Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Zapewne nigdy jeszcze w historii Olsztyna tylu gitarzystów nie zagrało jednocześnie w jednym miejscu. Robiliśmy, co mogliśmy, jednak lokalny rekord nie przełożył się niestety na rekord światowy. Ale grając na Targu Rybnym „Hey Joe”, bawiliśmy się doskonale!
Ja bawiłem się tym bardziej, bo gitarowym rekordzistą zostałem już w 2014 roku. A dziś zdążyłem sobie przypomnieć nie tylko tamten wrocławski rekord Guinnessa, ale i zupełnie inny rekord Guinnessa, jaki zorganizowaliśmy również 1 maja 2000 roku (i też był na nim prezydent Olsztyna – o ile Janusz Cichoń wykonywał wtedy harcerskie pląsy, to Robert Szewczyk grał dzisiaj jak wszyscy zgromadzeni mieszczanie CGDAE).
Ba, w ramach mentalnych przygotowań do bicia gitarowego rekordu, wyciągnąłem klawisze i z okazji 22. rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej wykonałem parafrazę stosownego utworu:
Przed tym, zanim punktualnie o 16:00, uderzyliśmy w C-dur, zagrało kilku olsztyńskich tuzów gitary. Sekcję rytmiczną tworzyli Krystian Zemanowicz (gitara basowa) i Aleksander Ostrowski (perkusja). Na scenie cały czas był też Piotr Szymański (gitara elektryczna, m.in. Zaraza i Big Day).
W instrumentalnej wersji „Black Dog” Led Zeppelin pierwsze skrzypce (pardon, pierwszą gitarę) grał Marcin Stanczewski. W solo wplótł cytat muzyki do „Stawki większej niż życie”, co doskonale korespondowało z faktem, że przygody Klossa kręcono głównie w Olsztynie i we Wrocławiu.
Natomiast przy „Cocaine” J. J. Cale’a sprawdzał się na Antek Waraksa.
Ostatecznie okazało się, że na Targu Rybnym w Olsztynie stanęło z gryfami w rękach 234 gitarzystek i gitarzystów. Wrocław zameldował 7649 gitarzystów, czyli do zeszłorocznego rekordu (8122) zabrakło kilku kompanii gitarzystów.
Co za czasy! Swoją płytę wydał przedwczoraj Ringo Starr, za kilka tygodni ukaże się nowy album Paula McCartneya, a latem mają wyjść nowi Stonesi. McCartney już tłumaczony, ze Stonesami się zobaczy, dziś pora na Ringo!
Płyta „Long Long Road” to country, do którego to gatunku podchodzę jak pies do jeża, ale znana jest słabość Ringo do tej muzyki. Urzekła mnie tytułowa piosenka, która kończy płytę. Nostalgia za minionymi latami, niczym w nowej piosence Paul McCartneya. Zupełnie jakby się umówili… Kto zabroni panom po osiemdziesiątce podsumowywać swoje życie? I nie mówcie, że wy byście nie podsumowywali, bo ja pierwszą taką piosenkę napisałem już jako dwudziestolatek. Utwór (i płytę) kończy tyleż efektownie, co złowieszczo uderzenie w perkusję. Jakby kropka nad i… W mojej wersji też sobie pozwoliłem ją umieścić.
Życie drogą jest, co prowadzi gdzieś nas Bagaż ciężki bierz, gdy chcesz dostać się tam Wszyscy brniemy przez czas dobry lub zły Spoglądam znów w lustro i myślę, gdzie, gdzie byłem w tym Jak mam tam dotrzeć? To tak daleko jest Może już jutro, dziś raczej nie Błyskawic trzask, ujrzysz światła blask Więc wstań już, już za drzwi wyjdź, na drogę wejdź
Czasem życie zmienia się, nim się obejrzysz Otwórz swe serce, otwórz umysł, niech widzą szerzej Wiesz, że wszystko zmienia się I w twoich rękach życie jest Twój los to ciągle zmienna rzecz
Nie daj się dręczyć myślom wciąż Pozwól im przyjść i odejść stąd Gdy byłem sam i była noc To czułem, że ku złemu szło Lecz znów mam cię, już zmienił się świat mi Gdyby nie ty, w tym smutnym morzu tonąłbym
Czasem życie zmienia się, nim się obejrzysz Otwórz swe serce, otwórz umysł, niech widzą szerzej Wiesz, że wszystko zmienia się I w twoich rękach życie jest Twój los to ciągle zmienna rzecz Życie drogą jest Olsztyn, 25-26.04.2026
Zaglądam ponownie do teledysku Ringo. Ileż tu smaczków! Najpierw jest ośmiornica, potem oczywiście żółta łódź podwodna, a później życie wychodzi na ląd, gdzie na długiej drodze sir Richardowi pojawiają się różne artefakty z przeszłości: - mały Ringo z kolegami na liverpoolskiej ulicy, - z rodzicami na swej Admiral Grove, - z kolegą uruchamia samochód na pych, - ośrodek sieci Butlin’s w Skegness, a tam Rock 'n' Calypso Ballroom, gdzie w 1962 roku Ringo występował jako członek Rory Storm and the Hurricanes, - podbój Ameryki przez Beatlesów (sceny z lądowania w Nowym Jorku, występ w Waszyngtonie), - ujęcia z okresu psychodelicznego Beatlesów, - szczęśliwe chwile na huśtawce z Maureen, pierwszą żoną, i dwójką dzieci (Zakiem i Jasonem), - profetyczne ujęcie z synami i psem, ale już bez Maurren, - Ringo i Marc Bolan (w 1972 roku Ringo zadebiutował jako reżyser i producent filmem dokumentalnym „Born to Boogie” z T. Rex i Eltonem Johnem), - sceny z latającym spodkiem z teledysku do „Only You (And You Alone)” z 1974 roku (w piosence gra na gitarze John Lennon, a harmonie wokalne dośpiewuje Harry Nilsson, którego widzimy również w teledysku), - Ringo mija w swym Fordzie klub Whisky a Go Go przy Sunset Boulevard w West Hollywood (nie znane są mi związki tego klubu z Beatlesami, w przeciwieństwie do choćby The Doors), - na tej samej ulicy billboard z filmem z 1977 roku „Szpieg, który mnie kochał”, w którym dziewczynę Bonda zagrała Barbara Bach (przyjmijmy za dobrą monetę tę licentia poetica, bo film nie jest przecież hollywoodzki), - nie ma scen z filmu „Jaskiniowiec” (zaczynającego się zilion lat przed naszą erą, a konkretnie 9 października), na planie którego Ringo poznał bliżej Barbarę nie ma (nota bene grany przez Ringo Atouk wybiera Talę, czyli Shelley Long, a nie Lanę, czyli Barbarę Bach, która z rąk Ringo ląduje w gigantycznej kupie dinozaura - tak się rodzi miłość!), - ale jest ujęcie ze ślubu Ringo i Barbary, czyli wyjście młodej pary z Westminster Council House, gdzie 27.04.1981 odbyła się ta uroczystość (obok Barbary idzie 13-letnia wówczas Francesca Gregorini, jej córka z pierwszego małżeństwa, czyli pasierbica Ringo, a dziś reżyserka tego właśnie teledysku!), - szczyty perwersji intelektualnej osiągamy, gdy Ringo AD 2026 jedzie za parą młodą Ringo i Barbara AD 1981 i obserwuje pocałunki młodożeńców, - Ringo przejeżdża przez Times Square w Nowym Jorku, - najwyraźniej jedzie na West 48th Street do Music Hall Radio City, gdzie 19 i 20 czerwca 1992 roku występuje wraz ze swoją All Starr Band. Z przyczyn obiektywnych nie byłem na tych koncertach, ale widziałem Ringo w Sali Kongresowej w 2011 roku, a na West 48th Street byłem w 2023:
Gdy 1 stycznia 1962 roku Beatlesi nagrywali demo dla wytwórni Decca (wiadomo, odrzucone), wzięliby w ciemno i z pocałowaniem ręki, że jeden z rejestrowanych wówczas utworów wyda ktoś inny na singlu i że zajmie z tym singlem 35. miejsce na liście przebojów.
Tym utworem było „Love of the Loved”, a wykonawczynią, która wzięła go na warsztat, była Cilla Black, ale to był już wrzesień 1963 roku, od kilku miesięcy w Anglii trwała Beatlemania, a zespół miał już kilka własnych numerów jeden.
„Love of the Loved” próżno szukać w oficjalnej dyskografii The Beatles. Nie nagrali tego, napisanego głównie przez Paula McCartneya, utworu na żaden z albumów, nie wrzucili też ani na „Anthology 1” (chociaż są tam inne utwory z noworocznej sesji), ani na „Anthology 4”. W sumie dziwne, bo przecież nagrania są dobrej jakości, a piosenka zgrabna. Ale widać „zgrabna” to za mało dla perfekcjonisty, jakim jest Paul. Wychodzi na to, że piosenka została odrzucona dwukrotnie...
Gdy patrzę znów w twych oczu blask Widzę, że tam jest właśnie raj Widzę to znów – kocham i kocha mnie ktoś
Pewnego dnia, ujrzą ten fakt Że w sercu twym od zawsze trwam Od zawsze trwam – kocham i kocha mnie ktoś
Choć mówiłem wszystko to Będę to powtarzać wciąż Teraz, kiedy pewność mam, że kochasz
I już wiem od dzisiaj, że Kiedy na mnie patrzysz się To w ten sposób, który mówi, ach, „Ty kochasz!”
Więc, choćby deszcz, ja mam to gdzieś W twym sercu trwam, to miejsce me To miejsce me – kocham i kocha mnie ktoś
Choć mówiłem wszystko to Będę to powtarzać wciąż Teraz, kiedy pewność mam, że kochasz
I już wiem od dzisiaj, że Kiedy na mnie patrzysz się To w ten sposób, który mówi, ach, „Ty kochasz!”
Więc, choćby deszcz, ja mam to gdzieś W twym sercu trwam, to miejsce me To miejsce me – kocham i kocha mnie ktoś Kocham i kocha mnie ktoś Kocham i kocha mnie ktoś Olsztyn, 20-22.04.2026