czwartek, 27 sierpnia 2009

Gustowna estetyka brzydoty szpeci zdobiąc

Na architekturze, jak się okazuje, znają się wszyscy. Nowy budynek przy ul. Nowowiejskiego od razu trafił na listę olsztyńskich potworków, co mnie nie dziwi. Bo w Olsztynie nie podoba się nic i nikomu. I nawet nie napiszę, że czasem słusznie, a czasem niesłusznie, bo moja postmodernistyczna przekora każe mi napisać – niech każdemu podoba się to, co chce na jego własną odpowiedzialność.


A w takiej Barcelonie (że zgrabnie przejdę do tematu) podoba się wszystko wszystkim. E, to mitologia. Taka na przykład La Sagrada Família od początku jednym się podoba, innym nie. Skoro już przy Antonim Gaudim jesteśmy, to budynek przy Nowowiejskiego co więksi znawcy skojarzyli od razu z jego architekturą, np. z Casa Milà w Barcelonie. Przy Casa Milà tylko przejechałem, nocą zresztą i mało widziałem. W sumie niemalże grzech, bo przecież zatrzymałem się przy Casa Batlló, odległym od Casa Milà jedynie 500 metrów, przy tej samej ulicy. Oba budynki stoją przy Passeig de Gràcia.


Casa Batlló w obecnej postaci powstał w latach 1904-1907, ale jest to budynek starszy o 30 lat. Od 1900 roku należy (z jakąś przerwą) do rodziny Batlló, która zleciła Gaudiemu przebudowę. Musieli wiedzieć, że nie zrobi im bezpiecznego drobnomieszczańskiego schronu. Mieli jak widać nie tylko pieniądze, ale i fantazję. Josep Batlló i Casanovas (to jedna osoba, niech nas to „i” nie myli) pieniądze miał z przemysłu włókienniczego.


Najważniejsza, i oczywiście najbardziej rzucająca się w oczy, jest fasada. Łączy brawurowo kamień, metal, ceramikę.


Dach, czego z bliska, a zwłaszcza po ciemku nie widać, przypomina wygiętego smoka czy innego gada. W roli łusek występują płytki ceramiczne. Gaudi swoją architekturą opowiadał. Np. pokutną świątynię La Sagrada Família opisuje się jako „kazanie w kamieniu”. A Casa Batlló? To wpisana w budynek legenda o św. Jerzym walczącym ze smokiem. Łuskę już odnaleźliśmy na dachu w postaci dachówki. Włócznia św. Jerzego to wieżyczka widoczna na górze.


A balkony? Jak nic czaszki pokonanych bestii.


Czemu św. Jerzy i smok? Ta legenda jest bardzo ważna dla Katalończyków, a w Gaudi był gorącym katalońskim patriotą, nacjonalistą można powiedzieć.


No i na koniec ćwiczenie intelektualne? Co by było, gdyby ktoś dziś postawił Casa Batlló na olsztyńskiej starówce? Dym i szat rozdzieranie. Bo kontekst, bo tradycja, bo Prusacy, bo Nowowiejski i Zientara-Malewska. W Olsztynie nic się nie może spodobać. Nie ma prawa. Nie wolno.