czwartek, 29 stycznia 2026

Nie kwestionuję kobiet

Puszczając mimo uszu opinie domorosłych znawców architektury, obserwowałem w czasie kolejnych wizyt w Warszawie powstawanie budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej. W końcu pora było wejść do środka.

A w środku – wystawa „Kwestia kobieca 1550-2025”.

Jako weteran niezliczonej liczby wystaw sztuki nowoczesnej i średniowiecznej, współczesnej i starożytnej, amatorskiej i profesjonalnej, oglądanych w kilkudziesięciu krajach na czterech kontynentach, z pewnym zdziwieniem uświadomiłem sobie, jak mało w tych przybytkach kultury zajmuje miejsca twórczość kobiet. Ten plakat Guerrilla Girls pewne rzeczy wyjaśnia…

Faktem jest, że we wszelkich muzeach narodowych pod wszystkimi szerokościami i długościami geograficznymi obrazy namalowane przez kobiety należą do rzadkości. Przed XX wiekiem na pewno, a przed XIX wiekiem zwłaszcza. Takich rzeczy nie znamy, prawda? Marie-Guillemine Benoist - „Autoportret” z 1786 r.

Niech to pytanie zostanie dobrze zrozumiane – czy Yoko Ono byłaby tak znana, gdyby nie wiadome okoliczności?

I to pytanie też dobrze zrozummy… Czy ten obraz, namalowany 22 lutego 2022 roku, czyli dwa dni przed najazdem Rosji na Ukrainę, przez ukraińską artystkę Katerynę Łysowenko, byłby tym, czym jest, gdyby autorem był mężczyzna?

Wszystkie inne pytania można stawiać sobie oglądając kilkanaście innych prac z wystawy (z adekwatną ścieżką dźwiękową - John Lennon był feministą z odzysku):

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz