Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horacy pisaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horacy pisaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 września 2025

Był jedenasty listopada

Tę piosenkę chciałem napisać 10 lat temu na poprzedni jubileuszowy zlot 2 OMDH „Szarpie”, porzuciłem jednak sprawę po kilku linijkach, bo zabrakło czasu (imprezę zorganizowaliśmy w parę tygodni). Rok później też był zlot, ale niejubileuszowy, a poza tym odciągnęło mnie od pisania co innego szykowanego na zlot. W jeszcze kolejnym roku spotkaliśmy się znowu, lecz wpuszczony w maliny przez pewnego druha napisałem zupełnie inny utwór okolicznościowy.



Harcerz się jednak nigdy nie poddaje i dlatego, bogatszy o dekadę doświadczeń twórczych, przygotowałem 40 zwrotek na 40-lecie 2 Olsztyńskiej Męskiej Drużyny Harcerskiej „Szarpie”. Dużo? Porównałem z tłumaczoną kilka lat temu pewną piosenką Dylana (co za tupet) – mój imiennik z Noblem napisał tekst dłuższy o cztery linijki!

Tytuł piosenki i udające kolejne zwrotki refreny nawiązują do tego, że, nie chwaląc się, jam to uczynił, iż rocznicę powstania świętujemy 11 a nie 7 listopada (po roku nikt nie pamiętał daty pierwszej zbiórki).
W pierwszej części komentuję rok 1985, w którym powstała drużyna: ● zmiany na stanowisku I sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego ● pierwsze po stanie wojennym „wybory” w Polsce, w „wyniku” których Wojciech Jaruzelski dołożył sobie do CV bycie przewodniczącym Rady Państwa ● zimowisko w Lubaczowie (nie byłem) ● złaz Labiryntu (byłem) ● odstąpienie po 9 latach od reglamentacji cukru ● pierwszy polski przeszczep serca ● sukcesy Lady Pank na liście przebojów (pierwszą wspólnie zaśpiewaną piosenką było podobno „Tańcz, głupia, tańcz”) ● premiera filmu „Back to the Future” ● przedłużenie na 20 lat Układu Warszawskiego (jakże miło sobie uświadomić, że nie przetrwał połowy z tego) ● rządy Reagana ● przejęcie fuchy premiera od Jaruzelskiego przez Messnera ● śmiertelne pobicie przez milicję Marcina Antonowicza na ulicy Kaliningradzkiej w Olsztynie (sporo znajomych było na pogrzebie) ● premiera systemu Windows ● VIII Zjazd ZHP ● ucieczka nieletnich braci Zielińskich do Szwecji ● koncert Live Aid ● zwycięstwo Bunina na XI Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina ● śmierć Wojciecha Belona ● IV PZHS na Polach Grunwaldu. A przecież mógłbym jeszcze dołożyć tak epokowe zdarzenia, jak premiera filmu „Och, Karol”, obóz w Baranówce, zakończoną sukcesem próbę na stopień Harcerza Orlego, zdobycie stopnia przewodnika i mój debiut prasowy.
W drugiej części prawie rapuję wymieniając co bardziej prominentnych członków wszystkich mutacji „Szarpi” i ich niektóre osiągnięcia oraz „osiągnięcia”.
Trzecią część poświęcam różnym środowiskom harcerskim, zarówno z naszego hufca, jak i innych hufców, a nawet z innych organizacji.
Popadając w coraz bardziej nostalgiczny ton, kończę piosenkę wspominając Tych, których już nie ma z nami. Łkając już od kilku zwrotek, przedostatni szloch wydaję nad hufcem „Rodło”. Ostatnią łzę zostawiam sobie na żal za młodością. Moją, Twoją, Waszą…

Gdy po obozie wysiadasz z pociągu
Na dworcu frytki i zapiekanki
Nie mów matce i nie chwal się ojcu
Co się nocą zdarzyło na warcie

Choć na socjalizm kazali przyrzekać
To już chyba nikt w niego nie wierzył
Nawet ci, co siedzieli w komendach
Czernienko skonał, Breżniew wciąż nie żył

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Niedawno wybrali generała
Do Rady Państwa, zdecydował sejm

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Niedawno wybrali generała
Na głowę państwa, demokracja jest

Mróz w Lubaczowie, gdy szkolą tam kadrę
Złaz Labiryntu, tym razem trzeci
Cukier znów możesz kupić bez kartek
W Zabrzu serce Religa przeszczepił

Gra Lady Pank na liście przebojów
Dzielny McFly wciąż wraca do przyszłości
Układ Warszawski spisany znowu
Za oceanem Reagan się złości

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Messner właśnie rząd układał
Ulicą szedł Marcin po swoją śmierć

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Messner właśnie rząd układał
Szedł Kaliningradzką Marcin po śmierć

Tam instalują pierwszego Windowsa
Tu Zjazd kolejny w Kongresowej Sali
Na Kremlu jakiś Gorbaczow pląsa
Dwaj bracia tirem do Szwecji zwiali

Dwa kontynenty live dla Afryki
Rusek Chopina najpiękniej wyplumkał
Zmarł Wojtek Belon, ten z Bukowiny
A na Grunwaldzie Polowa Zbiórka

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
To dzień, w którym drużyna powstała
Gdyby siódmego, to byłby grzech

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
To dzień, w którym drużyna powstała
Gdyby siódmego, to byłby śmiech

Bóła – ogórek, kiełbasa i sznurek
Gałąz – ognisko, pagony i wszystko
Wróbel – muscelem, gdy działa, to jedzie
Misiek – ten kłobuk, z gitarą na obóz

Kędzior – mój Boże, zostanie Perkozem
Tuniek – zapaśnik, zdobywa Tuławki
Radas – materac, scyzoryk, do dzieła
Robas – zaręcza: prasa to potęga

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Tak dużo ludzi drużyna miała
Wszyscy w piosence nie zmieszczą się

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Tak dużo ludzi drużyna miała
Wszystkich wymienić nie uda się

Piotrek – Partyzant, to zawsze się przyda
Zyziek – postury jest mikrej, lecz który
Śmiechu – na tratwie popłynął, bo łatwiej
Młodszy – dla wprawy wciąż robi wyprawy

Bocian, Arbaces, Alojzik i Fragles
Śliwka i Dżozef, Jarecki i Sztomber
Klusek i Świątas, Nietoperz i Wojtas
Dudek i Misiek, dał w radiu się słyszeć

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Dziesiątki ludzi drużyna miała
Gdzie teraz każdy z tych ludzi jest

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Dziesiątki ludzi drużyna miała
Gdzie się podziali, pokażcie się

Jankes i Stona, tu Rychu, tu Roman
Zelman, Tomkowski zza ojca i siostry
Jajo i Karo nie czują się staro
Mazak, Koziołek, Łukasz rządzi grodem

Jeden Ryba-Młot i jeden Ryba-Czołg
Kowal inspektor, w pracy nie jest lekko
Kontra po służbie, w komendzie już luźniej
Do Anki Cycek w mundurach trzech przyszedł

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Kilkuset ludzi drużyna miała
Każdy w historii ma miejsce swe

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Kilkuset ludzi drużyna miała
Do tej historii wciąż wracać chcę

Hufce, chorągwie, szczepy, drużyny
Tylu przyjaciół poznanych na trasie
Druhny, druhowie, wciąż o was myślimy
Następne zwrotki będą więc wasze

Szarpie, Żuawi, Takselki, Kangury
Widmo i Baszta, Protekt i Libra
Wisztak, Honesta, Szperacze, Labirynt
Orion z Kętrzyna, tu szósta, tu siódma

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Gdzie druhu byłeś, gdzie druhno stałaś
Kiedy to wszystko zdarzyło się

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Gdzie wtedy byłeś, gdzie wtedy stałaś
Kiedy to wszystko nam działo się

To Szarpie-Ventus, to Skomant, to Diadem
Kłobuk, Komigro i z Bartoszyc Buki
Był Skaut Warmiński, Cztery Słonie nawet
Dysk, Dżed, Omikron, szczep dwudziesty drugi

I Szarpie-Corral, cały szczep Wekondy
I Leśne Duszki oraz Wilczki Śmiałe
Sto pięćdziesiąt pięć Elektron Swobodny
Czarne Bociany, A.D.A. i Wigale

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Jeszcze w pamięci drużyn gromada
Łączą wspomnienia te dobre i złe

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Jeszcze w pamięci ludzi gromada
Łączą wspomnienia na dobre i złe

Beta Vulgaris, szczep trzeci, szczep drugi
Czata, Apejron i trzydziesta siódma
Końska Husaria, z Dobrocina Mrówy
Fatum, Pędzące, Wideta i Hidias

Szarpie dwa kaes i szczep dziewiętnasty
Żeńskie Świetliki, ze Szczytna Piranie
I te Janisze, i ten Wilk Żelazny
Nowy Salmatis, Powsinogi dawne

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Już kurz historii po nas opada
Urońcie łezkę albo i dwie

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Gdy kurz historii po nas opada
Nad nami płaczcie, nad sobą też

I wszyscy, którzy już od nas odeszli
Na Wieczną Wartę, nieskończony rajd
Coraz liczniejszy zastęp niebieski
Śpiewa poetka, że jest inny świat

I świętej pamięci nasz hufiec Rodło
Jakie przyczyny, druh pewien wie
Było, minęło, miejmy tę godność
Szarpie w diasporze trzymają się

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Byliśmy młodzi, to żadna wada
To nigdy więcej nie zdarzy się

Był jedenasty listopada
Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć
Byliśmy młodzi, bo tak wypada
To już za nami, więc kończę pieśń

Olsztyn, 10.09.2015, 6-20.09.2025

Nagranie ubarwiają:
- odgłosy ze zjazdu hufca z 1991 roku, na którym środowisko „Szarpie” przejęło niemal pełnię władzy (● Śliwka w sprawie komisji wniosków ● Bóła liczy głosy ● Gałąz odmawia kandydowania, na co druh Wincenty przekonuje, że regulamin zjazdu zabrania odmawiania),
- wypowiedź radiowa jednego z drużynowych „Szarpi” na temat Harcerskiej Akcji Znicz,
- moja radiowa rozmowa z Miśkiem, też naszym człowiekiem, wspomnianym w tekście.
Muzycznie rzecz opiera się na kanonie D-dur Pachelbela. Rzecz prosta i wdzięczna, nie ja pierwszy i nie ostatni z wielkich twórców światowych korzystam…
Żeby się utrwaliło jeszcze wersja ze zdjęciami z fotoksiążki, jaką przygotowałem na zlot 40-lecia:


Oraz wersja demo, na potrzeby przygotowywania koncertu Fa w Kulce na bis:


Publiczna premiera piosenki podczas wspomnianego powyżej koncertu 17.10.2025, w obecności wielu osób wymienionych w utworze:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 23 maja 2025

Nic nie uważam

Nie wytrzymałem napięcia towarzyszącego trwającej kampanii wyborczej i przygotowałem szóstą odsłonę politycznego cyklu. Bohatera poznacie od razu.



Chętnie ci pomogę
Gdy się już będziesz starzał
A na jaki procent
Nic nie uważam

Jestem chłopak z bloku
Liczba płci mnie przeraża
Ile chat na boku
Nic nie uważam

I decyzją jestem
Mego przywódcy stada
O ustawkach w lesie
Nic nie uważam

Pójdę coś podpisać
Skłonię się bardzo nisko
W czwartek każdy słyszał
Uważam wszystko

Uważam wszystko
Uważam wszystko
Uważam wszystko
Uważam wszystko

Olsztyn, 22-23.05.2025

Geneza tej pioseneczki? Musiałem odreagować…
W dyskusje internetowe (polityczne zwłaszcza) z zasady nie wchodzę, bo znam ich schemat:
1. wyrażenie opinii
2. mało merytoryczny komentarz
3. prztyczek osobisty
4. obelgi.
Wystarczyło jednak, że straciłem na chwilę czujność i przygotowałem oraz opublikowałem taki oto rebus, obrazujący sytuację, jaka wydarzy się w niedzielę w Warszawie, by wpaść w spiralę głupiej wymiany zdań, w której nikt nikogo nie przekonał, a mój adwersarz niczego nie zrozumiał. Czym prędzej zamknąłem tę puszkę Pandory, bo już się sępy zaczęły zlatywać.

Dla przypomnienia: część 1, część 2część 3część 4 i część 5

środa, 7 maja 2025

Ziuk pociągiem wraca, teraz to się zacznie

Po pięciu latach przerwy udało mi się przygotować kolejną część historii Polski. Kolejną, czyli dziewiątą (z misternie zaplanowanych trzynastu). Dla większego dramatyzmu dodam, że zacząłem w 2013 roku i że chciałem skończyć najpierw na 1050-lecie państwowości polskiej, czyli w 2016. Potem uznałem, że skończę na 100-lecie odzyskania niepodległości, czyli w 2018. Nie takie rzeczy się obiecywało…

Oto część dziewiąta, czyli niefrasobliwie zarysowane w osiemnastu zwrotkach polskie starania o niepodległość zakończone pełnym sukcesem.

Historia Polski w 1050 wersach – część IX (1795-1918 - vol. 2)


eDeD
W głowie ci wciąż piszczy obywatel Piszczyk
GDGD
Bo polska historia to żadna teoria
eDeD
Żeby ją zrozumieć, musisz dać się uwieść
GDe
Swojej wyobraźni, choć to może drażnić

eDeD
Lambert, Towarzystwo, Komitet, Gromady
GDGD
Więcej wizji Polski niż zaborczych granic
eDeD
Chopin i Mickiewicz, Słowacki coś pisze
GDe
Tutaj można wszystko, lecz to wszystko na nic

eDeD
W kraju, jak to w kraju, konstytucji nie ma
GDGD
Jest za to amnestia, tylko bukwy postaw
eDeD
Zaliwski próbuje, rośnie cytadela
GDe
Nad Wisłą zapada noc paskiewiczowska

eDeD
Próba też w Krakowie, może by tak z chłopstwem
GDGD
Rzezią się skończyło na całą Galicję
eDeD
Austria ręką Szeli robi tu porządek
GDe
Dzielić, żeby rządzić, to stare tradycje

eDeD
Także pod Tatrami mają swe powstanie
GDGD
Najpierw chce Chochołów, wieści nie dotarły
eDeD
Poznań, a to dziwne, całkiem nieudanie
GDe
Hrabia wszystkich zdradził, niech go wszyscy diabli

eDeD
W samym środku nocy, gdy świtu nie dojrzysz
GDGD
Światła zapalają aż blask bije w oczy
eDeD
Masy się buntują przeciw władcom podłym
GDe
Przez całą Europę Wiosna Ludów kroczy

eDeD
Poznań chce z Prusami na Rosję słać wojska
GDGD
Lecz Święte Przymierze ciągle jeszcze święte
eDeD
Śląsk, Pomorze, Warmia oraz Małopolska
GDe
Chcą po polsku mówić w szkole, w sądzie, wszędzie

eDeD
Wiosna szybko mija, więcej strat czy zysków?
GDGD
Chłopi bez pańszczyzny – ci, co kiedyś z Szelą
eDeD
Jest materiał świeży do nowych pomysłów
GDe
Stali się narodem, lecz czy o tym wiedzą?

eDeD
Naród może jeden, lecz już dwa stronnictwa
GDGD
Będą się spierali, jak Polskę wyzwolić
eDeD
Branka margrabiego gdzieś w połowie stycznia
GDe
Jedni chcą być Biali, a drudzy Czerwoni

eDeD
Kto by nie miał władzy, nie był dyktatorem
GDGD
Orzeł o dwóch głowach ma za silne szpony
eDeD
Car dał chłopom wolność a Polsce niewolę
GDe
Będą nas dzióbały kruki oraz wrony

eDeD
Może nas ocali polski pozytywizm
GDGD
Praca organiczna i u podstaw praca
eDeD
Bo nie wyjdzie naród z tej niewoli żywy
GDe
Socjaliści wierzą raczej w proletariat

eDeD
Przemysł i kultura jak armaty w kwiatach
GDGD
Sport, zdrowie, nauka, edukacja, sztuka
eDeD
Wszystko to codzienna, ale jednak walka
GDe
Wojna kulturowa w Rosji, w Austrii, w Prusach

eDeD
Na wolność pomysłów niosą pełne wory
GDGD
Chłopi, robotnicy, narodowcy, strzelcy
eDeD
Niosą demokraci, harcerze, sokoły
GDe
Ci, co wierzą w terror i Eleusis trzeźwy

eDeD
Naród nie ma państwa, ale ma trzy Noble
GDGD
O wojnę powszechną modli się skutecznie
eDeD
Chce by się odrodzić na zaborcy grobie
GDe
Lecz z którym po drodze, a który wróg wieczny

eDeD
Chcą we Wrześni dzieci po swojemu mówić
GDGD
Jest i rewolucja, ta w dziewięćset piątym
eDeD
Młoda Polska żyje, nie będzie już nudzić
GDe
Jeszcze nie zginęła, bo Piłsudski, Dmowski

eDeD
Dwa strzały do księcia, a miliony martwych
GDGD
Wojna jak domino po świecie się toczy
eDeD
Tu Pierwsza Kadrowa rusza z Oleandrów
GDe
Tam wszyscy zaborcy kłamią w żywe w oczy

eDeD
Znowu są Legiony, bój pod Kostiuchnówką
GDGD
Po dwóch stronach frontu brat do brata strzela
eDeD
Akt jest dwóch cesarzy, o sto lat za późno
GDe
Kryzys przysięgowy, w Magdeburgu twierdza

eDeD
Rosja była biała, a będzie czerwona
GDGD
Każdy z trzech zaborców ma już nóż na gardle
eDeD
Polska jest trzynasta na liście Wilsona
GDe
Ziuk pociągiem wraca, teraz to się zacznie

eDeD
W głowie ci wciąż piszczy obywatel Piszczyk
GDGD
Bo polska historia to żadna teoria
eDeD
Żeby ją zrozumieć, musisz dać się uwieść
GDe
Swojej wyobraźni, choć to może drażnić
Olsztyn, 22-25.11.2020, 20.05.2023, 5-7.05.2025

* Wersy 741-812.
* Kilka dat: 1831, 1846, 1848, 1863, 22.01.1863, 1864, 1867, 1905, 21.05.1911, 1914, 28.06.1914, 28.07.1914, 6.08.1914, 1916, 5.11.1916, 1917, 7.11.1917, 1918, 10.11.1918, 11.11.1918.
* Kilka nazwisk i wydarzeń: Adam Mickiewicz, Akt 5 listopada, Aleksander Świętochowski, Aleksander Wielopolski, arcyksiążę Ferdynand, Biali i Czerwoni, bitwa pod Kostiuchnówką, czternaście punktów Wilsona, Edward Słoński, Eleusis, Fryderyk Chopin, germanizacja, Gromady Ludu Polskiego, Henryk Poniński, Henryk Sienkiewicz, Hotel Lambert, I wojna światowa, internowanie Piłsudskiego, Iwan Paskiewicz, Jakób Szela, Józef Piłsudski, Józef Zaliwski, Juliusz Słowacki, Komenda Skautowa we Lwowie, Komitet Narodowy Polski, kryzys przysięgowy, Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego, Kulturkampf, Legiony Polskie, Liga Narodowa, Ludwik Waryński, Maria Skłodowska-Curie, Młoda Polska, odezwa wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza Romanowa, odzyskanie niepodległości, orędzie Austro-Węgier i Niemiec do Polaków, Organizacja Bojowa PPS, Pierwsza Kompania Kadrowa, Polska Partia Socjalistyczna, powstanie chochołowskie, powstanie poznańskie, powstanie styczniowe, powstanie wielkopolskie, Proletariat, rewolucja 1905, rewolucja krakowska, rewolucja październikowa, Roman Dmowski, Romuald Traugutt, rzeź galicyjska, Stefan Żeromski, strajki szkolne we Wrześni, Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe, Stronnictwo Ludowe, Towarzystwo Demokratyczne Polskie, uwłaszczenie chłopów w Galicji, Wielka Emigracja, Wiosna Ludów, zamach w Sarajewie, zniesienie konstytucji przez Mikołaja I, zniesienie pańszczyzny, Związek Polskich Towarzystw Gimnastycznych „Sokół”, Związek Strzelecki.

Historia Polski w 1050 wersach - część I (do 1138 roku)
Historia Polski w 1050 wersach - część II (1138-1320 - vol. 1)
Historia Polski w 1050 wersach - część III (1138-1320 - vol. 2)
Historia Polski w 1050 wersach - część IV (1320-1572 - vol. 1)
Historia Polski w 1050 wersach - część V (1320-1572 - vol. 2)
Historia Polski w 1050 wersach - część VI (1572-1795 - vol. 1)
Historia Polski w 1050 wersach - część VII (1572-1795 - vol. 2)
Historia Polski w 1050 wersach - część VIII (1795-1918 - vol. 1)
Historia Polski w 1050 wersach - część IX (1795-1918 - vol. 2)

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

środa, 5 marca 2025

To nie był napad

Liczba pożytecznych idiotów na usługach włodarzy wiorst zatrważa. Nie pociesza mnie zupełnie to, że większość z nich robi to zupełnie nieświadomie i charytatywnie.

To już piąty odcinek serii politycznych piosenek (w którym wychodzę poza nasze podwórko), chociaż już przy trzeciej zarzekałem się, że na tryptyku się zakończy. Jak widać, obiecać można wszystko, nawet pokój w 24 godziny.


Przeproś i podziękuj
Jeszcze lepiej zapłać
Mówi mądrych kilku
Że to nie był napad

Chcesz zakończyć wojnę
To zakładaj krawat
Powtarzaj spokojnie
Że to nie był napad

Podpisz i nie czytaj
To linijka czwarta
Ktoś bukwami pisał
Że to nie był napad

A jak się już poddasz
Wystaw w oknie plakat
Na nim proste słowa
Że to nie był napad

To nie był napad
To nie był napad
To nie był napad
To nie był napad

Olsztyn, 4-5.03.2025

Dla przypomnienia: część 1, część 2część 3 i część 4.

sobota, 15 lutego 2025

Przed każdą Jałtą jest Monachium

Najpierw pomyślałem, że zagram sobie piosenkę Jacka Kaczmarskiego. Potem, że może ją nagram. A w końcu doszedłem do porozumienia sam ze sobą, że napiszę własną wersję adekwatną do sytuacji geopolitycznej według stanu z połowy lutego 2025 roku.

Chodzi oczywiście o „Jałtę”, którą znam chociażby z wykonania autorskiego, jakie usłyszałem 30 maja 1990 roku w hali „Urania”.

Pozwalam sobie zauważyć, że Jacek Kaczmarski miał lepiej. Pisał o wydarzeniach w Jałcie i ich skutkach kilkadziesiąt lat post factum. Mój tekst dotyczy wydarzeń, które dzieją się na naszych oczach. Bardzo prawdopodobne, że moje dywagacje zdezaktualizują się szybciej niż Donald Trump wypowiada słowo „bilion”. Tylko nie wiadomo, w którą stronę…


Historia może życia uczy
Ale powtarza chętnie się
Kto mądry, sądzi, że jest głupi
A głupi wszystko lepiej wie
Cynikiem cynik pozostanie
Umie używać ładnych słów
A kiedy będzie już wybrany
Brzydkich używać zacznie znów

Lecz każdy widział oraz słyszał
Co za tym wszystkim kryje się
Kolega mema wczoraj przysłał
Na którym mówi mu jak jest

Nie miejcie żalu do Putina
Skorpion naturę taką ma
Że jeśli ktoś mu się wypina
To atakuje go nie raz
Po sukces sięga każdy drań
Metodą dokonanych faktów
Wiadomo, co mu w duszy gra
Przed każdą Jałtą jest Monachium

Pod daszkiem czapki resztki grzywki
Pomarańczowa całkiem twarz
Nie robię tego dla rozrywki
Dam ci ochronę, jeśli cię stać
Europa? Chodzi tylko o to
By się zbroiła, ma na to grosz
Z Europą zawsze są kłopoty
Do kogo dzwonić, zna numer ktoś?

Lecz uspokaja go przyjaciel
Ten, co na Kremlu siedzi wciąż
Do mnie zadzwonić możesz zawsze
I ustalimy, czyje co

Nie miejcie żalu więc do Trumpa
Handlarz targuje każdą rzecz
Czy to Kanada, czy Grenlandia
Zawsze chce dostać, czego chce
Kraje są równe, mój równiejszy
Nie potrzebuję żadnych paktów
Cłem to załatwię tuż przed pierwszym
Przed każdą Jałtą jest Monachium

Wszystko zależy od cen ropy
Na nią też wszystko ma swój wpływ
Mniejsze lub większe z tego stopy
Mniejszy lub większy z tego zysk
Troszczy się zwłaszcza o to Madziar
Co demokratą szczerym jest
Co traktat w Trianon kiedyś zabrał
Zwróci przyjaciel, ten ma gest

Bo zmowa wielkich to nie sojusz
Każdy chce tylko nie mieć strat
Z diabłem usiądą wręcz do rozmów
Każdy na swoim chce móc kraść

Nie miejcie żalu do Donalda
Że imiennika musi znieść
Którego lubisz, czyja prawda
Daje ci radość, a czyja nie
Tutaj się liczy każdy milion
Z urzędnikami nie ma żartów
W szczegółach zaś już siedzi Elon
Przed każdą Jałtą jest Monachium

Więc konferencję kiedyś skończą
Za Krym nie będzie ginął nikt
Znowu na Kremlu późną nocą
Będą planować ruski mir
Świat wolny pozostanie wolny
A kto w niewoli, wciąż pod butem
Żaden prezydent nie chce wojny
A tam kopalnie drążą z litem

Zapomnieć wojnę Kijów chciałby
Wola wyborców znów przemówi
A tam metale kopią rzadkie
A tam tyrani wiecznie żywi

Nie miejcie żalu do nikogo
Że politykę robi swą
W całej zabawie chodzi o to
Żeby silniejszy więcej wziął
Kto się pomyli, bo w czymś zbłądził
Rzec może, że to jakieś fatum
Ten krąg zaklęty się nie kończy
Przed każdą Jałtą jest Monachium

Olsztyn, 15.02.2025

A oryginalną „Jałtę” też nagrałem:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

sobota, 30 listopada 2024

Chorzy na rock and rolla

Jutro w Sowie będzie koncert faceta chorego na bluesa (jeszcze nie wiem, czy się wybiorę), a dziś w tejże Sowie setka ludzi chorych na rock and rolla.

Może Krzysztof powinien otworzyć klinikę, np. pod szyldem Dr Sova? Chociaż przecież olsztyńskie podzamcze to nie są peryferie (dowcip dla znawców).

W ramach usług dla ludności miast i wsi otwieram koncerty panegirykami. Tanio. Czyli gratis.

Jesteśmy chorzy na rock and rolla,
Niech tu nikt zdrowy temu nie przeczy!
Brzmi ta muzyka stale nam w głowach,
Lecz czy to trzeba koniecznie leczyć?

Bo chociaż mamy wszystkie objawy:
Drgawki i dreszcze, gorąca fale,
To może podejść tak do tej sprawy,
By się nie leczyć już z tego wcale?

Nie brak Doctorsom nigdy oklasków,
Lecz to niczego przecież nie zmienia…
Leczyć muzycznych nie chcą przypadków,
Taką klauzulę mają sumienia!

Olsztyn, 30.11.2024

Z treści wynika, że chodzi o dzisiejszy koncert The Doctors. Dla pewności przygotowałem wizualizację, która trafiła w ręce wysoko postawionego członka zespołu:



Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 27 września 2024

Kraczkosia i przyjaciele

Nagłe zwroty akcji, goście oczekiwani i niespodziewani, scenariusz zajmujący poczesne miejsce obok Wielkiej Improwizacji i mnóstwo przyjacielskich emocji. To było spotkanie godne 25-lecia twórczości artystycznej Bożeny Kraczkowskiej!

W projekt organizacji swego benefisu z okazji artystycznego ćwierćwiecza Bożena wtajemniczyła mnie w czerwcu w czasie naszego wspólnego udziału w Święcie Muzyki. Pod koniec sierpnia zadzwoniła z informacją, że działamy… No to jestem i próbujemy!

Vorspiel zrobił duet bębniarzy, który stworzył tło dla wchodzących gości.

Prowadzenie objął panujący jak zawsze nad sytuacją Paweł Jarząbek.

I natychmiast oddał mikrofon dyrektorce Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, w której to instytucji nie tylko właśnie gościliśmy, ale w której pracuje nasza bohaterka. Adrianna Walendziak odczytała okolicznościowy list, jaki wystosował do Bożeny marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Marcin Kuchciński.

Pora na czynności artystyczne, w końcu to z ich powodu tu jesteśmy. Zaczęła Bożena, która zaśpiewała „Szafirowe szczęście”, czyli wiersz obecnego na sali Antoniego Janowskiego.


Chwilę potem Pan Antoni zaprosił nas do swego świata prezentując fragment dramatu „MAMA - traktat o lalkach” z 2013 roku. Rozmowy o życiu i śmierci prowadzili chłopcy Oto i Toto, dziewczynki Mohito, Lawenda, Flanela, Momo, Mela, Spalinka oraz Błazen i Klaun.

Natomiast Tamara Bołdak-Janowska przekazała Bożenie egzemplarz liberatury (poznajcież to słowo!).

„Hipcio”, od którego wszystko się zaczęło, ma w tym roku kolejne wydanie, z odświeżoną oprawą graficzną tej samej oprawczyni, czyli Marioli Żylińskiej-Jestadt.

(Nie)trzymając się scenariusza, Bożena zaprosiła mnie do wykonania piosenki ku jej chwale. Pieśń „Niech żyć się da” przygotowałem już siedem lat temu, wtedy na benefis z okazji 18-lecia pracy twórczej. Wówczas załapałem się z nią na after party w świętej pamięci Qźni Muzycznych Klimatów, dziś wdarłem się przebojem na główną scenę (marudzę niczym Damiano w sprawie bycia „almost headlining”). W ciągu siedmiu lat Bożena ze dwa razy zmieniła pracę i wydała nowe utwory, więc pieśń z przyjemnością rozszerzyłem o kolejną zwrotkę.


Twórczość i życie, pisanie o świcie
Dexter jest tutaj czy tam?
Cech literatów ma nowych kamratów
I teraz to da się, żyć da

To już ćwierć wieku, mój drogi człowieku
Jak w szale twórczości swej trwa
Babcia Augusta olsztyńskich poetów
Tak żyć, to się da!

Niech żyć się da!
Ratusz stary nie taki jest wcale
Niech żyć się da!
W jakimkolwiek odnajdziesz się dziale

Wśród półek stań
Niechaj nigdy nie braknie ci książek
Wypożycz nam
Coś na weekend, bo przecież dziś piątek

Olsztyn, 25.09.2024

Pomiędzy dwoma pieśniami wpadła wiedźma Alicja, wręczyła pamiątkową miotłę (fachowym okiem oceniłem, że to model Nimbus 2024) i poleciała uświetniać czyjeś wesele.

Parze młodej życzymy wszystkiego dobrego, a my tu wykonujemy z Bożeną „Let It Be” z moim tłumaczeniem (bo przecież polska wersja, którą pół wieku temu Jerzy Kleyny podsunął Maryli Rodowicz nie ma żadnego związku z przesłaniem Paula McCartneya).


Scenariusz przewidział teraz wykonanie dwóch piosenek przez Dorotę Zimoch (posiadaczkę gitary z dwoma otworami rezonansowymi, z których jeden jest autorstwa Bożeny, a wykonany został w dramatycznych okolicznościach w czasie Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję”). I były dwie pieśni z repertuaru Maryli Rodowicz ze słowami Agnieszki Osieckiej. Ze współudziałem Bożeny.

„Sing-Sing”


„Ludzkie gadanie”


No to pora na gadu gadu… w dzień. W końcu o Bożenie można powiedzieć wszystko, ale nie to, że można o niej mówić krótko. Beneficjentka skomentowała kilka swoich zdjęć z 25-letniej kariery artystycznej (w scenariuszu nie było, ale skoro włączyłem prezentację zdjęć…).

Z notesika kierownika, czyli wspomnienia z Działu Dodatków „Gazety Olsztyńskiej”, gdzie przez kilkanaście lat byłem szefem Bożeny.

Pora na dyrektora, czyli refleksje Pawła na temat „Procedury przeznaczenia” z czasów, gdy Bożena pracowała w gietrzwałdzkim Centrum Kulturalno-Bibliotecznym (wykonanie a capella „Krakowskiego spleenu” w dniu śmierci Kory).

Ciepłe rozważania o Bożenkach spontanicznie przeszły w serię przytuleń.

Uczestniczką przytuleń była m.in. Irena Telesz-Burczyk, która właśnie musiała nas opuścić (czyżby udawała się na pobliską widownię Teatru Jaracza, gdzie miała być premiera sztuki „Mitologia. Nie-boginie”?).

Paweł Jarząbek, człowiek wielu talentów, poddał swej interpretacji trzy teksty Bożeny z tomiku „Flamingi” (tytułowe „Flamingi”, równie lakoniczne „Pracuję, śpię” i głęboko refleksyjne „Do siebie”):


Nie po to pomagałem wtargać w częściach na pierwsze piętro ważącą jakiś kwintal marimbę, by nie zagrała. Aleksandra Krasowska wykonała „Rytuały płodności”, utwór na marimbę i podkład muzyki elektronicznej autorstwa Christosa Hatzisa, kanadyjskiego kompozytora greckiego pochodzenia.


Kropkę nad i postawił dziś Paweł Jarząbek, który do Bożenowego „Pracuję, śpię” dopisał swój aneks. No, mówiłem - człowiek wielu talentów.


No to jeszcze pamiątkowe zdjęcie (widać nawet Marcelkę) i można iść do foyer zjeść ciastko.

A dla potomności skrót całości:

wtorek, 18 czerwca 2024

Oto nasz świat IV

Trzecia odsłona pieśni z cyklu „mówię jak jest”. No więc jest tak:



Pierwsza część tej piosenki powstała nocą z 1 na 2 listopada 1987 roku na krakowskiej stancji w Borku Fałęckim. Drugą napisałem 27 lat później. A trzecią dokładnie po kolejnych dziesięciu latach. Jak widać, uwielbiam być sam dla siebie punktem odniesienia.

Kto jeszcze na tym świecie został
Z tych, których chciałeś kiedyś spotkać
Schodzą ze sceny po dekadach
Wypada po nich choć zapłakać
Śmierć na Facebooku żyje krótko
Przewiń to szybko, znów jest jutro
Milion znajomych jak na tacy
Lecz to już co innego znaczy

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Naiwni, głupi, oszukani
Która partia cię dziś mami?
W prawo, w lewo albo środkiem
Ważne, żeby zostać posłem
Mówią to, co chcesz usłyszeć
Niech utonie, co ma wisieć
Think tank zrobi cię na szaro
Social media to poprawią

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Wokół liczne masz przedmioty
To nie czyni cię podmiotem
Rzeczy, jeszcze więcej rzeczy
Kupuj dużo, będziesz lepszy
Płynie z Państwa Środka statek
Coś dla ojców, coś dla matek
Brzydkie, ale za to zbędne
Pudełeczko jakie piękne

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się
Jeden naród, dwa plemiona
Nikt nikogo nie przekona
Kto w historii prawdę znajdzie
Może ma Harari rację
Transhumanizm i AI
Jednym piekło, innym raj
Czy się zgadza to z naturą?
Ale którą, pytam, z którą?

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Boga chcą mieć w swojej partii
Jeszcze, żeby składki płacił
Zapisany wbrew swej woli
Co cesarskie, cesarzowi
Bogu wszakże to, co boskie
Nie brakuje chętnych w Polsce
Starym zbawcą być narodu
Ten chce zbawiać już za młodu

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Książki, radio, gazet sto
Utraciły już dusz rząd
Telewizja jeszcze walczy
Kończą się powoli żarty
Stare się na oczach sypie
Wszystko będzie w algorytmie
Kto za sznurki te pociąga
Pewnie nikt, w tym cała trwoga

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Miedza znowu niebezpieczna
Wojnę z filmów znasz od dziecka
Nasz kraj zawsze był kłopotem
Imaginuj tę wspólnotę
Po stu latach w stylu wielkim
Wraca moda na agentów
Którzy Polsce szkodzą wiernie
Słowem, czynem albo biernie

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się
Co ze szkoły można wynieść
Cosinusy pewnie słynne
Studia po to się robiło
Żeby brutto netto było
Nikt nic nie wie już niczego
Sprawdzi w necie w razie czego
Znają za to się na wszystkim
W komentarzach coraz szybsi

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Wokalistki smutnym głosem
Ogłaszają wszem i wobec
Że są takie nieszczęśliwe
Bo ktoś na nie spojrzał dziwnie
Sztuka dzisiaj to koncepcja
Im jest głupsza, tym jest lepsza
Dobra sztuka za to w cenie
Studio YaYo i ten Zenek

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Ludzie nie chcą dzieci płodzić
Bo to wszak planecie szkodzi
Z rozmnażaniem się wstrzymali
Także ci, których to wali
Wiedza rozważaniom sprzyja
To pogoda jest czy klimat
Sprawdzi szybko, co ma w głowie
Nie zna się, ale wypowie

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Polska w ruinie - hasło śliczne
Wyborcze czy też profetyczne?
Jak można rządzić takim państwem
Między zabory wciąż rozdartym
Po której stronie Wisły rozum
To lobotomia aż ku morzu
Akt okrucieństwa na narodzie
Co będzie z tego, niech ktoś powie

Wiec lepiej być czy lepiej mieć?
Wątpliwości mnożą się

Olsztyn, 12-18.06.2024

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

sobota, 13 stycznia 2024

Wszystko, czyli NYC

Liczba piosenek napisanych o Nowym Jorku, w związku z Nowym Jorkiem czy choćby tylko z Nowym Jorkiem w tle, przekracza ludzkie pojęcie, więc jedna więcej nie zaszkodzi.



Dokładnie dziesięć lat czekał na wznowienie cykl piosenek „Horacje peregrynacje”. Ale jeśli Nowy Jork nie miałby być tego przyczyną, to co by mogło być?

Więc jeśli to miasto nie zasypia
To nigdy się przecież też nie budzi
Chmury coś drapie, próbuj nie wypaść
Patrząc na w dole jak mrówki ludzi

To stan umysłu, to stan skupienia
Świat się krzyżuje na placu czasu
Wszystko się zmienia i nic nie zmienia
Jak te dwie wieże pewnego razu

Już świecą lampy na każdym z mostów
Biją po oczach światła w teatrze
Energia matką jest wszystkich kosztów
To Wielkie Jabłko słodkie czy kwaśne

Sześćdziesiąt guldenów za kawałek ziemi
Wszystkie twe ulice w świecie dobrze znane
Krzywdy ci nie zrobią za te twoje grzechy
Mogłeś wciąż pozostać Nowym Amsterdamem

Tygiel z ramenem i pierogami
Pizzą, bajglami i falafelem
Grzeją pod garnkiem tym z narodami
Tu środek nocy, nad Wisłą dnieje

Słychać Alicię co dziesięć jardów
Taka piosenka miliony warta
Lennon nie żyje, śpiewa stu bardów
A Billy Joel dla mnie nie zagrał

Ciało kochanki z matki obliczem
Jest przyjacielem wróg mego wroga
Francuski prezent fala kołysze
Prom jest za darmo a wolność droga

Sześćdziesiąt guldenów za kawałek ziemi
Wszystkie twe ulice w świecie dobrze znane
Krzywdy ci nie zrobią za te twoje grzechy
Mogłeś wciąż pozostać Nowym Amsterdamem

Tysiąc języków, tysiąc wież Babel
Witamy w naszej globalnej wiosce
Wieżowce cienia nie dają prawie
King Kong zabity, czy masz to w Polsce?

Na każdej ścianie jakiś pikasiak
Zamelduj mamie, że w MoM-ie byłeś
Za dobrą pracę jest dobra płaca
Napiwek nawet automat przyjmie

Harry i Sally trawią pastrami
Gekko policzył wszystkie faktury
Pochód na moście, lecz nie ma na nim
Majakowskiego ani Stachury

Sześćdziesiąt guldenów za kawałek ziemi
Wszystkie twe ulice w świecie dobrze znane
Krzywdy ci nie zrobią za te twoje grzechy
Mogłeś wciąż pozostać Nowym Amsterdamem

Sześćdziesiąt guldenów za kawałek ziemi
Wszystkie twe ulice w świecie dobrze znane
Krzywdy ci nie zrobią za te twoje grzechy
Mogłeś wciąż pozostać Nowym Amsterdamem

Olsztyn, 7-13.01.2024

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

sobota, 30 września 2023

To tylko awaria

Okoliczności polityczne (czyli jutrzejszy Marsz Miliona Serc) skłoniły mnie do rozszerzenia ubiegłorocznego tryptyku do tetralogii. To brzmi dumnie!



Na stację zajeżdża
Honda, taka czarna
Już ktoś kartkę wiesza
To tylko awaria

Leci z nieba forsa
Lecz pociecha marna
Nie chcą spadać ceny
To tylko awaria

Miliardy dla ludu
Płaca minimalna
Nie daj się przekupić
To tylko awaria

Będą liczyć głosy
Będzie ostra walka
Zgaśnie światło nocą
To tylko awaria

Tylko awaria
Tylko awaria
Tylko awaria
Tylko awaria

Olsztyn, 30.09.2023

Tekst tak prosty, że nie trzeba nic wyjaśniać.

Dla przypomnienia: część 1, część 2 i część 3.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 19 maja 2023

Mów do mnie

Ten tekst napisałem z okazji premiery „Ciemnej Strony Księżyca” z moim polskim tłumaczeniem. Otwierał każdy z czterech koncertów Spare Bricks w Olsztyńskim Planetarium. Monolog prezentował olsztyński aktor Maciej Mydlak, który dokonał profesjonalnej adaptacji, czyli coś tam skrócił, coś tam przestawił i można było z tym wyjść do ludzi.

Pora na moją pełną, autorską wersję, którą dzisiejszego wieczora zarejestrowałem z pełnym zaangażowaniem godnym byłego członka kółka recytatorskiego w szkole średniej.


Tekst naszpikowany jest odniesieniami do „The Dark Side of the Moon” jak dobra kasza skwarkami. Niestety, musicie skonsumować zarówno kaszę, jak i skwarki:

Mów do mnie! Mów do mnie o śmierci. Czy boję się śmierci? Chyba ty, bo wszyscy żyją fejsbukowym życiem nieśmiertelnych. Z krótką przerwą na śmierć… A potem stają się tacy nieśmiertelnie nieobecni. Zresztą, dlaczego mam się bać śmierci, skoro mamy coraz ładniejsze hospicja i cmentarze, a coraz brzydsze mieszkania i domy. Kiedyś śniło mi się, że umarłem. By przejść do następnego etapu, dostałem w garść łyżeczkę od herbaty i musiałem przekopać się przez cały wszechświat, który jak wiadomo (lub jak nie wiadomo), ciągle się rozszerza. I to, stary, jest śmierć! A nie jakaś nirwana czy inne Elizjum.

A teraz powiedz mi o wojnie. Mów mi o wojnie.

Poszedł Stach na wojnę
Bo ojczyzna mu bliska
Stracił nogi obie
Ale zęby zaciska


Co to za pacyfistyczne brednie? Mów mi jak Horacy, że słodko i zaszczytnie umierać za ojczyznę. Mów mi, że my to my, a oni to oni… Dla lepszego samopoczucie wyobrażaj sobie ruską paradę ukradzionych lodówek. Patrz na tę trybunę „honorową”! Paradę odbierają sami wojenni podżegacze: kolega, co odbił ci dziewczynę na studiach; mechanik za każdą wizytą wciskający ci wymianę paska rozrządu, chociaż masz łańcuch; baba w sklepie, która pół minuty kupuje i pół godziny gada z kasjerką. Zamknij oczy, może zobaczysz stojącego z boku Watersa. Że miało być bez polityki? Tylko z polityką proszę! Co oni piszą w tych gazetach?! Kurwa, zapomniałem, że już nie ma gazet…

Właśnie, powiedz mi, dlaczego ONI mówią o nas ONI, skoro MY mówimy o sobie MY?

Ja, ty, on, ona, ono, my, wy, oni, one.
Ich, du, er, sie, es, wir, ihr, sie, sie.

Kto wie, może te wszystkie wojny nie są przez pieniądze ani przez filozofię, ale przez gramatykę… Wyobraźmy sobie język, który nie wykształcił różnicy między „my” i „oni”. Jakże ten biedny starszy kapral miałby podrywać drużynę z okopów, krzycząc „Na nas!”.

Wolisz pogadać o domu? Proszę bardzo…
Budzik. Siku. Śniadanie. Prysznic. Parking. Korek. Kawa. Szef. Obiad. Kupa. Nadgodziny. Basen. Kolacja. Dzieci. Żona. Książka. Koszmar. Budzik. Siku. Śniadanie. Prysznic. Parking. Korek. Kawa. Szef. Obiad. Kupa. Nadgodziny. Basen. Kolacja. Dzieci. Żona. Książka. Koszmar. Budzik. Siku. Śniadanie. Prysznic. Parking. Korek. Kawa. Szef. Obiad. Kupa. Nadgodziny. Basen. Kolacja. Dzieci. Żona. Książka. Koszmar.
Koszmar…

Mów mi zatem, co mam robić! Tylko bez banałów w rodzaju – co masz zrobić dziś, zrób pojutrze i będziesz miał dwa dni wolnego. To wiem od dziecka. Kiedyś wmawiali mi, że jestem śmierdzącym leniem. To musiało być oparte na ustaleniach radzieckich uczonych, którzy nawet do konstytucji sobie wpisali, że każdemu według jego pracy, czy jakoś tak. Najnowsze badania, już naukowców amerykańskich, jasno pokazały, że to jest najnormalniejsza w świecie prokrastynacja. To nie ja jestem leniwy, ale mój mózg. Czyli jestem usprawiedliwiony!

Niedawno minęła dziesiąta rocznica, gdy uznałem, że należy posprzątać piwnicę. Ciekawe, gdzie jest klucz? Powinien leżeć gdzieś między zegarem a kalendarzem ściennym. Zegarek i kalendarz mam w smartfonie, w komputerze, w kuchence mikrofalowej i w pralce, o samochodzie nie wspominając, więc piwnica sobie jeszcze poczeka.

Cholera jasna, na śmierć zapomniałem, że pięć lat temu postanowiłem napisać książkę! Nie napisałem jeszcze ani jednego zdania, bo zawsze coś… Ale mam już tytuł! „Morderca czasu”. To będzie coś pomiędzy Chmielewską i Proustem. Młody, dobrze zapowiadający się malarz (pisarz, naukowiec – nie ważne…) siada na chwilę przed telewizorem, w którym kłócą się o to, czy białe jest białe czy raczej czarne. Wiadomo, że nikt nikogo nie przekona, ale czas jakoś zleci. Młodzieniec nawet nie patrzy na ekran, zajęty próbą pobicia rekordu Facebooka w dotarciu kciukiem na sam dół. Gdy kończy się program, a rekord jest ustanowiony i kilkakrotnie pobity, wstaje z kanapy jako… emeryt. Rozpoczyna się długie i żmudne śledztwo poszlakowe, które prowadzi komisarz Stanisław Niedokonany.

Mów mi, co słyszysz. To dzwon? Ciągle ktoś mnie dokądś wzywa – do pracy, do sklepu, do kościoła. Patrzę na ten wielki spektakl na niebie i myślę o Matriksie, a może nawet o Platonie. Może ktoś mnie oszukuje? Może moja praca nie ma sensu, może w sklepie sprzedają mi niepotrzebne badziewie a w kościele ułudę? Skąd pewność, że to, co poczuję po śmierci, będzie prawdziwe? Jeśli żyjemy w symulacji, to ciemna strona Księżyca nie jest aż taka zła. Nawet w hollywoodzkich filmach z happy endem abstrahują od faktu, że wszyscy bohaterowie i tak umrą. Tylko trochę później.

Pogadajmy w końcu o pieniądzach, przecież nie jesteśmy gentlemanami. Mówisz, że jednakowo ci daleko do chytrej baby z Radomia i do Elona Muska, ale chyba prędzej pojedziesz do Radomia, niż wyślesz samochód w kosmos. Wczoraj czytałem, że pewien facet dostał przypadkiem 286 pensji na konto. Wypłacił pieniądze i zniknął. A ty co byś zrobił? Klubu piłkarskiego ani samolotu za to nie kupisz, ledwo wystarczy na kawior i nowy samochód. Więc dopóki twoja kadrowa nie pomyliła się przy przelewach, masz z grubsza dwa wyjścia. Albo zmień pracę i weź kredyt, albo zaciskaj zęby. Zależy na kogo głosujesz…

Zresztą po co ci piłkarski klub? Kiedyś każdy mecz był wydarzeniem. Skład z Wembley pamiętasz nawet po 50 latach. Tomaszewski, Szymanowski, Gorgoń, Musiał, Bulzacki, Kasperczak, Lato, Ćmikiewicz, Deyna, Domarski, Gadocha. Dziś z piłką nożną stało się to samo, co z muzyką. Za dużo, za szybko, za ładnie, za drogo. Jak mówił Wielki Szu – wszystkie wartości można zamienić na złotówki, ale odwrotnie to nie działa.

Mówisz mi, że lepiej mieć większy wybór niż mniejszy. Serio? Ja czuję się jak ten osioł, któremu we żłobie dano. Kiedyś nie miałem problemu z muzyką. Było jedno radio nadające się do słuchania. Tak, mam na myśli to radio, w którym Piotr Kaczkowski puścił 23 kwietnia 1973 roku „Ciemną Stronę Księżyca” i którego już w zasadzie nie ma… Miałem trzynaście płyt winylowych, wszystkie ulubione, a każda warta wypłatę rodziców. Dziś stoję przed półką z kilkuset kompaktami i nie wiem, co wybrać…

Zresztą od dawna nic nie kupuję. Kolejny raz nie dam się wydymać. Najpierw do tych trzynastu winyli dokupiłem setkę kaset z Orkiestrą z Chmielnej, Połomskim i lekcjami niemieckiego, by na nich nagrywać płyty z radia (Tego, Którego Już w Zasadzie Nie Ma…). Potem kupiłem tysiąc kaset z tymi samymi płytami, niektóre nawet oryginalne. Następnie zacząłem kupować to samo na kompaktach. I jeszcze koncerty na kasetach video. Szczęśliwie nie wkręciłem się w kasety cyfrowe. Ale wkręciłem się w internet i zajechałem na śmierć dwa komputery ściągając dniami i nocami pliki z utworami, których i tak nie zdążę nigdy przesłuchać… I wtedy w wielkim stylu powróciła moda na płyty winylowe. I malutka na kasety. A ja już przecież dawno sprzedałem gramofon za grosze i wywaliłem kasety.

Aż wreszcie pojawił się streaming, który wyzwolił mnie z wszelkich rozterek repertuarowych, bo sam wybiera za mnie, co chcę słuchać. Można powiedzieć, że to takie radio, tylko bez Kaczkowskiego czy Beksińskiego… Swoją drogą Tomasz Beksiński nieco mylił się, twierdząc, że „ta durna Ameryka wszystko pożre, przetrawi i wyrzyga”. Ewidentnie zapomniał o Europie, Azji, Australii a nawet Afryce. Niech się cieszy, że nie dożył TikToka.

Mów mi o Beksińskim, mów o Barretcie, mów o van Goghu... Też czujesz się nieprzystosowany, nieadekwatny i wyalienowany? Z każdym dniem coraz bardziej ich rozumiem. Nie mogąc dogadać się z tym światem, walę inwektywami na oślep. Czasem, jeśli emocje pozwolą, jestem do bólu precyzyjny. Nie przynosi to żadnego rezultatu. Przeciwnik, niech to będzie wspomniana już baba marnująca mój czas w sklepie, będąc w amoku obronno-zaczepnym nie zauważa, jaki oto właśnie piękny cios mentalny wyprowadziłem. Czyli nie rozumie moich wyrafinowanych aluzji...

Więc mów mi teraz, do cholery, o astronomii! Bądź mi jak kapłan Herhor, który wmawiał ciemnemu ludowi, że Słońce zgasło na wieki. Chcę uwierzyć, że cień Księżyca raz na zawsze to wszystko ukryje… Budzik. Siku. Śniadanie. Prysznic. Parking. Korek. Kawa. Szef. Obiad. Kupa. Nadgodziny. Basen. Kolacja. Dzieci. Żona. Książka. Koszmar. Budzik. Siku. Śniadanie. Prysznic. Parking. Korek. Kawa. Szef. Obiad. Kupa. Nadgodziny. Basen. Kolacja. Dzieci. Żona. Książka. Koszmar. Budzik. Siku. Śniadanie. Prysznic. Parking. Korek. Kawa. Szef. Obiad. Kupa. Nadgodziny. Basen. Kolacja. Dzieci. Żona. Książka. Koszmar…

Olsztyn, 27.07.2022-18.01.2023

Wersja Maćka z 24 marca 2023 z godziny 17:00:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

środa, 8 marca 2023

Sienkiewicz kontra Zienkiewicz

To już drugi raz, kiedy z koncertu w Gietrzwałdzie wyniosłem nie tylko dobre wrażenia, ale i pomysł na piosenkę. Poprzednio chodziło o krzesła, tym razem poszło o Sienkiewicza.



Gdy w poprzedni piątek Kuba Sienkiewicz w gietrzwałdzkim Centrum Kulturalno-Bibliotecznym zapowiadał swoją piosenkę „Wielka radość”, pomyślałem, że chyba napiszę kontrofensywną pieśń „Mały smutek”. Tak jak na przykład Kuba napisał „Ludzie chcą wojny” w reakcji na piosenkę „People Want Peace” Paula McCartneya. I oczywiście ani Kuba nie naigrywa się z Paula, ani Zienkiewicz z Sienkiewicza. Takie tam zabawy wybitnych tekściarzy…
Na marginesie dodam, że już raz nazwiska McCartney, Sienkiewicz i Zienkiewicz stanęły obok siebie przy okazji tłumaczenia „Let Me Roll It”.

e / a / H7 / e a e

e
Dzieci wybiegły po nauce
a
Liść kontra człowiek co minutę
H7
Głowa Lenina ma przeczucie
e a e
Smutek maleńki, mały smutek

e
Co ja tu robię, to jest głupie
a
Na mieście przecież tyle uciech
H7
Szczanie, bekanie, rzygi, plucie
e a e
Smutek maleńki, mały smutek

C
Maleńki smutek, smutek mały
G
Już wielka radość nas nie ocali
a7
Śpiewa Sienkiewicz, Zienkiewicz słucha
e H7 e
Gra akordeon, za oknem cuda

e
Tam znów u steru tępe buce
a
Co wciąż profity ciągną sute
H7
I wszystko mają w tyle, w dupie
e a e
Smutek maleńki, mały smutek

e
Neurolog zawsze jest na służbie
a
Nerwy ukoi, czasem duszę
H7
Bo gdy w nią włażą brudnym butem
e a e
Smutek maleńki, mały smutek

C
Maleńki smutek, smutek mały
G
Ja jestem z miasta, tłumy na sali
a7
Śpiewa Sienkiewicz, Zienkiewicz słucha
e H7 e
Gra akordeon, za oknem cuda

e
Wolność jest straszna, mogłeś musieć
a
Aneks do życia małym druczkiem
H7
Podpisz jak Kiler białym tuszem
e a e
Smutek maleńki, mały smutek

e
Bo kiedyś przyjdzie zmienić grupę
a
To już jest koniec, będziesz trupem
H7
Ciało zostawisz i chałupę
e a e
Smutek maleńki, mały smutek

C
Maleńki smutek, smutek mały
G
Się przewróciło to, co już stało
a7
Śpiewa Sienkiewicz, Zienkiewicz słucha
e H7 e
Gra akordeon, za oknem cuda

C
Maleńki smutek, smutek mały
G
Stan równowagi był, lecz nietrwały
a7
Sienkiewicz śpiewał, słuchał Zienkiewicz
e H7 e
Grał akordeon, z czego się cieszysz
Olsztyn, 5-8.03.2023

Piosenka powinna przemawiać sama przez siebie, ale niezorientowanym zwolennikom innych bardów nieśmiało wyjaśniam, że pojawiają się w niej odniesienia do następujących utworów Kuby: „Dzieci wybiegły”, „Człowiek z liściem na głowie” „Głowy L. (do obrazu Salvadora Dalí)”, „Co ja tutaj robię”, „Wielka radość”, „Kiler”, „Napady”, „Jestem z miasta”, „Wolność jest straszna”, „Mogłem”, „Koniec”, „Przewróciło się”, „Wytrąciłaś mnie z równowagi”.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

wtorek, 30 sierpnia 2022

Po kolei

Lista piosenek kolejowych zdaje się być długa niczym australijski BHP Run, najdłuższy pociąg na świecie: „Locomotive Breath”, „Prywatne życie kasjerki PKP”, „Marrakesh Express”, „Wieczór na dworcu w Kansas City”, „Remedium”, „Poczekalnia PKP”, „Runaway Train”, „Last Train To London”…

Jedną taką napisałem 34 lata temu, a kolejną (nomen omen) teraz:


 D / D / F / G
Będzie to więc kolejna
Pieśń na wskroś kolejowa
Całkiem inna muzyka
Całkiem inne są słowa
Dym z komina nie bucha
Pary też nie ma raczej
Pędzi pociąg donikąd
Kto wyznaczył mu trasę?

Jedzie skład osobowy
Jak z Tuwima wagony
Dał Witkacy mu formę
Maszynista szalony
Sted na przedzie wypatrzył
Białą lokomotywę
I cokolwiek to znaczy
Się niczemu nie zdziwię

W pierwszym siedzą przedziale
Czterej dzielni prymusi
Nie szukali miejsc dalej
Bo ktoś pierwszy być musi
Potem same przegrywy
Ci, co drudzy są wiecznie
Już zaczęli się krzywić
Że są miejsca gdzieś lepsze

W trzecim mają to w dupie
Gdzie im przyszło dziś siedzieć
Jadą, żeby stąd uciec
Tak po prostu, przed siebie
Czwarty chciałby zawrócić
Lub pociągnąć hamulec
W piątym zaczną od kłótni
Dokąd jadą w ogóle

Szósty ma już dwie partie
W przód jadących lub tyłem
Walczą o twe poparcie
W siódmym głosuj za chwilę
W ósmym są puste miejsca
Co nas dziwi cokolwiek
Dla szczęśliwych to strefa
I bez bagażu wspomnień

Zajrzyj teraz w dziewiąty
Tutaj zębów zgrzytanie
Boją się, jak się skończy
Kiedy pociąg już stanie
I dziesiąty zamyka
Wagon ten klasy drugiej
Kto odważy się spytać
Jakim jedzie to cudem

I są inne wagony
Klasy pierwszej jest nawet
Nikt nikomu nie broni
Jechać wedle swych stawek
Lecz gdziekolwiek usiądziesz
To ten sam ciągle pociąg
Zastanawia się człowiek
Dokąd pędzi i po co

Olsztyn, 27-30.08.2022

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

środa, 13 lipca 2022

Bo się pomylił

Tryptyku część trzecia i ostatnia. Ciągnięcie tego dłużej może spowodować, że prezes Narodowego Banku Piosenki podniesie stopę bazową tonacji o trzy oktawy i kto to wtedy zagra…



Wygląda strasznie
Przyszłość w tej chwili
Powiedział prawdę
Bo się pomylił

To nasza sprawka
Moi przemili
Prawdę powiedział
Bo się pomylił

A ta afera
To ktoś z rodziny
Nie skłamał teraz
Bo się pomylił

Jest kilku gości
Czy to was dziwi
By prawdę głosić
Muszą się mylić

Muszą się mylić
Muszą się mylić
Muszą się mylić
Muszą się mylić

Olsztyn, 13.07.2022

Dla przypomnienia: część 1 i część 2.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

wtorek, 12 lipca 2022

Zęby zaciskaj

Skoro wczoraj sięgnąłem do skarbnicy mądrości jednego męża stanu, to dziś czym prędzej sięgam po dorobek intelektualny drugiego.



A „czym prędzej” nie to pusta frazeologia. Od pomysłu, że cykl Wielkich Cytatów Wielkich Polaków warto kontynuować, do publikacji minęło jakieś 70 minut.

Pracujesz za czterech
W myślach jest ryżu miska
Nie wychodź przed szereg
Lepiej zęby zaciskaj

Żona poszła sobie
Rzeczy wzięła w walizkach
Wszystko będzie dobrze
Jeśli zęby zaciskasz

Poszedł Stach na wojnę
Bo ojczyzna mu bliska
Stracił nogi obie
Ale zęby zaciska

Płynie statek na dno
Woda się wszędzie wciska
Nie wszystko przepadło
Tylko zęby zaciskaj

Zęby zaciskaj
Zęby zaciskaj
Zęby zaciskaj
Zęby zaciskaj

Olsztyn, 12.07.2022

Coś czuję, że tryptyk nie może składać się z dwóch części… Tylko żeby nie wyszła z tego jakaś inflacja piosenek. 

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

poniedziałek, 11 lipca 2022

Ja bym to badał

Jest pewien mężczyzna w sile wieku, który dostarcza mi ciągle inspiracji twórczej. Chyba powinienem to zbadać.

Dostarcza zresztą nie tylko mi. W piątek rano słuchałem w Radiu Nowy Świat Piotra Bukartyka wykonującego pioseneczkę „Ptyś czy Balbina”. Nie dość, że Słońce Narodu natycha (!) tak wielu, to jeszcze tak różnorodnie. Mnie następująco:


Idzie przez las facet
Niesie zwłoki sąsiada
Są w tęczowej siatce
Ja bym to badał

Już podjechał pociąg
Każdy od tyłu wsiada
Czemu tak się pocą
Ja bym to badał

Jadą dwa rowery
Chociaż dziś deszczyk pada
To pedały cztery
Ja bym to badał

A w małżeństwa kwestii
Żony nie ma nadal
Wciąż się nie określił
Ja bym to badał

Ja bym to badał
Ja bym to badał
Ja bym to badał
Ja bym to badał

Olsztyn, 29.06-11.07.2022

Jeśli w warstwie muzycznej odkryjecie piosenkę nieistniejącego już z powodów nieodwracalnych pewnego polskiego zespołu, to jesteście w mylnym błędzie. Algorytm YT powiedział mi, że to jest… „Green Onions”. Sztuczna inteligencja nas zeżre, to już wiadomo.


Aneks z 29.12.2022, nagranie z koncertu urodzinowego w Sowie:


Imieninowa wersja podróżna z 17.04.2023 na tarasie apartamentu Hong Kong w Juracie:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Elektryka prąd nie tyka, czyli to jest piosenka hermetyczna

Może pójście do Technikum Elektromechanicznego było błędną decyzją, ale skoro do końca życia będę pamiętał o metaloksajdsemikonduktorfildefekttranzistor, to nie sposób bagatelizować edukacyjnych sukcesów Zespołu Szkół Zawodowych im. Marii Skłodowskiej-Curie w Kętrzynie. Swoją drogą to ciekawe, że technologia MOSFET, o której w połowie lat 80. mówiła nam Róża, nadal jest podstawą produkcji tranzystorów unipolarnych i układów scalonych.

Byłbym jednak mocno niesprawiedliwy, gdybym całe pięć lat w technikum sprowadził do znajomości jednego pojęcia z podstaw elektroniki. Działo się o wiele więcej. O tym wszystkim mówi piosenka o mało odkrywczym tytule „Elektryka prąd nie tyka”, która powstała z okazji zbliżającego się spotkania klasowego w 35. rocznicę matury. Czemu akurat 35-lecie skłoniło nas do sentymentalnego spotkania, skoro poprzednio widzieliśmy się 10 lat po maturze? Może dlatego, że było nas finalnie w klasie właśnie trzydziestu pięciu…


e C D e /e C D e

e / C / D / e
Jedzie na wykopki (1)
Nasz młody elektryk
W szkole same piątki
Z fizy był najlepszy (2)

e / C / D / e
W polu jest kałuża
Wczoraj deszczyk padał
Z wody się wynurza
Fryzura Limahla (3)

a / F / G / a
Lady Pank Maroła (4)
Nicia z Floydem przyszedł (5)
Marillion! – Smok woła (6)
Żuku to nie Bitels (7)

a / F / G / a
Gra orkiestra dęta (8)
Oczko w głowie dyra (9)
Jak nie miałeś szczęścia
Musisz puzon trzymać

e / e / e / e
Puzon to nie Puzyn (10)
Jak Żeromski spawaj (11)
Na warsztatach nudy
Ktoś chłodziwa nalał (12)

a / F / G / a
Kętrzyn przed wieczorem
To jest niezła meta
Ponoć nad jeziorkiem
Zgwałciły faceta (13)

e / C / D / e
Znak firmowy: sweter
Mąż jest przy ogierach (14)
Róża ciągle pragnie
Żeby grać Cohena (15)

e / C / D / e
Łozo z wąsem czarnym
Będzie dyrektorem
Najpierw nam przedstawi
Liczby urojone (16)

a / F / G / a
Tadzio był od chemii (17)
Od fizyki Bronia (18)
Żebyśmy wiedzieli
Jaki skład ma woda

a / F / G / a
Może by to zmierzyć
Maria P. pomoże (19)
Wocio z wnęki wyszedł (20)
Z góry patrzy Kołek (21)

e / e / e / e
Jaką ma opinię
Na ten temat Pinio
Czas Kobyle płynie
A Mirowi łyso (22)

a / F / G / a
Na peo ten koleś
NATO nam obrzydzał
Radnym został potem
Kawał polityka (23)

e C D e / e C D e

e / C / D / e
Smoku nie chciał Owcy (24)
Wolał inne smaki
Tomuś uczeń zdolny (25)
Wiesiu miał zadatki (26)

e / C / D / e
Strzelec do Sokoła (27)
Kulek nie posyłał
Każda chwila w szkole
Dziś się zdaje miła

a / F / G / a
Jeziorko dwa razy
Można się zasapać (28)
Dariusz susy sadzi (29)
I ta dzika łapa (30)

a / F / G / a
Kiedy piłka spadnie
Gra jak zawsze czysto
To jest Aleksander (31)
Nie mylić z wuefistą (32)

e / e / e / e
Nerwowo pod koszem
Dwutakt jak morderca
Grzeczniej, kurwa, proszę (33)
Lech bierze do serca (34)

a / F / G / a
Spiryt, browar, cukier
Choć to zabrzmi głupio
Codziennie powietrze
Śmierdzi inną zupą (35)

e / C / D / e
Trzy godziny z Nessem
Z wrażeń można zasnąć
Dżery obwód zamknie
A reszta na miasto (36)

e / C / D / e
Ruski czy niemiecki
Wstrętny jednakowo (37)
Ruta już na lekcji
Ein Wort, czyli słowo (38)

a / F / G / a
Herze profesorze
Cum cu gejen cugać
Śpieszno nam na dworzec
Herr psor okiem mruga (39)

a / F / G / a
Sinus i cosinus
Maria z matmy pyta (40)
Szkoła to nie przymus
Człowiek Guma znika (41)

e / e / e / e
Boguś krakowiaka
Będzie rok powtarzał
Jak się rwiesz do tańca
To się musisz starać (42)

a / F / G / a
Zenek się rozmyślił
Chyba po dwóch latach
Czy wyszedł na ludzi
Bez Skłodowskiej zasad (43)

e C D e
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka

Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka

e / C / D / e
Suchar jak to Suchar (44)
Czerstwe żarty rzuca
Wiśnia Kata słucha (45)
Dżery ciągle kuca (46)

e / C / D / e
Kuca, czyli przysiadł (47)
Pietras na to patrzy
Silnik czy prądnica
Pablo w myślach walczy (48)

a / F / G / a
Zając i Kapusta (49)
To jest para niezła
Pasza Osła słucha
Nikt nikogo nie zjadł (50)

a / F / G / a
Stasiu z opornikiem
Antyjaruzelskim (51)
Rusza na przyczółek
Warniacko-Magneski (52)

e / e / e / e
Za panią historyk
Oj, w dym chłopcy pójdą (53)
Suszczyk zna rozbiory (54)
Tarnoś datę ósmą (55)

a / F / G / a
Dziewczyn równe zero
Można by zwariować
Dobrze, że pod ręką
Szkoła odzieżowa (56)

e / C / D / e
Czarno w Bielsku-Białej
Widać to, panowie
Z taśmy schodzą małe
Silniki krokowe (57)

e / C / D / e
Strajk na piętrze piątym (58)
I inne wybryki
Komuna się kończy
To przez te silniki

a / F / G / a
Co to za praktyki
Żeby znać teorię
Buźka z Leszkiem szybkim
W drodze na Czantorię (59)

a / F / G / a
Gdzieś w połowie września
Węgry to brzmi dumnie
Na Wzgórze Gellerta
Wjeżdżamy ogórkiem (60)

e / e / e / e
Dunaj mija Węgry (61)
Targoń kaszkiet nosi (62)
A Piezoelektryk
Gałczyńskiego głosi (63)

a / F / G / a
Pora już na babcię
I Zenobii bajki
To było na pamięć
Przyjdzie rypać pałki! (64)

e C D e
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka

Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka
Elektryka prąd nie tyka

e C D e / e C D e / e C D e / e C D e
e C D e / e C D e / e C D e / e C D e
e / e / e / e
Olsztyn, 8-11.04.2022


Piosenka jest, jak widać (?) dość hermetyczna. Większość faktów znanych jest tylko nam, więc seria wyjaśnień niezbędna (uczniowie i nauczyciele):

(1)
Do naszej klasy przyłączyłem się po jakichś dwóch tygodniach, bo do szkoły średniej zdałem 400 km od Kętrzyna (Czterysta kilometrów stąd / Miałem całkiem nowy ląd - jak stwierdziłem w podrasowanym autobiograficznie tłumaczeniu „American Pie”). Pierwsze, co mnie spotkało, to wyjazd klasy na wykopki do PGR Smokowo.

(2)
Z podstawówki wyniosłem tak dogłębną znajomość fizyki (brawo mgr Gilewski!), że gdy Róża chciała mnie zagiąć przy tablicy z budowy atomu, bo nie powiedziałem jej „Dzień dobry!” na szkolnym korytarzu, to musiała uznać moją wyższość, postawić mi piątkę i pozwolić mijać ją bez słowa. Bo to była świetna nauczycielka z ogromnym poczuciem humoru!

(3)
Darek K. o adekwatnym nazwisku był posiadaczem fryzury godnej lidera Kajagoogoo. Jest bohaterem mej anegdoty związanej z „Hotelem California”.


(4)
Marek K. musiał być fanem Lady Pank, skoro prezentował (na sucho) jak zagrać solówkę w którymś z utworów zespołu Borysewicza. Ja fanem LP nie byłem ani wtedy, ani teraz (szczególnie teraz).

(5)
Jarek N. rozłożył mnie na łopatki pytaniem o „Ummagumma”. Nie wiedziałem czy to płyta koncertowa, czy studyjna. Po latach doktoryzowałem się z Pink Floydów i mam nadzieję zrehabilitowałem...


(6)
Czarek B. był chyba czołowym miłośnikiem zespołu Marillion (oraz, co się jakoś rymuje, „Władcy Pierścieni”). Ja jakoś nie, siedząc wówczas ciągle w King Crimson.

(7)
Andrzej Ż. z racji nazwiska mógłby być fanem The Beatles, ale nic mi nie wiadomo, żeby był.

(8)
Jak mieszkałeś w internacie, to w zasadzie angaż do szkolnej orkiestry dętej miałeś w kieszeni… Ja, chwała Bogu, dojeżdżałem.

(9)
Spiritus movens orkiestry był dyrektor Józef Małysz (pochodzący z Ustronia, co rodzi podejrzenie pokrewieństwa ze słynnym Adamem).

(10)
Puzyn to nie był nasz ulubiony bohater na warsztatach. A ktoś w ogóle był?

(11)
Szklanych domów nie spawaliśmy…

(12)
…ale (chwalić się nie ma czym) nalać chłodziwa do akwarium umieliśmy.

(13)
Anegdota zapewne nieprawdziwa, ale w ówczesnych seksistowskich czasach budząca niezdrowe emocje i nawet niejakie nadzieje u niektórych.

(14)
Zmarły w 2014 roku Andrzej Różycki był dla całego świata dyrektorem znanego Stada Ogierów w Kętrzynie, a dla nas po prostu mężem naszej ulubionej Róży, zawsze (?) występującej w swetrze.

(15)
Z Różą rozmawialiśmy porównywalną ilość czasu o tranzystora i o piosenkach Cohena (świeżo ukazała się właśnie płyta Zembatego z jego tłumaczeniami).


(16)
Józef Łozowski został dyrektorem całego Zespołu Szkół Zawodowych w 1987 roku. A nas kilka lat wcześniej autentycznie wymaglował liczbami zespolonymi, które rozwinęły nie tylko naszą znajomość matematyki, ale przyczyniły się również do rozwoju polskiej myśli ściągawkowej.


(17)
Tadeusz Świdziński umiał wymówić inaczej ch i h (chemia i hematyt), czym budził mój niekłamany szacunek.

(18)
Bronisława Luścienko przeważnie była zadowolona z mojej znajomości fizyki, ale uratowałem nie tylko całą klasę, lecz i siebie przed klasówką z modułu Younga czy innego niemetafizycznego cholerstwa, śpiewając 20-minutową piosenkę o lekko podejrzanych przygodach harcerskich (chyba nie zdecyduję się na jej publikację...). Bo to była Druhna Bronisława, jeszcze kilka lat wcześniej działająca w trzech (!) szczepach harcerskich istniejących w naszej szkole (za moich czasów zostały już po nich gruzy, których ideologicznie nawet nie próbowałem ratować).

(19)
Maria Pietrasik, czyli dzięki niej od 1985 roku wiem, że nie o to chodzi, by pomiar był dokładny, ale żeby był wystarczająco dokładny.

(20)
Ładnie to tak nabijać się z nazwiska i wzrostu Wojtka W.?

(21)
A z wysokiego można się nabijać? I nazwisko Wojtek K. też ma stosowne.

(22)
Piotr P., Robert K. Mirek Ł. spadli do naszej klasy gdzieś w 3 i 4 roku, bo chcieli sobie to i owo utrwalić…

(23)
Facet od przysposobienia obronnego nie zasługuje, by go tu przywoływać z imienia i nazwiska. W ciemną noc stanu wojennego karmił nas wojenną ideologią Układu Warszawskiego. Po latach odkryłem, że został radnym. Niektórzy to nie mają wstydu…

(24)
Aż się prosiło, by Czarka B., zwanego Smokiem (podejrzewam, że z racji swego nieletniego wyglądu zaczynał jako Smoczek), połączyć w piosence ze Sławkiem B., znanym jako Owca (a w przypływie czułości Owieczka).

(25)
Tomek P. robił wszystko, by nie dać się przekarmić tłustymi pulpetami wiedzy.

(26)
Wiesiek S. i tak tego raczej nie przeczyta...

(27)
Znów jako autor cieszę się z genialnego połączenia dwóch nazwisk – Wojtka S. i Darka S.

(28)
Panowie od WF lubili wysyłać nas na średni dystans wokół kętrzyńskiego jeziorka. Nie pamiętam długości trasy, ale jedno okrążenie robiliśmy w jakieś 3-4 minuty.

(29)
Darek P. raczej z tych wysokich.

(30)
Tadeusz Ł., czyli Ta Dzika Łapa.

(31)
Olek W. na WF nigdy nie faulował…

(32)
…może dlatego, że jeden z wuefistów miał to samo, co on, nazwisko.

(33)
Panowie wuefiści natomiast ulegali gwałtownym emocjom niczym na meczu Dzierzążnia kontra Kabikiejmy Górne.

(34)
Lech Skolimowski, jeden z wuefistów, zmarł w 1987 roku.


(35)
W Kętrzynie był wówczas browar, była cukrownia, była gorzelnia, ale oczyszczalni ścieków z prawdziwego zdarzenia raczej nie było. Smród unoszący się w mieście (zwłaszcza w drodze na dworzec) porównywałem sobie codziennie do innej zupy. To pewnie z głodu...

(36)
Trzy lekcje pod rząd o nazwie „pracownia elektryczna” ze słynnym Nessem (bezlitosna analiza wyglądu?) aż się prosiły, by robić na nich wszystko oprócz interesowania się budowanym układem elektrycznym. Ja, na przykład, czytałem sobie „Na przełaj” (do którego po latach coś nawet napisałem).

(37)
No nie lubiliśmy ani języka Puszkina, ani Goethego. Po latach nauki (w tej kolejności) rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego, rosyjskiego, niemieckiego, łaciny, angielskiego wszystko mi się pomieszało, do tego stopnia, że przez 20 lat uważałem, że Paweł Jarząbek uczył mnie na studiach angielskiego, podczas gdy uczył mnie niemieckiego (potem został moim i Suchara kolegą z pracy). Dlatego przez pomyłkę tłumaczę piosenki z dowolnego języka.

(38)
W pierwszej klasie niemieckiego uczyła nas żona dyrektora.

(39)
W kolejnych klasach niemiecki wpajał nam przeniesiony z warsztatów Herr M., który może i znał ten język, ale ani my nie rozumieliśmy, co do nas mówi, ani on nie rozumiał nas, więc mogliśmy bełkotać choćby po mandaryńsku…

(40)
Maria Wachulska była nie tylko matematyczką, ale i naszą wychowawczynią. Ostatni raz widzieliśmy się chyba w 2007 roku (kto się widział, ten się widział – ja na 60-leciu szkoły nie byłem, a dekadę później, gdy pojawiłem się na 70-leciu, już nie żyła).


(41)
Jerzy N. zyskał swój przydomek zwijając się w supeł w czasie odpowiadania przy tablicy. Po drugiej klasie zawiązał się tak skutecznie, że już się nie rozwiązał… I tyleśmy go widzieli.

(42)
Z Bogusiem K. było trochę inaczej. Też po pierwszym lub drugim roku opuścił nasze szeregi, ale trafił do Róży, która była wychowawczynią młodszej o rok klasy.

(43)
I trzeci dezerter, czyli Zenek W. O ile wiem, wyszedł na ludzi, prowadzi jakąś niewielką działalność gospodarczą w swoim rodzinnym mieście.

(44)
Nazwisko i wrodzone poczucie humoru Piotra S. zobowiązują do sucharów.

(45)
Mówisz Kat, Venom i Mercyful Fate – myślisz Wojtek W., czyli Wiśnia.

(46)
Żarty z nazwiska Jurka K. robiliśmy od zawsze. Dżery się nie gniewa…

(47)
…co najwyżej przykucnie.

(48)
Ryszard Pietrasik, mąż Marii od miernictwa, wyjaśniał nam różnicę między silnikami a prądnicami. Wbrew słowom piosenki, pod koniec semestru to nie Sławek P., a ja stałem przy tablicy i wyjaśniałem przez kwadrans budowę prądnicy mając przed sobą schemat silnika. A może odwrotnie…

(49)
Kolejna błyskotliwa zbitka autora, czyli zabawa nazwiskami Roberta Z. i Piotrka K.

(50)
I jeszcze Boguś P. z Andrzejem Osieckim, przezywanym czule Osłem. Na koniec bystra puenta.

(51)
Stasiu W., gdyby miał trochę czasu, sam by tę komunę obalił.

(52)
Koledzy Warniak i Magnes zawsze występowali jako przyczółek warecko-magnuszewski Warniacko-Magneski.

(53)
Na lekcje historii chodziliśmy bez większego stresu do Kazimiery Ojdym.

(54)
Stasiu S. zna na pewno wszystkie daty rozbiorów.

(55)
Wojtek T. zna na pewno nie tylko datę ósmą, ale i pierwszą, siódmą i czternastą.

(56)
Faktycznie, to była męska klasa (rok niżej były dwie dziewczyny, ale chyba nie dotrwały do końca). Na szczęście w Zespole Szkół Zawodowych była też odzieżówka, czyli szkoła, w której dziewczyny uczyły się, jak rozpoznać materiał przez jego spalenie (serio).

(57)
W czerwcu 1986 roku odbyliśmy miesięczną praktykę zawodową w Bielsku-Białej. W fabryce Apena braliśmy udział w produkcji silników krokowych (to na potrzeby wojska).

(58)
Było tak: upał ponad 30 stopni, jakiś warsztat na piątym piętrze wylany rozgrzanym lepkim asfaltem. Brygadziście, który kazał nam to rozkuć kilofami, kazałem spadać na drzewo. Produkcja silników krokowych i przyszłość Układu Warszawskiego zawisła na włosku...

(59)
Korzystając z wolnej soboty wjechaliśmy z Leszkiem I. na Czantorię. W inną sobotę byłem w bielskim teatrze. Bardziej normalni koledzy byli podobno na meczu miejscowej drużyny piłkarskiej.

(60)
Piąty rok nauki rozpoczęliśmy wycieczką na Węgry (to za te wykopki). Ekspedycja była niskobudżetowa – przez tydzień jedliśmy kanapki z chlebem wiezionym z Polski, a podróż odbyła się muzealnym jelczem.

(61)
Znów autorski błysk geniuszu, czyli skojarzenie Waldka D. z rzeką płynącą przez Magyarország.

(62)
No tak mi się skojarzył Krzysiu T.

(63)
Andrzej P., zanim został emerytowanym pułkownikiem, chodził ze mną do kółka recytatorskiego, gdzie i Gałczyński, i Baczyński, i Słonimski.

(64)
Język polski u Zenobii Grochowskiej to była zawsze ekstremalna przygoda. Zachodzę w głowę, czy słynne „rypanie pałek” sam sobie wymyśliłem, czy Babcia faktycznie tak do nas mówiła w momentach frustracji dydaktycznej. Była wychowawczynią między innymi Darka Naworskiego, który ukończył szkołę trzy lata wcześniej. Poznaliśmy się dużo później przy okazji Pink Floydów.

Uff, gratuluję, dziękuję i współczuję tym, którzy dotarli do tego miejsca wspomnieniowego wywodu.

To m.in. wspomnianej na wstępie technologii MOSFET zawdzięczamy sztuczną inteligencję (a raczej ciągle jej namiastki), która z czarno-białego zdjęcia zrobionego po obronie pracy dyplomowej (dzieło mego życia – piec oporowy, który jako odbiornik buforowy odbierał prąd całej szkole)…


…potrafi uczynić zdjęcie kolorowe, przy okazji upiększając niektórych z nas.

***
Wersja na spotkaniu z okazji 35-lecia matury w kętrzyńskim hotelu Wanda naprzeciwko naszej szkoły:


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek