niedziela, 30 listopada 2014

Męskie poczucie winy

John Lennon miał męskie poczucie winy wobec kobiet. Z rewolucyjnym żarem bliskim partyjnej samokrytyce wyraził je w „Woman Is the Nigger of the World”. Gdy po kilku latach przerwy powrócił z albumem pełnym rodzinnego szczęścia, przedstawił tę winę w dużo łagodniejszej formie. Gdy się słucha takich piosenek jak „Woman”, mając świadomość, co się stało kilka tygodni po ich nagraniu, przechodzi człowieka dreszcz. Idylla na chwilę przed tragedią. Nic nie może przecież wiecznie trwać...


Zanim przemówi poezja, dwie liczby. Pierwsza to 150, druga 4567. Moja Kobieta zrozumie.

(Dla drugiej połówki nieba)

Pani, jak wyrazić mam się
Z mieszanych uczuć, bezmyślności mej
Dług u ciebie na zawsze będę mieć

I, pani, więc wyrażę tak się
Co w środku czuję, to wdzięczność jest
Czym sukces jest, przy tobie tylko wiem

Uuu, no tak, du, du, du, du, du
Uuu, no tak, du, du, du, du, du

Pani, wiem, że rozumiesz mnie
To małe dziecko, co we mnie wciąż jest
Nie zapomnij, masz w rękach życie me

I, pani, w sercu mnie trzymaj tak
Niech żaden dystans nie dzieli już nas
Wszystko to wyczytać można z gwiazd

Uuu, no tak, du, du, du, du, du
Uuu, no tak, du, du, du, du, du

Pani, posłuchaj mnie więc
Nie chciałem nigdy, byś czuła się źle
Więc pozwól, że znów powtórzę znów się i znów się

Tak kocham, tak tak, dziś i na zawsze
Tak kocham, tak tak, dziś i na zawsze
Tak kocham, tak tak, dziś i na zawsze
Tak kocham, tak tak, dziś i na zawsze
Olsztyn, 29-30.11.2014



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

piątek, 28 listopada 2014

Zakochany jak diabli

Tę historię można by traktować metaforycznie, gdyby nie ostatni wers piosenki... A tak mamy kawę na ławę – zakochał się Lucyfer w ziemskiej dziewczynie i obiecał jej rzucić do stóp cały wszechświat. Niuans jest taki, że w „N.I.B.” chodzi o Lucyfera, który już jest upadłym aniołem, podczas gdy w mitologii Lucyfer stał się upadłym aniołem, bo zakochał się w kobiecie, przez co zbuntował się przeciwko Bogu. Co więcej, Geezer Butler, autor tekstu, twierdzi, że dzięki miłości Lucyfer stał się lepszą osobą. Apage!


Niektórzy mówią, że miłość ma zła
Zaufaj proszę mi, zobaczysz znak
Dam takie rzeczy ci, że tylko śnić
Słońca, Księżyca, gwiazd nadaję rytm

A teraz za mną krocz, nie będzie źle
Porzuć swój stary świat, odkąd znasz mnie
Ty jesteś pierwsza, co miłość mą ma
Na zawsze ze mną bądź, aż umrze czas

Twa miłość do mnie musi prawdziwa być
Nim tego dowiesz się, jak będzie tu mi
Jak będzie tu mi
Jak będzie tu mi

Dziś kiedy ciebie mam, pod władzą swą,
Miłość nam rośnie wciąż, godziny mkną
Spójrz prosto w oczy mi, a poznasz mnie
Imię me Lucyfer, dłoń moją bierz

A teraz za mną krocz, nie będzie źle
Porzuć swój stary świat, odkąd znasz mnie
Ty jesteś pierwsza, co miłość mą ma
Na zawsze ze mną bądź, aż umrze czas

Twa miłość do mnie musi prawdziwa być
Nim tego dowiesz się, jak będzie tu mi
Jak będzie tu mi
Jak będzie tu mi

Dziś kiedy ciebie mam, pod władzą swą,
Miłość nam rośnie wciąż, godziny mkną
Spójrz prosto w oczy mi, a poznasz mnie
Imię me Lucyfer, dłoń moją bierz
Olsztyn, 28.11.2014



Aniołowi Giordano się upiekło...

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

Mistrzostwo podstawówki

Tak jak starszy sierżant Dudecki poleciał sprawdzić swą męskość do jednej Niemki po tym, gdy kapitan Kwiatkowski stwierdził u niego niezdolność do służby wojskowej z powodu zagrożenia ucięciem jajec, tak ja po przetłumaczeniu włoskiej piosenki, czym prędzej popędziłem przetłumaczyć dwa poważne rockowe kawałki. Pierwszy z nich to szczyt szczytów, czyli „We Are the Champions”. W ten sposób zamknąłem dyptyk, na który składa się ta właśnie piosenka oraz „We Will Rock You”.


Frycowe już
Spłaciłem w czas
Wyrok odbyłem
Będąc czysty jak łza
I błędów swych
Kilka mam tu
Ktoś sypnął garść piachu mi w oczy gdzieś
Lecz szedłem znów

I trzeba iść dalej, dalej, dalej

Jestem w tym mistrzem, ty też
I walczyć będziemy aż po kres
Jestem w tym mistrzem, jestem w tym mistrzem
Nie czas przegrywać, gdy jestem w tym mistrzem
Świat to wie

Ukłony już znam
I sceny mej blask
Daliście mi sławę, majątek
I wszystko co za tym szło
Dziękuję wciąż
Lecz to nie był różami
Usłany kurs
To dla mnie jak wyzwanie
Przed całą ludzkością jest
Nie przegram już

I trzeba iść dalej, dalej, dalej

Jestem w tym mistrzem, ty też
I walczyć będziemy aż po kres
Jestem w tym mistrzem, jestem w tym mistrzem
Nie czas przegrywać, gdy jestem w tym mistrzem
Świat to wie
Olsztyn, 27-28.11.2014



Jeden z tych klasycznych rockowych momentów, które pamiętam osobiście. W czwartej klasie podstawówki darliśmy mordę w refrenie, czując się faktycznie jak mistrzowie świata. Co więcej, kolega miał tego singla! Pod koniec lat 70. to było coś.


Skojarzenie sportowe jest nachalne, ale tekst utworu, niczego nie ujmując sportowi, jest jednak głębszy. Chodzi o to (przepraszam za smrodek dydaktyczny), żeby nie poddawać się, być mistrzem świata w walce o siebie. Doskonale to słychać w interpretacji Lizy Minnelli, która też niejedną walkę w swoim życiu musiała rozegrać:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

środa, 26 listopada 2014

Partyzant prezydentem

Trzeba przyznać, że Toto Cutugno ma dryg do pisania przebojów. Zanim osiągnął sukces jako wykonawca, napisał sporo piosenek, które dały rozgłos innym (choćby dwa utwory Joe Dassina). Na przełomie lat 70. i 80. dał się poznać jako piosenkarz. Co może być największym przebojem włoskiego śpiewaka, jak nie „L’italiano”? Tę piosenkę zaczął pisać w listopadzie 1981 roku, podobno dla Adriano Celentano, ale ostatecznie sam wystartował z nią w 1983 roku na festiwalu w San Remo (sam nie wierzę, że piszę o Festiwalu Piosenki Włoskiej). A potem się już potoczyło. Piosenka przejechała jak walec przez cały świat.


Tak to sobie tłumaczę (uważając, żeby nie nacisnąć na odcisk Arturowi Andrusowi):

Pozwólcie mi to śpiewać
Z gitarą mą przy boku
Pozwólcie mi to śpiewać
Jestem przecież Włochem

Witaj Italio gdzie spaghetti al dente
I gdzie partyzant został prezydentem
Kierowcy zawsze chodzą z radiem w prawej dłoni
I kanarek w każdym oknie stoi

Witaj Italio i twoi artyści
Za dużo Ameryki tutaj wisi
Z tymi pieśniami, co z miłości i z tym sercem
Z dziewczynami, co coraz mniej święte

Witaj Italio i witaj Maryjo
Z oczami, w których się coś zaszkliło
Witaj mój Boże
Jestem tutaj ciągle

Pozwólcie mi to śpiewać
Z gitarą mą przy boku
Pozwólcie mi to śpiewać
Tej piosenki zwrotki zwrotki

Pozwólcie mi to śpiewać
Bo duma mnie rozpiera
Jestem przecież Włochem
Włochem jestem szczerym

Witaj Italio, gdzie się nikt nie lęka
W łazience po goleniu pachnie mięta
Garnitur w prążki niebieski jest już
A w telewizji w niedzielę powtórki znów

Witaj Italio z tą kawą ristretto
Na górnej półce z nowiutką skarpetką
Z tą flagą, co do pralni noszą
A seicento na warsztacie stoi wciąż

Witaj Italio i witaj Maryjo
Z oczami, w których się coś zaszkliło
Witaj mój Boże
Jestem tutaj ciągle

Pozwólcie mi to śpiewać
Z gitarą mą przy boku
Pozwólcie mi to śpiewać
Tej piosenki zwrotki zwrotki

Pozwólcie mi to śpiewać
Bo duma mnie rozpiera
Jestem przecież Włochem
Włochem jestem szczerym

Pozwólcie mi to śpiewać
Z gitarą mą przy boku
Pozwólcie mi to śpiewać
Tej piosenki zwrotki zwrotki

Pozwólcie mi to śpiewać
Bo duma mnie rozpiera
Jestem przecież Włochem
Włochem jak cholera
Olsztyn, 24-26.11.2014



Mało znam Włochy, byłem wprawdzie trzy razy, ale krótko i tylko na północy (w tym raz w dniu secesji Padanii, nieudanej oczywiście). Na kilka słów wyjaśnienia w sprawie włoskiej piosenki się jednak wysilę.
1. Że makaron trzeba gotować al dente, to już w Polsce wiedzieliśmy na długo przed kulinarnymi szoł.
2. Partyzant, który został prezydentem to Alessandro Pertini (urząd 1978-1985). Faktycznie, w czasie wojny walczył w partyzantce antyfaszystowskiej, w końcu był socjalistą (nie mylić z komunistą). Coś jak u nas – prezydent elektryk.
3. Polacy też przez kilkanaście lat wyciągali radia z samochodów w obawie przed złodziejami.
4. U nas chyba kanarków się nie wystawia na okno (nie ten klimat). U nas ewentualnie stoi wazon z kwiatami, znak sygnał dla Hansa Klossa.
5. Włosi, jak Francuzi, boją się amerykańskiej kultury?
6. Jaki jest stosunek Włochów do kobiet? Zapewne inny na Północy, inny na Południu. Cutugno wychował się w Ligurii.
7. Nie może piosenki o Italii bez czynnika boskiego.
8. Włosi, jak Polacy, nie boją się niczego.
9. Mentolowy krem do golenia? Mogło być ciekawie...
10. Kawa ristretto to najczarniejszy szatan, jaki można sobie wyobrazić.
11. Włosi noszą swoje barwy narodowe do pralni. A u nas?
12. Seicento to nie nasz fiat seicento (1998-2005, a potem fiat 600 do 2010 roku), ale oryginalny włoski fiat 600 z lat 1955-1969 (to aż taką staroć nam wcisnęli...?).

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 16 listopada 2014

Tak lubię ten twój głos

Należała mi się chwila oddechu od ciężkich tekstów Pink Floyd. „Susie Q” wydała mi się idealna do relaksującego tłumaczenia. Minimum słów. Muzyki też zresztą niewiele, co nie jest bynajmniej wadą. Bluesowa forma wiecznie żywa.
Piosenkę o „Susie Q” napisał i jako pierwszy zaśpiewał w 1957 roku Dale Hawkins. Akompaniował mu James Burton (późniejszy współpracownik m.in. Elvisa Presleya). Po 52 latach panowie stanęli wspólnie na scenie. Hawkinsa już z nami nie ma. Burton w sierpniu skończył 75 lat.


Największe wrażenie od 46 lat robi wersja Creedence Clearwater Revival.


Tak to sobie dziś tłumaczę:

O Susie Q., o Susie Q.
O Susie Q., kotku, kocham znów
Ma Susie Q.

Tak lubię ten twój krok
Tak lubię ten twój głos
Tak lubię ten twój krok
Tak lubię ten twój głos
Ma Susie Q.

O Susie Q., o Susie Q.
O Susie Q., kotku, kocham znów
Ma Susie Q.

Ufać ci będę mógł
Ufać ci będę mógł
Ufać ci będę mógł
Mnie nie zostawisz tu
Ma Susie Q.

O Susie Q., o Susie Q.
O Susie Q., kotku, kocham znów
Ma Susie Q.

Mów, że cię będę miał
Mów, że cię będę miał
Mów, że cię będę miał
Kotku, cały czas
Ma Susie Q.

O Susie Q., o Susie Q.
O Susie Q., kotku, kocham znów
Ma Susie Q.
Olsztyn, 16.11.2014

Ostatnia zwrotka pojawia się chyba tylko w wersji CCR.



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

poniedziałek, 10 listopada 2014

Ciemna strona Olsztyna

Boże, jaki miły wieczór... Pink Floydzi wydali dziś pierwszy od 20 lat studyjny album, „Louder Than Words” od trzech tygodni na pierwszym miejscu Listy Przebojów Programu III, a w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej słuchaliśmy największych utworów tego zespołu.


Mur. To naprawdę ładny mur. Jeszcze stoi. Wszyscy muzycy za ścianą. Jacek Aumüller uderza pierwszy raz w struny basu („One of These Days”). Językiem sportowych komentatorów radiowych powiedzmy – szkoda, że państwo tego nie widzą.


Właśnie Jacek pierwszy wychodzi zza muru, gdy musi podejść do mikrofonu w czasie „Comfortably Numb”.


W refrenie wychodzi Agnieszka Szpargała.


Nie ma „Comfortably Numb” bez solówki gitarowej. Jako trzeci wychodzi Paweł Wrocławski.


Wielkim zaskoczeniem nie było, że za chwilę mur się zawalił. Zaskoczeniem było, że zobaczyliśmy za nim nie tylko resztę muzyków, ale i Schola Vocale, czyli zespół wokalny działający w Art Music Center w Mrągowie pod kierunkiem Cezarego Nowakowskiego. Skoro chór dziecięcy, to wiadomo – „Another Brick in The Wall, Part II”. Brawa za mur, brawa za chór.


„Reszta muzyków” to nie jest zbyt eleganckie, więc od razu dodajmy, że na klawiszach Tomasz Gadzina...


... a na perkusji Michał Słupski, któremu po koncercie zasugerowałem kupno rototomu (lakoniczna odpowiedź była godna Ringo Starra – „tak”). Taki los perkusistów – nie tylko mało mówią (no nie, Phil Collins jednak wygadany jest), ale i mało ich zazwyczaj widać.


Mur zburzony, trzeba to jakoś posprzątać. Mówimy „sprzątać”, myślimy „kobieta”... W czasie „Echoes” porządkowaniem rozwalonego muru zajęły się dziewczyny z Pracowni Tańca Współczesnego „Pryzmat” z Olsztyna.


Posprzątane, można oddychać. W Kętrzynie przy „Breathe” było brawo (w sensie – tak, poznajemy, że to z „The Dark Side of the Moon”). W Olsztynie była cisza, powiedzmy – skupione słuchanie. Agnieszka zasłuchała się w tę ciszę...


Szczury się poganiały, a teraz marnują czas. Czyli „Time”. O, i tu by się przydał rototom.


Piosenka z Sydem Barrettem w tle. W „Shine on You Crazy Diamond” Agnieszka po raz pierwszy sięga tego wieczora po saksofon.


„Wish You Were Here” też w zasadzie mogłoby mieć podtytuł „Syd”. Jacek jest wielkim fanem Barretta (pewnie reszta zespołu też), zainspirował mnie nawet do przetłumaczenia „Golden Hair”. Ale to zupełnie inna historia.


Wracamy na „Ciemną stronę”. Oczywiście po pieniądze. Mówimy „Money”, myślimy „women”. Chyba się powtarzam...


W Mrągowie wykonanie „Dogs” przerwały dzieciaki z chóru, które wtargnęły, by wykonać „Another Brick in the Wall, Part II” (przygrywka gitarowa w środku „Dogs” faktycznie może zmylić). Przedwczoraj w Kętrzynie i dziś w Olsztynie pieśń o psach biznesu wybrzmiała do końca.
Wybrzmiewała, a ja czaiłem się do skoku na scenę, żeby zapytać retorycznie „co poeta chciał powiedzieć?”.


Zapytałem i poszedłem sobie. A zespół wykonał po polsku „Hey You”, które zacząłem tłumaczyć w dzień po mrągowskim koncercie Spare Bricks.


Mam nadzieję, że „Run Like Hell”, które zabrzmiało potem, nie było komentarzem do mojego przekładu :) I mam nadzieję, że prawdziwi fani Pink Floyd wybaczą mi szczere wyznanie, że do płyt po „The Wall” mam już mniejsze serce. Ale może kiedyś przetłumaczę „Coming Back to Life” lub „High Hopes”.


„Brain Damage” oraz „Eclipse” nie przetłumaczę, bo już przetłumaczyłem. To był chyba ten moment olsztyńskiego koncertu, kiedy publiczność zaczynała żałować, że zaraz przedstawienie się skończy...


Bo i skończyło. Ale od czego bisy. Ostatni raz tego wieczora wrócił duch Syda Barretta, gdy zabrzmiało „Arnold Layne”.


Potem jeszcze Agnieszka życzyła nam „Smile”...


I jeszcze Jacek pożegnał okrutny świat („Goodbye Cruel World”) i znów można było odpalać finalne confetti.


Dzięki.


I to mógłby być koniec, ale nie... Dzieciaki już były na scenie, więc na drugi bis jeszcze raz „Another Brick in the Wall, Part II”.


Niestety, zabrakło trzeciego bisu. W Kętrzynie zupełnie niespodziewanie pojawiło się „Set the Controls for the Heart of the Sun”. Dziś na bis można było wytarzać się w confetti.


Dużym powodzeniem cieszyły się cegły z muru. Zwłaszcza z autografami muzyków. Podpisywała Agnieszka...


...podpisywał Paweł.


Nie wiem, jakim powodzeniem cieszył się folder z programem całego koncertu wraz z moimi tłumaczeniami piosenek Pink Floyd.


W każdym razie żadnego nie znalazłem po koncercie...


Ładny druk i dobry papier, może dlatego :)


Kto zabrał do domu, może teraz w zaciszu domowym śpiewać sobie po polsku. Albo wybrzydzać na tłumaczenie.


Przysięgam, to już ostatnie zdjęcie z dzisiejszego koncertu. Dobra okazja, by wspomnieć jeszcze trzy dziewczyny, które wspierały Agnieszkę i Jacka w chórkach. Szukajcie ich po lewej stronie: Anita Łosińska, Aleksandra Lach i Aleksandra Cudakiewicz. Nie zapomnijmy też o Darku Naworskim, który zorganizował nam ten wspaniały koncert. Jak się okazało – mój starszy (przepraszam) kolega ze szkoły średniej. Pozwoliłem sobie stanąć obok niego.


Nie przypominam sobie, żebym w ciągu pół roku był trzy razy na koncercie jednego zespołu. Każdy z trzech koncertów (29 marca w Mrągowie, 8 listopada w Kętrzynie i dzisiejszy w Olsztynie) był inny.
Na mrągowski trafiłem zupełnie przypadkiem. Dowiedziałem się o nim tylko dlatego, że zawodowo zbieram informacje o różnych imprezach. Gdy się okazało, że na miesiąc przed występem kupiłem jedne z ostatnich biletów, byłem nawet nieco zdziwiony, iż nieznany mi zespół zapełnił tak szybko salę. Tłumaczyłem sobie, że zespół nieznany, ale znana muzyka. Dziś, po trzech koncertach śmiało mogę polecać i muzykę, i zespół. W Mrągowie zabrakło dobrych świateł, ale nie było to coś, co kazało wyjść w połowie. Muzyka świetna, wykonanie mnie mile zaskoczyło.
W Kętrzynie było najbardziej kameralnie z tych trzech przedstawień. Najmniejsza sala, mniej widowiskowo (nie było tańca i muru), ale za to najlepiej brzmieniowo. Muzycy na wyciągnięcie ręki. Grałem z Pawłem, śpiewałem z Agnieszką :) Sorry Jacek, na basie mało się jeszcze znam (ale chyba sobie kupię ten męski instrument).
Nie będę narzekał na dźwięk w Olsztynie, bo sam od początku sugerowałem muzykom, że filharmonia będzie idealnym miejscem na ten koncert. Kwestia przyzwyczajenia ucha. Być może parametry akustyczne tego miejsca nie przewidują rocka.
Na koniec marzenie. Skoro Spare Bricks zagrali w trzech ważnych dla mnie miastach, czyli Mrągowie (urodziny), Kętrzynie (szkoła średnia) i Olsztynie (tu i teraz), to chciałbym ich zobaczyć w Giżycku, mieście mojego dzieciństwa (to jest to miejsce, w którym, niczym Pink, miałem ręce jak dwa balony). Najchętniej w ponownie działającym kinie „Fala”, kinie mojego dzieciństwa. Kończę, bo się wzruszyłem.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 8 listopada 2014

Jeszcze jedna cegła w Kętrzynie

Tym razem żadnej różnicy zdań w sprawie koncertu Spare Bricks w naszym małżeństwie nie było. Pełna zgodność wydaje się nieco podejrzana z powodu mojego niewielkiego udziału w przedstawieniu, ale stałem na scenie wystarczająco krótko, by niczego nie zepsuć. Dokładnie dwie minuty. Ale nie uprzedzajmy wypadków.


W kętrzyńskim kinie „Gwiazda” nie byłem 30 lat, więc zmiany, zmiany, zmiany. W przytulnej, niewielkiej sali, która 30 lat temu wydawała mi się dużo większa (taka dylatacja czasoprzestrzeni...) Spare Bricks zagrał dziś te wszystkie utwory Pink Floyd, bez których nasze życie byłoby zupełnie inne.


„One of These Days”. Jeden z nielicznych utworów Pink Floyd z partią wokalną Nicka Masona. Niewiele zresztą dłuższą od tytułu utworu. Adresatem dwuznacznych słów („pewnego dnia pokroję cię na drobne kawałki”) jest podobno prezenter radia BBC Jimmy Young. Być może chodzi o krojenie taśmy magnetofonowej, a być może nie...


„Comfortably Numb”. Jedna z najważniejszych piosenek Pink Floyd. Pink, wyalienowana gwiazda rocka, przestał odczuwać jakiekolwiek emocje. Gitarowe solo Davida Gilmoura uznawane jest za jedno z najlepszych w historii rocka.


Hello
Czy ktoś tam w środku dziś jest?
Czy słyszysz mnie, daj znak mi
Czy jest w domu jeszcze ktoś?

No już, tak
Podobno doła masz
Bólem zajmę się
Znów na nogach staniesz wnet

Stres zgaś
Odpowiedz krótko teraz mi
Na pytanie dnia
Gdzie cię boli, miejsce wskaż

Ból zniknął gdzieś, a ty odpływasz
Jak statku dym, co już wziął horyzont
Ty jak fala tylko bijesz w brzeg
Twych ust ruch jak cisza zdaje mi się
Gdy miałem sześć lat, w gorączce śniłem
Balony zamiast rąk czułem już
Dziś to czuję znowu w każdy dzień
Nie pojmiesz mnie, wyjaśnić ci jak, że
Nie jestem sobą, nie
Tak stałem się zimny jak głaz
Tak stałem się zimny jak głaz

OK
Tylko mały zastrzyk
I minie już to – aaaaaaaaaaa!
Choć może słabo będzie ci
Czy już możesz wstać?
Mam pewność, że to działa znów
To da ci siłę śpiewać całą noc
Czas ruszać, czeka show

Ból zniknął gdzieś, a ty odpływasz
Jak statku dym, co już wziął horyzont
Ty jak fala tylko bijesz w brzeg
Twych ust ruch jak cisza zdaje mi się
Gdy miałem sześć lat, dostrzegłem jakiś błysk
W kąciku oka chwilę trwał
Zwróciłem wzrok, lecz znikło to
I nie wiem jak mam nazwać to dziś wciąż
Wyrosłem stąd i koniec snom
Tak stałem się zimny jak głaz
Olsztyn, 1-5.10.2014

„Another Brick in the Wall, Part 2”. Największy przebój... taneczny Pink Floyd. Rytmicznie nawiązujący do popularnego pod koniec lat 70. disco, z buntowniczym tekstem kwestionującym sens szkolnej edukacji.


Po co nam ta edukacja
Po co nam kontrola głów
Po co nam ten sarkazm w klasie
Sorze, zostaw dzieci już
Hej! Sorze! Zostaw dzieci już!
W końcu jest to kolejna cegła na mur
W końcu jesteś następną cegłą na mur

Po co nam ta edukacja
Po co nam kontrola głów
Po co nam ten sarkazm w klasie
Sorze, zostaw dzieci już
Hej! Sorze! Zostaw dzieci już!
W końcu jest to kolejna cegła na mur
W końcu jesteś następną cegłą na mur
Olsztyn, 25.06.2012

„Echoes”. Drugi, pod względem długości, utwór Pink Floyd. Zanim trafił na płytę, miał kilka tytułów, m.in. „Nothing, Parts 1-24”. Zmieniał się też poetycki tekst utworu. Pierwotna wersja zaczynała się w kosmosie, ale ostatecznie pierwsze wersy tekstu falują nad powierzchnią oceanu.


Biały ptak nad głową twą
W powietrzu zastygł w pozie swej
Głęboko pod falami gdzieś
Jest jaskiń koralowych sieć
A echo jak odległy czas
Nadciąga poprzez wieczny piach
I wszystko w wodzie i w zieleni tkwi

I nikt nie wołał nas na ląd
I nie wie nikt gdzie, co i skąd
Lecz wstaje coś, próbuje sił
Zaczyna w stronę światła iść

Pośród obcych ludzi być
Przypadkiem w dwóch spojrzeniach błysk
I jestem tobą i widzę siebie dziś
Czy mógłbym cię za rękę wziąć
I wieść cię przez ten ląd
Bym wszystko pojął najlepiej jak się da

I nikt nie każe iść nam stąd
I nikt tu nie zawstydza nas
Nie mówi nikt, nie stara się
Nie musi wokół Słońca gnać

W dni bezchmurne, rankiem wciąż
Ze snu mą budzisz twarz
Nakłaniasz i zapraszasz mnie, bym wstał
I poprzez w ścianie okna szkło
Skrzydlaty strumień Słońca lśni
Milionem jasnych posłów ranka goni

I nikt mi bajek nie chce grać
I nikt nie każe iść mi spać
Więc okna na szeroko mam
I wołam cię przez niebo gwiazd
Olsztyn, 5.04-24.05.2014

„Breathe”. Pierwsza piosenka (chociaż drugi utwór) na najsłynniejszym albumie Pink Floyd. Została podzielona na dwie części, rozdzielają je „On the Run” i „Time”. Wyścig szczurów otwiera listę spraw, z którymi Roger Waters rozprawia się na tej płycie.


Weź głęboki wdech
Zatroszczyć nie bój się
Rzuć, lecz nie mnie
Wokół spójrz, wybierz swą rzecz
By długo żyć i lecieć wzwyż
Uśmiechy słać, wypłakać łzy
Widzisz coś, dotykasz dziś
Czy całe życie będziesz z tym?

Wiej, tchórzu, wiej
Kop swój dół, słońca mniej
A gdy kopać skończysz już
Nie przerywaj, zacznij drugi kopać znów
By długo żyć i lecieć wzwyż
Poskromić musisz fali wpływ
I ustać gdzie jej wielki czub
W rajdzie aż po wczesny grób

Dom, w domu znów
Gdy tylko mogę, jestem tu
Kiedy wracam w mrozie i głodzie
Lubię kości w ogniu ogrzać swoje
Gdzieś daleko przez pól sto
Tam żelazny bije dzwon
Każe wiernym klękać znów
I słuchać ciepłych i magicznych słów
Olsztyn, 25.03.2012

„Time”. Utwór rozpoczynają zegary nagrane przez Alana Parsonsa w ramach testu kwadrofonii, które następnie przechodzą w złowieszcze solo Nicka Masona na rototomie, obrazujące potęgę upływającego czasu. Którego tyle jest do zmarnowania... Jeden z nielicznych utworów Pink Floyd śpiewanych przez Richarda Wrighta.


Znów nudny dzień wypełniony tykaniem zegara
Tracisz i trwonisz godziny beztrosko tak
Obstawiasz się, czym tylko chcesz w swoim mieście
Czekasz na kogoś lub coś, co wskaże ci cel

Męczy cię leżenie w słońcu, siedzisz w domu, patrzysz w deszcz
Młodość masz i życie trwa i tyle czasu zabić masz
I nagle masz, sam nie wiesz jak, za sobą dziesięć krótkich lat
Bo nikt ci nie powiedział, że najwyższa pora zacząć biec

Więc wciąż gnasz i wciąż gnasz, złapać chcesz słońca blask, lecz zachodzi
Pędzi tak w krąg, żebyś znów przed sobą je miał
Słońce bez zmian na swój sposób trwa, lecz ty wciąż starszy
Powietrza mniej i jeden dzień bliżej śmierć

Każdy rok jest coraz krótszy, trudno na coś znaleźć czas
Plany, co nie spełnią się lub wpół urwane na skrawkach kart
Cicha rozpacz ciągle trwa, takie polskie drogi są
Więc pora już, to pieśni koniec
Rzekłbym więcej, ale co
Olsztyn, 27-28.10.2012

„Shine On You Crazy Diamond, Parts I-V”. Utwór mógł być najdłuższym w historii Pink Floyd, ale nie zmieścił się w całości na jednej stronie winylowej płyty. Piosenka, jak w znacznej mierze cała płyta „Wish You Were Here”, poświęcona jest Sydowi Barrettowi, Wielkiemu Nieobecnemu w Pink Floyd, który niespodziewanie pojawił się w studiu w czasie prac nad albumem.


„Wish You Were Here”. Tekst utworu odbierać można jako bezpośrednio odnoszący się do Syda Barretta. W szerszym kontekście mówi o oddalaniu się ludzi od siebie, a być może traktuje również o sytuacji w zespole, który zaczął się rozpadać.


Więc, czy odróżniasz to już
Górę i Dół, niebo i ból
Zieloną polanę od stalowych szyn
Uśmiech od min
Czy odróżniasz to ty?

Czy ktoś kazał byś dał
Idoli dla zjaw
Popioły dla drzew
Żar za chłodny wiatr gdzieś
Chłód wygód dla zmian
Zmieniłeś swój stan
Statystą byłeś wśród walk
Wszedłeś na pierwszy plan

Tak chcę, tak chcę, byś był tu
Nasze dusze dwie w akwarium wciąż tkwią, tak dzień po dniu
Wokół starych wciąż miejsc. Co mamy więc?
Wciąż lęki swe. Byś był tu chcę!
Olsztyn, 28.07.2011

„Money”. Zmora perkusistów i basistów, utwór w metrum 7/4, które w środkowej części zmienia się na 4/4. Nagranie otwiera legendarny loop imitujący odgłos kasy sklepowej.


Forsa, już stąd wiej
Znajdź pracę za lepszy geld, dobrze się miej
Forsa, kręci nas
W dwie ręce zgarniaj szmal, na zapas kładź
Na kawior, życie jak sen, nowy wóz
Chyba piłkarski kupię sobie klub

Forsa, znów tu gość
Ja jestem ktoś, od moich sztabek łapy won
Forsa, to jest szczyt
Nie wciskaj mi tego gówna, to jakiś kit
Bo w pierwszej klasie latam wciąż, gdzie tylko chcę
Lecz swój samolot też chcę mieć

Forsa, zbrodni szał
Dziel ją dobrze, lecz żebym to w całości miał
Forsa, mówią, że
To dziś korzenie tego, co złe
Więc jeśli znów podwyżki chcesz, to nie dziw się, że ciągle
Nie dają ci jej
Olsztyn, 28-29.10.2012

„Dogs”. Utwór z płyty, której koncept w naturalny sposób kojarzy się z „Folwarkiem zwierzęcym” George’a Orwella. W wymyślonym przez Rogera Watersa zwierzyńcu agresywne Psy to bezwzględni menedżerowie, walczący w konkurencyjnym świecie biznesu.


„Hey You”. Pink usiłuje odzyskać kontakt ze światem, który został za murem. Piosenka nie weszła do filmu „The Wall” Alana Parkera, chociaż sekwencje z tym utworem zostały nakręcone.
Ta dam, ta dam! Premiera. Serdeczne podziękowania dla zespołu, że zechciał zaśpiewać polską wersję tej piosenki z moim tłumaczeniem.


Hej ty! W zimną ciemną noc
Wciąż samotny, starszy wciąż, czy mnie czujesz?
Hej ty! Stojąc w przejściu sam
Chciałbyś iść, uśmiech zgasł, czy mnie czujesz?
Hej ty! Nie pozwól, by światło ktoś skradł
Nie daj się, próbuj i walcz

Hej ty! Sam na swoim brnąc
Przy słuchawce nago tkwiąc, czy mnie dotkniesz?
Hej ty! Z uchem tkwisz przy ścianie wciąż
Czekasz aż zadzwoni ktoś, czy mnie dotkniesz?
Hej ty! Czy pomożesz ten kamień mi wziąć?
Serce swe daj, wracam gdzie dom

To były tylko jego sny
Za duży był mur, jak widzisz dziś
Nieważne jak się stara, nie da rady wyjść
W jego mózg już robak się wdarł

Hej ty! Gdzieś na trasie wciąż
Zawsze robiąc, czego chcą, czy pomożesz?
Hej ty! Gdzieś za ścianą swą
W korytarzu tłukąc szkło, czy pomożesz?
Hej ty! Nadziei jest ciągle tu dość
Być razem jest lżej, oddzielnie na dno
Olsztyn, 30.03-2.04.2014

„Run Like Hell”. Pink pokazuje swe nowe oblicze. Przybiera faszystowską pozę i zmienia koncert rockowy w nazistowski wiec, na którym nie ma miejsca dla odmieńców.


„Coming Back to Life”. Utwór z ostatniej (ta informacja w poniedziałek przestanie być aktualna) studyjnej płyty Pink Floyd. Piosenkę napisał David Gilmour.


„High Hopes”. Autorką tekstów na tej płycie była również Polly Samson, która w 1994 roku została żoną Davida Gilmoura. Pani Samson, jeszcze jako panna, napisała słowa do m.in. tego utworu.


„Brain Damage”. Jedna z tych piosenek Pink Floyd, nad którymi unosi się duch Syda Barretta. Napisana w czasach albumu „Meddle”, zawiera frazę „the dark side of the moon”, która początkowo miała być tytułem utworu, a ostatecznie posłużyła za nazwę całej płyty.


Szaleniec już na trawie jest
Szaleniec już na trawie jest
Pamięta gry swe, wianki i śmiechy też
Na ścieżce głupków trzymaj gdzieś

Szaleniec już jest gdzie mój dom
Szaleńcy już są gdzie mój dom
Z papieru twarze pogięte na ziemi tkwią
Gazeciarz co dzień nowe wrzuca wciąż

I jeśli tama pęknie nim jej nadejdzie czas
I gdy nie będzie miejsc na wzgórzu tym
I jeśli od złych przeczuć wybuchnie głowa twa
Będziemy z ciemnej strony Księżyc znać

Szaleniec już w mej głowie jest
Szaleniec już w mej głowie jest
Podnosisz nóż, coś zmieniać chcesz
Aż zmysły mam, odmieniasz mnie

Zamykasz drzwi
I klucz wyrzucasz w dal
Ktoś w głowie mej jest, lecz to nie ja

I jeśli grzmot z chmur słyszysz w uszach swych
To nadaremno swój wydajesz krzyk
I jeśli twoja grupa inaczej zacznie grać
Będziemy z ciemnej strony Księżyc znać
Olsztyn, 26.10.2012

„Eclipse”. Ostatnie słowa na płycie („Nie ma ciemnej strony Księżyca. W rzeczywistości cały jest ciemny”) należą do Gerry’ego O'Driscolla, portiera ze słynnego studia Abbey Road. W tle słychać, prawdopodobnie nagrane przypadkowo, dźwięki orkiestrowej wersji „Ticket to Ride” The Beatles, rejestrowanej w studiu obok.


Wszystko, co tkniesz
I widzisz wciąż
I każdy smak
Odczuć moc

Co kochasz tak
Albo masz gdzieś
Nie ufasz lub
Chronić chcesz

Każdy twój dar
Każdy twój targ
Detal lub hurt
Skądkolwiek to masz

Co tworzysz tu
Zniszczyłeś co
Co robić chcesz
Co mówisz wciąż

Wszystko, co jesz
Z kim widzisz się
Wszystko, co czniasz
Z kim walczyć masz

Wszystko, co dziś
Co było już
Co będzie znów
I przepiękne pod Słońcem tak wszystko jest
Lecz Księżyc na Słońce rzuca cień
Olsztyn, 31.10-2.11.2012

„Arnold Layne”. Pierwszy singel Pink Floyd, jeszcze bez Davida Gilmoura w składzie. Piosenkę o fetyszyście kradnącym damską bieliznę napisał Syd Barrett. Tekst sprawił, że utwór miał problemy z publikacją w radiu. Pionierskie czasy rocka psychodelicznego.


„Smile”. Trzecia i ostatnia, jak do tej pory, studyjna płyta Davida Gilmoura. Z polskim akcentem – w jej nagraniu brali udział Leszek Możdżer i Zbigniew Preisner. Preisner jest autorem instrumentacji do kilku utworów, m.in. „Smile”.


„Goodbye Cruel World”. Piosenka kończy pierwszą płytę dwuczęściowego albumu. Pink, alter ego Rogera Watersa, zrywa mentalnie z okrutnym światem, otoczony przez metaforyczny mur.


Żegnam już więc
Okrutny świecie cię
Już czas
Już czas
Już czas
Żegnam wszystkich ludzi
Już nic nie mogą rzec
Bym zostać tu wciąż chciał
Już czas
Olsztyn, 7.10.2014

„Set The Controls For The Heart Of The Sun”. Psychodeliczna piosenka z przełomowych czasów zespołu. Syd Barrett miał już automatycznego pilota ustawionego na Słońce, a David Gilmour dopiero nadleciał z innej galaktyki.


Gwiazda za gwiazdą noc idzie na dno
Sprawdzając liście, co w brzasku już drżą
Lotos zostaje niewinny i czysty
Ponad wzgórzami jaskółki lot szybki

Ustaw przyrządy i patrz w słońce, patrz

Ponad górami, co patrzą na widza,
Umiera ciemność, winorośl się budzi
Kto pozna miłość, pozna też cienie
W cieniu miłości wino dojrzeje

Ustaw przyrządy i patrz w słońce, patrz
Patrz w słońce, patrz, patrz w słońce, patrz

Zobacz człowieka, co faluje przy ścianie
Stara się niebu postawić pytanie
Czy słońce spadnie wieczorem w konaniu?
Czy zapamięta lekcję dawania?

Ustaw przyrządy i patrz w słońce, patrz
Patrz w słońce, patrz, patrz w słońce, patrz
Olsztyn, 5.07.2010

I to był prawdziwy koniec cudownego koncertu. W poniedziałek w Olsztynie czeka nas to samo, ale inaczej. Będą dodatkowe atrakcje.
Jadąc do Kętrzyna czułem przez skórę, że spotkam kolegów sprzed 30 lat. Przeczucia mnie nie myliły. Pojawił się Andrzej Ż. i Krzysiek T. Właśnie u Krzyśka słuchaliśmy kiedyś „Ummagumma”, miał niezły sprzęt.

***
Zanim był niezapomniany wieczór, miałem dziś ciekawy poranek. W Regionalnym Teście Historycznym odpowiedziałem poprawnie na 69 z 80 pytań i zająłem 4. miejsce wśród, nie bójmy się tego słowa, VIP-ów. Bezkonkurencyjny w naszej kategorii był dyrektor olsztyńskiego Teatru im. Jaracza Janusz Kijowski (75 poprawnych odpowiedzi). Gratulacje!


I do kompletu – na teście spotkałem niewidzianego ze 20 lat kolegę z harcerstwa. Okazało się, że za plecami testował Misiek.

środa, 5 listopada 2014

Kiedy będę dużym chłopcem

Od lat pojawia się pytanie o przyszłość rocka. Odpowiedź jest banalnie prosta. Przyszłość rocka to covery. Najlepsze numery zostały już napisane na przełomie lat 60. i 70 i teraz możemy je już tylko (aż!) odtwarzać. Zupełnie tak, jak dziś odtwarza się Bacha czy Mozarta. Za 10-20 lat odejdą ostatni oryginalni twórcy związani z epoką prawdziwego rock and rolla i będziemy chodzić na koncerty muzyki pod szyldem Rock Antiqua. Jak słusznie zauważył dziś na koncercie Robert Lubera, trudno współcześnie znaleźć piosenki, których będziemy chcieli słuchać za 40 lat.


Piotr Nalepa Breakout Tour, czyli zespół Nie-Bo wsparty przez Piotra Nalepę, jeździ po Polsce od siedmiu lat i niech jeździ jeszcze z muzyką Tadeusza Nalepy i tekstami Bogdana Loebla (nie zapominając o Franciszku Walickim) lat siedemdziesiąt.


Niech Żaneta Lubera twórczo interpretuje Mirę Kubasińską, póki ma w głosie Wielki Ogień.


Moja teoria o coverowej przyszłości rocka ma jeden słaby moment. Nikomu nie wypominając wieku – na widowni zasiadło pokolenie Tadeusza i Miry. Kto będzie słuchał tej muzyki za wspomniane 10-20 lat? Na szczęście wiadomo, kto będzie grał. Np. Daniel Kapustka, perkusista w wieku, jak bezceremonialnie zdradził Robert Lubera, wnuczki Tadeusza Nalepy.


Póki co, dzisiejszego wieczora folgowaliśmy szczątkom swojej młodości. Bezlitosna publiczność wymusiła nie jeden, nie dwa i nie trzy bisy. Muzycy aż czterokrotnie musieli wracać na gościnną scenę Galerii Sowa.


O ile nie przegapiłem, to poprzednio Piotr Nalepa Breakout Tour gościł w Olsztynie w 2008 roku. Natomiast 20 lat temu w tym samym miejscu, które wówczas nazywało się OKOP, widziałem Tadeusza Nalepę, którego występ przebiegał pod znakiem trudności organizacyjnych.

Dziś wszystko zagrało jak trzeba: