Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Dwanaście dni przed końcem działalności Galerii Sowa słuchaliśmy muzyki przeważnie dwunastotaktowej.
Któryż to raz słuchałem w Sowie muzyki zespołu Breakout? Jako że jesteśmy na etapie eschatologicznym, krótkie resume: 1994 – osobiście Tadeusz Nalepa, 2014, 2019 i 2022 – Piotr Nalepa Breakout Tour, 2024 – Old Breakout. Licznych innych koncertów bluesowych, w czasie których pojawiały się utwory spółki Nalepa/Loebl, nie wspomnę. Dziś – Break Night Tribute to Breakout, którzy godnie zakończyli tę serię.
Break Night Tribute to Breakout to rasowi muzycy, z których każdy samodzielnie mógłby być niezłą atrakcją koncertową. Wspólnie zaginają rzeczywistość i wprowadzają nas do rzeki dzieciństwa…
Grzegorz Grunwald – gitara, wokal
Leszek Jakubczak – gitara
Andrzej Wolak – gitara basowa
Dariusz Henczel – perkusja
I tu jest konieczny aneks, bo w utworze „Kiedy byłem małym chłopcem” ojca za perkusją udanie zastąpił syn Łukasz. Przyjęty z entuzjazmem chłopak, urodzony zapewne wiele lat po śmierci Tadeusza Nalepy, daje nadzieję, że młode pokolenie też pokocha Breakoutów.
Skrót dla potomności.
I można byłoby powiedzieć, że to ostatnie bluesy w Sowie, ale chciałem zapowiedzieć, że ostatniego bluesa w tym miejscu to wykonam ja!
Zaryzykuję, że nabiści to tacy Velvet Underground sztuk plastycznych końca XIX wieku – sami wielkiego sukcesu nie osiągnęli, ale mieli wpływ na każdego, kto zetknął się z ich twórczością.
Nabiści są tak niszowi, że o tej grupie artystycznej dowiedziałem się dopiero dzisiaj z wystawy „Nabiści. Prorocy nowej sztuki” w Podchorążówce w Łazienkach Królewskich.
Żadnego nazwiska nie znam. Żadnego!
Sytuację z punktu widzenia inżyniera Mamonia ratują przykłady polskich artystów, których twórczość korespondowała z tym, co działo się w Paryżu. Na przykład Wyspiański (wiadomo), na przykład Okuń, którego inny obraz widziałem dwa lata temu w Muzeum Narodowym w Warszawie na wystawie „Arkadia”. A dziś „Bogini Hathor” z 1916 roku.
Nabiści, nie ma tu żadnego zaskoczenia, byli kolejnym ruchem artystycznym, którego członkowie zrywali ze starym ładem. Nie wiedzieli, że kiedyś ktoś inny zechce zerwać z ich założeniami?
Warszawski Jazz na Starówce ma ponad trzy dekady tradycji, ale dopiero dziś udało się nam wpaść na jeden z tegorocznych koncertów. Zagrał skład o frapującej nazwie Baron Vintage Elektro.
Tak się złożyło, że lidera tej formacji, czyli Piotra Barona widziałem dokładnie 12 lat temu w Olsztynie na koncercie raczej nie jazzowym.
Na Rynku Starego Miasta w Warszawie podczas dzisiejszego koncertu w ramach 32. Międzynarodowego Plenerowego Festiwalu Jazz na Starówce pojawiłs się Baron Vintage Elektro w składzie: - Piotr Baron – saksofon elektryfikowany, - Gabriel Niedziela – gitara elektryczna, - Kajetan Galas – organy Hammonda, - Tomasz Grabowy – gitara basowa, - Cezary Konrad – perkusja, - Maria Baron – wokal (bo to zdolna rodzina jest).
Na próbie usłyszałem, że będzie „Sunshine of Your Love”, więc zaczaiłem się na tę smakowitą wersję:
Koncertowi przysłuchiwała się Warszawska Syrenka, być może cokolwiek zdziwiona, że jej ktoś powstańczą opaskę założył czerwonym do góry…
Galeria Sowa za 39 dni kończy (nie ze swojej winy) działalność, warto w miarę możliwości wpadać tam i wspierać Krzyśka moralnie i finansowo. Dziś po koncercie Zarazy wpadłem na Luźne Granie, które uświetniło imieniny właściciela.
Duetu Luźne Granie nie miałem okazji oglądać, chociaż już parę razy w Sowie się pojawiał. Gdy zobaczyłem panów, okazało się, że duet tworzą Organek i Vincent van Gogh (mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za ten żart...).
Polska muzyka w fajnych opracowaniach:
Zjadłem imieninową zupę pietruszkowo-gruszkową i opuściłem lokal z powodu licznych obowiązków zawodowych. Jeszcze tu wrócę!
Znawcy mówią, że Monterey jest ważniejszy niż Woodstock. To chyba ci sami znawcy, którzy uważają, że prawdziwy Pink Floyd skończył się po wydaniu debiutanckiej płyty. Kłócić się nie będę.
Film „Monterey Pop” w reżyserii D.A. Pennebakera obejrzałem dziś w towarzystwie jakiegoś tuzina osób. To byłby drugi muzyczny film, na jaki wybrałem się tego roku w kinie, gdyby któryś olsztyński moloch kinowy zechciał zaprezentować „Power to the People: John & Yoko Live in NYC”, czyli koncert Johna Lennona z 1972 roku. Nie zechciał. Niezbadane są wyroki korporacji, bo na wyświetlenie w Olsztynie dużo bardziej niszowego dokumentu o Monterey Pop Festival z 1967 roku się zdecydowali. Film krótki, więc tym cenniejszy był wstęp Piotra Metza, który wyjaśnił co i jak. Obraz widziałem wiele razy i znam na pamięć, ale oglądanie na wielkim (no, średnim) ekranie to są jednak inne emocje. Filmy muzyczne w kinie mają kilka plusów i jeden ogromny minus – cienki niczym punkowa solówka na nienastrojonej gitarze dźwięk. Nie inaczej było i tym razem. Niby wiedziałem, że tak będzie, ale to zawsze zaskoczenie…
Spięty (wcześniej w postaci Lao Che), to od kilkunastu lat nasza koncertowa lista obowiązkowa.
Widzimy się z panem Hubertem i jego obecnymi kolegami regularnie. Co płyta, to koncert – w 2021 z okazji „Black Mental”, w 2023 ku chwale „Heartcore”, a dziś z powodu „Full H.D.”.
A to w skrócie było tak:
„Stan podgorączkowy sobotniej nocy” „Zapalenie przedrostka” „Samowolne opuszczenie ciała” „Serconośny” „Robaczewski” „Najstarszy chłopczyk świata” „Trybuna małpoludu” „Zwiezda śmierci” „Naukowcy wciąż nie wiedzą” „Kowalski własnego losu” „Blue” „Pan Piotruś pan” „Język płocki” „Ma czar karma” „Zaprószenie do ognia” „Atrapa łajdaka” „Palipuenta”
Hubert Dobaczewski – wokal, gitara
Patryk Kraśniewski – klawisze
Emil Wojtczak – bas
Bartek Kapsa – perkusja
Tak się złożyło, że bezpośrednio przed koncertem Spiętego w olsztyńskim amfiteatrze odbywał się Konkurs Młodych Zespołów Fest Muza. Załapaliśmy się na występ laureatki, czyli pochodzącej z Lublina Moniki Kowalczyk.
Tak, tak – wiem, że za rzadko zaglądam na Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję”. Robię to z litości dla publiczności, bo ilekroć przyjdę, to leje jak z cebra. Dziś niebiosa się zlitowały i przez trzy godziny można było zanurzyć się w poezji, a nie w strugach deszczu.
To był główny koncert tegorocznej edycji – występ laureatów (tegorocznych i ubiegłorocznych) oraz hołd dla twórczości Grzegorza Ciechowskiego.
Zaczął duet Gabriela Kundziewicz i Marcin Kiełbasa, laureaci głównej nagrody sprzed roku. W ramach minirecitalu usłyszeliśmy autorskie utwory Brieli: „Za tę miłość”, „Nie zaśpiewam twojej mamie” oraz „Przepowiednia”. Kojarzy mi się z pewną znaną artystką z w miarę jeszcze młodego pokolenia, ale nie będę sugerował.
Zmiany na scenie, pojawił się zespół, który towarzyszył artystom występującym w Konkursie Laureatów: Piotr Banaszek – aranżer, instrumenty klawiszowe, Piotr Domagalski – gitara basowa, kontrabas, Jan Malecha – gitary i Maciej Wojcieszuk – perkusja. Kolejność występów nie miała związku z nagrodami, tworzyła pewną dramaturgię. Wprawdzie jury obradowało już po wczorajszych występach konkursowych w Auli im. Anny Wasilewskiej, ale wyniki poznaliśmy dopiero dzisiaj po zaprezentowaniu ostatniej piosenki przez osoby zaproszone do finału. To ciekawa koncepcja – wykonawcy nie muszą już stresować się występem, bo decyzje zapadły wczoraj… Nie muszą, prawda?
Blanka Magun „W dziką jabłoń cię zaklęłam” (słowa Agnieszka Osiecka, muzyka Adam Słowiński) Zaśpiewała i pojechała do Stawigudy na inny koncert.
Michał Wróblewski-Sawczyński „Kibolski” (słowa i muzyka Tymon Tymański, Olaf Deriglasoff, Piotr Pawlak) Czy napisana prawie trzydzieści lat temu piosenka (słuchałem jej w zeszłym roku w autorskim wykonaniu na mojej dzielni) może komentować dzisiejszą rzeczywistość? Widać może, skoro komentuje. Ja pierdolę.
Szymon Brucki „Piosenka na oceanie życia” (słowa Lech Lament, muzyka Radosław Ciecholewski) Radka Ciecholewskiego widziałem chyba tylko raz, bardzo dawno temu. Jest i pozostanie w Olsztynie legendą.
Michalina Dudziej „Ludzkie gadanie” (słowa Agnieszka Osiecka, muzyka Seweryn Krajewski) Co ludzie powiedzą na tę wersję?
Karolina Jasińska „Powrót” (Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski) Nie było być może jeszcze na świecie rodziców 16-letniej Karoliny, gdy grałem sobie tę piosenkę. Ważniejsze, że być może nie było ich również, gdy w 1983 roku za tę piosenkę została pod stojącą jeszcze na dziedzińcu zamkowym lipą wyróżniona Krystyna Świątecka. Inne czasy, inne interpretacje. Mnie młoda Karolina przekonała. Wierzę, że wie, o czym śpiewa (w przeciwieństwie do pewnej popularnej dziś młodzieżowej interpretatorki poezji).
Joanna Paluszkiewicz „Nieproszona” (słowa i muzyka Joanna Paluszkiewicz) Piosenka mnie nie przekonała (na pewno ważna jest dla autorki i wykonawczyni), ale zaintrygował mnie niemalże jazzowy tembr głosu wykonawczyni. W tę stronę bym szedł...
Pora na nagrody. Najpierw Radio Olsztyn zaprasza dwie osoby na sesje nagraniowe do swego studia.
I ogłoszenie wyników wczorajszego posiedzenia jury w składzie Jarosław Wasik, Joanna Kondrat, Olaf Deriglasoff, Piotr Szauer oraz nieobecna dziś Basia Raduszkiewicz.
Odczytał przewodniczący Olaf.
Michał Wróblewski-Sawczyński – Nagroda Główna im. Agnieszki Osieckiej dla Najwybitniejszej Indywidualności, 10 tys. zł oraz Nagroda Specjalna Radia Olsztyn, czyli pięć ośmiogodzinnych sesji w studiu nagraniowym Radia Olsztyn. Szymon Brucki – I Nagroda, 5000 zł. Blanka Magun – II Nagroda, 3000 zł. Joanna Paluszkiewicz – III Nagroda, 1000 zł. Michalina Dudziej – III Nagroda, 1000 zł. Karolina Jasińska – Nagroda Specjalna Radia Olsztyn, czyli pięć ośmiogodzinnych sesji w studiu nagraniowym Radia Olsztyn.
Czyżby tegoroczny zwycięzca nie dowierzał?
Tradycją Spotkań Zamkowych jest koncert monograficzny poświęcony wybitnemu poecie piosenki. W tym roku był nim Grzegorz Ciechowski, zapewne w związku ze zbliżającą się 25. rocznicą jego śmierci. Koncert poprowadzili ze stolikowej loży życzliwych szyderców dziennikarz muzyczny Kamil Wicik oraz Olaf Deriglasoff.
Katarzyna Groniec „Przyznaję się do winy” (Obywatel G.C.)
Renata Przemyk „Raz na milion lat” (Republika)
Krzysztof Iwaneczko „Odchodząc” (Republika)
Janusz Radek „Biała flaga” (Republika)
Krzysztof Iwaneczko „Tak… Tak… to ja” (Obywatel G.C.)
Natalia Kowalska „Moja krew” (Republika)
Renata Przemyk „Nie pytaj o Polskę” (Obywatel G.C.)
Krzysztof Iwaneczko, Katarzyna Groniec, Janusz Radek, Renata Przemyk i Natalia Kowalska „Nie pokonasz miłości” (piosenka Grzegorza Ciechowskiego, którą w filmie „Wiedźmin” zaśpiewał Robert Gawliński)