niedziela, 19 października 1986

W dziesiątą rocznicę

Trzeci i ostatni raz na rajdzie gloryfikującym LWP.

Jak w pobliżu jest rajd, to trzeba jechać. Tym razem zaczęliśmy… noclegiem w Reszlu.
Rano ruszyliśmy przez Klewno i Jutrkowo do Pieckowa. Trasa nie jakaś specjalnie wymagająca. Na finał soboty, w czasie wieczornej gry terenowej, Majka była tak miła, że uczciła dziesiątą rocznicę mojej obietnicy zuchowej, wywalając się malowniczo w kałużę. Dziękuję!
Niedziela bez historii – przemarsz do Kętrzyna i koniec rajdu.

17-19.10.1986
IV Rajd Hufca Kętrzyn „LWP w Harcerskiej Gawędzie”
Reszel-Klewno-Jutrkowo-Pieckowo-Kętrzyn

niedziela, 12 października 1986

Trzecie kolegium

Kolejne spotkanie korespondentów starszoharcerskiego „Na Tropie”, trzecie z moim udziałem.

Może kiedyś sobie coś z niego przypomnę…

10-12.10.1986
VII Spotkanie Kręgu Przyjaciół „Na Tropie”
SHS „Perkoz”

środa, 1 października 1986

Będąc młodym erotomanem

To wiersz, który jesienią 1986 roku wysłałem na konkurs do „Gazety Olsztyńskiej”. Długo wahałem się z publikacją na tym blogu, bo to gniot częstochowski, ale wówczas rozterek żadnych nie czułem :)

Co tu komentować... Wierszydło nie przeszło oczywiście przez sito surowego red. Janusza Segieta. Po latach kącik literacki w „Gazecie Olsztyńskiej” prowadzi Marek Barański, człowiek na pewno łagodny, ale w sprawie poezji bezkompromisowy fachowiec. I nie pomogłoby mi nawet to, że siedziałem przez kilka lat biurko obok niego.

Jak dobrze zagubić się w pościeli
Samemu lub jeszcze lepiej we dwoje.
I nic nas wtedy nie dzieli,
Niczego się wtedy nie boję.

Jak dobra bywa czasem poduszka,
Tak dobra jak letnia pogoda.
I nie chcę opuścić już łóżka.
Nie chcę, bo wiernej poduszki szkoda.

Jak usta masz w nocy wilgotne,
Tak bardzo osuszyć je pragnę.
Bez twoich me usta samotne,
Dlatego całusy ci kradnę.

Jak płyną twe piersi rozpalone,
Widziałem miliony tych łodzi.
Były milczące, dumne, szalone.
Zginąłbym w takiej powodzi.

Jak mocno zaciskasz powieki,
Gdy pieszczę wargami twe sutki.
Chcę, by trwało to wieki,
A czas nocy tak krótki.

Jak mocno przez sen trzymasz me dłonie,
Zaciskasz nerwowo swe palce.
Jeszcze chwila i spoczną na łonie,
Po długiej, lecz chyba przekornej walce.

Jak gorące uda być mogą,
Gdy dotknąć ich drżącą ręką.
Czekam aż oczy przyzwolą,
Czekanie staje się męką.

Jak wszystko staje się nieważne,
Zbliżamy się szybko do końca.
Poruszasz się coraz odważniej,
Zaraz polecisz do słońca.

Jak długie są chwile przed zaśnięciem,
Czekamy na tajne snu słowa.
On przychodzi i płaszcza muśnięciem
W swe mroczne ramiona nas chowa.

Jak słodko śpimy nad ranem.
Wyglądasz jak dziecko, jak anioł.
Ja jestem wtedy twym panem,
Ty jesteś wtedy mą panią.

Jak dobrze odnaleźć się o świcie.
Budzi się z wolna świat cały.
Uciekam od ciebie skrycie.
Wspomnienia radosne zostały.
Reszel, 1.10.1986

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek