Byłem na dziesiątkach, jak nie setkach, koncertów w Sowie, ale publiczność zawsze wydawała mi się taka sama. Dziś na widowni było jakoś inaczej… Kto nie miał tatuaży i nie był na czarno, odstawał (zupełnie jak 16 lat temu na Bemowie).
Wiadomo, sprowadziła nas tu Metallica. Konkretnie mówiąc, przybyliśmy za sprawą zespołu Scream Inc., a jeszcze konkretniej mówiąc – dwóch członków tej wykonującej utwory Metalliki grupy. Dziś jako duet akustyczny.Jest w instrumentach akustycznych jakaś siła. Panowie nawalali w gitary niczym w tej fazie ogniska nad jeziorem, gdy wszystko już wolno. Poleciało „Battery”, „Welcome Home (Sanitarium)”, „Creeping Death”, „Enter Sandman”, „Fuel”, „Nothing Else Matters”, „Sad But True”, „The Memory Remains” (wystąpiliśmy w roli zbiorowej Marianne Faithfull), „Whiskey in the Jar”, „Seek & Destroy”.
PS
Jak poinformował Krzysztof, dokładnie za 100 dni od dziś Sowa zakończy działalność. Można więc powiedzieć, że przy dźwiękach „Seek & Destroy” byliśmy na studniówce… Smutne, ale prawdziwe.
