Mógłbym efektownie zacząć, że całe życie opierałem się przed pójściem do opery, ale przecież już kiedyś byłem.
Umówmy się jednak, że klasyczny repertuar operowy to przygoda dla odważnych. W ostatecznym rozrachunku chodziło wszakże o to, by w końcu odwiedzić Teatr Wielki i funkcjonującą tam Operę Narodową.
I tak poszedłem na łatwiznę, bo wybraliśmy operowe greatest hits, czyli przedstawienie „Chorus Opera”. Sami znani kompozytorzy, same znane opery! Łatwizna pozorna, bo zamiast przebojowych arii usłyszeliśmy mniej znane partie chóralne.
To ciekawa koncepcja artystyczna, by wyciągnąć z klasycznych oper, w których cały splendor ściągają na siebie tenorzy i sopranistki, fragmenty chóralne, czyli docenić wysiłek zespołowy.
Najbardziej lubię ten moment:
Było po łacinie, włosku, francusku, niemiecku, polsku...
Część 1.
Carl Orff – „Carmina Burana”: „O Fortuna” z części I.
Początek niczym trzęsienie ziemi. Ze dwadzieścia lat temu oglądałem to w Olsztynie w jakimś dziwnym miejscu (byłby to azaliż były budynek KW PZPR?).
Giacomo Puccini – „Turandot”: „Perché tarda la luna?” z aktu I.
Giuseppe Verdi – „Otello”: „Fucco di gioia!” z aktu I.
Giuseppe Verdi – „Traviata”: „Coro di Mattadori Spagnuoli” z aktu II.
Dobra, przez chwilę sądziłem, że to „Carmen”.
Rugerro Leoncavallo – „Pajace”: „Coro delle campane” z aktu I oraz „Vesti la giubba” z aktu I.
Popis solowy Rafała Bartmińskiego.
Giacomo Puccini – „Madame Butterfly”: „Coro a bocca chiusa” z aktu II.
Fragment taneczny.
Giuseppe Verdi – „Don Carlo”: „Auto-da-fé” z aktu III.
Część 2.
Giuseppe Verdi – „Trubadur”: „Coro di Zingari” z aktu II.
Georges Bizet – „Carmen”: „Les voici…!” z aktu IV.
Na to czekaliśmy!
Pietro Mascagni – „Rycerskość wieśniacza”: „A casa, a casa amici” otwierające operę.
Napijmy się!
Richard Wagner – „Latający Holender”: „Chor des Matrosen” z aktu III oraz „Spinnstube” z aktu II.
Niemcy, wiadomo, biorą się do pracy.
Krzysztof Penderecki – VII symfonia „Siedem bram Jerozolimy”: 1. Magnus Dominus et laudabilis nimis”.
Trochę z innej beczki...
Karol Szymanowski – „Król Roger”: pieśń Roksany „Uśnijcie krwawe sny króla Rogera” z aktu II.
Partia solowa Anny Terleckiej. Trudna dla wykonawcy, trudna dla odbiorcy.
Stanisław Moniuszko – „Straszny dwór”: „Mazur” z aktu IV.
Właściwy utwór we właściwym miejscu! Jesteśmy przecież w Sali Moniuszki.
Bis.
Na koniec wyklaskaliśmy nieco Mamonia, czyli dwa operowe megahity. Pierwszy idący pod prąd, czyli popis solowy Rafała Bartmińskiego.
Giacomo Puccini – „Turandot”: „Nessun dorma” z aktu III.
Giuseppe Verdi – „Nabucco”: „Va, pensiero, sull’ali dorate” z aktu III.
Dzisiejszego wieczoru ze sceną pożegnała się Anna Szczepańska-Morawska, artystka chóru (a także dwójka muzyków orkiestry – Barbara Kowalska i Maciej Muczke):
Przed przeżywaniem partii chóralnych, była okazja zajrzeć do Galerii Opera, gdzie prezentowana jest właśnie twórczość Andrzeja Dudzińskiego, który zasadniczo był solistą.
To jeden z tych artystów, którzy towarzyszył człowiekowi przez znaczną część życia, np. w czytanych kilkadziesiąt lat temu czasopismach:
Tego z przyczyn oczywistych czytać nie mogłem, ale po latach wiemy, jak było to ważne:
Polską szkołę plakatu mam wdrukowaną w mózg również dzięki Dudzińskiemu:
I elementy poczucia humoru również:
A tego, muszę przyznać, nie znałem/nie pamiętałem (to być może echo lat spędzonych przez Dudzińskiego w Nowym Jorku):











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz