Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Co za czasy! Swoją płytę wydał przedwczoraj Ringo Starr, za kilka tygodni ukaże się nowy album Paula McCartneya, a latem mają wyjść nowi Stonesi. McCartney już tłumaczony, ze Stonesami się zobaczy, dziś pora na Ringo!
Płyta „Long Long Road” to country, do którego to gatunku podchodzę jak pies do jeża, ale znana jest słabość Ringo do tej muzyki. Urzekła mnie tytułowa piosenka, która kończy płytę. Nostalgia za minionymi latami, niczym w nowej piosence Paul McCartneya. Zupełnie jakby się umówili… Kto zabroni panom po osiemdziesiątce podsumowywać swoje życie? I nie mówcie, że wy byście nie podsumowywali, bo ja pierwszą taką piosenkę napisałem już jako dwudziestolatek. Utwór (i płytę) kończy tyleż efektownie, co złowieszczo uderzenie w perkusję. Jakby kropka nad i… W mojej wersji też sobie pozwoliłem ją umieścić.
Życie drogą jest, co prowadzi gdzieś nas Bagaż ciężki bierz, gdy chcesz dostać się tam Wszyscy brniemy przez czas dobry lub zły Spoglądam znów w lustro i myślę, gdzie, gdzie byłem w tym Jak mam tam dotrzeć? To tak daleko jest Może już jutro, dziś raczej nie Błyskawic trzask, ujrzysz światła blask Więc wstań już, już za drzwi wyjdź, na drogę wejdź
Czasem życie zmienia się, nim się obejrzysz Otwórz swe serce, otwórz umysł, niech widzą szerzej Wiesz, że wszystko zmienia się I w twoich rękach życie jest Twój los to ciągle zmienna rzecz
Nie daj się dręczyć myślom wciąż Pozwól im przyjść i odejść stąd Gdy byłem sam i była noc To czułem, że ku złemu szło Lecz znów mam cię, już zmienił się świat mi Gdyby nie ty, w tym smutnym morzu tonąłbym
Czasem życie zmienia się, nim się obejrzysz Otwórz swe serce, otwórz umysł, niech widzą szerzej Wiesz, że wszystko zmienia się I w twoich rękach życie jest Twój los to ciągle zmienna rzecz Życie drogą jest Olsztyn, 25-26.04.2026
Zaglądam ponownie do teledysku Ringo. Ileż tu smaczków! Najpierw jest ośmiornica, potem oczywiście żółta łódź podwodna, a później życie wychodzi na ląd, gdzie na długiej drodze sir Richardowi pojawiają się różne artefakty z przeszłości: - mały Ringo z kolegami na liverpoolskiej ulicy, - z rodzicami na swej Admiral Grove, - z kolegą uruchamia samochód na pych, - ośrodek sieci Butlin’s w Skegness, a tam Rock 'n' Calypso Ballroom, gdzie w 1962 roku Ringo występował jako członek Rory Storm and the Hurricanes, - podbój Ameryki przez Beatlesów (sceny z lądowania w Nowym Jorku, występ w Waszyngtonie), - ujęcia z okresu psychodelicznego Beatlesów, - szczęśliwe chwile na huśtawce z Maureen, pierwszą żoną, i dwójką dzieci (Zakiem i Jasonem), - profetyczne ujęcie z synami i psem, ale już bez Maurren, - Ringo i Marc Bolan (w 1972 roku Ringo zadebiutował jako reżyser i producent filmem dokumentalnym „Born to Boogie” z T. Rex i Eltonem Johnem), - sceny z latającym spodkiem z teledysku do „Only You (And You Alone)” z 1974 roku (w piosence gra na gitarze John Lennon, a harmonie wokalne dośpiewuje Harry Nilsson, którego widzimy również w teledysku), - Ringo mija w swym Fordzie klub Whisky a Go Go przy Sunset Boulevard w West Hollywood (nie znane są mi związki tego klubu z Beatlesami, w przeciwieństwie do choćby The Doors), - na tej samej ulicy billboard z filmem z 1977 roku „Szpieg, który mnie kochał”, w którym dziewczynę Bonda zagrała Barbara Bach (przyjmijmy za dobrą monetę tę licentia poetica, bo film nie jest przecież hollywoodzki), - nie ma scen z filmu „Jaskiniowiec” (zaczynającego się zilion lat przed naszą erą, a konkretnie 9 października), na planie którego Ringo poznał bliżej Barbarę nie ma (nota bene grany przez Ringo Atouk wybiera Talę, czyli Shelley Long, a nie Lanę, czyli Barbarę Bach, która z rąk Ringo ląduje w gigantycznej kupie dinozaura - tak się rodzi miłość!), - ale jest ujęcie ze ślubu Ringo i Barbary, czyli wyjście młodej pary z Westminster Council House, gdzie 27.04.1981 odbyła się ta uroczystość (obok Barbary idzie 13-letnia wówczas Francesca Gregorini, jej córka z pierwszego małżeństwa, czyli pasierbica Ringo, a dziś reżyserka tego właśnie teledysku!), - szczyty perwersji intelektualnej osiągamy, gdy Ringo AD 2026 jedzie za parą młodą Ringo i Barbara AD 1981 i obserwuje pocałunki młodożeńców, - Ringo przejeżdża przez Times Square w Nowym Jorku, - najwyraźniej jedzie na West 48th Street do Music Hall Radio City, gdzie 19 i 20 czerwca 1992 roku występuje wraz ze swoją All Starr Band. Z przyczyn obiektywnych nie byłem na tych koncertach, ale widziałem Ringo w Sali Kongresowej w 2011 roku, a na West 48th Street byłem w 2023:
Gdy 1 stycznia 1962 roku Beatlesi nagrywali demo dla wytwórni Decca (wiadomo, odrzucone), wzięliby w ciemno i z pocałowaniem ręki, że jeden z rejestrowanych wówczas utworów wyda ktoś inny na singlu i że zajmie z tym singlem 35. miejsce na liście przebojów.
Tym utworem było „Love of the Loved”, a wykonawczynią, która wzięła go na warsztat, była Cilla Black, ale to był już wrzesień 1963 roku, od kilku miesięcy w Anglii trwała Beatlemania, a zespół miał już kilka własnych numerów jeden.
„Love of the Loved” próżno szukać w oficjalnej dyskografii The Beatles. Nie nagrali tego, napisanego głównie przez Paula McCartneya, utworu na żaden z albumów, nie wrzucili też ani na „Anthology 1” (chociaż są tam inne utwory z noworocznej sesji), ani na „Anthology 4”. W sumie dziwne, bo przecież nagrania są dobrej jakości, a piosenka zgrabna. Ale widać „zgrabna” to za mało dla perfekcjonisty, jakim jest Paul. Wychodzi na to, że piosenka została odrzucona dwukrotnie...
Gdy patrzę znów w twych oczu blask Widzę, że tam jest właśnie raj Widzę to znów – kocham i kocha mnie ktoś
Pewnego dnia, ujrzą ten fakt Że w sercu twym od zawsze trwam Od zawsze trwam – kocham i kocha mnie ktoś
Choć mówiłem wszystko to Będę to powtarzać wciąż Teraz, kiedy pewność mam, że kochasz
I już wiem od dzisiaj, że Kiedy na mnie patrzysz się To w ten sposób, który mówi, ach, „Ty kochasz!”
Więc, choćby deszcz, ja mam to gdzieś W twym sercu trwam, to miejsce me To miejsce me – kocham i kocha mnie ktoś
Choć mówiłem wszystko to Będę to powtarzać wciąż Teraz, kiedy pewność mam, że kochasz
I już wiem od dzisiaj, że Kiedy na mnie patrzysz się To w ten sposób, który mówi, ach, „Ty kochasz!”
Więc, choćby deszcz, ja mam to gdzieś W twym sercu trwam, to miejsce me To miejsce me – kocham i kocha mnie ktoś Kocham i kocha mnie ktoś Kocham i kocha mnie ktoś Olsztyn, 20-22.04.2026
Po niedawnych węgierskich wyborach parlamentarnych wiele osób deklaruje, że wybierze się w końcu (albo ponownie) nad Dunaj i Cisę. Ja też się oczywiście wybiorę (szósty raz) do Kotliny Panońskiej, ale najpierw melduję się z trzecim węgierskim tłumaczeniem.
Na początku wszystkiego była, wiadomo, Omega. W 1971 roku Gábor Presser i József Laux odeszli z Omegi i z muzykami z grup Metro i Hungária założyli Locomotiv GT. Z kolei już w 1973 roku z Locomotiv GT odszedł Károly Frenreisz i założył Skorpió (dołączył też m.in. Antal Gábor Szűcs z Hungárii). Rok później Skorpió zadebiutował płytą „A rohanás” („Pośpiech”), na której znalazł się m.in. utwór „Így szólt hozzám a dédapám” („Tak mi mówił mój pradziadek”). Omega nie istnieje, Locomotiv GT nie istnieje, a węgierscy Skorpionsi chyba nadal kąsają (na pewno ukąsili w 2023 roku świetnym koncertem na 50-lecie). Polak, Węgier, dwa bratanki – w składzie Skorpió znajduje się od 1976 roku Gábor Németh, który kilkanaście lat temu grał również w naszym SBB (dla odmiany w niemieckich Scorpionsach gra na basie Polak, czyli Paweł Mąciwoda).
Gdy na harcerskich ogniskach w latach 80. młóciliśmy piosenkę „Wędrowiec”, nie miałem zupełnie świadomości, że to piosenka z korzeniami na Węgrzech.
Autorem polskiego tekstu, niezwiązanego z oryginałem, jest Adam Szarek, legenda polskiej piosenki turystycznej, ale swego czasu również członek zespołu Histeryk Filip (o brzmieniu podobnym do… Scorpions, tego niemieckiego oczywiście). Szarek był na koncercie Skorpió (zapewno w 1974 r.), chyba w swoim rodzinnym Inowrocławiu. Napisał polski tekst do utworu, który na węgierskiej płycie nazywał się „My grandfather said” (taki był zwyczaj, że piosenki miały dodane angielskie tytuły). W 1975 roku utwór „Wędrowiec” w wykonaniu grupy Wespół z udziałem Adama Szarka pojawił się na Bazunie. W moim śpiewniku pojawił się dziesięć lat później.
Czarnowłosi przeważnie Węgrzy mają chyba obsesję na punkcie blondynek. Najsłynniejszy węgierski przebój mówi o dziewczynie o perłowych włosach, a w piosence Skorpió tytułowy pradziadek zakochał się oczywiście w blondynce.
Było to dwadzieścia temu Albo więcej lat Wpadał do mnie co dnia Mój pradziadek sam
Mówił to i mówił owo Różne cuda snuł Ciągle różne cuda snuł Może zmyślać też mógł
Synku mój, do mnie tak pradziadek raz rzekł Ze mną chodź, zostaw cały miasta ten zgiełk Ze mną chodź, tam o różnych cudach dowiesz się Chodźmy stąd, jak dwóch kumpli droga będzie nieść
Mówił, jak to pięknie było Gdy na koniu gnał Kiedyś, gdy na koniu gnał Kobiet wzrok na sobie miał
Mówił, że się w niej zakochał W tej dziewczynie blond Potem ta dziewczyna blond Stała się prababką mą
Synku mój, do mnie tak pradziadek raz rzekł Ze mną chodź, zostaw cały miasta ten zgiełk Ze mną chodź, tam o różnych cudach dowiesz się Chodźmy stąd, jak dwóch kumpli droga będzie nieść
Znów czekałem, by mnie zabrał Lecz nie zabrał mnie Nigdy już nie zabrał mnie Już zabrała go śmierć Olsztyn, 15-18.04.2026
Czy znałem swojego pradziadka? Jak każdy miałem ich czterech: - Franciszek 1888-1961 - Józef 1890-1973 - Ludwik 1896-1985 - Stanisław 1902-1986
Popatrzmy na te oblicza ze zdjęć sprzed 80-110 lat, które poddałem całkiem udanej renowacji:
Poznałem tylko Ludwika, którego zasługą, oczywiście oprócz spłodzenia mego dziadka, jest brzmienie naszego nazwiska (z Zinkiewicza zrobił ponad 100 lat temu Zienkiewicza). Zresztą na początku nazywał się Liudvikas Zinkevičius, jak to w Olicie, czyli Alytusie. Nie wiem, czy któryś z pradziadków jeździł konno, ale na początku XX wieku nie byłoby to niczym wyjątkowym. Nie mam też pojęcia, czy któraś z prababek była blondynką: - Emilia 1893-1972 - Katarzyna 1898-1991 - Zofia 1900-1980 - Aniela 1910-1987
Niedługo minie pół wieku, odkąd ojciec zobaczył we mnie materiał na wirtuoza akordeonu. Nic z tego nie wyszło, w końcu John Lennon miał Rickenbackera a nie Weltmeistera. Co kilkanaście lat próbuję jednak wrócić do jakiejś klawiatury. Może tym razem się uda.
Zazwyczaj, gdy jest 17 kwietnia, mój muzyczny ekwipunek powiększa się o kolejny instrument, gadżet, sprzęt. W tym roku mój osobisty menedżer imieniem Anita obwiązał imieninowym sznurkiem AKAI MPK mini plus.
Czym jest kontroler MIDI, wie dziś każde dziecko, bo bez tego chyba już nie powstaje żadna muzyka. Co może powiedzieć o moimi AKAI: - klawiatura dynamiczna (oczywiście nie jest to klawiatura ważona), - 37 klawiszy
- dzięki przyciskom zmiany oktawy mam do dyspozycji aż 10 oktaw (pamiętam, jak się mojemu panu od akordeonu kończyły klawisze, gdy grał jakieś skomplikowane przewroty), - 8 dynamicznych padów MPC, - Note Repeat (cokolwiek to znaczy, będę się dowiadywał), - 8 pokręteł (do filtrów, efektów), - 4-kierunkowy joystick (pitch + modulacja), - OLED display (mały ekran), - sekwencer 64 kroki (będę się dowiadywał), - nagrywanie na żywo, - arpeggiator (czyli można udawać wirtuoza), - tryby scales i chords (czyli jeszcze bardziej kreujesz się na wirtuoza), - łączy się i zasila przez USB (czyli jeden kabel mniej). Moja nowa klawiatura doskonale komponuje się ze starą. Może spróbuję jednocześnie pisać i grać?
Póki co, pierwsza próba tylko na jedną klawiaturę. O dziwo, po podłączeniu do trialowej wersji FL Studio 20 i krótkim grzebaniu w opcjach, zagrało! Na razie udaję, że mam organy kościelne. To mi doskonale pasuje do wczorajszego wieczoru, spędzonego w gronie kolegów z dawnej firmy. Jeden z zacnych kolegów kwadrans opowiadał o mających nawet 400 lat organach znajdujących się w warmińskich kościołach. Moje mają dopiero parę godzin i w dodatku nie są organami (bo każde dziecko wie, że kontroler MIDI nie wydaje własnych dźwięków).
Nie wiem, jak Wam kojarzy się dwóch facetów w szafie, ale moje skojarzenie od dziś to ciekawa dyskusja na temat dobrej muzyki.
Czwarty raz zasiadłem przed mikrofonem audycji Szafa z muzyką. Zawsze pozwalam sobie na nadanie jej własnej nazwy (Moja szuflada w szafie, From Szafa with Love, Radio Babel). Tym razem wymyśliłem sobie, że będzie to Dwóch w szafie.
Paweł Jarząbek, autor audycji Szafa z muzyką w radiu UWM FM, jak co roku wystawił prowadzenie jej na licytację na rzecz WOŚP. Walka była krótka, ale dramatyczna, znów padły kwoty czterocyfrowe, a ja tym razem zająłem zaszczytne drugie miejsce… Honorowo wpłaciłem 1111 zł, a Paweł równie honorowo zaprosił mnie do współprowadzenia audycji. Zaproponowałem dwa tematy, oba zanurzone w mojej ulubionej muzyce po same uszy.
The Beatles - Two of Us Tę piosenkę na początek wybrał Paweł, co zgrabnie skomentowało mój tytuł audycji.
Jimi Hendrix - The Star Spangled Banner (Woodstock 1969) Otwieram pierwszy temat audycji – wojna w Wietnamie. A na antenie i poza anteną mądrzę się, ze znawstwem dyrektora operacyjnego, o niedociągnięciach organizacyjnych festiwalu w Woodstock.
The Beatles - Blackbird Oczywiście byliśmy na koncercie Paula McCartneya i w Warszawie, i w Krakowie. I pamiętaliśmy, że krakowska wersja była poprzedzona ważnymi słowami. Z tym że ja pamiętałem bardziej, że Paul powiedział po polsku „prawa człowieka”. I to jest nasz drugi dzisiejszy temat - piosenki zaangażowane.
The Beatles - A Hard Day's Night Kiedy zaczęła się amerykańska odsłona wojny w Wietnamie? Piosenka wybrana przez Pawła jest okazją, by to wyjaśnić.
The Doors - Peace Frog Jak to u Jima Morrisona - nie do końca wiadomo, o co chodzi...
Jacek Kępka Automaty i Tomasz Zień - Automaty W Polsce lat 60. trzeba było uciekać w tematykę nieoczywistą.
Barry McGuire - Eve of Destruction Zastanawialiśmy się, czy to nie dziś jest właśnie tytułowa „wigilia zniszczenia”... Do Iranu zajrzymy jeszcze pod koniec audycji.
Sex Pistols - Anarchy in the U.K. Atakujemy imperium brytyjskie!
Dead Kennedys - California Über Alles Atakujemy demokratycznego senatora z Kalifornii (niekoniecznie dlatego, że ma dziś urodziny).
Buldog - Do prostego człowieka (live) W połowie audycji tekst Juliana Tuwima z 1929 roku. Zmieniło się wiele i nic się nie zmieniło.
Jean-Michel Jarre - Pop Corn Co utwór instrumentalny robi w audycji o piosenkach z zaangażowanym tekstem? Już wyjaśniam...
Burek! Dobry Pies - Wietnamskie dzieci Jaki mieliśmy właściwie wtedy stosunek do wojny wietnamskiej?
Spare Bricks - Vera (po polsku) Selfmarketing, czyli moje tłumaczenie w profesjonalnym wykonaniu. I świetne przejęzyczenie - uznałem, że „The Wall” to płyta Rogera Watersa.
Måneskin - Gasoline Piosenka o facecie napędzanym benzyną, czyli współcześni artyści też niestety muszą śpiewać o wojnie...
Marianne Faithfull - As Tears Go By Wybór Pawła, który ma ewidentną słabość do tego utworu. Odeszliśmy trochę od obu tematów audycji, ale warto było...
Tilt - Mówię ci, że Wybór Pawła. Pieśń z lat 80., gdy w Polsce można było już być nieco bardziej dosadnym niż w latach 60.
The Bill - Wolność Wybór mojej żony (kaseta The Billa była przebojem w pobliskim akademiku, kilkadziesiąt metrów od radia, w którym jesteśmy). Ja w tym samym mniej więcej czasie byłem niedaleczko na koncercie „Stage of Power”, gdzie obok The Billa pojawili się tacy wykonawcy: Saron, Pan Witek, Screen, Atrocious Filth, Prophecy, Christ Agony, Vader, Sedes, Closterkeller, Proletaryat.
Shervin Hajipour - Baraye Po persku. To, że niemiłych panów atakuje pan, który jest nieobliczalnym narcyzem, nie przekreśla faktu, że atakowani panowie są naprawdę niemili.
The 5th Dimension - Aquarius # Let The Sunshine In Kto nie był na filmie „Hair”, niczego nie rozumie! Muszę się wybrać na wersję sceniczną, ciągle pojawiają się w Polsce kolejne adaptacje.
Uummannaq Børnehjem - Uummannami To nie jest pieśń protestu. Ale są takie momenty w dziejach, że wystarczy tylko kontekst. Kończymy utworem z Grenlandii.
Z muzyki deathmetalowej to ja najbardziej lubię Nicka Cave’a, ale na prezentowany na Scenie Margines olsztyńskiego teatru spektakl o Vaderze musiałem się oczywiście wybrać. I nie wziąłem proponowanych przy drzwiach wejściowych zatyczek do uszu!
Czy to jest rzeczywiście o Vaderze? Przedstawienie „Vader. Wojna totalna”, na podstawie książki Jarosława Szubrychta o tym samym tytule, w zasadzie nie jest o muzyce, chociaż brzmi ona praktycznie przez cały czas. Przesłanie jest dość czytelne – jeśli czegoś bardzo mocno chcesz, to cel osiągniesz. Oczywiście, w tej bajce widzimy krew, pot i łzy zwycięzcy, ale nie widzimy tych, co przegrali. W latach osiemdziesiątych marzenia miały w Olsztynie, w Polsce i na całym świecie miliony takich chłopaków, jak Piotrek z ul. Gietkowskiej. Sukces stał się udziałem bardzo nielicznych. Najbardziej wytrwałych, obdarzonych największym talentem, mających największe szczęście? To zawsze jest mieszanka i niewiadoma porównywalna do tego, że czasem Adam Małysz leciał daleko a czasem blisko, ale w sumie trudno powiedzieć dlaczego…
To również trochę przedstawienie o pokoleniu (także moim), które miało okazję doświadczyć niesamowitej karuzeli społeczno-politycznej – dzieciństwo przeżyliśmy w klimacie fałszywego dobrobytu epoki Gierka, dojrzewaliśmy w oparach gnijącego realnego socjalizmu, a w dorosłość wchodziliśmy oglądając wybuch wolnego rynku (do tego dodajmy, że starość spędzimy zapewne próbując nieskutecznie wyjaśnić młodzieży, że nie wszystko, co widać w internecie jest prawdą). Momentami było zatem zabawnie, bo socjalistyczny model kultury śmieszy po kilkudziesięciu latach tak samo jak „afrykańskość”, którą uprawiał w naszych telewizorach Afric Simone czy buty na koturnach zespołu Slade. Ciekawe, czy gdyby Piotr Wiwczarek urodził się kilka lat wcześniej, załapałby się na glam rock? Załapał się na Black Sabbath, potem na Judas Priest, potem na Slayera i tak ruszyła ta śmiertelna maszyna…
W opowieści przewija się mnóstwo spraw, mnóstwo ludzi. Jest tak gęsto, że nie sposób wszystkiego spamiętać (było przeczytać książkę, mądralo..). Sytuację ułatwia olsztyńskim lub wpędzonym w lata odbiorcom to, że wiele z tego działo się tuż obok nas. O festiwalach Metalmania czytałem na bieżąco w epoce. Eksplodującą kulturę thrash metalu analizowałem dzięki napisom wykonywanym długopisami na szkolnych torbach kolegów z technikum (tyleż długie, co nieskuteczne, dyskusje z niejakim Wiśnią, dzielącym ze mną szkolną ławę na przedmiocie podstawy elektrotechniki, o wyższości Pink Floyd nad Venomem). Na studiach zetknąłem się przez chwilę z Docentem, który, na moment przed światowym sukcesem zespołu, znalazł jeszcze czas, by dołączyć do naszej grupy na historii przy ul. Szrajbera, co zapewne trzeba łączyć z Waldemarem Ziarkiem, również wspominanym w spektaklu. Wnukom będę opowiadał, że podczas kolokwium pożyczyłem Docentowi długopis… Trzy lata później anonsowałem w olsztyńskiej mutacji „Gazety Wyborczej” nie tylko koncerty Vadera, ale i Atrocious Filth, czyli jeszcze innej formacji, w której grał Doc (bardziej ekstremalnej, co może trudno sobie wyobrazić). Nawet robiłem z Odrażającym Brudem jakiś wywiad we From Pubie, ale nie było wtedy Docenta.
Może coś o wykonawcach? Chylę głowę przed unikalnym połączeniem talentu gitarowego Karoliny Ptaszyńskiej (która i krzyknąć umie) z czteroosobowym combo perkusyjnym odegranym przez aktorów naszego teatru (Maciej Mydlak, Krzysztof Plewako-Szczerbiński alias Peter, Marcin Tyrlik oraz Grzegorz Gromek). Najwięcej energii musieli włożyć Maciej Mydlak i Grzegorz Gromek. Były różne fragmenty muzyczne, począwszy od „Paranoid”, „Black Sabbath”, coś Judas Priest (no, nie znam na wyrywki), „Seek and Destroy” aż po „Dark Age”, czyli stawiającą kropkę nad i w tej historii premierą teledysku Vadera w MTV. Trochę szkoda, że tak nagle urwała się ta opowieść, bo historia Vadera jeszcze kilka razy zakręciła…
PS 1 Chciałem zacząć tę relację od banalnej wymyślonej retrospekcji, jak to przedszkolak Piotruś mija w 1971 roku budynek teatru i ani mu w głowie, że to jest teatr i że za 55 lat będą w nim wystawiać sztukę na jego temat, ale Maciej Mydlak przywołał na FB wyznanie Petera, że jako sześciolatek wystąpił już na deskach Teatru Jaracza w szkolnym przedstawieniu… Rzeczywistość jeszcze raz okazała się ciekawsza od wyobrażeń. PS 2 Nie ucieknę w tym miejscu od przypomnienia swojej własnej wprawki quasidramatycznej, którą kilka lat temu zaszczycił swoją interpretacją Maciej Mydlak. To było trochę to samo – człowiek, muzyka, dziwny świat wokół…
Posłuchajmy „Love Me Do” z jesieni 1962, a potem „Revolution 9” z jesieni 1968. Różnica, jaka dzieli te utwory, jest rewolucyjna, ale przemiana Beatlesów odbyła się drogą ewolucji. Owszem, czasami ewolucja zapędza się w ślepe uliczki…
Trudno o bardziej wyrazisty przykład tego, że Beatlesi mogli naprawdę wszystko niż przedostatni utwór na „Białym Albumie”. Zespół będący imperatorem mainstreamu, cesarzem list przebojów i generalissimusem melodii, umieścił na swojej płycie nagranie totalnie awangardowe. Wiadomo, że za „Revolution 9” stoi John Lennon (oraz Yoko Ono, ale także trochę George Harrison) i że pozostała część ekipy, włącznie z George’em Martinem, nie była zachwycona zamiarem umieszczenia tego dźwiękowego kolażu na płycie. Zwróćmy jednak uwagę, że prymus McCartney był lepszy w te klocki, a konkretnie szybszy o kilkanaście miesięcy. Na przełomie stycznia i lutego 1967 roku zespół zarejestrował pod jego kierunkiem eksperymentalny utwór znany jako „Carnival of Light”. Niestety (na szczęście?) utwór znany jest tylko z tytułu, bo przez te prawie już 60 lat nie zdecydowano się go opublikować, choćby przy okazji serii „Antologii”. Nie wypłynął też nigdy na żadnym bootlegu. Natomiast George Harrison swój awangardowo-elektroniczny album „Electronic Sound” zaczął nagrywać w listopadzie 1968 roku, czyli w momencie premiery „Białego Albumu”. Harrison uczestniczył zresztą w przygotowaniu „Revolution 9”, podrzucając dźwięki do loopów itp. Udział Paula i Ringo w „Revolution 9” był całkowicie bierny – w kolażu wykorzystano fragmenty podejścia 18 do „Revolution 1”. To podejście (ujawnione w 2018 roku z okazji 50-lecia „Białego Albumu”) kończy się zresztą tam, gdzie zaczyna się „Revolution 9”. Gdyby w 1968 roku wydano tę wersję, w której początkowa harmonia muzyczna przechodzi w rewolucyjny chaos, mielibyśmy i tak niezłą jazdę.
Jak przetłumaczyć dźwiękowy kolaż? Ba, jak przetłumaczyć utwór, który w zasadzie nie ma tekstu? Zrobiłem to tak - oto sałatka wielomuzyczna godna 1 kwietnia:
O ile w kolażu filmowym wykorzystałem 277 wygenerowanych sekwencji, to w kolażu dźwiękowym użyłem 93 momentów muzycznych. Kolejność przypadkowa: ● 2066 And Then – „At My Home” ● ABBA – „Mamma Mia” ● AC/DC – „Live Wire” ● AC/DC – „Whole Lotta Rosie” ● Al Bano i Romina Power – „Liberta” ● Amon Düül I – „Mama Düül und Ihre Sauerkrautband Spielt Auf” ● Ankh – „Kraina umarłych wg A. Vivaldi” Widziałem ich na koncercie 9.09.1994. ● Aphrodite's Child – „Infinity” W tym utworze śpiewa wielka grecka aktorka Irene Papas, znana z takich filmów, jak „Grek Zorba” czy „Działa Navarony”. W mojej pamięci pozostanie na zawsze jako Penelopa z włoskiego serialu „Odyseja”. ● Armageddon – „Buzzard” ● Banda Plástica De Tepetlaxca – album „Adiós a los Beatles” Fragmenty albumu nagranego w 1971 roku przez meksykańską orkiestrę dętą: - „A Hard Days Night”, - „Eleanor Rigby”, - „Hey Jude”,
- „Ob-La-Di, Ob-La-Da”, - „Yellow Submarine”, - „Yesterday”. ● Beastie Boys – „Hey Fuck You” ● The Beatles – „The End” Fragment słynnego (bo jedynego) sola, jakie zagrał Ringo Starr. ● The Beatles – „Revolution 1” Moja wersja po polsku z 15.12.2015 i 13.12.2025. ● Bee Gees – „Every Christian Lion Hearted Man Will Show You” Bracia Gibb w chorale gregoriańskim. ● Jorge Ben – „Mas que Nada” Słyszałem kiedyś w Lizbonie w wersji pewnych Brazylijczyków. ● Bielizna – „Dom rodzinny” ● Big Day – „Jestem jak wiatr” Pamiętam koncert w Akancie z 13.02.1994. ● Georges Bizet – „Carmen” (preludium)
Niedawno słuchałem fragmentów w Operze Narodowej. ● Black Sabbath – „Electric Funeral” ● Blondie – „Call Me” ● Bob Dylan – „Highway 61 Revisited” Na koncercie 19.07.1994 w Sali Kongresowej nie było... ● CCS – „Whole Lotta Love” Robert Plant zaśpiewał to dla mnie i kilkunastu tysięcy innych szczęśliwców w 2015 roku w Dolinie Charlotty. ● Aram Chaczaturian – „Gajana (Taniec z szablami)”
● Ray Charles – „Hit the Road Jack” ● Collegium Musicum – „You Are Impossible I” („Si nemožná I”) Ten utwór będzie mi się zawsze kojarzył z wjeżdżaniem naszą Corsunią w pozbawiony asfaltu i w ogóle cywilizowanej nawierzchni tunel Szosy Transogaraskiej. Najbardziej szalony odcinek przejazdu zbiegł się fantastycznie z dźwiękami lecącymi z odtwarzacza.
● Crazy World Of Arthur Brown – „Fire” ● Daniel – „Myśmy są wojsko” „Złoty Pierścień” na X Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w 1976 roku w Kołobrzegu! ● Miles Davis – „Bitches Brew” ● Dead Kennedys – „California Über Alles” ● Deep Purple – „Fools” Na koncercie w Łodzi 23.05.2017 nie było. ● Dezerter i Katarzyna Nosowska – „Dla zysku” Czy było to na koncercie 12.02.1994 w ROK-u? Nie pamiętam. ● Dread Zeppelin – „Immigrant Song” ● Dżamble – „Wymyśliłem ciebie” 27.07.2014 zabrzmiało fajne wykonanie Marty Andrzejczyk na koncercie „Gdy kiedyś znów zawołam cię”. ● ELP – „Gnome” ● Focus – „Hocus Pocus” Do dziś się jaram tym, że 11 lat temu widziałem zespół Focus w Holandii. ● Franz Ferdinand – „Take Me Out” ● George Harrison – „No Time Or Space” Awangardowy album „Electronic Sound” z 1969 roku. ● Gramine – „Żywioł wody” ● Jimi Hendrix – „Star Spangled Banner” Wersja oczywiście z festiwalu Woodstock, był poranek 18 sierpnia 1969 roku… ● Jan Sebastian Bach – „Toccata i fuga d-moll” (BWV 565) Najlepsze echo do słuchania tego utworu jest oczywście w katedrze we Fromborku. ● „37 minus 2” Moje nagranie z 22.12.2004. ● Ludwig van Beethoven – „Oda do radości” Moje nagranie z 25.03.2017. ● „Zamieniam się w psa” Moje nagranie z 25.05.1996, fragment kasety „Ciosanie na kolanie”. ● „Szukam” Moje nagranie z 7.03.2000, fragment kasety „Klasycy do tablicy”. ● „Martwy pies” Mój utwór z 7.08.2021. ● „Wspomnienie Gumgadyna – III” Moje nagranie z 8.08.1998, fragment kasety „Moje trąby”. ● Przemysław Gintrowski, Jacek Kaczmarski, Zbigniew Łapiński – „Powrót” Moje nagranie z 17.04.2000, fragment kasety „Nagrywanie na ekranie”. ● „Nowy rozdział – III” Moje nagranie z 29.07.1998, fragment kasety „Nowy rozdział”. ● „Coda” Moje nagranie z 4.12.1995, fragment kasety „Piosenki od ręki”. ● „Fripper” Moje nagranie z 7.05.2000, fragment kasety „Robota Godota”. ● „Suita niecałkowita – I” Moje nagranie z 11.1994, fragment kasety „Suita niecałkowita”. ● „Whole Lotta Hate” Moje nagranie z 6.07.1997, fragment kasety „Wielkie utwory rockowe”. ● Iron Butterfly – „In-A-Gadda-Da-Vida” ● J.A.R. – „Mercedes Benz” ● Jacek Aumüller – „Entropia” Utwór Jacka z ubiegłorocznej płyty „Transgresja” (debiut fonograficzny!). ● Jet – „Are You Gonna Be My Girl” ● The Kinks – „You Really Got Me” ● Klan – Mrowisko ● Komeda – „Blossom (Got To Get It Out)” Nie mylić z Krzysztofem. Świetni Szwedzi! ● Krzysztof Zalewski – „Pielgrzym” Nie mylić z Czesławem. Świetna płyta! ● Paweł Jarząbek – „Dobra muzyka” Paweł w swojej audycji „Szafa z muzyką”, którą współtworzyłem gościnnie pod tytułem „From Szafa with Love” 13.02.20204 w Radiu UWM FM. ● Paweł Wrocławski – „Kiedy znów powracam tu” Fragment utworu z płyty, którą Paweł (gitarzysta grup Spare Bricks oraz Leniwiec) nagrał w 2016 roku. Przysłał mi ją wówczas do zrecenzowania, ale czy wydał? ● Piotr Kaczkowski – „Waląca się ściana” Fragment audycji z 1984 roku poświęconej albumowi „The Wall” Pink Floyd. ● Krzysztof Litwin – „Przeleciała Waldorffowi sarenka” Czyli nigdy nie byłem w Piwnicy Pod Baranami. ● Quarteto 1111 – „A Lenda d el Rei D. Sebastiao” Moja wersja po portugalsku z 17.09.2014. ● Queen – „The Wedding March” Kompozycja Richarda Wagnera w aranżacji Briana Maya na ścieżce dźwiękowej filmu „Flash Gordon”. ● Janusz Radek – „Lass mich in Ruhe!” Tę piosenkę Niny Hagen (i Dee Dee Ramone) Radek wykonywał w swoim niezapomnianym programie „Królowa nocy”. Nagrywałem sobie koncert z Trójki! ● Sex Pistols – „Anarchy in the U.K.” ● Wojciech Skowroński – „Rock and rolla każdy zna” ● Słodki Całus od Buby – „Piosenka turystyczna II” To oni zainspirowali mnie do cyklu, w ramach którego ujawniłem trzy utwory: - „Piosenka turystyczna nr 2”, - „Piosenka turystyczna nr 3”, - „Piosenka turystyczna nr 4”. ● „Orgasmus” Czyli czeska wersja „Sodomy” z musicalu „Hair”. ● Spare Bricks – „Hey You” Moje pierwsze tłumaczenie Pink Floyd, jakie zespół wziął do repertuaru. ● Spare Bricks – „Waiting For The Worms” A zakończyło się całą płytą „The Wall” po polsku i kilkoma koncertami z okazji 40-lecia albumu! ● Edward Stachura – „Opadły mgły, wstaje nowy dzień” ● Swingle Singers – „Solfegietto C-moll” ● Talking Heads – „Psycho Killer” ● Tomasz Beksiński – „Doctor Doctor” Pamiętam jak dziś, gdy 13.02.1999, gdy w Trójce pod Księżycem Tomek zapowiadał „Doctor Doctor” UFO. ● The Troggs – „I Can't Control Myself” ● Vanilla Fudge – „You Keep Me Hangin' On” Słuchanie tego na żywo było przywilejem. ● Frank Zappa – „Help I'm A Rock” ● Zaraza – „Jestem radio, jestem telewizja” Słuchałem tego na żywo kilkanaście razy, ostatnio (i pewnie ostatecznie…) w 2023 roku. ● Andrzej Dragan Fragment którejś z setek rozmów z nim. Podziwiam. ● Tomasz Okoń – „Kiła, grzyb i rewolucja” Odcinek „Historii bez cenzury” z 14.07.2022.
A tekst? Przez lata fani wyłapywali wszystkie słowa zanurzone w kolażu. Po polsku to będzie jakoś tak (słowa uwolnione od niewoli sensu, jak powiedziałby Jacques Derrida):
Butelka czerwonego wina dla ciebie, jeśli to zrobię Całkiem o tym zapomniałem, George, przepraszam Więc do zobaczenia Wybaczysz mi? Mmmm, tak Bezczelna suka
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer...
A potem jest ta walijska grzanka noszona w jakichś brązowych majtkach O niedoborze zboża w Hertfordshire Każdy z nich wiedział, że z biegiem czasu będzie Trochę starszy i trochę wolniejszy, ale… To wszystko to samo, w tym przypadku wyprodukowane przez kogoś, kto zawsze Niezliczoną liczbę razy twój ojciec podrzuca ci koci, koci, łapci Region wyjeżdżał, miał zamiar zapłacić za
Numer dziewięć, numer dziewięć
A kto to wie? A kto to wie? Polecamy również Emocje lub dramy, zły pop jest martwy na-me-da-ru-ma an-se-mu sześć tonów Łzy Franka Samobójstwo
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Nie spotkało mnie nic gorszego, niż Albo na przykład Cokolwiek robisz Umowa biznesowa nie dochodzi do skutku Poinformowałem go o tym trzeciej nocy Kiedy los daje
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Przegapiłem to wszystko To sprawia, że jestem kilka dni spóźniony W porównaniu z, cóż, wow! I takie dziwne rzeczy Czasami staje po naszej stronie Kora kwiatowa Lekarze bez licencji przynieśli ten okaz Nie mam żadnych skrótów, aha
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
W tej sytuacji
Stoją ciągle w miejscu
Po telegramie
Och, och
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Och
Człowiek bez lęków, od brody po maskę Jak poinformował mnie szef Mój syn naprawdę może spróbować, tak jak oni, spróbować znaleźć funkcję Powiedz, co mówił, jego głos był niski, a jego umysł pobudzony A wzrok miał spuszczony Sędzia z szalonymi okularami
Lepiej chodźmy zobaczyć, czy nas nie ma… Dobra! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego!
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Więc żona do mnie zadzwoniła i lepiej będzie, jak pójdziemy do chirurga Albo gdziekolwiek, żeby wycenić żółte majtki Więc, w każdym razie, zamiast tego poszliśmy do dentysty Który zrobił jej zęby, które okazały się całkiem do niczego Więc zamiast tego zaciągnął się do cholernej marynarki i wyruszył w morze
Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop!
Na moim połamanym krześle, moje skrzydła są złamane i moje włosy też Nie jestem w nastroju na świrowanie
Um da Aaah
Jak? Psy są do szczekania, ręce do klaskania Ptaki do ptakania, a ryby do łowienia Tamci są do tamtego a kiedyś do czegoś Trzymaj tę flagę! Tylko po to, by znaleźć nocnego stróża Niemającego pojęcia o jego obecności w budynku Zupa cebulowa Proszę, usłysz to...
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Produkcja przemysłowa Finansowa nierównowaga
Pchając to między jego łopatki
Wa-tusi Twist
El Dorado
Weź to, bracie, oby ci dobrze służyło
Może to nic Aaah Może to nic Co? Co? Och
Może nawet wtedy Wystawienie się na widok publiczny może być trudne Jest szybkie, jak pęd ku pokojowi Ponieważ to jest tak wiele To było jak bycie nagim Jeśli staniesz się nagi
Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Olsztyn, 1.04.2026