sobota, 20 czerwca 2026

Republika poezji

Tak, tak – wiem, że za rzadko zaglądam na Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję”. Robię to z litości dla publiczności, bo ilekroć przyjdę, to leje jak z cebra. Dziś niebiosa się zlitowały i przez trzy godziny można było zanurzyć się w poezji, a nie w strugach deszczu.

To był główny koncert tegorocznej edycji – występ laureatów (tegorocznych i ubiegłorocznych) oraz hołd dla twórczości Grzegorza Ciechowskiego.


Zaczął duet Gabriela Kundziewicz i Marcin Kiełbasa, laureaci głównej nagrody sprzed roku. W ramach minirecitalu usłyszeliśmy autorskie utwory Brieli: „Za tę miłość”, „Nie zaśpiewam twojej mamie” oraz „Przepowiednia”. Kojarzy mi się z pewną znaną artystką z w miarę jeszcze młodego pokolenia, ale nie będę sugerował.

Zmiany na scenie, pojawił się zespół, który towarzyszył artystom występującym w Konkursie Laureatów: Piotr Banaszek – aranżer, instrumenty klawiszowe, Piotr Domagalski – gitara basowa, kontrabas, Jan Malecha – gitary i Maciej Wojcieszuk – perkusja. Kolejność występów nie miała związku z nagrodami, tworzyła pewną dramaturgię. Wprawdzie jury obradowało już po wczorajszych występach konkursowych w Auli im. Anny Wasilewskiej, ale wyniki poznaliśmy dopiero dzisiaj po zaprezentowaniu ostatniej piosenki przez osoby zaproszone do finału. To ciekawa koncepcja – wykonawcy nie muszą już stresować się występem, bo decyzje zapadły wczoraj… Nie muszą, prawda?

Blanka Magun
„W dziką jabłoń cię zaklęłam” (słowa Agnieszka Osiecka, muzyka Adam Słowiński)
Zaśpiewała i pojechała do Stawigudy na inny koncert.

Michał Wróblewski-Sawczyński
„Kibolski” (słowa i muzyka Tymon Tymański, Olaf Deriglasoff, Piotr Pawlak)
Czy napisana prawie trzydzieści lat temu piosenka (słuchałem jej w zeszłym roku w autorskim wykonaniu na mojej dzielni) może komentować dzisiejszą rzeczywistość? Widać może, skoro komentuje. Ja pierdolę.

Szymon Brucki
„Piosenka na oceanie życia” (słowa Lech Lament, muzyka Radosław Ciecholewski)
Radka Ciecholewskiego widziałem chyba tylko raz, bardzo dawno temu. Jest i pozostanie w Olsztynie legendą.

Michalina Dudziej
„Ludzkie gadanie” (słowa Agnieszka Osiecka, muzyka Seweryn Krajewski)
Co ludzie powiedzą na tę wersję?

Karolina Jasińska
„Powrót” (Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski)
Nie było być może jeszcze na świecie rodziców 16-letniej Karoliny, gdy grałem sobie tę piosenkę. Ważniejsze, że być może nie było ich również, gdy w 1983 roku za tę piosenkę została pod stojącą jeszcze na dziedzińcu zamkowym lipą wyróżniona Krystyna Świątecka. Inne czasy, inne interpretacje. Mnie młoda Karolina przekonała. Wierzę, że wie, o czym śpiewa (w przeciwieństwie do pewnej popularnej dziś młodzieżowej interpretatorki poezji).


Joanna Paluszkiewicz
„Nieproszona” (słowa i muzyka Joanna Paluszkiewicz)
Piosenka mnie nie przekonała (na pewno ważna jest dla autorki i wykonawczyni), ale zaintrygował mnie niemalże jazzowy tembr głosu wykonawczyni. W tę stronę bym szedł...

Pora na nagrody. Najpierw Radio Olsztyn zaprasza dwie osoby na sesje nagraniowe do swego studia.

I ogłoszenie wyników wczorajszego posiedzenia jury w składzie Jarosław Wasik, Joanna Kondrat, Olaf Deriglasoff, Piotr Szauer oraz nieobecna dziś Basia Raduszkiewicz.

Odczytał przewodniczący Olaf.

Michał Wróblewski-Sawczyński – Nagroda Główna im. Agnieszki Osieckiej dla Najwybitniejszej Indywidualności, 10 tys. zł oraz Nagroda Specjalna Radia Olsztyn, czyli pięć ośmiogodzinnych sesji w studiu nagraniowym Radia Olsztyn.
Szymon Brucki – I Nagroda, 5000 zł.
Blanka Magun – II Nagroda, 3000 zł.
Joanna Paluszkiewicz – III Nagroda, 1000 zł.
Michalina Dudziej – III Nagroda, 1000 zł.
Karolina Jasińska – Nagroda Specjalna Radia Olsztyn, czyli pięć ośmiogodzinnych sesji w studiu nagraniowym Radia Olsztyn.

Czyżby tegoroczny zwycięzca nie dowierzał?

Tradycją Spotkań Zamkowych jest koncert monograficzny poświęcony wybitnemu poecie piosenki. W tym roku był nim Grzegorz Ciechowski, zapewne w związku ze zbliżającą się 25. rocznicą jego śmierci. Koncert poprowadzili ze stolikowej loży życzliwych szyderców dziennikarz muzyczny Kamil Wicik oraz Olaf Deriglasoff.

Zespół Piotra Banaszka ustąpił miejsce orkiestrze Rafała Krauzego, z udziałem uzdolnionej córki naszych znajomych.

Janusz Radek
„Kombinat” (Republika)

Katarzyna Groniec
„Telefony” (Republika)

Oscar Jensen
„Mamona” (Republika)

Katarzyna Groniec
„Przyznaję się do winy” (Obywatel G.C.)

Renata Przemyk
„Raz na milion lat” (Republika)


Krzysztof Iwaneczko
„Odchodząc” (Republika)

Janusz Radek
„Biała flaga” (Republika)

Krzysztof Iwaneczko
„Tak… Tak… to ja” (Obywatel G.C.)


Natalia Kowalska
„Moja krew” (Republika)


Renata Przemyk
„Nie pytaj o Polskę” (Obywatel G.C.)


Krzysztof Iwaneczko, Katarzyna Groniec, Janusz Radek, Renata Przemyk i Natalia Kowalska
„Nie pokonasz miłości” (piosenka Grzegorza Ciechowskiego, którą w filmie „Wiedźmin” zaśpiewał Robert Gawliński)

Brawo autorzy, brawo wykonawcy, brawo realizatorzy, brawo konferansjerzy, brawo widzowie, brawo organizatorzy!

niedziela, 7 czerwca 2026

Smutne, ale prawdziwe

Byłem na dziesiątkach, jak nie setkach, koncertów w Sowie, ale publiczność zawsze wydawała mi się taka sama. Dziś na widowni było jakoś inaczej… Kto nie miał tatuaży i nie był na czarno, odstawał (zupełnie jak 16 lat temu na Bemowie).

Wiadomo, sprowadziła nas tu Metallica. Konkretnie mówiąc, przybyliśmy za sprawą zespołu Scream Inc., a jeszcze konkretniej mówiąc – dwóch członków tej wykonującej utwory Metalliki grupy. Dziś jako duet akustyczny.


Jest w instrumentach akustycznych jakaś siła. Panowie nawalali w gitary niczym w tej fazie ogniska nad jeziorem, gdy wszystko już wolno. Poleciało „Battery”, „Welcome Home (Sanitarium)”, „Creeping Death”, „Enter Sandman”, „Fuel”, „Nothing Else Matters”, „Sad But True”, „The Memory Remains” (wystąpiliśmy w roli zbiorowej Marianne Faithfull), „Whiskey in the Jar”, „Seek & Destroy”.

PS
Jak poinformował Krzysztof, dokładnie za 100 dni od dziś Sowa zakończy działalność. Można więc powiedzieć, że przy dźwiękach „Seek & Destroy” byliśmy na studniówce… Smutne, ale prawdziwe.

sobota, 30 maja 2026

Życie seksualne polityków

Od premiery sztuki „Erotyczne immunitety, sex i transformacja” w Teatrze Jaracza minął już ponad tydzień i szczerze mówiąc jestem zdumiony, że Olsztyna nie rozpaliły jeszcze do czerwoności emocje, kontrowersje i protesty.


Kilkadziesiąt lat temu właśnie zmieniałem swój status dziennikarza z „amator” na „profesjonalista”, gdy Polska żyła aferą Anastazji Potockiej, też poniekąd dziennikarki. Pomyślałem, że wybrałem ciekawy zawód. Nie przypuszczałem oczywiście wówczas, że czterech prezydentów i kilkunastu premierów oraz trzy premierki później wybiorę się do teatru na sztukę opartą na tej historii.

Pogranicze polityki, mediów i seksu to samograj. Każdy (?) chce z wypiekami na twarzy zajrzeć pod tę kołderkę. A tam mizoginistyczni napaleńcy o każdej orientacji politycznej, obłudni przedstawiciele suwerena i femme fatale o naturze perfidnej ofiary. Publicystyka w kostiumie historycznym (bohaterowie „Pamiętnika Anastazji P.” już raczej nic nie znaczą w polityce albo wręcz nie żyją) jest stosunkowo bezpieczna. Chętnie bym obejrzał taką sztukę dziejącą się tu i teraz.

Dramaturgicznie chciałbym dostać coś więcej, ale do pracy aktorów nie mam zastrzeżeń. Pełen profesjonalizm w każdej sytuacji. W każdej.

PS
Co dziś z Anastazją P.? Jedna z plotek mówi, że żyje w Japonii. Japonia, mówicie? Potrzymajcie mi sake…