czwartek, 31 grudnia 2015

Moja lista przebojów 2015 roku

Na miejscu 10.:
Październik – Gdzie jest brzoza?

Nie dam sobie ręki uciąć, że tym razem nam się udało, ale wysoce prawdopodobne, że w końcu stanęliśmy z Cypkiem tam, gdzie chcieliśmy, czyli na zgliszczach bazy obozowej w Baranówce pod Fromborkiem, w której stacjonowaliśmy w połowie lat 80.


Sukces uczciliśmy polową wersją „You've Got to Hide Your Love Away”:


Na miejscu 9.:
Styczeń-grudzień – W dąbrowy gęstym listowiu

Nie chcę uprzedzać wypadków, ale nie przypuszczałem, że jakaś pozycja skrywana w dąbrowy gęstym listowiu wyląduje kiedyś na pozycji 1. Póki co, na zaszczytnym miejscu 9. podsumowanie kolejnego ciekawego roku harcerskiego (18 października rozpoczął się tego buszowania rok czterdziesty...), który kończę ze srebrnym sznurem z ramienia z dwoma suwakami.

70 lat specjalności


Nie liczę zjazdów ni dat


Wszyscy wszystkim ślą życzenia


Na miejscu 8.:
Wrzesień – koniec Polski

Nie, to nie komentarz do wyników żadnych tegorocznych wyborów. Po prostu po objechaniu kawałka świata i prawie całej Polski pierwszy raz trafiłem na Hel.


Oczywiście po sezonie, bo polski Bałtyk w sezonie to sport ekstremalny.


Po sezonie, ale jeszcze latem, bo sezon to my mamy krótki.


Na miejscu 7.:
Listopad-grudzień – coś własnego

Co za żenada, w tym roku napisałem tylko dwie własne piosenki. W zasadzie półtorej piosenki, bo jedna to po pierwsze tylko rozwinięcie utworu, który stworzyłem w 1988 roku, a po drugie do współpracy zaprosiłem Cypka (oficjalną premierę piosenkę miała podczas wigilii instruktorskiej).


Rzutem na taśmę napisałem drugą piosenkę, która powstała w związku z pozycją 2.


Na miejscu 6.:
Styczeń-grudzień – tłumacząc się

A jest z czego się tłumaczyć. W tym roku przetłumaczyłem tylko 24 utwory. Ponad dwa razy mniej niż w szczytowym 2013 roku. Jeszcze się odkuję...
No to może nie ilość, a jakość? Pierwszy raz w moim nagraniu pojawił się gość.


Dzięki, Cypek!


Na pocieszenie i lekkie usprawiedliwienie swego lenistwa – zamknąłem drugą całą płytę. Znów Pink Floydzi.


Chcesz zmienić konstytucję? (Beatles - Revolution)
Wesołe jest życie staruszka (Beatles - When I'm Sixty-Four)
Kochał się z własnym ego (David Bowie - Ziggy Stardust)
Mogą mi nagwizdać (Monty Python - Always Look on the Bright Side of Life)
Który z was to Pink? (Pink Floyd - Have a Cigar)
Patrzę jak płynie za łzą łza (Rolling Stones - As Tears Go By)
Czyż nie, panie Jones? (Bob Dylan - Ballad of a Thin Man)
Faszyści niech spierdalają (Pink Floyd - Run Like Hell)
Matka Angielka wiąże koniec z końcem (Beatles - Lady Madonna)
Testament (nie) mój (Boudewijn de Groot - Testament)
Szalony, lśnij jak diament (Pink Floyd - Shine on You Crazy Diamond)
W sercu, w głowie i w duszy (Uriah Heep - July Morning)
Windą na szafot (Pink Floyd - Welcome to the Machine)
Laura Palmer nadal nie żyje (Julee Cruise - Falling)
Takie jest selawi (ELP - C'est La Vie)
Ale cyrk (Beatles - Being for the Benefit of Mr. Kite!)
Gdy byłaś tu w tę noc (Radiohead - Creep)
Może trochę miłości? (Phil Phillips - Sea of Love)
Dobry lub zły czas (Led Zeppelin - Good Times Bad Times)
Fajfoklok (Aphrodite’s Child - It’s Five O’Clock)
Ile trzeba dziur (Beatles - A Day In The Life)
Z niewielką pomocą Cockera (Beatles - With a Little Help from My Friends)
Kim, do cholery, jest Billy Shears? (Beatles - Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band)
Czuwaj! (King Crimson - The Night Watch)

Na miejscu 5.:
Luty-październik – na żywo

Sporo interesujących koncertów tego roku. W kraju i za granicą. Na dobry początek wizyta w olsztyńskiej filharmonii, gdzie sam Kevin Kenner ogrywał nowy fortepian koncertowy Stainway & Sons kupiony za jakąś masakryczną górę pieniędzy.


Dwa tygodnie później w Andergrancie koncert na rzecz Mariusza Kwasa, który również dzięki pieniądzom zebranym podczas tej imprezy wraca szczęśliwie do zdrowia!


Pomijam koncerty z pozycji 3. tegorocznej listy przebojów i od razu ląduję w Holandii, gdzie na festiwalu o uroczej nazwie „Żeberka i Blues” stałem z rozdziawioną gębą pod samą sceną z powodu zespołu Focus.


Po słynnej holenderskiej grupie na scenie pojawiła się Candy Dulfer. Nie po to przejechałem 130 km w jedną stronę, żeby ją oglądać, ale skoro już tam byliśmy, to posłuchaliśmy jak gra na saksofonie i śpiewa, co było niejakim zaskoczeniem. Śpiewa tak, jak wygląda – całkiem przyjemnie.


Pamiętajcie, żeby w Holandii wymawiać jej nazwisko jakoś tak „dolfer”, bo jak powiedziałem w kasie „dalfer”, żeby kupić bilety na koncert jej równie znanego w Holandii ojca Hansa, to kasjerka nie wiedziała o co mi chodzi. Szczęśliwie dogadaliśmy się i ostatni amsterdamski wieczór spędziliśmy na benefisie z okazji 75. urodzin Hansa Dulfera. Wystąpił ojciec...


Wystąpiła i córka. Tym samym w odstępie kilku dni dwa razy, chcąc nie chcąc, byłem na koncercie Candy Dulfer. Nie planowałem, samo jakoś wyszło...


Po powrocie z majowego i holenderskiego urlopu czerwcowy i filmowy koncert na rozpoczęcie Olsztyńskiego Lata Artystycznego. Mariusz Kwas znów na scenie.


W lipcu przypadkowy koncert w Mikołajkach. Tawerny przyciągają gości muzyką. Niby lipiec, ale ciepło nie było.


Sympatyczna atmosfera, nie tylko szantowa.


W sobotę wieczorem szanty, w niedzielę wieczorem Tomasz Stańko. Nie słuchałem go na żywo chyba z dwadzieścia lat.


Kolejny lipcowy wieczór spędziliśmy z Nigelem Kennedym. Jak ktoś umie, to zrobi wrażenie nawet w starej Uranii.


W połowie sierpnia wizyta u konkurencji. Muzyka bardzo młodzieżowa, momentami nie na moje zdrowie. Zrobiłem to tylko dla żony i belgijskich frytek (które nawet obok belgijskich nie leżały – mam nadzieję, że kucharz nie dodawał nic od siebie, jak w pewnym filmie).


Koniec sierpnia to jeszcze inna konkurencja, ale tu poszedłem z przyjemnością. Olsztyńscy muzycy zebrali się do kupy i pod nazwą Tales of Pink Floyd zaprezentowali ciekawe wersje piosenek Watersa i Gilmoura.


We wrześniu to akurat ja koncertowałem, wspólnie z Cypkiem.


Sezon koncertowy zakończyłem w październiku na własnej imprezie, czyli Przeglądzie Muzycznym „Gazety Olsztyńskiej”. Od pierwszych dźwięków wiedziałem, że wygra zespół Legarytmy.


Wszystkie te muzyczne sytuacje muszą jednak ustąpić przed lipcowym koncertem Roberta Planta.


Na ten występ byłem przygotowany od kilku lat („Thank You”, „Dazed And Confused”, „Stairway To Heaven”), ale trzeba było zrobić też coś nowego.


I jeszcze coś nowszego, z połowy lat 80.


Na miejscu 4.:
Maj – powrót do depresji

W tej depresji byłem już siedem lat temu. Wtedy to była Zelandia, tym razem padło na Amsterdam i dalekie okolice.


Nie samym śledziem, nawet surowym, człowiek żyje. Pierwsze głosowanie za granicą, chociaż miałem już dwie okazje (iluzoryczne – w dniu wyborów parlamentarnych 1997 roku byłem w parku narodowym Chitwan w Nepalu, w czasie wyborów samorządowych w 2010 roku w Luksorze w Egipcie). Nie tylko lokal jest za rogiem. Polska polityka też.


Nie samymi wyborami, nawet o włos przegranymi, żyje człowiek. Po latach wpatrywania się w mapy (najpierw w kultowy atlas Polskiego Przedsiębiorstwa Wydawnictw Kartograficznych im. Eugeniusza Romera z 1969 r., a potem w Google Maps) dotarłem w końcu na wyspę Texel. I faktycznie, same owce na tej wyspie. Owce rasy teksel oczywiście. W czasie wizyty na wyspie szczególnie ciepło myślałem o 32 Ludowej Drużynie Harcerek „Takselki”.


W ramach przygotowań do holenderskiego urlopu przetłumaczyłem dwie piosenki. Pierwsza z angielskiego, ale o arcyholenderskim obrazie Rembrandta. Potem oczywiście stanąłem pod „Strażą nocną”.


No i mam amsterdamskie wykonanie.


Drugą piosenkę przetłumaczyłem z języka niderlandzkiego i też nie omieszkałem zaśpiewać w Amsterdamie. Najlepsze jest to, że nasza holenderska gospodyni okazała się przyjaciółką Boudewijna de Groota, wykonawcy tego hippisowskiego przeboju sprzed lat.


Inne muzyczne holenderskie atrakcje na pozycji 5.

Na miejscu 3.:
Marzec-lipiec – zapasowe cegły

Na wysokiej pozycji trzy (a właściwie cztery) niezwykłe koncerty świetnego zespołu. I oczywiście wspaniała muzyka. Czyli Spare Bricks i Pink Floyd. Pierwszy koncert (dwa konkretnie, dzień po dniu) to „The Dark Side of the Moon” w olsztyńskim planetarium.


Drugi koncert to ponowna wizyta zespołu w Kętrzynie.


Trzeci koncert to oszałamiające widowisko w Ostródzie. Niekoniecznie z tego powodu, że tradycyjnie wdarłem się na scenę.


Na miejscu 2.:
Grudzień – tylko dla prawdziwych mężczyzn

Niezawodny święty Mikołaj jak zawsze zaskoczył. Pierwsze dźwięki na basie? „Come Together” i „Money”:


Na miejscu 1.:
Wrzesień – 30 lat minęło

Na pozycji pierwszej nieoczekiwany, zorganizowany w miesiąc i zakończony ewidentnym sukcesem Zlot XXX-lecia 2 OMDH „Szarpie”. Jestem dumny, że mogłem przyłożyć do tego rękę.


Dla przypomnienia:
Moja lista przebojów 2008 roku
Moja lista przebojów 2009 roku
Moja lista przebojów 2010 roku
Moja lista przebojów 2011 roku
Moja lista przebojów 2012 roku
Moja lista przebojów 2013 roku
Moja lista przebojów 2014 roku

niedziela, 27 grudnia 2015

Trzynaście srebrników

Jak w sztuce Czechowa – skoro w domu stoi gitara basowa, to kiedyś musi wystrzelić. Więc pora na debiut mojego pierwszego basu. Tę piosenkę pisałem z myślą właśnie o dopiero co znalezionym pod choinką instrumencie prawdziwego mężczyzny.


E G D E
E G D E
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
E G D E
E G D E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
E G D E
G D
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
G A E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
E G D E
E G D E

E
Siedem razy do bramki na niemieckich stadionach
G D
Górnik rocznie fedrował dwieście w tonach, w milionach
E
ABBA zeszła po schodach, „Kosmos” w telewizorze
G A E
Polska tak rosła w siłę, szczęście za pożyczone
E G D E
E G D E

E
Pierwszy srebrnik w przedszkolu za to, że byłeś grzeczny
G D
Księżna na ziarnku grochu kiedyś będzie się pieprzyć
E
Drugi srebrnik od matki, byś nie kąpał się w rzece
G D
Rzeka wierna jest czasem, mądrość przychodzi z wiekiem
E
Trzeci srebrnik ze szkoły, tłuste pulpety wiedzy
G D
Uczyć się od Edmunda można nawet od biedy
E
Czwarty srebrnik od księdza, lecz kto komu ma płacić
G D
Agnostycyzm nabyty, może Bóg ci wybaczy
E
Piąty srebrnik od pana, który sprawdzał czy słyszysz
G A E
Akordeon to nie jest to, co lubią tygrysy
E G D E
E G D E

E G D E
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
E G D E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
G D
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
G A E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
E G D E
E G D E

E
Czemu jest tak fatalnie, skoro było tak dobrze
G D
Papież został Polakiem, naszym dali dwa Noble
E
Tam zabili Lennona, tutaj pali się ropa
G A E
No to z kim jest ta wojna, czemu nie jest w okopach
E G D E
E G D E

E
Szósty srebrnik grał w radiu, jak go stamtąd wydostać
G D
Gdy muzyka się kończy, coraz gorszą ma postać
E
Siódmy srebrnik z lilijką, w polu, w lesie, na trawie
G D
Wszystko Polsce oddamy, jakiej wiernym być sprawie?
E
Ósmy srebrnik z technikum, układ trochę scalony
G D
Zapamiętaj to słowo, jeszcze będziesz zdziwiony
E
A dziewiąty jak szósty, miłość to nie srebrniki
G D
Szósty niczym dziewiąty, jak się kochać, to w nikim
E
Indeks zamiast kamaszy, w nim był srebrnik dziesiąty
G A E
Cztery razy, by zacząć, jeden raz, żeby skończyć
E G D E
E G D E

E G D E
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
E G D E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
G D
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
G A E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
E G D E
E G D E

E
Mebel może okrągły, może kanty mu rosną
G D
Jak trzydzieści pięć procent wysiać dobrze na wiosnę
E
Kupić, sprzedać, zarobić, przejąć, dostać, pozyskać
G A E
Zdechł czy żyje socjalizm, kiedy wrócą igrzyska
E G D E
E G D E

E
Jedenasty bierz srebrnik, miłość wiele ma imion
G D
W prawo iść albo w lewo, z tą czy z tamtą dziewczyną
E
W końcu pora na pracę, srebrnik masz z niej dwunasty
G D
Zawsze mogło być więcej, lepiej zyskać niż stracić
E
I trzynasty jest srebrnik, ciągle na ciebie czeka
G D
Bo mówiła ci matka, że zdradliwa jest rzeka
E
To już nie zagranica, każdy szczeniak w Londynie
G D
Dziewięćdziesiąt sześć osób, kto się spóźnia, ten żyje
E
Jak powstają me teksty, czemu nikt mnie nie pyta
G A E
Ja też miałbym ochotę czasem komuś dać w ryja
E G D E
E G D E
E G D E

E G D E
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
E G D E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
G D
To trzynaście srebrników, czemu by nie trzydzieści
G A E
To trzynaście srebrników, w dłoni trudno pomieścić
E G D E
E G D E
Bartoszyce-Olsztyn, 25-27.12.2015

Inspiracja? Oczywista:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

czwartek, 24 grudnia 2015

Instrument dla prawdziwego mężczyzny

Ukochana podarowała mi już profesjonalny mikrofon, organy, gitarę elektroklasyczną, gitarę elektryczną, a dziś występując w roli świętego Mikołaja rzuciła mi wyzwanie gitarą basową. W zasadzie brakuje mi już tylko perkusji...


Kilka suchych faktów na temat Cort Action Bass Active BK:
- układ – aktywny
- konstrukcja – gryf wkręcany
- korpus – agatis
- gryf – kanadyjski twardy klon
- podstrunnica – palisander, 15 3/4" promień (400mm)
- progi – 24 / duże (2,7 mm)
- skala – 34" (864 mm)
- inkrustacja – białe kropki
- stroiki – odlew
- mostek – EB5 (4)
- przystawki – Powersound PSEB4-4/F & PSEB1-4/R
- elektronika – głośność, blend, dwuzakresowy aktywny EQ
- osprzęt – CR (chrom)
- strony – 105-045
- kolor – czarny



Pierwsza próba na nowym basie:


piątek, 18 grudnia 2015

Wszyscy wszystkim ślą życzenia

Zaczęło się od sympatycznego zaproszenia.


Zaproszenie podałem dalej i zjawiło się kilka osób z historycznej otchłani.


Na początek kilka ciepłych słów od komendanta hufca hm. Jakuba Ziętego.


Opłatek w dłonie i nikt nikomu nie żałował dobrych życzeń. Weterani młodzieży...


...młodzież weteranom...


...weterani weteranom...


...młodzież młodzieży...


...przyboczni komendantowi...


...przewodniczki kandydatkom na przewodniczkę...


...brodaci blondynkom.


Akcent etnograficzny – wróżby bożonarodzeniowe. Gałąz w oczekiwaniu na lepsze jutro natarł się czosnkiem.


Śmiechu policzył pestki w jabłku.


Czas na upominki. Były dwa, w obydwu maczałem palce. Komenda Hufca ofiarowała wszystkim wdzięczną naklejkę z wdzięcznym hasłem mojego autorstwa, którego korzenie sięgają zjazdu wyborczego chorągwi z kwietnia 1991 roku, czyli czasu, kiedy większości obecnych dziś na sali nie było jeszcze na świecie...


Naklejka, jak sama nazwa wskazuje, służy do naklejania, co Kuba od razu zaprezentował.


Był i upominek spontaniczny, oddolny. Ode mnie dla wszystkich nowa harcerska piosenka, w której przygotowaniu pomógł mi kilka tygodni temu Cypek (ale której tekst jest jeszcze starszy niż powyższe hasło, bo aż z 1988 roku).


I jeszcze zaległe elementy oficjalne. Niedawno powołani zastępcy komendanta hufca otrzymali nowe sznury funkcyjne. Oczywiście ci, którzy dziś byli obecni (inni pełnili służbę w innym miejscu). Po pierwsze Ania Kobza...


...po drugie ja we własnej osobie. Zastępcą komendanta hufca nie byłem jakieś ćwierć wieku, ale kto powiedział, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.


I na finał, już po „Bratnim słowie”, jak najbardziej oficjalne zdjęcie pamiątkowe. Już z lekko przerzedzoną frekwencją, bo kilka osób musiało wcześniej wyjść.


Bardzo udane spotkanie wigilijne. Za wszystkim stała Ola Niedzwiedzka, realizująca swoje zadanie w ramach próby przewodnikowskiej. Nie chciałbym ubiegać faktów, ale śmiało mogę stwierdzić, że dzisiejsza wigilia instruktorska była jedną z najlepszych w ciągu ostatnich lat.


Aha, czym byłoby harcerskie spotkanie bez piosenek? Tym razem królowały oczywiście kolędy, chociaż nie tylko. Szczegóły dźwiękowe na filmie.