niedziela, 24 września 2017

Dla Tych, Co Zostali

Zacznę jak wczoraj – ten zlot, podobnie jak Koncert Galowy, wyglądał daleko inaczej, niż pierwotnie planowaliśmy... Jego korzenie sięgają jesieni 2015 roku, gdy zakończyliśmy entuzjastycznie przyjęty Zlot XXX-lecia 2 OMDH „Szarpie”. Odpowiadając sobie wówczas na pytanie „Co dalej?”, zwróciliśmy się do Komendy Hufca „Rodło” z propozycją wspólnego zorganizowania w 2017 roku Wielkiego Zlotu Hufca, który miałoby uczcić 50-lecie nadania imienia „Rodło”. Zainteresowanych tym, jak się to skończyło, odsyłam na sam dół... W każdym razie zgodnie z planem w 2016 roku odbył się zlot mający na celu podtrzymanie naszych zdolności organizacyjnych, a schody zaczęły się dopiero po nim. W efekcie zamiast Wielkiego Zlotu Hufca zaprosiliśmy na Zlot Dla Tych, Co Zostali.


Nazwę zlotu wywiedliśmy z tytułu gazetki hufcowej, jaką wydawaliśmy w latach 1991-1993 w obliczu masowej dezercji druhen i druhów, którzy porzucali nas na rzecz ZHR.


Przygotowując się do zlotu, sztab, pracujący nominalnie w składzie ośmioosobowym, spotkał się kilkanaście razy. Naszą bazą była pewna olsztyńska restauracja, ale mieliśmy też spotkanie w siedzibie Komendy Hufca „Rodło”, w nieczynnym biurze Bóły przy ul. Kościuszki oraz gościnnie u Tuptasa w TaskBike przy ul. Skłodowskiej (spotkanie poboczne pod hasłem „Zróbmy coś”).


No i trzy wizje lokalne w Perkozie. Podczas pierwszej liczyliśmy miejsca noclegowe na Wielki Zlot Hufca (cholera wie, po co), podczas drugiej penetrowaliśmy okolice (żeby rajd nie błąkał się po krzakach), a trzecia posłużyła nam do zweryfikowania ostatecznej wersji programu.


Pracując nad frekwencją zlotową prowadziliśmy, nie bójmy się tego powiedzieć, elementy wojny propagandowej...


Próbowaliśmy się też policzyć:


A propos liczenia, kilka liczb zlotowych:
- 82 uczestników (nie wszyscy jednocześnie, formalnie najwięcej podczas Koncertu Galowego – 79 osób),
- 55 harcerzy,
- 27 osób jeszcze nie zdążyło zacząć swej przygody z harcerstwem,
- 38 dziewczyn,
- 44 chłopaków,
- 50 osób było z nami również w 2015 roku,
- 52 osoby były również z nami w 2016 roku,
- 47 osób było z nami na wszystkich trzech zlotach.

A do tegorocznego zdjęcia pamiątkowego stanęło 56 osób:


Zachowując ciągłą numerację z trzech zlotów uwiecznijmy potomności uczestników zdjęcia:
1. Roman Rosiński
6. Sławomir Jegier – Kędzior
7. Andrzej Gałązka – Gałąz
8. Małgorzata Arendt
9. Marcin Karpowski – Mako
11. Aniela Gałązka
12. Marta Gałązka
18. Marcin Wójcik – Makaron
19. Antoni Wójcik
20. Wioleta Wójcik – Cebulka
24. Leon Wójcik
27. Paweł Bielkuński – Wertepiusz
30. Zofia Rogowska
31. Józef Rogowski – Joseph
32. Mariusz Komar – Cypek
34. Jan Kempisty
35. Krzysztof Kempisty – Misiek
38. Natalia Rogowska
39. Aleksander Rogowski
41. Antoni Smieszek
42. Wojciech Smieszek – Śmiechu
43. Lucyna Kempisty
44. Dorota Bielkuńska (Siemianowska)
45. Magdalena Konus (Siwicka)
46. Małgorzata Smieszek-Leszczyńska
55. Mariusz Bółkowski – Bóła
62. Szymon Rozwadowski
63. Łukasz Rozwadowski – Komar
67. Paweł Łukasik – Misiek
74. Alicja Kindler (Nowak)
75. Amelia Kindler
79. Andrzej Kindler – Killer
80. Aniela Kindler
96. Robert Zienkiewicz – Robas (poświęciłem się, robię zdjęcie...)102. Sylwia Rozwadowska
103. Wojciech Rozwadowski
105. Jędrzej Bielkuński
108. Włodzimierz Suchocki
109. Jacek Aumüller
110. Agnieszka Sobaszek
111. Jacek Badura
112. Katarzyna Andruszkiewicz-Badura
113. Katarzyna Ogrodowczyk
114. Adam Karczmarczyk
115. Tomasz Kucharzewski – Watra
116. Krzysztof Sucharzewski – Suchy
117. Agnieszka Kacprzyk
118. Joanna Skiba-Michalewska
119. Monika Ćwiklik-Jewartowska
120. Ryszard Gajewski
121. Marzena Berdyńska (Żebrowska)
122. Agnieszka Rosińska
123. Wojciech Gaweł – Kret
124. Alicja Gaweł (Siwicka)
125. Pola Piedziewicz
126. Antoni Piedziewicz
127. Gabriela Łukasik

Jako że ten zlot zakończył trzyletni cykl („wyczerpała się formuła”, jak to sobie powiedzieliśmy na podsumowaniu, zresztą prognozowaliśmy to już w 2015 roku), jeszcze jedna ważna liczba. 163. Dokładnie tyle osób było co najmniej raz na naszych zlotach w latach 2015-2017. Będziemy starali się wykorzystać ten potencjał.


To może teraz trochę kronikarstwa. Kwaterka zlotu pojawiła się w Perkozie około godziny 15.00. Przywitała nas, jak zawsze od z górą trzydziestu lat, Dorota. Nie wiem, czy język ciała nie mówi czegoś w rodzaju „O Boże, to znowu oni...”.


Zaczęliśmy od organizacji kawiarenki zlotowej „U Śmiecha”.


Wystrój kawiarenki przygotowują: była komendantka chorągwi i były komendant hufca. Najwyższy poziom merytoryczny gwarantowany!


W kawiarence serwowaliśmy nie tylko herbatę, kawę i ciasto, ale również muzykę oraz znaczki zlotowe, a właściwie maszynę do ich produkcji, bo każdy musiał zrobić go sobie samodzielnie.


Wieczorem oczywiście ognisko.


I dyskusja „o piciu, paleniu i złym zachowaniu”.


Tzn. o „złym zachowaniu” może mniej, bo jednak głównie o piciu. Czuję się, jakbyśmy prowadzili tę samą dyskusję od 35 lat...


Ale i dowiedziałem się czegoś nowego. Jacek, nasz gość specjalny, zdradził, że też ma korzenie w harcerstwie jeleniogórskim.


Dyskusje i śpiewanie trwały do późnej nocy, a rano zaczęli zjeżdżać sobotni goście. Na przykład dwie byłe komendantki hufca, które dbają, by nie zabrakło kolejnych harcerskich pokoleń...


Kto w nocy się nie wydyskutował, kontynuuje rano. Zwłaszcza, że pojawili się nowi dyskutanci, jak chociażby Watra.


W ramach walki z rutyną apel tym razem na innym froncie budynku.


Po dłuższych dywagacjach udało się nam podzielić na trzy zespoły, które miały wziąć udział w grze terenowej. Grupa pierwsza:


Grupa druga:


Grupa trzecia:


Gra terenowa przygotowana przez Josepha przebiegła w atmosferze zdrowej sportowej rywalizacji.


To nie jest oficjalne zdjęcie zlotowe, bo oficjalne zrobiłem ja, ale jest też wersja ze mną uczyniona ręką Jacka:


To zdjęcie musi przejść do historii:


I jeszcze jeden aktywny punkt programu – rajd poza półwysep, pod kierunkiem Kędziora.


Na wieczorny punkt programu, czyli Koncert Galowy, zjechali fani z Olsztyna, nawet jeszcze nienarodzeni...


Najbardziej wierni fani zajmują miejsca w sali na długo przed koncertem:


A tutaj ciągle jeszcze ostatnie próby spóźnionych wykonawców i nieoczekiwana zmiana tonacji z A na D. Dla wytrawnego akompaniatora – bułka z masłem.


Sala wypełniona po brzegi, można zaczynać. Relacja z koncertu już była, nie będę się powtarzać.


Sala wypełniona po brzegi, ale do czasu. Konkurencyjna impreza na korytarzu...


No i na koniec obiecany komunikat dla zainteresowanym faktem, że Zlot Dla Tych, Co Zostali (termin 22-24.09.2017 znany od jesieni 2015) oraz zlot hufca „Rodło” odbyły się w tym samym czasie:
* Jesienią 2015 roku umówiliśmy się z Komendą Hufca „Rodło”, że na 2017 rok przygotujemy w Perkozie wspólny zlot weteranów oraz Hufca „Rodło” (włączyliśmy się nawet w zbiórkę pieniędzy na nowy sztandar hufca – na zlocie w 2016 zebraliśmy 1600 zł). Zlot miał roboczą nazwę Wielki Zlot Hufca, planowaliśmy go na 300-400 osób.
* W grudniu 2016 roku Komenda Hufca zmieniła zdanie – nie chciała, by zlot hufca odbywał się w Perkozie, interesowało ją wydarzenie tylko w Olsztynie.
* Więc na początku 2017 roku umówiliśmy się z Komendą Hufca, że zlot weteranów odbędzie się bez zmian w Perkozie w dniach 22-24.09.2017 (bo datę tę lansowaliśmy od wielu miesięcy), a zlot hufca odbędzie się 29.09-1.10.2017. Mieliśmy też wspierać się wzajemnie i odwiedzić.
* Około 20 czerwca, gdy opublikowaliśmy zaproszenie na Zlot Dla Tych, Co Zostali, okazało się, że organizatorzy zlotu hufca przesunęli termin na 22-24.09.2017.
Koniec komunikatu. Wnioski każdy wyciąga sobie sam.



Uff, to może dla ostudzenia emocji aneks, czyli niedokończone dzieło zbiorowe, które kilka osób stworzyło na Facebooku w lutym 2016.

Robas:
W Perkozie
Czujemy się młodziej

Agnieszka:
A kto strzelił z bata, temu ubyły lata
A panny, co w sekrecie sączyły wiśniówkę, mogłyby iść na studniówkę

Cypek:
W Perkozie na obozie
Wszyscy w samochodzie
Tylko jeden pieszo po drodze
O chlebie i wodzie

Robas:
To nie są przelewki
Idzie Cypek przez Mierki

Magda:
Swą gitarę niesie
A w głowie po latach sto uniesień

Dzięki!

PS 1
We wtorek 10 października 2017 roku o godzinie 20.00 spotykamy się, by założyć krąg instruktorski. Hufiec „Rodło” tego potrzebuje... Chętni mogą zapytać mnie o miejsce spotkania.

PS 2
W środę 27 grudnia 2017 roku o godzinie 20.00 w Galerii Sowa w Olsztynie (ul. Zamkowa 2) koncert „Trzynaście do kwadratu”. Okazją będą moje 50. urodziny...

sobota, 23 września 2017

Koncert Galowy

Ten koncert, podobnie jak cały Zlot Dla Tych, Co Zostali, wyglądał daleko inaczej, niż pierwotnie planowaliśmy... Wśród licznych koncepcji należy wymienić przyczepę z ruchomą sceną na perkozowej plaży, zaproszenie stachurowego barda Marka G. czy występ pewnego olsztyńskiego zespołu, również oddającego cześć Stedowi. Koncepcji zeszłorocznej raczej nie chciałem powtarzać. Piszę w osobie pierwszej, bo za Koncert Galowy odpowiadałem ja. Skoro odpowiadałem, to zebrałem wykonawców i umówiłem się z nimi na konkretne piosenki. A niektórym wcisnąłem je na siłę. Podobnie jak jedną z dwóch podłączanych do Jackowego miksera gitar. I jednej niepodłączalnej.


Nie udało się uciec oczywiście od porównań z ubiegłym rokiem. Nagłaśniany koncert w czasie zlotu w Nemo był ciepło przyjętą niespodzianką. By w tym roku podnieść poprzeczkę, planowałem rozszerzenie składu o perkusję. Niestety, umówiony już Michał musiał zrewidować swe plany przyjazdu do Perkoza. Nie zawiódł Jacek. W końcu też był kiedyś w harcerstwie, a na słowie harcerza...


W rozpoczęcie koncertu wrobiłem Josepha.


Publiczność oczywiście rozentuzjazmowana. Jak długo wystarczy jej sił?


Joseph – „To, co było, minęło”
Słowa napisał i muzykę skomponował Jacek Małecki. Piosenka po raz pierwszy ukazała się na płycie „Bieszczady jak co roku” wydanej w 1980 roku przez Wołosatki i Grube Dudy.


Joseph – „Bieszczadzki trakt”
Bogusław Adamek napisał tę piosenkę w 1982 roku w czasie operacji Bieszczady 40 dla harcerzy stanicy piotrkowskiej. Utwór tytułowy z płyty Wołosatek z 1983 roku. Autor ze zdziwieniem po latach odkrywa, jak zmienia się jego tekst. Napisał oryginalnie, że „niedźwiedź idzie, a ptaki się drą”, zaś Wołosatki zaśpiewały na płycie „tylko gwiazdy przyjazne dziś są”.


Joseph – „Bieszczady” (Tu w dolinach wstaje)
Klasyka Andrzeja Starca z gdańskiego Klubu Piosenki „Stajnia”. W 1988 roku spotkaliśmy autora tej piosenki, a jakże, w Bieszczadach, na Połoninie Wetlińskiej.


Joseph – „Pędziwiatr”
To był chyba jeden z hymnów 155 Olsztyńskiej Starszoharcerskiej Drużyny Turystycznej „Swobodne Elektrony”, których liczba przedstawicieli na naszym zlocie przekroczyła dziesiątkę.


Największy fan na widowni w akcji. Pod koniec odkryje w sobie wykonawcę...


Joseph i Gałąz – „Piosenka turystyczna nr 3”
Jeden z dwóch moich najbardziej znanych utworów, żyjących własnym życiem… W internecie znalazłem kilka wersji tekstowych, np. brakuje jednej linijki. Ciekawe jak to wychodzi w śpiewaniu, gdy brak jednej linijki teksu? Dostają zapewne czkawki... Ciekawe również jak ewoluuje linia melodyczna, której współautorem był Gałąz. Dokonał on zresztą pierwszej ingerencji w oryginalny tekst. Jako znany świętoszek zmienił „A nogi drżą ci jak u dziewicy” na „A nogi drżą ci jakby z osiki”. W piosence jest mowa o 40 zł. Na początku 1988 roku nie była to oszałamiająca kwota, ale coś jednak znaczyła (można było kupić zapiekankę). Potem zawartość kieszeni wybiegającego w piosence z domu harcerza gwałtownie zubożała, by w 1995 roku, po denominacji, odzyskać swoją wypasioną godność. Zupełnie jak w pewnej piosence Agnieszki Osieckiej, że się porównam do dobrego wzorca :) „Potem wiążą koniec z końcem za te polskie dwa tysiące...”


Pierwsza z moich piosenek dzisiejszego wieczora, w klasycznym wykonaniu ogniskowym Josepha i Gałąza, który nawet odnalazł mikrofon dla swej harmonijki.


Wertepiusz – „Dom malowany”
Liryczny i nostalgiczny, jak zawsze, Paweł w piosence, którą pamiętamy z jego wykonań w 1985 roku na nieistniejącej już bazie obozowej w Baranówce koło Fromborka.


Wertepiusz – „Jest już za późno, nie jest za późno”
Czym byłby harcerski koncert bez Stachury? Nawet jeśli słabo go rozumiemy...


Co powiedział na koniec swego występu Paweł? „To było okropne przeżycie...” Co nie przeszkodziło mu potem... (ale nie uprzedzajmy wypadków).


Siudemka – „Bieszczady rock and roll”
Nie lubię oryginalnego wykonania tej piosenki przez Wołosatki, bo jest zbyt grzeczne, zupełnie nie rockandrollowe. Na szczęście Siudemka dała czadu!


Było to zresztą pierwsze, ale nie jedyne na dzisiejszym koncercie trio. W dodatku bez próby.


Nie ma koncertu bez Gałąza.


Gałąz – „Jesienne wino”
Piosenkę napisał i wykonywał Andrzej Koczewski (1955-2015). Autor zmarł 14 marca 2015
roku podczas przeglądu piosenki turystycznej YAPA. Symboliczna śmierć dla autora piosenek turystycznych...


Gałąz – „Piosenka Bodzia (Strumień)”
Ten utwór Bogusław Adamek napisał jako „Piosenkę Bodzia”. Tytuł okazał się za skomplikowany i szybko została przemianowana na „Strumień”.


Gałąz – „Gawęda o miłości do ziemi ojczystej”
Kolejna piosenka z historii 155 Olsztyńskiej Starszoharcerskiej Drużyny Turystycznej „Swobodne Elektrony”. Gałąz w niezłym szpagacie mentalnym, skoro przyszło mu śpiewać tekst Wisławy Szymborskiej.


Gałąz – „Harcerska miłość”
Ciekawe ile siwych włosów ma dziś druhna, dla której ktoś za czasów naczelnika (strzelam) Kineckiego napisał ten tekst...


Gałąz i Robas – „Harcerska miłość II”
Uwielbiam dekonstruować cudze piosenki. Utwór o tym, co latem najważniejsze… Tonacja ni to ironiczna, ni to nostalgiczna. Wówczas pewnie więcej ironii, dziś więcej nostalgii :) Oryginalny tekst popularnej (niegdyś) harcerskiej ballady wyprzedzającej o lata poetykę disco-polo. Drugie i ostatnie trio dzisiejszego wieczora.


Robas – „R jak Rodło”
Powoli przejmuję scenę. Na początek premiera, czyli piosenka o hufcu „Rodło”. W końcu z powodu tego hufca tu jesteśmy...


Robas – „Zawsze mało”
Pierwsze z trzech piosenek na tych samych chwytach. Piosenka Ireneusza Misztala z Opolszczyzny. Kwintesencja harcerskiego hedonizmu. No dobra, epikureizmu.


Dla kogo te brawa?


Robas – „Ostrężyny”
I znów GeCD. I znów piosenka Ireneusza Misztala z ówczesnej Chorągwi Opolskiej. Autorskie wykonanie tej piosenki pojawiło się m.in. tu, w „Perkozie”, w maju 1985 roku, podczas II Zlotu Absolwentów Szkoły Harcerstwa Starszego „Perkoz”.


Robas – „Zielony mundur”
I jeszcze raz GeCD. Internetowe poszukiwania zakończone sukcesem – autorem tej piosenki jest nieżyjący już Robert Bochenek z hufca Kraków Nowa Huta. Podobno autor również „Szarej lilijki”.


Cypek wykonał „Ogniobranie” (Najpiękniejsze ogniobrania? Nie „gdzie”, ale „kiedy”... Kiedy? Gdy się było młodym i niezmęczonym jeszcze sprawami „nieważnymi i małymi”...) oraz „Opadły mgły, wstaje nowy dzień” (Jak to? Zbliżamy się do trzeciej dziesiątki na naszym koncercie, a dopiero drugi Stachura?).


Maras – „Rajd Świętokrzyski”
Słyszałem tę piosenkę może ze dwa razy w życiu. Ciekawe skąd ją wykonawca wytrzasnął? Zapewne z Rajdu Świętokrzyskiego. Ja w Górach Świętokrzyskich byłem w czasach, gdy dopiero się wypiętrzały, w czerwcu 1982 roku.


Watra – „Chory na wyobraźnię”
W ubiegłym roku tę piosenkę Mariusza Zadury śpiewał Gałąz, w tym gość specjalny zlotu.


Watra – „Zielony las”
Wykonawca spoza naszego zamkniętego kręgu wzajemnej adoracji, więc piosenka, której nie śpiewaliśmy ze trzydzieści lat...


Jacek – „Zgasiłem Słońce”
Pora na Jacka, który nie tylko nagłaśnia nasz koncert i akompaniuje nam na basie, ale przecież jest też autorem piosenek.


Więc na kilka najbliższych utworów przy basie pojawiam się ja.


Jacek – „Inny wymiar”
To znaczy przy tym utworze się nie pojawiam, bo nie zdążyłem opanować tej świeżej piosenki Jacka.


Jacek – „Niebo”
Wracam do basu, bo lubię grać na jednej nucie (no, dwóch).


Jacek – „Tratwa”
Nie ma koncertu Jacka bez Marka Dyjaka...


Jacek – „Coś ważnego”


Jacek, dzięki! Widzimy się w grudniu! I to dwa razy!


Robas – „Always Look On The Bright Side Of Life”
Pierwsze moje tłumaczenie dzisiejszego wieczora. Co ma wspólnego Latający Cyrk Monty’ego Pythona z harcerstwem? Gwiżdżemy na to!


Robas – „Hamlet ‘88”
Tę moją piosenkę śpiewa etatowo Gałąz, autor muzyki. Dziś postanowiłem w końcu wykonać ją publicznie samemu.


Robas – „Trzynaście srebrników”
Kontynuując wątek własnych piosenek... Poprzednia ma już prawie 30 lat, a ta ledwie dwa. I o ile pierwsza jest raczej wprawką niż rzeczywistym zapisem przeżyć, to druga jest na pewno autobiograficzna (w końcu 19-latkowi trudno odwoływać się do swej biografii, a 48-latek już nie tylko może, ale i powinien).


Robas – „Marija”
Tę piosenkę zespołu Divlje Jagode oczywiście przetłumaczyłem (cztery lata temu, przed wyjazdem do Bośni i Hercegowiny), ale miło mi się ją śpiewa w oryginale. Nie sądzę, by w Polsce można było często usłyszeć na żywo bośniackie utwory.


Jacek i Robas – „Comfortably Numb”


W 1987 czy 1988 roku w sąsiedniej sali Perkoza pierwszy raz dane mi było zobaczyć film „The Wall”, co było dużym przeżyciem. Czy mogłem przypuszczać, że po latach zaśpiewam tu jedną z ważniejszych piosenek tworzących to dzieło? W dodatku we własnym tłumaczeniu. Jacek w swoich partiach wokalnych postanowił pozostać wierny oryginałowi. To już zresztą druga nasza piosenka śpiewana na raty. Rok temu podzieliliśmy między polski i angielski „Set the Controls for the Heart of the Sun”.


Robas – „Proud Mary”
Trzecie moje tłumaczenie dzisiaj, przedostatnie. Piosenka zaczynająca się od słów: „Rzuciłem git pracę w mieście” powinna chyba otwierać mój ubiegłoroczny pożegnalny koncert...


Kempol – „Piosenka zawodoznawcza”
Tej piosenki nie było w planie, ale lubimy takie konstruktywne warcholstwo.


Robas – „Hey Joe”
Ostatni raz dałem dziś głos. Ale ze sceny nie dałem się spędzić...


Wertepiusz – „Whisky”
Paweł wprawdzie półtorej godziny temu twierdził schodząc ze sceny, że to było „okropne przeżycie”, ale najwyraźniej zachęcony moim rockowym zadęciem, postanowił na nią wrócić z mocniejszym repertuarem.


Wertepiusz – „Świt”
O ile do grania Dżemu Jacek jest oczywiście gotowy dzień i noc, to ta piosenka już musiała obyć się bez basu.


Wertepiusz – „Stary tramp”
Piosenka Beaty Strzechy. Kto tam w tle fałszuje???


Jacek może już odpoczywać, bo zająłem się na dobre (?) basem.


Wertepiusz – „Sielanka o domu”
Paweł wchodzi na szczyty liryzmu. Ja porzucam na chwilę bas.


Wertepiusz – „Z nim będziesz szczęśliwsza”
Ostatni Stachura dzisiejszego wieczora. Ja wracam na bas. Magda nadal uroczo fałszuje.


Wertepiusz – „Krajka”
Podobno trzecią zwrotkę napisał hm. Jan Chojnacki (nie mylić z dziennikarzem muzycznym). Reszta autorów nieznana. Ulubiona piosenka Gertrudy „Majki” Nieszczerej.


Wertepiusz – „Jesienne wino”
Jedyne powtórzenie podczas dzisiejszego koncertu.


Wertepiusz – „Tyle dni minęło”
O ile Joseph rozpoczął nasz Koncert Galowy utworem „To, co było, minęło”, to Paweł zakończył piosenką „Tyle dni minęło”. Ładna klamra się nam zrobiła...


Dwa filmowe aneksy. Najpierw różne momenty:


Agnieszka nie byłaby sobą (czyli powiedzmy kapryśną gwiazdą), gdyby najpierw nie obiecała wystąpić ze słowem podczas Koncertu Galowego, potem nie znalazła do tego weny, a na koniec dała wszystkim popalić takim oto demaskatorskim konstruktem:

sobota, 2 września 2017

Szorstka przyjaźń dwojga nas

Jako przykładny bywalec dyskotek przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku poznałem tę piosenkę najpierw w wersji Boney M. Gdy kilka lat później ogarnąłem już na pamięć całą twórczość The Beatles, odczuwałem nawet przez moment dysonans poznawczy, ale szybko mi przeszło i jedynie słuszne skojarzenie mówi mi, że „Two of Us” to piosenka Beatlesów, która tak nienachalnie otwiera ostatni-nieostatni album zespołu. Piosenka nagrana 31 stycznia 1969 roku ujrzała światło dzienne dopiero półtora roku później, w chwili rozpadu grupy. Nie dziwi zatem odczytywanie jej również jako reportażu o rozstaniu dwóch facetów... Zresztą w czasie jej nagrywania panowała już szorstka przyjaźń, co widać na filmie „Let It Be”.


Dwoje nas gna donikąd
Forsa znika
Ktoś miał gest
Ty czy ja – marny szofer
Gubiąc drogę
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu brnąc

Dwoje nas śle pocztówki
Liścik krótki
Pisząc wciąż

Ty i ja tląc zapałki
Cisnąc klamki
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu brnąc

Ty i ja to wspomnień moc
Dłuższych od tej drogi, co
Przed nami jest
Dwoje nas w pelerynce
W pojedynkę
W słońcu trwa

Ty i ja za czymś gnamy
Nie trafiamy
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu brnąc

Ty i ja to wspomnień moc
Dłuższych od tej drogi, co
Przed nami jest

Dwoje nas w pelerynce
W pojedynkę
W słońcu trwa
Ty i ja za czymś gnamy
Nie trafiamy
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu znów brnąc
Do domu brnąc
Olsztyn, 2.09.2017



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek