piątek, 12 września 2014

Pożądanie zwane tramwajem

Im bliżej do pierwszego kursu odrodzonych olsztyńskich tramwajów, tym więcej narzekań, że będzie ciasno. Jak się ten biedny tramwaj zmieści na wąskich uliczkach. Ciasno? Ciasno to jest w Lizbonie.


Powyższy przykład, słynna linia 28 na Calçada de São Vicente, wcale nie jest jakimś malowniczym wyjątkiem. To lizboński standard. Oczywiście, lizbończycy mają też metro, ale wcale aż w tak wiele miejsc nie dojeżdża. Tramwaje zresztą też nie obsługują całego miasta. Moje dwutygodniowe doświadczenie mówi mi, że najlepszym środkiem transportu w stolicy Portugalii są autobusy. Dojeżdżają prawie wszędzie, często są klimatyzowane (w tramwaju 28 muszą wystarczyć otwarte okna). I można się do nich dostać. A wejście do malutkiego tramwaju to loteria (nasz współczynnik to około 60 proc. udanych podejść).
Z wsiadaniem do tramwaju 28 na Largo da Sé, pod katedrą Sé, bywa ciężko, bo przystanek dalej pod górę jest punkt widokowy, a każdy chce się oszczędzać...


O, to jest właśnie ta górka. Schodziłem dwa razy, nie wchodziłem ani razu. Miradouro de Santa Luzia, czyli punkt widokowy św. Łucja. A tramwaj 28 jedzie po Rua Limoeiro.


Lizboński MPK nazywa się Carris. Znów tramwaj 28 na Rua da Conceição.


W tradycyjnym wagoniku, a większość pamięta jeszcze Salazara, jest 20 miejsc siedzących i 28 stojących. Znów przykład z linii 28.


Z dumą podkreślam, że nikt mnie w lizbońskim tramwaju nie okradł. W metrze i w autobusie też nie.


Tramwaj 28 na Largo de Santo António da Sé.


Largo Chiado, tramwaj 28. Przystanek z widokiem na Café A Brasileira. Ciasno w kawiarni, ciasno na ulicy.


Na większych placach tramwaj ma większy oddech. Linia 28 kończy się (zaczyna się) na Largo Martim Moniz.


Metro jeździ do 1.00 w nocy. Zaskakująco krótko, jak na miasto, które żyje podobno nocą. Ale żyje głównie w klubach fado, a te są na Alfamie, gdzie metro nigdy nie zbłądzi. Tramwaje kończą się około 22.00. Jeśli ktoś nie trafi na autobusową linię nocną, ma zawsze do wyboru taksówkę, jak na zachodnią europejską stolicę tanie. Przed 22.00 z Alfamy można jednak wrócić tramwajem 28 (znów Rua Limoeiro, tym razem w dół).


Małe interludium. Oprócz tradycyjnych linii tramwajowych (a jest ich tylko pięć: 12, 15, 18, 25 i 28), kursuje też linia turystyczna. Tutaj na Rua da Conceição. Nie splamiłem się skorzystaniem z jej usług, mimo ładnej motorniczej. Za sterami tramwajów siedzi zaskakująco dużo, jak na społeczeństwo podejrzewane o patriarchalizm, kobiet. Zapewne to mało płatne zajęcie.


No to jeszcze raz linia turystyczna, na Calçada da Estrela.


Ale po Calçada da Estrela jeździ też tramwaj 28. Pod górkę.


Więc teraz z górki. Calçada de São Vicente, tramwaj 28.


I ciągle z górki. Rua da Voz do Operário, tramwaj 28.


I jeszcze raz z górki. Calçada São Francisco, tramwaj 28.


To może trochę po płaskim (w tramwajowej części Lizbony rzadkość). Largo do Conde Barão, tramwaj 25.


Bardzo duże płaskie, czyli Praça Comércio. Tramwaj 25 przejeżdża obok Arco da Rua Augusta.


Chwilę odpoczęliśmy, więc znów się powspinamy. Tramwaj 28 na Rua Vitor Cordon zbliża się do rogu Rua Paiva de Andrada.


Pod górkę na Calçada São Francisco, tramwaj 28.


Calçada São Francisco, tramwaj 28, prawie już zdobyta. Widoczna naturalna klimatyzacja.


Spotkanie na szczycie. Dwa tramwaje 28 na Calçada São Francisco.


Jeszcze jeden dowód, że bywa ciasno. Rua de São Bento róg Rua dos Polais de São Bento, tramwaj 28.


Pieszym też bywa ciasno. Rua Paiva de Andrada, tramwaj 28.


A tak to wygląda ze środka. Tramwajem 25 mijamy Rua de São Domingos.


Wiem, że macie już dość, ale jeszcze pojeździmy. Najpierw tramwajem 15 (jeszcze dziś nie jeździliśmy) od Praça do Comércio (Terreiro do Paço) w stronę Belém.


Tramwajem 25 od Rua São Paulo do Praça da Estrela.


Tramwajem 25 od Largo do Conde Barão do Praça do Comércio (Terreiro do Paço).


I na koniec wycieczki przejażdżka jedynie słusznym tramwajem 28 z Largo da Madalena do Miradouro de Santa Luzia.


Historia opisana przeze mnie poniżej nie mogłaby się zdarzyć w lizbońskim tramwaju, bo nie ma w nich kasowników. Są czytniki. Tak oto technologia zabija romantyzm...

Wyciągnęła swój bilet tramwajowy,
Jak karabin maszynowy.
Biedna szuka kasownika,
Mego wzroku wciąż unika.

ref.
Tramwajowa miłość
Kilka sekund trwa.
Tramwajowy flirt
Wiwat MPK!

Wreszcie mówi „Proszę pana”,
Cała przy tym jest zmieszana,
„Gdyby zechciał pan łaskawie
Bilet mój przedziurawić”.

„Czy tylko z jednej strony?”
Pytam cały podniecony.
„Z jednej, z jednej drogi panie”,
Onieśmiela ją to pytanie.

Wkładam bilet więc w szczelinę,
Głośno łykam przy tym ślinę.
Energicznym ruchem dłoni
Kasuję bilet, nawet się nie broni.

Znowu mogę spojrzeć na nią,
„Oto bilet, pozdrawiam panią”.
Firanka wdzięku z jej twarzy spadła,
Zabrała bilet, wkrótce wysiadła.
Kraków, 3.11.1987