poniedziałek, 31 grudnia 2012

Moja lista przebojów 2012 roku

Na miejscu 10.:
Listopad-grudzień – do czterech razy sztuka

Czwarta wizyta w Egipcie, na jeszcze większym luzie, niż rok temu. W Domu Pracy Twórczej działalność ruszyła pełną parą – dwa tłumaczenia oraz cztery piosenki własne (w tym dwie zasadniczo prywatne, więc raczej nie zostaną ujawnione).
Okoliczności w Domu Pracy Twórczej, przyznacie, sprzyjające (Boże, jakie to trywialne):

Życie to jest jakiś żart, czyli Bob Dylan „All Along The Watchtower”.
Koniec zachodniej cywilizacji, czyli Red Hot Chili Peppers „Californication”.


Na miejscu 9.:
Styczeń-grudzień – w dąbrowy gęstym listowiu

W moim harcerstwie trochę mniej się działo, niż w poprzednich dwóch-trzech latach, ale to efekt bazowy – w tych minionych latach działo się więcej. Komisja Stopni Instruktorskich nadal oczywiście działa, w kwietniu minęło 21 lat odkąd jej przewodzę.
W tym roku odeszły na Wieczną Wartę aż cztery osoby, z którymi spotkałem się na harcerskim szlaku. Zimą Anna Kempisty, Piotr Gudecki i Rafał Żbikowski, a jesienią Barbara Bogdańska-Pawłowska.

Od kilku lat tradycją jest udział w Sopelku.

Od zawsze tradycją jest Dzień Myśli Braterskiej.
Od zawsze tradycją jest wigilia instruktorska.

Na miejscu 8.:
Styczeń-sierpień – na żywo

Koncertów może nie było aż tyle, co w ubiegłym roku, ale za to jakie! Leszek Możdżer, Ten Years After, Cactus, Savoy Brown, Strachy na Lachy, Flesh Creep, Carlos Johnson, HooDoo Band, Cedric Burnisde Project, Wolna Sobota, Soul Catchers International, Bobby Rush, Ania Rusowicz, Madonna.

Publika szczera wdziera się na Możdżera (w końcu wybrałem się do nowej olsztyńskiej filharmonii).
Doroczna atrakcja od trzech lat, czyli weekend w DolinieCharlotty.
Co kilka lat wracam na Olsztyńskie Noce Bluesowe: Blues piątkowej nocy i Blues sobotniej nocy.

Matko Boska, jadę na Madonnę.

Przy okazji pierwsza wizyta na Stadionie Narodowym. Dach w piękny sierpniowy wieczór był otwarty :)

Doorsów nie liczę, tylko odznaczam na pozycji drugiej.

Na miejscu 7.:
Marzec-listopad – ciemna strona Księżyca

40. rocznica albumu „The Dark Side of the Moon” Pink Floydów będzie w przyszłym roku, a ja już rok przed terminem przetłumaczyłem całą płytę.

W rajdzie aż po wczesny grób („Breathe”).

Będziemy z ciemnej strony Księżyc znać („Brain Damage”).

Tyle czasu zabić masz („Time”).

Korzenie całego zła („Money”).
Księżyc na Słońce rzuca cień („Eclipse”).
Punkt Zaborowskiego („Us and Them”).

Na miejscu 6.:
Styczeń-grudzień – to mnie tłumaczy

W zeszłym roku udało mi się przetłumaczyć 44 piosenki, w tym 54. Trudno będzie pobić w przyszłym roku ten wynik, ale liczę, że pobyt w Domu Pracy Twórczej będzie dłuższy.
Przy okazji wdałem się z bezsensowną polemikę.

Na miejscu 5.:
Maj – Muzeum Ziemi Podlaskiej

Nie można być prawdziwym Polakiem bez wizyty w Krakowie (milion razy byłem), w Zakopanem (dwa razy i dość), w Gdańsku (bywa się), w Warszawie (bywa się, choć niechętnie) i w jeszcze paru miejscach, m.in. na Podlasiu, gdzie po raz pierwszy peregrynowałem dopiero w tym roku.


Na miejscu 4.:
Listopad-grudzień – ciasne, ale własne

Od ćwierć wieku nie napisałem tylu własnych utworów (tłumaczenie to jednak inna kategoria). Z jednego jestem szczerze zadowolony.


Na miejscu 3.:
Wrzesień – na paryskim bruku

Było się tu i ówdzie, ale Francję do tej pory omijałem. Na początek intensywne dwa tygodnie w Paryżu.


Na miejscu 2.:
Luty-grudzień – drzwi na oścież

To był rok pod honorowym patronatem The Doors. Dwa koncerty (Manzarek w maju i Manzarek z Kriegerem w lipcu) oraz pielgrzymka do grobu Morrisona. Z tej okazji dużo tłumaczeń Doorsów.

Facet z żółtym workiem („Riders On The Storm”).
Łańcuch pokarmowy piosenek („Ghost Riders In The Sky”).
Drzwi do Ostrołęki („Take It As It Comes”).
Znam twój wielki tajny lęk („Spy”).
Przebij się, wejdź w odmienny stan („Break On Through (To The Other Side)”). 

Na miejscu 1.:
Maj – w samą dziesiątkę


Dla przypomnienia:

sobota, 29 grudnia 2012

Artyści niech spływają

Nie chciałbym wyjść na zwolennika Janusza Korwin-Mikkego, ale jak się poważnie zastanowić, najbardziej sprawiedliwym podatkiem jest pogłówne, czyli powiedzmy po 10 tysięcy złotych rocznie od łebka. Skoro za chleb każdy płaci tyle samo, to dlaczego za funkcjonowanie państwa trzeba płacić więcej, gdy się więcej zarabia? Przy czym to „więcej” ma dwie formy. Pierwsza to podatek liniowy – gdyby trzymać się przykładu z chlebem, to trzeba byłoby wprowadzić ceny pieczywa zależne od dochodu (zresztą ten kierunek już się pojawił – są kraje, w których mandaty płaci się w procentach zarobków). Drugie „więcej” to jeszcze bardziej zbójecki podatek progresywny, czyli cena chleba rośnie wykładniczo (o ile mnie pamięć byłego, acz krótkotrwałego, studenta matematyki nie myli).
Gdy pod koniec lat 70. przeczytałem w jakimś „Dzienniku Ludowym” lub „Kurierze Polskim” informację, że ABBA płaci 80 procent podatku, było mi szczerze żal biednych artystów. Tym bardziej, że w peerelu o żadnych podatkach dochodowych się nie słyszało. Zdaje się zresztą, że ABBA wyniosła swe podatki ze Szwecji do jakiegoś tańszego kraju.
Ostatnio głośno o Gérardzie Depardieu, który obraził się na francuskie podatki dla najbogatszych. Nowy prezydent Francois Hollande chciał zabierać 75 procent wszystkiego ponad milion euro. Na razie to prawo odrzuciła Rada Konstytucyjna, ale lewicowy prezydent na pewno wróci do tematu.
W połowie lat 70. brytyjski premier Harold Wilson (socjaldemokratyczna Partia Pracy) zaczął dłubać przy podatkach. Kto zarabiał ponad 20 tys. funtów rocznie (dziś to byłoby jakieś 155 tys. funtów) płacił od nadwyżki 83 procent. Uderzyło to w kilkaset tysięcy poddanych Jej Królewskiej Mości. W wielu artystów również, m.in. w Roda Stewarta. Tytuł jego wydanej 15 sierpnia 1975 roku płyty „Atlantic Crossing” sugerował, że wynosi się za ocean. W Stanach, jak wiadomo, są nie tylko trusty i kartele, ale i niższe podatki.
Na tej płycie znajduje się utwór „Sailing” napisany przez Gavina Sutherlanda. Pierwsze wykonanie było autorskie. Zespół Sutherland Brothers nagrał tę piosenkę na płytę „Lifeboat”, która ukazała się w 1972 roku.


Piosenka zrobiła dużo większą karierę w wykonaniu Roda Stewarta. Skoro dziś tak ględzę o pieniądzach, to zauważmy, że krzywdy Gavin Sutherland nie zaznał. Najwięcej na odtworzeniach utworów zarabiają przecież autorzy. Dajmy więc zarobić Sutherlandowi ustami Stewarta:


Moje tłumaczenie, jak zawsze na tyle swobodne, by dało się zaśpiewać (trzydzieści lat temu dałem się wrobić w śpiewanie tej piosenki po angielsku na jakimś ognisku w Ustroniu Śląskim, to był dramat):

Wciąż żegluję, wciąż żegluję pośród mórz, tam gdzie ty
Wciąż żegluję poprzez fale, by być z tobą, wolnym być

Ciągle frunę, ciągle frunę, jak ten ptak pośród gwiazd
Ciągle frunę poprzez chmury, by być z tobą, wolny tak

Czy mnie słyszysz, czy mnie słyszysz, poprzez noc daleko stąd?
Wciąż umieram, ciągle szlocham, by być z tobą, któż wie to?

Czy mnie słyszysz, czy mnie słyszysz, poprzez noc daleko stąd?
Wciąż umieram, ciągle szlocham, by być z tobą, któż wie to?

Żeglujemy, żeglujemy, pośród mórz, tam gdzie ty
Żeglujemy poprzez fale, by być z tobą, wolnym być

Panie, by być z tobą, wolnym być
Panie, by być z tobą, wolnym być

Olsztyn, 29.12.2012

Na pierwszy rzut oka piosenka wydaje się klasyczną piosenką miłosną. Ale można to też odczytać jako dążenie do wolności lub metaforę religijną. Interpretujta jak chceta.



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 22 grudnia 2012

Więc takie są święta

Nie każda piosenka z dzwonkami to zaraz piosenka świąteczna. Ta wykracza poza cały ten radiowy krismas.


Skoro można reklamować żółty ser i mercedesy, to czemu nie pacyfizm? John Lennon nie kandydował wprawdzie w żadnym konkursie piękności (ani nawet Yoko Ono), ale jak rasowa kandydatka na miss zadeklarował marzenie o pokoju na świecie. Swoje burzliwe małżeństwo Lennonowie rozpoczęli więc od dwuletniej kampanii reklamującej pokój. Nieodzownym elementem dobrej kampanii jest piosenka. Państwo Lennonowie miesiąc przed Bożym Narodzeniem 1971 roku wydali „Happy Xmas (War Is Over)”. Piosenkę wyprodukował im słynny Phil Spector. Przykra sprawa, że w takiej pacyfistycznej pieśni maczał palce późniejszy morderca (w 2003 roku zastrzelił aktorkę Lanę Clarkson). No, ale zastosujmy tu à rebours zasadę przedawnienia – mordercą został przecież dopiero 32 lata później.
Tłumaczyłem w nastroju świątecznym. Zacząłem przed dzisiejszą wigilią instruktorską, a skończyłem po niej (o dramatycznej wyprawie po świąteczne zakupy nie wspominając).

A więc są święta
Zrobiliście coś?
Kolejny rok minął
I nowy jest o krok

A więc to są święta
Niech cieszą was wciąż
Tych bliskich, tych drogich
Czy stary, czy brzdąc

Niech święte będą święta
Nowy szczęśliwy rok
Niech dobro nam da
I oszczędzi trosk

A więc to są święta
Masz słabość czy moc
Czyś biedny, bogaty
Tej wojny już dość

Niech w szczęściu są święta
Czarna czy biała twarz
Czy żółta, czerwona
Już koniec tych walk

Niech święte będą święta
Nowy szczęśliwy rok
Niech dobro nam da
I oszczędzi trosk

A więc to są święta
Zrobiliście coś?
Kolejny rok minął
I nowy jest o krok

Niech w szczęściu są święta
Niech cieszą was wciąż
Tych bliskich, tych drogich
Czy stary, czy brzdąc

Niech święte będą święta
Nowy szczęśliwy rok
Niech dobro nam da
I oszczędzi trosk

Koniec wojny
Jeśli chcecie
Koniec wojny
Już
Olsztyn, 22.12.2012

Skoro już wspomniałem o dzisiejszej wigilii instruktorskiej... Było nas dziś naprawdę sporo, chociaż kilku osób zabrakło. Na pewno zobaczymy się nie tylko za rok.

Telewizja nadal działa na młodzież. Pomysł z rywalizacją kulinarną skądś się przecież wziął :) Dzieło naszego zespołu:

Konkurencja:

Konkurencja:

Konkurencja:

Życzenia dla i od komendantki:

Święta bez prezentów to pół świąt:

Nastrój świąteczny nawet przy wyjściu. W tym roku gościliśmy w sali sesyjnej olsztyńskiego ratusza.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

wtorek, 4 grudnia 2012

Metafizyka dnia codziennego

1.
D
W metafizyce dnia codziennego
G
Czai się banał, truizmu zbrodnia.
F
Brzytwą Ockhama, rozdętym ego
D
Nie zgasisz tego wiecznego ognia.

2.
D
Musisz się pławić razem z innymi
G
W taniej musztardzie ontologicznej.
F
Taki dał los ci bilet do kina.
D
Myślisz, więc jesteś – parówką w kiszce.

3.
D
W kinie nie grają nic ciekawego.
G
Same powtórki, widziałeś wszystko.
F
To déjà vu twe, to coś z niczego.
D
Znasz to na pamięć, masz co dzień blisko.

4.
F
Tatarkiewiczem się nie zasłonisz
a
Przed całym światem, przed lękiem próżni,
C
Bo dwakroć wejdą w te same wody
G D
Z piątku do piątku w czasie podróżni.

5.
D
Bezpieczna droga przetartym szlakiem
G
To aksjologii stara jest śpiewka.
F
Zawsze postraszyć można wszak diabłem.
D
Nikt nie wie, jaki finisz tam czeka.

6.
D
Gdy jedna pani do pani drugiej
G
Wygłasza mowę ze smugi cienia,
F
Że ktoś tam kogoś znowu nie lubi,
D
To jest to słynny punkt odniesienia.

7.
D
W abstrakcji próżno szukać morału,
G
Etyka to są ćwiczenia woli.
F
Gdyby zabrakło kiedyś nadmiaru,
D
Będzie ubóstwo, chociaż to boli.

8.
F
Jedność przeciwieństw sprawdza na co dzień
a
Szef nadbudowy, mistrz dialektyki.
C
Jeśli odkryje, co w życiu ważne,
G D
To taka wiedza da mu wyniki.

9.
D
Prawo moralne, gwiaździste niebo
G
Każdego ranka i nocy każdej.
F
Jeśli ci każą, to skręcisz w lewo,
D
Jeśli zabronią, powstrzymasz jazdę.

10.
D
W nieskończoności tkwi moc zagadki,
G
Jak łyżką wybrać kosmosu otchłań.
F
Zacznij od ćwiczeń, ćwicz wyobraźnię.
D
Potem już z łyżką sam na sam zostań.

11.
D
Na chłopski rozum nie da się pojąć,
G
Jak ludzie żyją za dwa tysiące,
F
Lecz wytłumaczy każdy filozof
D
Czemu w noc Księżyc, a za dnia Słońce.

12.
F
Czy ten zegarek jest nakręcony?
a
Czy też mechanizm to czysta fikcja?
C
Ktoś sobie włożył ideę w głowę,
G D
Lecz skąd ta głowa i skąd w niej pustka?

13.
D
Więc najpierw życie czy filozofia?
G
Samo pytanie jest odpowiedzią.
F
I jeśli kogoś, kto pyta, spotkasz,
D
Jest między tezą i hipotezą.

14.
D
A jeśli ilość przechodzi w jakość,
G
To cóż to znaczy we wtorek rano?
F
Sznur samochodów sunie dwojako.
D
Raz, gdy za dużo, raz, gdy za mało.

15.
D
Już wieki temu w Danii ktoś pytał,
G
Sam chyba siebie, być ma czy nie być.
F
Mógłby w tej kwestii cały sens życia
D
Streścić na naszych dumań potrzeby.

16.
F
Jaki sens życia? W tym rzecz jest cała,
a
Że z pewnych pytań nic nie wynika
C
Ani dla duszy, ani dla ciała.
G D
Korzysta tylko metafizyka.

17.
D
A w transcendencji jak się odnaleźć?
G
Fakt, człowiek czasem z siebie wychodzi.
F
Jedni, by szukać tego, co Trwałe,
D
Drudzy samemu sobie zejść z drogi.

18.
D
Pytanie Pytań, Summa Wszystkiego.
G
Jak je postawić, gdzie maila wysłać?
F
Błędny adresat, nie ma takiego.
D
Będą powracać, po co więc pytać.

19.
D
Platon miał rację, ludziom się zdaje,
G
Że widzą sedno, rzeczy istotę.
F
Lecz czy to ważne, gdzie pociąg staje?
D
Ważne, że jedzie po dobrym torze.

20.
F
Najbardziej groźni są ci, co wiedzą,
a
Co wątpliwości stracili wszystkie.
C
Wierzą, że wiedzą, wiedzą, że wierzą.
G D
Fanatyzm umie zastąpić myśli.

Soma Bay, 3-4.12.2012



Skromność mnie rozpiera. Kolejny pobyt w domu pracy twórczej i kolejny sukces. Jakże słodko jest opisywać rozterki egzystencjalne w sielskiej atmosferze stworzonej przez setki słabo zapełnionych leżaków.

A więc co poeta chciał powiedzieć?

1. W pierwszej zwrotce autor przeciwstawia swoiste sacrum powierzchownie rozumianej filozofii domniemanemu profanum banału, którego jakoby boleśnie doświadcza. Zwraca jednocześnie uwagę, że jest wprawdzie postacią niebanalną, ale nie będzie tego udowadniał wyrafinowanymi metodami. Wieczny ogień to metafora, ale cholera wie czego.

2. W zwrotce drugiej autor porównuje ludzką egzystencję do zestawu śniadaniowego, sam nadając sobie rolę taniej kiełbasy. Zapowiada też trzecią zwrotkę i w niej kolejną banalną metaforę. Podpieranie się Kartezjuszem jest jawnym szyderstwem, uwypuklającym mizerię tego losu. Autor pielgrzymował w 2012 roku do grobu wielkiego filozofa, który pochowany jest w paryskim kościele Saint-Germain-des-Prés (św. Germana na Łąkach) w kaplicy św. Benedykta.

3. W trzeciej zwrotce autor przedstawia życie jako śmiertelną chorobę odbywaną w kinie, w którym puszczają w kółko ten sam film. Jest tu też odniesienie do konkretnego filmu, czyli „Deja vu” Juliusza Machulskiego z 1990 roku. Biografowie autora wspominają, że był on w 2003 roku w Odessie, gdzie odbywa się akcja filmu.

4. W czwartej zwrotce autor odwołuje się do trzytomowej „Historii filozofii” Władysława Tatarkiewicza, która dumnie prezentuje się na jego półce wzorowego inteligenta. Traumatycznym wspomnieniem z dzieciństwa autora jest 4 kwietnia 1980 roku, gdy telewizja podała wiadomość o śmierci Władysława T. Wspomnieniem wzniosłym jest dwa lata późniejsza lektura „O szczęściu” tegoż autora odbywana w pociągu na trasie Kętrzyn-Giżycko. Autor szpanuje też znajomością Arystotelesa („horror vacui”) oraz Heraklita z Efezu (panta rhei). Podróże w czasie to ulubiony motyw w powieściach SF, jakimi autor zaczytywał się tuż przed Tatarkiewiczem. Jest to jednocześnie odwołanie do biurowej legendy miejskiej o tym, że prawdziwego szczęścia doznaje człowiek w piątek po południu.

5. Piąta zwrotka to wyraz stosunku autora do ludowej religijności oraz jego deklaracja umiarkowanego agnostycyzmu.

6. W szóstej zwrotce autor zanurza się w tradycji plotkującej baby, którą paradoksalnie umieszcza pomiędzy męską „Smugą cienia” Josepha Conrada a „Seksmisją” Juliusza Machulskiego.

7. Siódma zwrotka jest wyrazem niezidentyfikowanych rozterek moralnych autora, w których ukryte jest przekonanie, że byt kształtuje świadomość.

8. W zwrotce ósmej odnajdujemy marksistowskie skażenie, będące pokłosiem dzieciństwa i wczesnej młodości autora w komunistycznym kraju.

9. W dziewiątej zwrotce, odwołując się do Immanuela Kanta, autor wspomina mimochodem podróż do Królewca z 1995 roku.

10. Dziesiąta zwrotka to zapis snu autora, w którym obrazuje sobie wysmakowane pojęcie nieskończoności. Wyraz „łyżka” sugeruje, że autor by coś zjadł, a „kosmos” to odległe wspomnienie przynależności do towarzystwa astronomicznego i nieudanej próby zbudowania lunety.

11. W jedenastej zwrotce autor porusza wątki społeczne (niskie uposażenia pracownicze), odnosząc się jednocześnie do Agnieszki Osieckiej, cenionej przez niego tekściarki. Jest to również wspomnienie pracy w brygadzie elektryków.

12. W dwunastej zwrotce autor wraca do dywagacji filozoficznych. Przywołuje tu koncepcję Gottfrieda Leibniza, zgodnie z którą świat to nakręcony przez Boga zegarek.

13. Trzynasta zwrotka to odniesienie do łacińskiej maksymy „Primum vivere deinde philosophari”, zgoła obcej autorowi, choć autor sam co do tego ma wątpliwości (zależnie od stanu konta).

14. W czternastej zwrotce wraca echem marksistowskie skażenie i jakieś echa Demokryta, który nie ma racji, ale autor się z nim zgadza (lub odwrotnie).

15. Piętnasta zwrotka to reminiscencja młodzieńczej twórczości autora, a zarazem wspomnienie wizyty w Danii w 2002 roku. Wprawdzie nie był to Elsynor, ale Hammershus też leży nad morzem.

16. W szesnastej zwrotce autor przekazuje nam swój sceptycyzm, co do możliwości poznania sensu życia. Zwraca uwagę, że pytanie o to może być co najwyżej przyszłą zasługą.

17. Siedemnasta zwrotka powstała tylko po to, by autor mógł użyć jednego ze swoich ulubionych słów „transcendencja”. Drugie ulubione słowo autora to „transcendentalny”. Zapisanie przymiotnika dużą literą to hołd, jaki autor składa Jackowi Kaczmarskiemu, posługującemu się tym chwytem stylistycznym w swej poezji.

18. W osiemnastej zwrotce autor jest dumny, że zna twórczość Stanisława Lema („Summa technologiae”) i wstydliwie skrywa, że nie zna twórczości św. Tomasza z Akwinu („Summa theologiae”).

19. Dziewiętnasta zwrotka to odwołanie się przez autora do jego ulubionej metafory filozoficznej, czyli jaskini platońskiej. Jest też wspomnienie dziadka kolejarza, obsługującego między innymi rejon stacji Sterławki Małe koło Giżycka. Linia Ełk-Olsztyn jest dla autora ważna również z wielu innych powodów, już choćby z faktu, że ma swoje biurko 30 metrów od torów tej linii.

20. W końcowej, dwudziestej zwrotce autor pokazuje swój stosunek do osób przekonanych, że mają rację. Święta racja.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Życie to jest jakiś żart

Ta piosenka ma tyle polskich tłumaczeń, że największą trudnością przy jej przekładzie jest uwolnienie się od tamtych wersji. Nie będę oceniać, która najlepsza. To nie sport, wszyscy mogą przybiec na pierwszym miejscu (Sylwek Szweda, Martyna Jakubowicz, Brygada Kryzys czy Piotr Krupa).

Brygada Kryzys:

Piotr Krupa:

„All Along The Watchtower” to w zasadzie mój rówieśnik. Bob Dylan umieścił ją na albumie „John Wesley Harding” wydanym 27 grudnia 1967 roku. Śpiewa ją do dziś. To kolejna świetna piosenka Dylana, jedna z wielu. Perełkę uczynił z niej w swej interpretacji rok później Jimi Hendrix. Odpowiedzi na klasyczne pytanie „co poeta chciał powiedzieć?” udzieliło już wiele osób, więc mądrzyć się nie będę. To tłumaczenie wykonałem w zupełnie niepoetyckich warunkach domu pracy twórczej:

Musi się znaleźć wyjście stąd
Kpiarz rzekł do złodzieja raz
Chaosu tego już mam dość
Jak mam tu dłużej trwać?
Handlarze pili wino me
Oracze rolą szli
Ile to wszystko warte jest
Nie wie żaden z nich

Podniety twe zbyteczne
Spokojnie rzekł ten, co kradł
Ludzie tą myślą żyją wciąż
Że życie to jest jakiś żart
Lecz ty i ja już przeszliśmy to
Nie dla nas los jest ten
Więc kłamać o tym nie ma co
Godzina późna jest

Znad strażniczej wieży
Księżniczki padał wzrok
Kobiety w tę i nazad przeszły
Bez butów słudzy w krok
W oddali za murami
Zajęczał dziki kot
Dwaj jeźdźcy się zbliżali
Wiatr skargę zaczynał swą
Soma Bay, Egipt, 2-3.12.2012



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

Z chmury deszcz

I jeszcze jeden (może nie ostatni) remanent z tegorocznego domu pracy twórczej.


e D
Choćbyś nie wiem jak się starał
e D
Choćbyś świat chciał cały mieć
e D
Zawsze sprawdzi się zasada
G D C e
Z dużej chmury mały deszcz

e D
Wszelkie plany, co spisane
e D
Wszystko, czego tylko chcesz
e D
W jednym się zawalą zdaniu
G D C e
Z dużej chmury mały deszcz

e D
Optymiści to są ludzie
e D
Których świat też musi nieść
e D
Muszę zatem znów powtórzyć
G D C e
Z dużej chmury mały deszcz

e D
Każdy medal ma dwie strony
e D
Pozwól, niech przekonam cię
e D
Że to tylko są pozory
G D C e
Z dużej chmury mały deszcz

G D
Co za dużo, to niezdrowo
G D
Warto znać przysłowia, lecz
G D
Co z przybytkiem i co z głową
G D C e
Z dużej chmury mały deszcz

e D
Kiedy znaków żadnych nie ma
e D
Ostrzegawczy poczuj dreszcz
e D
Może się usunąć ziemia
G D C e
Z małej chmury duży deszcz

e D
Po bezchmurnym niebie suną
e D
Niewidoczne chmurki dwie
e D
Lepiej tego bym nie ujął
G D C e
Z małej chmury duży deszcz

e D
Gdzie nie spojrzysz ludzka dżungla
e D
Lecz z człowiekiem przecież lżej
e D
Zwłaszcza gdyby miał tu padać
G D C e
Z małej chmury duży deszcz

e D
Zawsze znajdą się dwie matki
e D
Które grzeczne cielę ssie
e D
Życie takie zna przypadki
G D C e
Z małej chmury duży deszcz

G D
W szkołach nie chcą uczyć tego
G D
Z tym największy kłopot jest
G D
Jak uniknąć złej pogody
G D C e
Z małej chmury duży deszcz

e D
Gdyby świat urządzić lepiej
e D
Jakoś dałby się on znieść
e D
Taką metkę mu przyczepić
G D C e
Z małej chmury mały deszcz

e D
Wszystkie te marzenia po co
e D
Na co wznosić modły gdzieś
e D
Świat nie musi być loterią
G D C e
Z dużej chmury duży deszcz

e D
Czy Bóg w kości gra, czy nie gra
e D
Zbędne wątpliwości te
e D
Pewności dałby jakiś znak nam
G D C e
Z małej chmury mały deszcz

e D
Czy z Einsteinem, czy z Kieślowskim
e D
Przypadkowi powiedz „nie”
e D
I wyciągnij dobre wnioski
G D C e
Z dużej chmury duży deszcz

G D
Wszystko to są tanie bzdury
G D
Rodem niczym z Kraju Rad
G D
Gdyby porozpędzać chmury
G D C e
Deszcze stop, to byłby świat
Soma Bay, 3.12.2012



Ta opowiastka pseudofilozoficzna nie może mieć nic wspólnego z tym, że dwa dni później spadł deszcz. Przypadek...

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

sobota, 1 grudnia 2012

Koniec zachodniej cywilizacji

W powietrzu unosi się dyskretny zapach eschatologii. Zanim jednak nasz świat legnie w gruzach, musi dokończyć się proces jego homogenizacji. Monokultura jest bardziej podatna na kryzys. Powiedzmy monokultura hollywoodzka. Czy nas zakalifornizuje na śmierć?


Red Hot Chili Peppers nagrywali album „Californication” w 1999 roku, gdy świat oczekiwał komputerowej zagłady mającej nastąpić w sylwestra. Tytułowa piosenka naszpikowana jest odniesieniami do świata popkultury, trawionego oczywiście przez robala globalizacji. Mamy więc:
- potęgę Hollywoodu, który może wszystko, nakręcić „Star Treka”, ale również sfingować lądowanie człowieka na Księżycu,
- chirurgów plastycznych,
- pierworodnego jednorożca, czyli piękną Dorothy Stratten, gwiazdkę Playboya, zamordowaną przez swego męża, Paula Snidera, który odkrył jej romans z reżyserem Peterem Bogdanovichem,
- Hollywoodzką Aleję Gwiazd,
- Kurta Cobaina,
- Davida Bowiego i jego album „Station to Station”,
- Gwiezdne Wojny (Alderaan).
No i oczywiście cała ta Kalifornia zawali się być może kiedyś w wyniku trzęsienia ziemi. I być może tsunami zniszczy Hollywood, ale ocali to świat przed kalifornizacją...

Chiński szpieg ze schizą
Chce ci skraść umysłu rację
Laski wprost ze Szwecji
Śnią, że mają w TV pracę
I jeśli takich marzeń chcesz,
Masz kalifornizację

To tu jest świata skraj
Tej zachodniej cywilizacji
Słońce może wstaje tam, gdzie Wschód
Ale i tak zachodzi przy kolacji
Więc zrozum już, to Hollywood
Sklep kalifornizacji

Chirurgowi dobrze płać,
By zdjął ci starość z oczu
Skóro żądna braw, czy to twa twarz
Czy wojna, którą toczysz
Skończyła swe dni
Ładny brzydki film

Sen o kalifornizacji
Sen o kalifornizacji

W tym świecie żoną i wróżką bądź mi
Bądź tylko moją konstelacją
Nieletnia panno z dzieckiem sama
Podniecasz się informacją
I gwiazdę mi spraw na Alei Sław
Żyj kalifornizacją

Kosmos może jest bez granic,
Lecz to dzieło hollywoodzkich piwnic
Cobain, słyszysz, pośród sfer
Śpiewają od stacji do stacji
I Alderaan tak blisko jest
To kalifornizacja

Rosłeś wprost wśród tych, co czczą
Kontrolę populacji
Każdy kiedyś wszak tu był
I nie mam na myśli wakacji
Skończyła swe dni
Ładny brzydki film

Sen o kalifornizacji
Sen o kalifornizacji
Sen o kalifornizacji
Sen o kalifornizacji

Destrukcja pcha na trudny szlak
Lecz pomaga to w kreacji
Trzęsienia ziemi dla dziewczyn są
Czymś w rodzaju dobrej wibracji
Czy przypływ fal ocali świat
Od kalifornizacji

Chirurgowi dobrze płać
By zdjął ci starość z oczu
Choryś jest, żaden na to test
Lecz to chcesz właśnie poczuć
Skończyła swe dni
Ładny brzydki film

Sen o kalifornizacji
Sen o kalifornizacji
Sen o kalifornizacji
Sen o kalifornizacji
Soma Bay, Egipt, 30.11-1.12.2012



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

środa, 28 listopada 2012

Kamienie pod dachem

Jakie to ma znaczenie, że obecni i byli członkowie zespołu The Rolling Stones, którzy w niedzielę stanęli na londyńskiej scenie inaugurując tournee z okazji swego półwiecza, mają łącznie 412 lat? Tropiciele muzycznych matuzalemów niech zajrzą do pierwszej z brzegu filharmonii. Każda orkiestra, każdy większy chór ma łącznie kilka tysięcy lat. Tylko nic z tego nie wynika. Fałszować można w każdym wieku.
Gdy ponad trzydzieści lat temu pierwszy raz przyjechała do naszego kraju Tina Turner, największe wrażenie robiło podczas konferencji prasowej to, że czterdziestoletnia gwiazda nadal śpiewa rock and rolla. Wypominanie kobiecie wieku samo w sobie jest nieeleganckie, a już czepianie się artystki po przejściach osobistych i z załamaną (wówczas) karierą, to już szczyt braku taktu. Kilka lat później kariera Tiny wybuchła na nowo i na jej ponowny przyjazd do Polski trzeba było długo czekać. Może właśnie z powodu tej konferencji.
Stonesi o liczenie lat się nie obrażają. Raczej dbają o to, by dobrze liczyć za bilety. Należy im się. Za możliwość obcowania z najprawdziwszą legendą, za obecność być może na ostatnim koncercie, zawsze znajdzie się dużo osób gotowych zapłacić każde pieniądze. Oczywiście to, że Rolling Stonesi grają już pięćdziesiąt lat, robi wrażenie. Być może to już ostatni ich jubileusz, ale pamiętam takie dywagacje z czasów, gdy zespół świętował dwudziestolecie. Wtedy stawianie pod znakiem zapytania jego przyszłości było zresztą o tyle usprawiedliwione, że rockowa grupa z korzeniami w latach sześćdziesiątych mogła się zagubić w plastikowych latach osiemdziesiątych. Nie zagubiła się. Nadal jest jedną z największych atrakcji koncertowych świata. Kto wie, może kamienie dotoczą się również do Polski. Stadion Narodowy zaprasza całą szerokością swego dachu, otwartego lub zamkniętego.

(mój felieton z dzisiejszej "Gazety Olsztyńskiej")

sobota, 24 listopada 2012

Seksbomba

Film wojenny czy historyczny bez wątku miłosnego to jak pół filmu. Piosenki, jako z natury krótsze, nie potrzebują rzucania ludzkich losów na tło dramatycznych zmagań narodów. Oddzielnie piszę się i śpiewa się o miłości, oddzielnie o krwawych bojach czy ideologicznych sporach. Ale są mistrzowie, który łączą te wątki. U nas ćwiczył to z powodzeniem choćby Grzegorz Ciechowski (np. „Śmierć w bikini”, „Mój imperializm” z pierwszej płyty Republiki). Irlandczycy nie gorsi i też swoje problemy polityczne (The Troubles) mają i mieszają je z miłością. Np. U2.


Piosenka „Love Is Blindness” zamyka płytę „Achtung Baby” z 1991 roku. Ten album uratował zapewne karierę zespołu, wprowadzając go w nową dekadę z nową stylistyką. Mnie ta stylistyka nie przekonała i zasadniczo pozostałem na etapie płyty „Rattle and Hum” z 1988 roku, przez krytyków uznanej za wsteczną.
„Love Is Blindness” miało szansę znaleźć się na płycie „Rattle and Hum”, bo powstało właśnie w tym czasie z przeznaczeniem dla Niny Simone. A płyta ta zawiera przecież właśnie m.in. nagrania z ikonami amerykańskiej muzyki (Bob Dylan, B. B. King, zza grobu odzywa się nawet Jimi Hendrix). Ostatecznie jednak „Love Is Blindness” trafiło na „Achtung Baby” i tam ją dopadło moje wczorajszo-dzisiejsze tłumaczenie. Pomiędzy wierszami utykam terrorystyczne aluzje:

Ślepa miłość
Po cóż widzieć mi
Owiń wokół mnie
Nocy nić
Serce me
Ślepa miłość

Na parkingu
W tłoku ulic
Miłość widzisz swą
W pełni już
Wątek ginie
Węzeł minie
Ślepa miłość

Miłość tyka
Jak stal zimna już
Zdrętwiałe palce
Nie chcą czuć
Ściskając klamkę
I gasząc lampkę
Ślepa miłość

Ślepa miłość
Po cóż widzieć mi
Owiń wokół mnie
Nocy nić
Serce me
Zaślepienie

Ta w łóżku śmierć
Bez żałoby
Bez słów
Nikt nie dzwonił
Kotku, to tak groźny pomysł jest
Że prawie ma sens

Miłość wrzuca
W studni głąb
Całą prawdę
Kto zdradzi ją
Zabierz wszystko
Myszko
Zaślepienie

Ślepa miłość
Po cóż widzieć mi
Owiń wokół mnie
Nocy nić
Serce me
Zaślepienie
Olsztyn, 23-24.11.2012



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 18 listopada 2012

Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi

Trudno napisać coś odkrywczego o jednej z najsłynniejszych piosenek Boba Dylana. Więc może same fakty. Dylan „Mr. Tambourine Man” stworzył w lutym 1964 roku i w maju tego roku włączył do repertuaru koncertowego. Na płycie „Bringing It All Back Home” ukazała się w marcu 1965 roku. Piosenka ewoluowała, jedno z pierwszych wykonań z 26 czerwca 1964 roku (Newport Folk Festival) zawiera tylko trzy zwrotki:


Piosenka ewoluuje również sama w sobie. Każda kolejna zwrotka jest coraz dłuższa, co w znanych mi tłumaczeniach zostało pominięte, jako zapewne kłopotliwe. Ja się nie poddałem i tak oto wygląda mój przekład:

Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Już nie chcę dłużej spać i nie mam dokąd iść
Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Z porannym pękiem dźwięków ruszę tropem twym

Chociaż wiem, że władztwo nocy w piach zmieniło się
Znikło z dłoni mej, stoję tu jak ślepiec, lecz wciąż daleko sen
Zdziwiony swym znużeniem, czuję w nogach je, nikt tu nie spotka mnie
Wśród starych pustych ulic marzenia gasi śmierć

Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Już nie chcę dłużej spać i nie mam dokąd iść
Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Z porannym pękiem dźwięków ruszę tropem twym

Zabierz w podróż mnie magicznym statkiem swym
Zmysły moje zgasły, niepewny w rękach chwyt
Zmęczone stopy zbyt, na piętach trwają, by móc dalej iść
Gotowy by gdziekolwiek iść, gotowy żeby wziąć
W pochodzie udział swym, twój taniec jest mą drogą, przyrzekam pójdę nią

Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Już nie chcę dłużej spać i nie mam dokąd iść
Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Z porannym pękiem dźwięków ruszę tropem twym

Choćbyś głośno śmiał się, kręcił, w szale brnął w słońca blask
Czy komuś to nie w smak, ucieczka jedną z tras
Do nieba, które nie ma żadnych granic
I jeśli porzuconych w mgle słyszysz rymów ślad
Tamburyn twój w sam czas, w łachmanach klaun jest za
Nie kręci cię ta gra, to tylko cień, lecz może cię dogonić

Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Już nie chcę dłużej spać i nie mam dokąd iść
Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Z porannym pękiem dźwięków ruszę tropem twym

Wiedź mnie aż nie zniknę przez kółek w głowie dym
Przez ruin czasu mgłę, gdzie spadł zmrożony liść
Wśród przerażonych drzew, za wietrzną plażą być
Daleko gdzie nie sięga smutku furia
Pod z diamentów niebem tańczyć, wznieść wolną rękę wzwyż,
Sylwetka z morzem w tle, przez cyrku piach w krąg iść,
Z pamięcią, z losem tym, co dołem fali drży
Niech zapomnę o tym, co jest dziś do jutra

Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Już nie chcę dłużej spać i nie mam dokąd iść
Hej, Panie Tamburynie, zagraj piosnkę mi
Z porannym pękiem dźwięków ruszę tropem twym
Olsztyn, 11-18.11.2012



Polską wersję tej piosenki śpiewałem na harcerskich ogniskach już kilkadziesiąt lat temu:

Hej, panie z tamburynem, zagraj jeszcze raz
Wcale nie chce mi się spać, nie muszę nigdzie iść
Hej, panie z tamburynem, pójdę gdzie twój ślad
Przez poranki i przez mgły i przez mój szlak pustych dni


Kto dokonał tego przekładu, nie mam bladego pojęcia, nie znalazłem tej wersji w Internecie. Wychodzi na to, że była popularna tylko w naszym środowisku i być może przetłumaczył ją ktoś z Olsztyna (chętnie wypełnię tę lukę w swej wiedzy, gdyby ktoś znał autora przekładu). Może coś przegapiłem, ale najbardziej rozpowszechnioną obecnie wersją przekładu przeznaczoną do śpiewania jest tłumaczenie Sylwka Szwedy. Szacunek.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

piątek, 16 listopada 2012

Koniec urzędowego optymizmu

Na czym polegał geniusz Beatlesów? Że każda piosenka jest inna. Każda ma swój charakterystyczny tylko dla niej smaczek. W „You've Got to Hide Your Love Away” tym smaczkiem jest stary, zmęczony głos Johna Lennona, niespełna przecież 25-letniego autora tej piosenki. Urzędowy optymizm młodzieżowych pioseneczek przestał obowiązywać właśnie chyba na płycie „Help!”. Jest opinia, że taką piosenkę mógłby napisać Bob Dylan. Mógłby, gdyby była z pięć razy dłuższa i miała porąbaną wersyfikację. A tu proszę, wersy równiuśkie jak spod sztancy.


Tak to sobie dziś przetłumaczyłem (biorąc oddech od równoległego tłumaczenia Dylana):

Stoję tu z twarzą w dół, głowa w rękach wciąż
Jeśli ją utracę to, będę jak ten brzdąc
Ludzie wszerz gapią się, zawsze i w każdy dzień
Widzę ze mnie śmieją się i słyszę wołają mnie

Hej, musisz gdzieś ukryć miłość swą
Hej, musisz gdzieś ukryć miłość swą

Po co grać zatem mam, wszak nie wygram nic
Słysząc ich, widząc ich, w środku słabszych dni
Po co więc słowa jej „miłość odnajdzie się”
Chodźcie tu, klaunów chór, i tak wołajcie mnie

Hej, musisz gdzieś ukryć miłość swą
Hej, musisz gdzieś ukryć miłość swą
Olsztyn, 16.11.2012



To już trzecia piosenka z płyty „Help!” na moim koncie. Dwa lata temu było utwór tytułowy, niedawno we wrześniu w Paryżu „Yesterday”.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 10 listopada 2012

Wróg publiczny numer jeden

Macie dobre samopoczucie? Idźcie na film „Pokłosie”, jak ręką odjął. Antysemici też zresztą mogą iść, na pewno wypatrzą jakieś dowody na podstępność narodu wybranego. Film nie jest o Jedwabnem, chociaż dzieje się w Podlaskiem. Film nie jest o Żydach i nie jest o Polakach. Jest o tym, że gdy nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie. Nawet, jeśli masz iść pod prąd. I nie mogę w tym miejscu nie skojarzyć sobie Jerzego Stuhra, który w swoim filmie „Duże zwierzę” wbrew miasteczku prowadza się z wielbłądem. Grana przez Macieja Stuhra postać też jest wrogiem publicznym numer jeden. Nonkonformizm kosztuje.

* * *

Przy ul. Piłsudskiego w Krynkach na Podlasiu znajduje się dawna Synagoga Kaukaska (Kaukaski Bejt Midrasz, Kaukaski Dom Nauki). Kaukazem nazywano dzielnicę żydowską. Nazwa wzięła się od skór sprowadzanych z Kaukazu do prowadzonej przez Żydów garbarni. Zbudowana na planie kwadratu szerokości 16 metrów synagoga powstała w 1850 roku. Funkcjonowała do końca czerwca 1941 roku, gdy do Krynek weszli Niemcy po napadzie na ZSRR (które to ZSRR zajęło Krynki we wrześniu 1939 roku). W czasie wojny synagoga spłonęła. Po przebudowie w 1955 roku urządzono w niej kino „Krokus”. Dziś w dawnej synagodze mieści się Gminny Ośrodek Kultury i Sportu.


Synagoga Kaukaska wybudowana była w stylu neomauretańskim, popularnym wśród Żydów w XIX wieku. Chociaż Żydzi w Krynkach, podobnie jak w całej Europie środkowej i wschodniej, to Żydzi aszkenazyjscy, odnajdywali w stylu mauretańskim elementy dawnej świetności Żydów sefardyjskich, którzy zamieszkiwali do końca XV wieku Półwysep Iberyjski.


* * *

Przy ulicy Berka Joselewicza (oficer Legionów Polskich we Włoszech pochodzenia żydowskiego) w Lesku na Podkarpaciu znajduje się dawna główna synagoga leskiej gminy żydowskiej. Powstała w latach 1626-1654, zastępując starą świątynię z XIV wieku. W czasie wojny jej wnętrze zostało zniszczone. Opuszczona niszczała aż do 1957 roku, gdy zawalił się dach, co spowodowało decyzję o odbudowie, którą wznawiano kilkakrotnie. Od 1978 roku w budynku znajduje się Galeria Sztuki Bieszczadzkiej Grupy Twórców.


Że synagoga powstała w XVII wieku widać po barokowym nieco kształcie. Na zewnątrz umieszczono tablice Mojżeszowe z 10 przykazaniami. Pod Dekalogiem jest napis z Księgi Rodzaju:
„O, jakimże lękiem napawa to miejsce! Nic tu innego, tylko dom Boży i brama do nieba” (I Mojż 28,17).

niedziela, 4 listopada 2012

Żaba, która dużo ryczy, mało katalizuje

Człowiek uczy się całe życie. No, może nie wszyscy. Ja zapoznałem się z żabą ryczącą.


Piosenka nazywa się „Hey Bulldog”, ale pojawia się w niej tajemnicze zwierzę „bullfrog”, czyli żaba byk, zwana też żabą ryczącą. Żaba ta występuje nie tylko w piosence, ale również w obydwu Amerykach, Chinach i zachodniej Europie. W większość tych miejsc została zawleczona przez człowieka, bo jej naturalne tereny to południowo-wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Żaba jest jadalna, można ją spotkać we Francji, więc kto wie, czy nie ten właśnie gatunek pojawił się przed nami we wrześniu w paryskiej restauracji Lac de l'Ouest (Zachodnie Jezioro) przy rue de la Harpe.


Bez konieczności wracania do dawno zapomnianego smaku smażonych żabich udek, tak oto przetłumaczyłem piosenkę o owczarku, żabie, buldogu i Indianach:

Spadł deszcz, owczarek stoi w nim
Znów to robi żaba byk
Pewne rodzaje szczęścia milami mierzy się
Co sprawia, że się wznosisz, gdy twój słychać śmiech?

Dziecka nie rozumie nikt
Majcher w mokrych dłoniach twych
Pewne rodzaje cnoty w latach mierzy się
Pojęcia nie masz, czym twych lęków brzmienie jest

Możesz mówić mi
Możesz mówić mi
Możesz mówić mi
Gdyś samotny możesz mówić mi

Przez park idzie duży gość
Wigwam straszy w mroku coś
Pewne rodzaje pustki tobą mierzy się
Że znasz mnie myślisz, lecz pojęcie blade twe

Możesz mówić mi
Możesz mówić mi
Możesz mówić mi
Gdyś samotny możesz mówić mi
Olsztyn, 4.11.2012

„Hey Bulldog” Beatlesi nagrali w lutym 1968 roku, a w lipcu mogli poznać ją angielscy widzowie filmu „Yellow Submarine”. W USA premiera odbyła się w listopadzie. Amerykańskim widzom zaproponowano nieco krótszą wersję, bojąc się, żeby się biedacy nie znudzili. Ofiarą padł właśnie „Bulldog”.
„Yellow Submarine” to chyba zresztą najbardziej pokręcona wydawniczo część twórczości Beatlesów:
- dwie wersje filmu,
- w styczniu 1969 roku premiera płyty z sześcioma zaledwie piosenkami, z których jedna, tytułowa, była wydana już w 1966 roku, a premierę innej, „All You Need Is Love”, 400 milionów osób zobaczyło w transmisji satelitarnej 25 czerwca 1967 roku, plus do tego siedem nagrań orkiestry George’a Martina,
- we wrześniu 1999 roku premiera płyty „Yellow Submarine Songtrack”, czyli zestawu piosenek z filmu, też zresztą nie wszystkich, za to bez muzyki Martina (na marginesie – rok później to był mój pierwszy zakup na świeżo powstałym serwisie aukcyjnym, któremu nie będę tu robił darmowej reklamy, bo jej nie potrzebuje),
- pomijam już taki drobiazg, że „Hey Bulldog” powstało pomiędzy płytami „Magical Mystery Tour” i „White Album”, a ukazało się dopiero na kolejnej płycie.
Być może nagranie z 11 lutego 1968 roku jest ostatnią sesją zespołu (zespołu!). Piosenka została nagrana nieco przypadkiem, w chwili wolnego czasu. Potem była wyprawa do Indii w poszukiwaniu transcendencji. W maju 1968 roku, gdy Beatlesi pojawili się w studiu, by zacząć nagrywać „White Album”, nie było już zespołu, tylko czterech chłopaków, którym coś zaczęło nie pasować. Indie nie wyszły na zdrowie, ale nie obarczajmy Maharishiego Mahesha Yogiego, podobnie jak Yoko Ono, za rozpad zespołu. To były tylko katalizatory.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 3 listopada 2012

Punkt Zaborowskiego

31 sierpnia 1662 roku do portu w Nowym Amsterdamie, który już wkrótce zmienił nazwę na Nowy Jork, przypłynął na holenderskim statku „D’Vos” („Lis”) polski szlachcic Albrycht Zaborowski. W dokumentach zapisano, że przybył „Albert Saboriski from Prussia”. W późniejszych papierach ślubnych Zaborowski podał jako miejsce urodzenia Enghestburgh. Próżno szukać tej nazwy na mapach, urzędnik spisywał najwyraźniej Zaborowskiego ze słuchu. Chodzi być może o Angerburg, czyli Węgorzewo. Ewentualnie Insterburg, czyli obecny Czerniachowsk w obwodzie kaliningradzkim.
Nie od dziś ludzie uciekają z Warmii i Mazur... 24-letni Zaborowski nawiewał z Prus Książęcych, które w 1657 roku przeszły spod zależności od króla polskiego pod lenno brandenburskie, przed powołaniem do wojska. Jeden z jego potomków, Christian Brevoort Zabriskie (1864-1936), był wiceprezesem Pacific Coast Borax Company, która w kalifornijskiej Dolinie Śmierci wydobywała boraks. Na cześć Zabriskiego jeden z malowniczych punktów widokowych w Parku Narodowym Doliny Śmierci nazwano Zabriskie Point.
I tu docieram powoli do sedna. Film „Zabriskie Point” Michelangela Antonioniego z 1970 roku, kręcony również w Dolinie Śmierci, zawiera m.in. muzykę Pink Floyd. Mieli przygotować cały soundtrack, ale jak to między artystkami, nie dogadali się z reżyserem. Przygotowali się m.in. do nagrania „The Violent Sequence”, ale utwór nie znalazł się na ścieżce dźwiękowej filmu Antonioniego.

Piosenka odnalazła się trzy lata później jako „Us and Them” na płycie „The Dark Side of the Moon”.

Tak to sobie dziś przetłumaczyłem:


Nas i ich
Nie różni od zwykłych ludzi w końcu nic
Ja i ty
Bóg tylko wie, że wybór inny mógł nasz być
Do boju! – krzyknął z tyłu ktoś
I przód skosiła śmierć
A generał siadł i tylko linie wśród map
Miejsca zmieniały swe

Czerń i biel
I kto wie, co jest co i kim kto jest
Szczyt i dół
Przez cały czas w kółko i w kółko taki ruch
„Czyś słyszał to? To na słowa bój”
Darł się z plakatem ten
„Słuchajże”, człowiek z bronią rzekł
„Dla ciebie też miejsce jest”

W dół i w bok
I rady na to brak, lecz pełno tego w krąg
Z czymś i bez
Czy ktoś zaprzeczy, że cała walka o to jest?
Z drogi mi zejdź, mam zajęty dzień
Na głowie sto rzeczy mam
Pragnąc zmian cen na herbatę i chleb
Stary człek zszedł
Olsztyn, 3.11.2012

I tym oto sposobem cała płyta „The Dark Side of the Moon” przetłumaczona. Utworów instrumentalnych i pogadanek nie liczę.

„Speak to Me”
„On the Run”
„The Great Gig in the Sky”
„Us and Them”
„Any Colour You Like”

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek