środa, 13 września 2006

Múzeum Oravskej Dediny

Powiedzmy sobie szczerze – skanseny nie są tym, co rozpala wyobraźnię masowej publiczności. Jaka szkoda, że większość woli koncert (darmowy!) któregoś tam aktualnie popularnego przez jakieś pięć minut i dwadzieścia sekund szansonisty. W dodatku te nazwy. Muzeum Wsi Orawskiej brzmi dość banalnie. Ale już Múzeum Oravskej Dediny pobudza wyobraźnię. Niby to samo, ale marketingowo jaka różnica.


Muzeum znajduje się, jak sama nazwa wskazuje, na Orawie, w pobliżu Zuberzca (po słowacku Zuberec). Najdalej wysunięty na północ zakątek Słowacji. Część tego historycznego regionu znajduje się w Polsce. Po I wojnie światowej spieraliśmy się ze świeżo powstałą Czechosłowacją o ten teren, oddaliśmy go bez plebiscytu w zamian za przychylność Pragi w czasie wojny polsko-bolszewickiej. W 1938 roku podłączyliśmy się pod układ monachijski i przejęliśmy trochę terytorium. W 1939 roku Hitler powołał do życia marionetkową Słowację, która otrzymała całą Orawę. Po wojnie ziemie pozostały w większości przy Czechosłowacji. I bez rewizjonizmu proszę!


Pomysłodawcą muzeum był w latach 20. XX wieku dr Pavol Florek. Na realizację trzeba było czekać prawie pół wieku. Za komuny było łatwiej. Robotniczo-chłopskie państwo musiało pokazać swoje korzenie. W latach 60. XX wieku sprawą zajął się Juraj Langer. Wytypował 200 wiejskich budynków na całej Orawie.


Kamień węgielny pod budowę skansenu położono 24 września 1967 roku. Otwarcie dla publiczności nastąpiło 31 sierpnia 1975 roku. Cała sztuczna wieś zajmuje 20 hektarów. W skansenie znajdują się głównie oryginalne budynki, przeniesione z różnych miejsc na Orawie. Do muzeum trawiło ostatecznie 58 obiektów, niektóre są rekonstrukcjami.


Muzeum składa się z pięciu części:
1. Hornooravská ulica – czyli jak wyglądała wiejska orawska ulica
2. Goralské lazy – pokazuje górskie osady
3. Kostol s cintorínom – czyli kościół i cmentarz
4. Mlynisko s vodnými technickými stavbami – czyli młyn (przez skansen przepływa potok Zimna Woda Orawska)
5. Dolnooravský rínok – czyli jak wyglądała wieś z rynkiem


Niedaleko są Rohackie Wodospady, które też polecam.