niedziela, 29 czerwca 2008

Harcerskie ABC (2) - A jak Andrzejkowy Rajd

Dwadzieścia lat tradycji, kilka tysięcy uczestników, kilkaset kilometrów przemaszerowanych przez rajdowiczów, kilkadziesiąt odwiedzonych (nawiedzonych?) miejscowości. Impreza ku czci Andrzeja Marcinkiewicza, pierwszego opiekuna „Swobodnych Elektronów” (patrz: SWOBODNE ELEKTRONY).
Przez pierwsze 10 lat rajd miał w swej dumnej nazwie „ogólnopolski” i nie był to przymiotnik dodawany nadaremnie. Pamiętam w 1984 roku kilkudziesięciu uczestników Rajdu Andrzejkowego z Nysy, Opola, Kielc, Jędrzejowa. Za to w 1985 roku byłem dla odmiany jedynym uczestnikiem trasy Godki-Olsztyn. Ale za to było dużo organizatorek...
Wracając do 1984 roku – stałem wówczas na czele ekipy, która nazywała się Harcerski Klub Turystyczny „Kaczak” i reprezentowała prężne harcerstwo z Zespołu Szkół Zawodowych w Kętrzynie (patrz: TRZY SZCZEPY). Traumatyczne przeżycie z tego rajdu to przeraźliwy gwizd ówczesnego przybocznego „Swobodnych Elektronów”, który o pierwszej w nocy wyrzuca z imprezy hałasującą od godziny ekipę z „Kłobuka” (ich szef w tym czasie wisiał trzy metry nad ziemią na wysokim oknie sali gimnastycznej) w Łęgajnach.

Pamiątkowa kartka z V Jubileuszowego Ogólnopolskiego Rajdu Andrzejkowego "Swobodnego Elektrona" w 1984 roku.

Do legendy rajdu przeszły Bale Andrzejkowe. W latach 90. dane było mi większość z nich prowadzić, korzystając najpierw z kolekcji kilkuset kaset magnetofonowych, potem z budowanej z narażeniem domowego budżetu kolekcji płyt CD. Do czasów, gdy muzykę puszcza się z komputera, Rajdy Andrzejkowe nie dotrwały...
Najlepsze balangi: Morąg 1990, Dajtki 1994 i Szczytno 1995. Największa wpadka – Wrzesina 1998 (3xS czyli Sprzęt Się Spieprzył).


Druhowie z 2 KS "Szarpie" na trasie Rajdu Andrzejkowego z Radziej do Kętrzyna. Okolice Wilczego Szańca. Pociągi już wtedy jeździły tam 2 razy na dobę. Dziś nie jeżdżą wcale. Listopad 1991 roku.


Skoro Rajd Andrzejkowy, to oczywiście wróżenie z lanego wosku. Wróży druhna Ela K. Grudzień 1990 roku, Morąg.


Czasem trzeba odpocząć. Grudzień 1990, w drodze do Morąga z 2 OMDH "Żuawi".


Moja ulubiona czynność na Rajdzie Andrzejkowym czyli prowadzenie Balu Andrzejkowego. Grudzień 1995 roku, Szczytno.
Przyjechałem nieco spóźniony, bo przed południem byłem świadkiem jak Francois Michelin obejmował rządy we właśnie co zakupionym Stomilu-Olsztyn. Przywitał się osobiście z każdym ze 150 przedstawicieli załogi. Kapitalizm z ludzką twarzą :)