niedziela, 24 listopada 2013

Porusza, ale nikt się nie rusza

Widownia nabita (tylko jeden seans dziennie). Zapowiadało się strasznie, siedzące obok dwie idiotki zamierzały szczebiotać cały film. Jeden ostrzegawczy wulgaryzm wystarczył, żeby się zamknęły. Może bluzg był niepotrzebny, bo od pierwszej sceny cisza zaległa na całej sali. Byłem więc już poruszony nie tylko frekwencją na filmie o Cyganach, ale i pełnym skupieniem ludności przybyłej na „Papuszę”. Owszem, trzy rzędy niżej odnalazł się jeszcze jeden idiota, który nie umie wyłączyć komórki. Ale nawet ten nieszczęśnik nie wyszedł z kina, mimo że oglądaliśmy serię malowniczych (choć czarno-białych) dłużyzn.
No to teraz czekam na jeszcze dłuższe dłużyzny w „Niemenie”... Kto zagra Czesława? Może Gienek Loska? Przecież nie Więckiewicz.

czwartek, 21 listopada 2013

Dwa krzyże

Minęło ponad 38 lat od czasu, gdy na ukończenie I klasy podstawówki dostałem książkę „Ważka... Ważka... tu Motyl”, czyli opowieść o zwiadowcach I Armii Ludowego Wojska Polskiego. O Armii Krajowej nie dawali jakoś książek :) Podpisała Pani Maria Słowińska, a dyrektor Aleksander Mazoń przybił tylko pieczątkę...


W szkole czekałem tylko rok. W harcerstwie, wiadomo, jest per aspera ad astra, więc spokojnie odczekałem 37 lat od pierwszej zbiórki harcerskiej (też Pani Słowińska) aż tu nagle pod jednym krzyżem zawisł dziś krzyż drugi. Srebrny Krzyż „Za Zasługi dla ZHP”.


Na dzisiejszym zjeździe hufca otrzymałem. Ku chwale :)


Zjazd był sprawozdawczy, w połowie kadencji. Przedstawiam wniosek o absolutorium dla komendanta i członków komendy. Się należało.


Ale to jeszcze nie koniec kadencji...

wtorek, 19 listopada 2013

Za widowni szmerem złączym się z Możdżerem

Czyli grają Polak, Żyd i Szwed. Najczulszy moment, gdy Izraelita wykonuje solówkę w tytułowym utworze płyty „Polska”.


Co było na koncercie? Chyba wszystko z płyty „Polska”. Swoją drogą ciekawe, czy w Szwecji trio Możdżer Danielsson Fresco wyda kiedyś płytę „Sverige”, a w Izraelu „Yisrā'el”. Że ten sam towar w innym opakowaniu można sprzedać w wielu krajach, pokazał już Goran Bregović.


I pozostaję pod niezmiennym wrażeniem sali wypełnionej po brzegi miłośnikami plumkania na siedem czwartych i na inne nieparzyste sytuacje. Możdżer tani nie jest, ale powiedzmy, że McCartney jest droższy. Nie pamiętam, czy Tymon Tymański mówił o Kurach czy o Miłości, gdy usprawiedliwiał się, że Leszek Możdżer już z nimi nie jeździ, bo stał się za drogi. Uboczne skutki sukcesu.


Leszek Możdżer, Zohar Fresco i Lars Danielsson. Dziś wieczorem w Olsztynie. Dziękujemy słaniając się z entuzjazmu.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Żal gitarę ściska

Najbardziej żałujemy czegoś, czego nie zrobiliśmy. Jest taka teoria. Podłączając się pod nią, ogłaszam żal z tego powodu, że nie pojechałem zeszłego lata na koncert Paula Rodgersa do Doliny Charlotty. Żal tym większy, że właśnie przetłumaczyłem „All Right Now”, piosenkę Free pochodzącą z płyty „Fire and Water” (1970). Otwieram erę elektryczności w moim domowym studiu nagraniowym:


Stała tam, jakby dziś
Uśmiech jej po oczach mnie bił
Rzekłem „Hej, jak tam ci?”
Może dziś, może swoje usta odda mi
Rzekłem „Hej, zdradź imię swe, kotku?”
Może łączy nas niejedna rzecz
Nie czekaj więc, nie wahaj się
Czas ruszać, nim nie ruszą tutaj cen

Wszystko gra, kotku, już wszystko gra
Wszystko gra, kotku, już wszystko gra

Daj mi mówić tak

Do domu ją wziąłem więc
Każdy ruch jej twarzy miałem przed
Rzekła „Cóż ode mnie chcesz, kotku?
Sądzisz może, że zawstydzisz mnie?”
Rzekłem „Stop, nie pędź tak
Miłość musi trochę trwać”
Rzekła „Chcesz, Panie broń,
Znów mnie wkręcić w miłość jakąś grą”

Wszystko gra, kotku, już wszystko gra
Wszystko gra, kotku, już wszystko gra
Olsztyn, 10-11.11.2013



W piosence też poniekąd chodzi o to, żeby może czasem odpuścić...
A „All Right Now” już kiedyś i tak słyszałem na koncercie. W 1995 roku olsztyński (o ile pamiętam) zespół Quartz Alarm zagrał to w Kortowie podczas koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 10 listopada 2013

Nie jedźcie tą drogą

Gdyby Chris Rea mniej flirtował z popem, mógłby być białym bluesmanem tej miary, co Eric Clapton. Ale każdy ma swoją drogę i niekoniecznie musi to być droga do piekła.


Moje wczorajszo-dzisiejsze tłumaczenie „The Road to Hell (part 2)”:


A więc tuż nad rzeką stoję
Lecz nie płynie woda, bo
Wrze wciąż jak ta trucizna
Więc przemyśl to

Pod uliczną lampą jestem
Lecz radości światło znam
Strach nie do wiary
Na dole gdzie cienie

I spaczony lęk przed gwałtem
Dławi każdej twarzy śmiech
Chłopski rozum dzwoni, budzi cię
To żadna technologiczna przerwa
O nie, droga do piekła jest

Wszystkie drogi zapchał kredyt
I nie zrobisz nic z tym już
To tylko jakiś świstek
Frunie od ciebie znów
O, spójrz na świat, przyjrzyj się mu
Co się stanie
Dobrze odrób lekcję tę, piątki miej

Ta droga nie pchnie nikogo w górę
O nie, droga to jest
Droga to jest
Droga do piekła jest

Olsztyn, 9-10.11.2013

Piosenka ma oczywiście dwie części. W pierwszej Rea pokazuje swe bardziej archetypiczne oblicze.

niedziela, 3 listopada 2013

Moi premierzy

Drugim polskim premierem, którego zobaczyłem na żywo, był Edward Osóbka-Morawski (1944-1947). Drugim, ale chronologicznie pierwszym. W październiku lub listopadzie 1988 roku, miałem wówczas dużo wolnego czasu, byłem na spotkaniu z nim w olsztyńskim Empiku. Ten przedwojenny działacz Polskiej Partii Socjalistycznej został, co by nie mówić, pierwszym komunistycznym premierem Polski (jeszcze nie PRL, bo formalnie istniała RP). Krótko, ale po kolei w trzech rządach. Gdy prawdziwi komuniści umocnili się na swych pozycjach, nie było już miejsca dla PPS-owca. Ustąpił w 1947 roku, nie wziął udziału w zjeździe zjednoczeniowym PZPR, gdy komunistyczna Polska Partia Robotnicza wchłonęła PPS. Jak zapewniał na olsztyńskim spotkaniu, nie był pupilem Stalina, który miał o nim powiedzieć „Aszybka-Morawski”.
Wojciecha Jaruzelskiego (1981-1985) widziałem trzykrotnie, ale już nie jako premiera. Za każdym razem w innej roli. 21 lipca 1988 roku na Polach Grunwaldu jako przewodniczący Rady Państwa był gościem apelu kończącego Zlot ZHP 1988. Leżymy pokotem w lipcowym upale czekając na przybycie głowy państwa.


Jako prezydenta PRL widziałem go 11 listopada 1989 roku przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie (ale nie uprzedzajmy wypadków). Natomiast gdy 15 lipca 1990 roku odwiedził Zlot Grunwaldzki, był już prezydentem RP. Po harcerskim miasteczku zlotowym oprowadza Dh Zeus, nieżyjący już słynny nauczyciel historii z LO II, za prezydentem skromnie Gosia Arendt, wówczas komendantka Warmińsko-Mazurskiej Chorągwi ZHP im. Grunwaldu.


Na Mieczysława Rakowskiego (1988-1989) trafiłem zupełnie przypadkowo 29 lipca 2006 roku w Praniu, chwilę przed koncertem Mirosława Czyżykiewicza, Stanisławy Celińskiej i Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej. Nie poznał mnie, ale ja jego owszem... To było gdzieś pod ta tablicą.


Tadeusza Mazowieckiego (1989-1991) dane mi zobaczyć tylko raz, 11 listopada 1989 roku, a więc gdy był urzędującym premierem. Pierwsze po wojnie obchody rocznicy odzyskania niepodległości w wolnej Polsce, Grób Nieznanego Żołnierza na placu Zwycięstwa (jeszcze nosił chyba tę nazwę). Zrobiło na mnie wrażenie, że pochodzący z dwóch różnych środowisk politycznych prezydent i premier stoją tak jak gdyby nigdy nic obok siebie. Wrażenie, dodajmy, pozytywne.


Jednym z gości Światowego Zlotu Harcerstwa Polskiego „Zegrze ‘95” był Józef Oleksy (1995-1996). Ale to zdjęcie zrobiłem na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, gdzie odbył się jeden z festynów zlotowych. Harcerska publiczność nie miała dla premiera Oleksego litości i gdy został zaanonsowany przez mikrofon, zaczęła skandować „Niech zaśpiewa!”. Premier miał litość dla nas i nie zaśpiewał.


Włodzimierz Cimoszewicz (1996-1997) to jeden z tych trzech polityków, których widziałem zanim jeszcze zostali premierami (myślę, że ta lista jeszcze się kiedyś powiększy...). Jesienią 1990 roku trwała prezydencka kampania wyborcza, w której jednym z sześciu kandydatów był właśnie Cimoszewicz, kandydat Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej. Olsztyńskie spotkanie z kandydatem odbywało się w auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej przy ul. Głowackiego, wywalczonej strajkiem w spadku po nieboszczce PZPR. Można więc powiedzieć, że czuł się jak u siebie. Najmocniejsze pytanie z sali? Po co kandyduje, skoro wiadomo, że nie ma szans. Nie pamiętam odpowiedzi, ale dziś można powiedzieć, że było to poświęcenie, które się opłacało. Już trzy lata później postkomuniści doszli do władzy, a po kolejnych trzech latach Cimoszewicz został premierem.
Kiedy pierwszy raz widziałem Leszka Millera (2001-2004) nie pamiętam, ale było to na pewno w SHS „Perkoz”. Chyba to był 1985 rok, gdy Miller był kierownikiem Wydziału ds. Młodzieży, Kultury Fizycznej i Turystyki w Komitecie Centralnym PZPR. Potem chyba na przemyskim PZHS-ie w 1989 roku, gdy był już członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR (ale może to już sobie wyobrażam tylko, luki w pamięci).
W sierpniu 2010 roku w Krakowie odbywał się Jubileuszowy Zlot Stulecia Harcerstwa. Jednym z gości mszy świętej na Wawelu był Marek Belka (2004-2005), wówczas już prezes Narodowego Banku Polskiego. Nie trafił mi w obiektyw.


Gdy pierwszy raz widziałem Donalda Tuska (2007-2019, że tak powróżę), trudno było oczekiwać, by liberał zrobił taką karierę. Był maj 1993 roku, jego ówczesna partia, Kongres Liberalno-Demokratyczny współtworzyła wprawdzie koalicję rządową, ale liberalizm już wówczas był w politycznym słowniku inwektywą. Spotkanie odbywało się w budynku Wyższej Szkoły Pedagogicznej przy ul. Szrajbera. Tusk siedział na katedrze, a z boku podium kucał jedenastoletni Michał.

sobota, 2 listopada 2013

W drodze na Times Square

Jestem złym fanem Beatlesów. Dopiero ukochana Żona musiała na mnie niemalże nakrzyczeć, że jeszcze nie zapoznałem się z najnowszą płytą Paula McCartneya. Nadrobiłem tę zaległość w pozycji na kolanach. Ulubione piosenki z płyty „New” wydanej 14 października? W s z y s t k i e.
Do tłumaczenia wybrałem w pierwszym odruchu „On My Way to Work”.


Szlak do pracy wciąż
Zielony bus mnie brał
Widziałem wszystko, bo
Szedłem na sam dach

Ludzie w tę i w tę
Ćmili fajki swe
Schylałem szybko się
Gdy upadał pet

O tobie lecz myślałem już
Jak w tej przyszłości mogło być
Jak wiele marzeń było i
Już nie ma z nich nic, prócz snów

Szlak do pracy wciąż
W kiosku gazet plik
W jednej ładna twarz
W nartach wodnych tkwi

Gdzieś z Hrubieszowa jest
Z historii chciała żyć
Ściągała ciuchy swe
Takim to jak my

O tobie lecz myślałem już
Gdybyś wiedziała tylko, że
Przyjaznej duszy szukam gdzieś
Nie wiedząc, co robić tu

Szlak do pracy wciąż
Tak spieszno było mi
Widziałem wszystko, bo
Będzie, co ma być

Ludzie w drodze są
Ćmią wciąż fajki swe
Pochylam szybko się
Gdy upadnie pet

O tobie lecz wciąż myślę już
Jak w tej przyszłości może być
Jak wiele marzeń było i
Już nie ma z nich nic, prócz snów

Szlak do pracy wciąż

O tobie lecz myślałem już
Gdybyś wiedziała tylko, że
Przyjaznej duszy szukam gdzieś
Nie wiedząc, co robić tu

Szlak do pracy wciąż
Szlak do pracy wciąż

Olsztyn, 31.10-2.11.2013



Niby czasy się zmieniły, niby jesteśmy częścią globalnej wioski, niby nie ma dla nas żadnych granic, ale to jednak na nowojorskim Times Square, a nie na warszawskim placu Zamkowym McCartney zagrał 10 października niespodziewany koncert z czterema utworami („New”, „Save Us”, „Everybody Out There” i „Queenie Eye”).


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek