środa, 9 maja 2012

Ekumenizm w puszczy

Patronem wsi Stare Masiewo, na samym końcu polskiej części Puszczy Białowieskiej, jest święty Onufry, czczony zarówno w kościele katolickim, jak i prawosławnym. Onufry, wedle legendy ludowej Pers, mieszkał 60 lat na egipskiej pustyni. Masiewo to może nie pustynia, ale z około 200 mieszkańcami tłoku nie ma.


Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z 1639 roku. Produkowano tam potaż, w czym w XVII i XVIII wieku byliśmy potentatem. Regularna wieś powstała pod koniec XVIII wieku, gdy fabryka potażu padła, a byli robotnicy osiedlili się na wykarczowanej przez siebie przez wieki polanie w środku Puszczy Białowieskiej. Oprócz prawosławnych i katolików w XIX wieku pojawili się również ewangelicy (osadnicy z Niemiec).


Przed wojną Masiewo było siedzibą gminy, mieszkało tu osiemset osób. Tętniło życiem. Czy w dzisiejszej liczącej mniej niż tysiąc mieszkańców wsi można liczyć na młyn, piekarnię, posterunek policji, szkołę, dwie karczmy, dwa sklepy, krawca, szewca i kuźnię? Nie było tylko cerkwi, która znajdowała się w sąsiedniej wsi.


W 1939 roku wieś znalazła się po radzieckiej stronie nowej granicy powstałej w wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow. W 1941 roku Niemcy spalili wieś, a ludność wysiedlili w ramach zwalczania partyzantki. Hermann Göring, miłośnik polowań, sprowadził z Afryki bawoły, które przetrwały do 1944 roku, gdy zostały zjedzone przez powracających mieszkańców.


Wróciła zaledwie jedna trzecia mieszkańców, którzy swe drewniane domy odbudowali w tradycyjnym stylu. Nadal tu stoją. Ciekawe kiedy zostały zelektryfikowane. Pewnie raczej nie przed wojną. W końcu socjalizm to władza rad plus elektryfikacja wsi.


Mnie najbardziej urzekły te dwa krzyże ustawione na początku wsi. Wierzę w ekumenizm.