Odebrałem wczoraj telefon od poety. O ile poeta może być znany, to ten jest. Użalił się nad losem poezji. Prawie poczułem się winny, że liryka jest tak w Polsce lekceważona. I chociaż jestem ostatni, któremu można zarzucić, że lekceważy poezję, to w ramach pokuty udaję się za chwilę na zamek.
***
Minęło sześć mokrych godzin...
***
Faktycznie, to była pokuta...

Poprzestańmy na tym, że z powodu deszczu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz