanie słów Simonowi jakoś nie szło, z muzyką za to nie miał problemów. W końcu 19 lutego 1964 roku pieśń miała to, co pieśń mieć powinna, czyli i muzykę, i słowa. Wraz z Artem Garfunkelem nagrał ten utwór 10 marca, wydał 19 października na debiutanckiej płycie duetu Simon & Garfunkel „Wednesday Morning, 3 A.M.” i tu historia mogłaby się zakończyć, bo płyta wielkiego sukcesu nie odniosła.
Zawiązany w 1957 roku duet (początkowo pod nazwą Tom & Jerry) był bliski zakończenia działalności w 1965 roku, ale dali sobie szansę, gdy okazało się, że „The Sound Of Silence” wydane ponownie we wrześniu 1965 roku w wersji przerobionej przez producenta nagrań Toma Wilsona zdobywa popularność (Wilson to nie byle kto, realizował nagrania Boba Dylana, Franka Zappy i The Velvet Underground). Po prostu 15 czerwca 1965 roku Wilson wziął kilku muzyków i dograł nowe instrumenty do wcześniejszych wokali Simona i Garfunkela. Duet nie miał o tym pojęcia.
Dowiedział się, gdy piosenka weszła na listy przebojów. Od 1 do 22 stycznia 1966 roku była amerykańskim numerem jeden. Ustąpiła miejsce „We Can Work It Out” Beatlesów. Drugi album nagrać było więc łatwo. Część nagrań wzięto z sesji z kwietnia 1965 roku, a reszta powstała w grudniu 1965 roku. I 17 stycznia 1966 roku ukazała się płyta „Sounds of Silence” z piosenką „The Sound of Silence” w nowej wersji, tej wrześniowej. I żeby jeszcze bardziej skomplikować – piosenka pierwotnie była zatytułowana w liczbie mnogiej, czyli „The Sounds of Silence”. I jest jeszcze jedna wersja z epoki – Paul Simon wydał ją na swojej solowej płycie „The Paul Simon Songbook”, nagranej w czerwcu i lipcu 1965 roku w Londynie i wydanej w sierpniu. Można się pogubić...

Od dawna próbowałem przetłumaczyć tę piosenkę. W końcu jest.

Witaj nocy, kumplu mój.
Przyszedłem z tobą mówić znów.
Bo jakaś wizja cicho skrada się.
Wsiała ziarno w moim śnie.
I ta wizja, co wyrosła w głowie mej,
Ciągle jest,
A wraz z nią dźwięki ciszy.

W bezsennych snach kroczyłem sam.
Uliczek bruk u stóp mych trwał.
W blasku miejskiej lampy stałem znów.
Mój płaszcz podniosłem na wilgotny chłód.
Wtem mój wzrok neon raził, a światła moc
Dzieliła noc,
Dotknęła dźwięków ciszy.

W tym świetle ludzie, widzę, są.
Tysięcy dziesięć, może sto.
Mówią, lecz to nie rozmowa jest.
Słyszą, ale nie słuchają się.
Pieśni piszą wciąż, lecz nie słyszysz zwrotek tych,
Bo nie śmie nikt
Zakłócić dźwięków ciszy.

Głupcom rzekłem: „Wiedzcie że,
Jak rak rozwija cisza się.
Słowa me mogą uczyć was,
Dłonie me mogą dotknąć was.”
Lecz mych słów, co jak deszcz lecą w dół,
Echo już
Tylko w studniach ciszy.

Ludzie klęcząc modlą się,
Z neonowym bogiem lżej.
Światłem swym ostrzegał ten znak ich,
W słowach, co napisem w oczy bił.
Mówił znak: „Słów proroczych w metrze pełno jest
I w domach też.
Szeptanych w dźwiękach ciszy”.
Makadi Bay, Egipt, 9.11.2011, Olsztyn, 17-20.12.2011

Wersja z 1964 roku:


Wersja z 2003 roku. Głosy już nie te, ale to mnie właśnie w tym wykonaniu po prawie 40 latach porusza najbardziej... Doskonałość nie polega na perfekcji.


Ja ćwiczę...

***
Aneks dzień później.


To się nazywa „śpiewać cienkim głosem”...

Fragment rękopisu dla potomności:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 10 grudnia 2011

Kobiety dusza leży na piekła dnie

Sposób na repertuar na pierwszych dwóch płytach Led Zeppelin? Mocno zmienione obce kawałki. Zmienione słowa, zmienione melodie, zmienione aranżacje. W efekcie niby nowe piosenki, ale niepokojąco zbliżone do oryginałów. Czasem pierwotny autor uwzględniony w opisie płyty, czasem nie.
Pod piosenką „Dazed And Confused” Jimmy Page „zapomniał” dopisać pierwotnego autora. A był nim Jake Holmes, który utwór „Dazed And Confused” umieścił w czerwcu 1967 roku na płycie „The Above Ground Sound of Jake Holmes”.


25 sierpnia tego roku Holmes wystąpił przed The Yardbirds (gdzie Page grał na gitarze) i zapewne tam Page się „zainspirował”. Yardbirds przejęli piosenkę, zmienili aranżację, ale słowa jeszcze były te same. Nowe słowa można usłyszeć na nagranej w październiku 1968 roku pierwszej płycie Led Zeppelin. Słowa nowe, ale osadzone w oryginale. Na koncertach po wydaniu płyty Robert Plant też nie do końca trzymał się jednej wersji tekstu. Tak to wyglądało 25 marca 1969 roku:


A tak wygląda moje dzisiejsze tłumaczenie:

Byłem jak nieprzytomny długie noce i dni.
Chciałem kobiety, lecz nie byłaś to ty.
Mnóstwo ludzi gada, a niewielu z nich wie,
Że kobiety dusza leży na piekła dnie.

Gdy mówisz, to boli, taka jest siła kłamstw.
Otaczasz mnie słodka, co ty w oczach swych masz?
Mój słodki kotku, gdzie byłaś mi mów.
Kocham cię mała, oto jestem znów.

Mam ciężką robotę, daję ci szmal na chleb.
Tak chciałbym cię kochać, lecz wciąż odpychasz mnie.
Dokąd idziesz nie wiem, wiem tylko gdzie byłaś już.
Mój słodki kotku, tak ciebie chcę znów.

Byłem jak nieprzytomny długie noce i dni.
Chciałem kobiety, lecz nie byłaś to ty.
Nie przejmuj się, kotku, niech gadają, co chcą.
Gdy rachunek ci wyślę, minę widzieć chcę twą.

Olsztyn, 10.12.2011



A dlaczego tłumaczyłem to akurat dziś? Bo dziś jest czwarta rocznica ostatniego, jak dotąd, koncertu Led Zeppelin, który odbył się w hali O2 Arena w Londynie. „Dazed And Confused” też było oczywiście:


Pałeczkę po Johnie Bonhamie przejął syn, Jason.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

środa, 7 grudnia 2011

Niepraktykujący komunista

Piosenka w zasadzie komunistyczna, więc nie wiem, czy tłumacząc ją nie podpadam pod jakiś paragraf. Przyjmijmy, że tłumaczę w celach dydaktycznych, by otworzyć oczy niektórym naiwniakom.
Czy Lennon był komunistą? Powiedzmy sobie – jeśli nawet, to wierzącym, ale nie praktykującym. Teledysk do „Imagine” (ten oryginalny, z pałacem i białym fortepianem) zdecydowanie nie pokazuje proletariusza, który chciałby się z kimś połączyć. Co najwyżej z żoną na pięterku.



Moje tłumaczenie z okazji przypadającej jutro 31. rocznicy śmierci Johna Lennona. Jak ten czas leci...

Wyobraź sobie - nie ma raju
To proste, jeśli chcesz
Bez piekła pod nami
Nad tylko niebo jest

Wyobraź sobie, że ludzie
Żyją z dnia na dzień

Wyobraź sobie - nie ma krajów
Tak łatwo zrobić to
Po co zabijać, ginąć
Po co religie są

Wyobraź sobie, że ludzie
Żyją wojnom wbrew

Że to marzenia możesz rzec,
Lecz nie tylko ja je mam
Więc wierzę, że przyłączysz się
I ogarnie jedność świat

Wyobraź sobie - nie ma mienia
Nie wiem czy radę dasz
Bez chciwości i głodu
W braterstwie ludzkość trwa

Wyobraź sobie, że ludzie
Mają wspólny świat

Że to marzenia możesz rzec,
Lecz nie tylko ja je mam
Więc wierzę, że przyłączysz się
I ogarnie jedność świat

Olsztyn, 6-7.12.2011



Piosenka z albumu „Imagine”, nagrana i wydana w 1971 roku. Muzycznie bardziej strawna, niż pierwsze solowe płyty Lennona, osiągnęła największy komercyjny sukces w jego niewielkim w sumie solowym dorobku. Lennon sam przyznał, że złagodził formę, by móc przemycać treść. Co mu się doskonale udało. I teraz tak sobie myślę – czy ta miła dla ucha i naiwna piosenka nie jest podstępną komunistyczną indoktrynacją? Czy też na odwrót – może te komunistyczne hasła są w zasadzie słuszne?

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 3 grudnia 2011

Skrzywdzony samiec z boazerią

Dziś 46. rocznica ukazania się albumu „Rubber Soul”. Pierwszy album „nowych” Beatlesów. Poczuli, że mogą wszystko.
Druga piosenka na tym albumie to „Norwegian Wood (This Bird Has Flown)”. Facet przychodzi do dziewczyny, ta ma w chacie obciachową boazerię, ale nie z tego powodu przecież ją odwiedza. I nie ma wprawdzie krzeseł, ale nie o ten mebel przecież chodzi. Bajeruje ją do drugiej w nocy i gdy dziewczyna w końcu ogłasza pójście do łóżka, okazuje się, że chodzi tylko i wyłącznie o sen. Skrzywdzony samiec zamyka się w łazience, a rano podpala boazerię. Daleko się Beatlesi posunęli w refleksji nad światem przez trzy lata od czasów „Love Me Do”...

Moje dzisiejsze tłumaczenie:

Czy ja miałem ją, czy może to ja byłem jej?
„Patrz, to pokój mój, najlepszy jest drewniany sprzęt”.
I rzekła bym wszedł i siadł sobie gdzie tylko chcę,
Lecz w pokoju tym na krzesła zabrakło już miejsc.
Na dywanie więc czekałem by, wino jej pić.
Gdy nadeszła noc, szepnęła mi, że czas spać iść.
„Pracuję od rana” mi rzekła, zaczęła się śmiać.
„A ja nie” – odrzekłem i w wannie poszedłem spać.
A gdy wstałem już, to byłem sam, odleciał ptak.
Więc spaliłem to. Najlepszy jest drewniany sprzęt.
Olsztyn, 3.12.2011

I dzisiejsze wykonanie:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

czwartek, 1 grudnia 2011

Mistrz drugiego planu z Woodstock

Może nie wszyscy zdają sobie sprawę, kto będzie jutro u nas wieczorem występował w Olsztynie, więc może dlatego moje kupione wczoraj bilety na koncert Henry’ego McCullougha mają numery 15 i 16.
Nie miałbym nic przeciwko temu, by w tak ekskluzywnym gronie oglądać występ faceta, który (że wymienię tylko jego najważniejsze osiągnięcia):
Wystąpił w 1969 roku z Joe Cockerem na festiwalu w Woodstock. To ten gitarzysta w jaśniejszej koszuli, śpiewający wraz z kolegą basistą dość niemęskie, ale jakże ważne chórki w „With a Little Help from My Friends”. Ten akompaniujący Cockerowi zespół nazywał się The Grease Band. Na płycie Cockera wydanej w 1969 roku (ale nagrywanej na początku 1968) Henry McCullough również grał, ale akurat nie w nagraniu „With a Little Help from My Friends”. Słynniejsza ręka tu wystąpiła, niejaki Jimmy Page, który w 1968 roku udzielał się jeszcze powszechnie jako ceniony muzyk sesyjny.


W 1970 roku zagrał na płycie „The Last Puff” zespołu Spooky Tooth. A tam między innymi ciekawa wersja „I’m The Walrus”:


W latach 1972-1973 był członkiem grupy Wings Paula McCartneya. Zagrał na jednej płycie – „Red Rose Speedway”. Można go zobaczyć m.in. w tym teledysku do utworu „My Love”:


Jako członek Wings miał również okazję zaistnieć na płycie "Dark Side Of The Moon" Pink Floyd. Floydzi skorzystali z obecności McCartneya w studiu obok i nagrali różne głosy, jakże ważne na płycie. McCullough wypowiada słowa "I don't know, I was really drunk at the time" ("nie wiem, byłem nawalony w tym czasie").
A to tylko najsmaczniejsze fragmenty jego kariery. Dzięki Ci Lechu, że przeskoczyłeś płot, obaliłeś ten pieprzony komunizm i do Olsztyna mogą trafiać tacy faceci jak Henry McCullough.