piątek, 17 kwietnia 2026

Obce dźwięki pod kontrolą

Niedługo minie pół wieku, odkąd ojciec zobaczył we mnie materiał na wirtuoza akordeonu. Nic z tego nie wyszło, w końcu John Lennon miał Rickenbackera a nie Weltmeistera. Co kilkanaście lat próbuję jednak wrócić do jakiejś klawiatury. Może tym razem się uda.

Zazwyczaj, gdy jest 17 kwietnia, mój muzyczny ekwipunek powiększa się o kolejny instrument, gadżet, sprzęt. W tym roku mój osobisty menedżer imieniem Anita obwiązał imieninowym sznurkiem AKAI MPK mini plus.

Czym jest kontroler MIDI, wie dziś każde dziecko, bo bez tego chyba już nie powstaje żadna muzyka. Co może powiedzieć o moimi AKAI:
- klawiatura dynamiczna (oczywiście nie jest to klawiatura ważona),
- 37 klawiszy - dzięki przyciskom zmiany oktawy mam do dyspozycji aż 10 oktaw (pamiętam, jak się mojemu panu od akordeonu kończyły klawisze, gdy grał jakieś skomplikowane przewroty),
- 8 dynamicznych padów MPC,
- Note Repeat (cokolwiek to znaczy, będę się dowiadywał),
- 8 pokręteł (do filtrów, efektów),
- 4-kierunkowy joystick (pitch + modulacja),
- OLED display (mały ekran),
- sekwencer 64 kroki (będę się dowiadywał),
- nagrywanie na żywo,
- arpeggiator (czyli można udawać wirtuoza),
- tryby scales i chords (czyli jeszcze bardziej kreujesz się na wirtuoza),
- łączy się i zasila przez USB (czyli jeden kabel mniej).
Moja nowa klawiatura doskonale komponuje się ze starą. Może spróbuję jednocześnie pisać i grać?

Póki co, pierwsza próba tylko na jedną klawiaturę. O dziwo, po podłączeniu do trialowej wersji FL Studio 20 i krótkim grzebaniu w opcjach, zagrało! Na razie udaję, że mam organy kościelne. To mi doskonale pasuje do wczorajszego wieczoru, spędzonego w gronie kolegów z dawnej firmy. Jeden z zacnych kolegów kwadrans opowiadał o mających nawet 400 lat organach znajdujących się w warmińskich kościołach. Moje mają dopiero parę godzin i w dodatku nie są organami (bo każde dziecko wie, że kontroler MIDI nie wydaje własnych dźwięków).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz