Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Są takie piosenki Beatlesów, które przez kilkadziesiąt lat znaliśmy tylko w obcych wykonaniach. Gdy w latach 90. EMI otworzyła swoje archiwa, poznaliśmy w końcu wersje oryginalne.
Utwór „Like Dreamers Do”, bo o nim dziś mowa, pomógł w karierze grupie The Applejacks, weszli z nią w 1964 roku na 20. miejsce listy przebojów.
Piosenka, którą Paul McCartney napisał jeszcze w 1959 roku, a którą zespół nagrał 1 stycznia 1962 roku w czasie sesji dla wytwórni Decca, nie pomogła rzucić na kolana jej szefów, ale kilka miesięcy później przekonała facetów z EMI. Swoją drogą grupą The Applejacks opiekowała się Decca, która po kompromitacji z odrzuceniem Beatlesów brała wszystkich jak leci, więc po dwóch latach spółka Lennon/McCartney w pewnym sensie dopięła swego.
Ja, widziałem ją w moich snach I chyba ja Będę ją kochał
O, ty, ty byłaś tą w moich snach I chyba ja Będę cię kochał
I ja chciałem twoich ust Tak je chciałem czuć Jak wszyscy śnię
I ja, ja, ja, ja, ja, ja O, będę tam, tak Czekać aż ty, ty, ty, ty, ty, ty
Ty przyszłaś tu w poprzednim śnie I teraz wiem Będę cię kochał
O, wiem, gdy pierwszy raz rzekłaś „cześć” I odtąd wiem Że cię pokocham
I ja chciałem twoich ust Tak je chciałem czuć Jak wszyscy śnię
I ja, ja, ja, ja, ja, ja O, będę tam, tak Czekać aż ty, ty, ty, ty, ty, ty
Ty przyszłaś tu w poprzednim śnie I teraz wiem Będę cię kochał
O, wiem, gdy pierwszy raz rzekłaś „cześć” I odtąd wiem Że cię pokocham
I ja chciałem twoich ust Tak je chciałem czuć Jak wszyscy śnię O, jak wszyscy śnię Jak wszyscy śnię Olsztyn, 11-12.09.2026
Wspólny mianownik między Kabaretem Starszych Panów i Beatlesami? Jest taka piosenka z 1937 roku, gdy na świecie nie było jeszcze żadnego z Beatlesów, ale był już Jeremi Przybora.
Wrzesień do dobry miesiąc na przetłumaczenie piosenki „September in the Rain”. Nie wiem, w którym miesiącu polski tekst do tego przedwojennego amerykańskiego standardu napisał Jeremi Przybora, ale utwór „Smutny Grzeszczyk” w wykonaniu Wiesława Michnikowskiego pojawił się 26 marca 1967 roku w programie „Deszczowa suita” (dla jasności zaznaczmy, że był to już cykl Divertimento, bo Kabaret Starszych Panów ostatni odcinek miał w 1966 roku).
Beatlesi swoją wersję zarejestrowali 1 stycznia 1962 roku podczas słynnej sesji demo dla wytwórni Decca. Słynnej z tego, że Decca pogoniła zespół… Oczywiście Starsi Panowie nie czerpali inspiracji z Beatelsów, bo w latach 60. nagrania z tej sesji nie były szeroko znane.
Brązowy liść już opadł dziś, wieść niesie To jest wrzesień, pada deszcz Zgasł słońca blask jak płomyk w ciemnym lesie O, to jest wrzesień, pada deszcz
I w każde z twych miłosnych słów, co szepczesz Deszcz wpada dziś kroplami w słodki refren
Choć wiosna już, to dla mnie ciągle wrzesień O, ten wrzesień, pada deszcz
I w każde z twych miłosnych słów, co szepczesz Deszcz wpada dziś kroplami w słodki refren
Choć wiosna już, to dla mnie ciągle wrzesień O, ten wrzesień, pada deszcz Tak jest, tak jest, to jest wrzesień, pada deszcz Ach, ten wrzesień, pada deszcz Olsztyn, 7-11.09.2026
Co by nie mówić o Maharishim Maheshu Yogim, przyczynił się do powstania kilku udanych piosenek Beatlesów. Na przykład z jednego jego wykładu, w czasie pobytu zespołu w Indiach, John wywiódł sobie „Child of Nature”, a Paul „Mother Nature's Son”.
Pieśń jest łagodna niczym stokrotka polna, ale w zespole nie było wtedy różowo. Przejawem tego była choćby samodzielna, albo w podgrupach, praca nad piosenkami, co przy nagrywaniu „Białego Albumu” było dość częste. Pieśń o synu Matki Natury Paul nagrał bez Johna, George’a i Ringo, co słychać choćby w oszczędnej aranżacji (to, co udaje perkusję, to uderzanie dłonią w książkę).
Ze wsi biedny chłopak jam, Matki Ziemi syn Cały dzień tu śpiewam pieśni, są dla wszystkich dziś
Przy strumieniu górskim siądź, jak nurt wzbiera, patrz Słuchaj tu tych dźwięków, co muzykę niosą w dal
Du du du du du du du du du du du Du du du du du du du du du Du du du du du du du du
Znajdź mnie na mej łące traw, Matki Ziemi syn Tam pod słońcem pieśń leniwą gra stokrotka mi
Du du du du du du du du du du du Du du du du du du du du du Du du du du du du du du Tak, tak, tak
Co za czasy! Swoją płytę wydał przedwczoraj Ringo Starr, za kilka tygodni ukaże się nowy album Paula McCartneya, a latem mają wyjść nowi Stonesi. McCartney już tłumaczony, ze Stonesami się zobaczy, dziś pora na Ringo!
Płyta „Long Long Road” to country, do którego to gatunku podchodzę jak pies do jeża, ale znana jest słabość Ringo do tej muzyki. Urzekła mnie tytułowa piosenka, która kończy płytę. Nostalgia za minionymi latami, niczym w nowej piosence Paul McCartneya. Zupełnie jakby się umówili… Kto zabroni panom po osiemdziesiątce podsumowywać swoje życie? I nie mówcie, że wy byście nie podsumowywali, bo ja pierwszą taką piosenkę napisałem już jako dwudziestolatek. Utwór (i płytę) kończy tyleż efektownie, co złowieszczo uderzenie w perkusję. Jakby kropka nad i… W mojej wersji też sobie pozwoliłem ją umieścić.
Życie drogą jest, co prowadzi gdzieś nas Bagaż ciężki bierz, gdy chcesz dostać się tam Wszyscy brniemy przez czas dobry lub zły Spoglądam znów w lustro i myślę, gdzie, gdzie byłem w tym Jak mam tam dotrzeć? To tak daleko jest Może już jutro, dziś raczej nie Błyskawic trzask, ujrzysz światła blask Więc wstań już, już za drzwi wyjdź, na drogę wejdź
Czasem życie zmienia się, nim się obejrzysz Otwórz swe serce, otwórz umysł, niech widzą szerzej Wiesz, że wszystko zmienia się I w twoich rękach życie jest Twój los to ciągle zmienna rzecz
Nie daj się dręczyć myślom wciąż Pozwól im przyjść i odejść stąd Gdy byłem sam i była noc To czułem, że ku złemu szło Lecz znów mam cię, już zmienił się świat mi Gdyby nie ty, w tym smutnym morzu tonąłbym
Czasem życie zmienia się, nim się obejrzysz Otwórz swe serce, otwórz umysł, niech widzą szerzej Wiesz, że wszystko zmienia się I w twoich rękach życie jest Twój los to ciągle zmienna rzecz Życie drogą jest Olsztyn, 25-26.04.2026
Zaglądam ponownie do teledysku Ringo. Ileż tu smaczków! Najpierw jest ośmiornica, potem oczywiście żółta łódź podwodna, a później życie wychodzi na ląd, gdzie na długiej drodze sir Richardowi pojawiają się różne artefakty z przeszłości: - mały Ringo z kolegami na liverpoolskiej ulicy, - z rodzicami na swej Admiral Grove, - z kolegą uruchamia samochód na pych, - ośrodek sieci Butlin’s w Skegness, a tam Rock 'n' Calypso Ballroom, gdzie w 1962 roku Ringo występował jako członek Rory Storm and the Hurricanes, - podbój Ameryki przez Beatlesów (sceny z lądowania w Nowym Jorku, występ w Waszyngtonie), - ujęcia z okresu psychodelicznego Beatlesów, - szczęśliwe chwile na huśtawce z Maureen, pierwszą żoną, i dwójką dzieci (Zakiem i Jasonem), - profetyczne ujęcie z synami i psem, ale już bez Maurren, - Ringo i Marc Bolan (w 1972 roku Ringo zadebiutował jako reżyser i producent filmem dokumentalnym „Born to Boogie” z T. Rex i Eltonem Johnem), - sceny z latającym spodkiem z teledysku do „Only You (And You Alone)” z 1974 roku (w piosence gra na gitarze John Lennon, a harmonie wokalne dośpiewuje Harry Nilsson, którego widzimy również w teledysku), - Ringo mija w swym Fordzie klub Whisky a Go Go przy Sunset Boulevard w West Hollywood (nie znane są mi związki tego klubu z Beatlesami, w przeciwieństwie do choćby The Doors), - na tej samej ulicy billboard z filmem z 1977 roku „Szpieg, który mnie kochał”, w którym dziewczynę Bonda zagrała Barbara Bach (przyjmijmy za dobrą monetę tę licentia poetica, bo film nie jest przecież hollywoodzki), - nie ma scen z filmu „Jaskiniowiec” (zaczynającego się zilion lat przed naszą erą, a konkretnie 9 października), na planie którego Ringo poznał bliżej Barbarę nie ma (nota bene grany przez Ringo Atouk wybiera Talę, czyli Shelley Long, a nie Lanę, czyli Barbarę Bach, która z rąk Ringo ląduje w gigantycznej kupie dinozaura - tak się rodzi miłość!), - ale jest ujęcie ze ślubu Ringo i Barbary, czyli wyjście młodej pary z Westminster Council House, gdzie 27.04.1981 odbyła się ta uroczystość (obok Barbary idzie 13-letnia wówczas Francesca Gregorini, jej córka z pierwszego małżeństwa, czyli pasierbica Ringo, a dziś reżyserka tego właśnie teledysku!), - szczyty perwersji intelektualnej osiągamy, gdy Ringo AD 2026 jedzie za parą młodą Ringo i Barbara AD 1981 i obserwuje pocałunki młodożeńców, - Ringo przejeżdża przez Times Square w Nowym Jorku, - najwyraźniej jedzie na West 48th Street do Music Hall Radio City, gdzie 19 i 20 czerwca 1992 roku występuje wraz ze swoją All Starr Band. Z przyczyn obiektywnych nie byłem na tych koncertach, ale widziałem Ringo w Sali Kongresowej w 2011 roku, a na West 48th Street byłem w 2023:
Gdy 1 stycznia 1962 roku Beatlesi nagrywali demo dla wytwórni Decca (wiadomo, odrzucone), wzięliby w ciemno i z pocałowaniem ręki, że jeden z rejestrowanych wówczas utworów wyda ktoś inny na singlu i że zajmie z tym singlem 35. miejsce na liście przebojów.
Tym utworem było „Love of the Loved”, a wykonawczynią, która wzięła go na warsztat, była Cilla Black, ale to był już wrzesień 1963 roku, od kilku miesięcy w Anglii trwała Beatlemania, a zespół miał już kilka własnych numerów jeden.
„Love of the Loved” próżno szukać w oficjalnej dyskografii The Beatles. Nie nagrali tego, napisanego głównie przez Paula McCartneya, utworu na żaden z albumów, nie wrzucili też ani na „Anthology 1” (chociaż są tam inne utwory z noworocznej sesji), ani na „Anthology 4”. W sumie dziwne, bo przecież nagrania są dobrej jakości, a piosenka zgrabna. Ale widać „zgrabna” to za mało dla perfekcjonisty, jakim jest Paul. Wychodzi na to, że piosenka została odrzucona dwukrotnie...
Gdy patrzę znów w twych oczu blask Widzę, że tam jest właśnie raj Widzę to znów – kocham i kocha mnie ktoś
Pewnego dnia, ujrzą ten fakt Że w sercu twym od zawsze trwam Od zawsze trwam – kocham i kocha mnie ktoś
Choć mówiłem wszystko to Będę to powtarzać wciąż Teraz, kiedy pewność mam, że kochasz
I już wiem od dzisiaj, że Kiedy na mnie patrzysz się To w ten sposób, który mówi, ach, „Ty kochasz!”
Więc, choćby deszcz, ja mam to gdzieś W twym sercu trwam, to miejsce me To miejsce me – kocham i kocha mnie ktoś
Choć mówiłem wszystko to Będę to powtarzać wciąż Teraz, kiedy pewność mam, że kochasz
I już wiem od dzisiaj, że Kiedy na mnie patrzysz się To w ten sposób, który mówi, ach, „Ty kochasz!”
Więc, choćby deszcz, ja mam to gdzieś W twym sercu trwam, to miejsce me To miejsce me – kocham i kocha mnie ktoś Kocham i kocha mnie ktoś Kocham i kocha mnie ktoś Olsztyn, 20-22.04.2026
Po niedawnych węgierskich wyborach parlamentarnych wiele osób deklaruje, że wybierze się w końcu (albo ponownie) nad Dunaj i Cisę. Ja też się oczywiście wybiorę (szósty raz) do Kotliny Panońskiej, ale najpierw melduję się z trzecim węgierskim tłumaczeniem.
Na początku wszystkiego była, wiadomo, Omega. W 1971 roku Gábor Presser i József Laux odeszli z Omegi i z muzykami z grup Metro i Hungária założyli Locomotiv GT. Z kolei już w 1973 roku z Locomotiv GT odszedł Károly Frenreisz i założył Skorpió (dołączył też m.in. Antal Gábor Szűcs z Hungárii). Rok później Skorpió zadebiutował płytą „A rohanás” („Pośpiech”), na której znalazł się m.in. utwór „Így szólt hozzám a dédapám” („Tak mi mówił mój pradziadek”). Omega nie istnieje, Locomotiv GT nie istnieje, a węgierscy Skorpionsi chyba nadal kąsają (na pewno ukąsili w 2023 roku świetnym koncertem na 50-lecie). Polak, Węgier, dwa bratanki – w składzie Skorpió znajduje się od 1976 roku Gábor Németh, który kilkanaście lat temu grał również w naszym SBB (dla odmiany w niemieckich Scorpionsach gra na basie Polak, czyli Paweł Mąciwoda).
Gdy na harcerskich ogniskach w latach 80. młóciliśmy piosenkę „Wędrowiec”, nie miałem zupełnie świadomości, że to piosenka z korzeniami na Węgrzech.
Autorem polskiego tekstu, niezwiązanego z oryginałem, jest Adam Szarek, legenda polskiej piosenki turystycznej, ale swego czasu również członek zespołu Histeryk Filip (o brzmieniu podobnym do… Scorpions, tego niemieckiego oczywiście). Szarek był na koncercie Skorpió (zapewno w 1974 r.), chyba w swoim rodzinnym Inowrocławiu. Napisał polski tekst do utworu, który na węgierskiej płycie nazywał się „My grandfather said” (taki był zwyczaj, że piosenki miały dodane angielskie tytuły). W 1975 roku utwór „Wędrowiec” w wykonaniu grupy Wespół z udziałem Adama Szarka pojawił się na Bazunie. W moim śpiewniku pojawił się dziesięć lat później.
Czarnowłosi przeważnie Węgrzy mają chyba obsesję na punkcie blondynek. Najsłynniejszy węgierski przebój mówi o dziewczynie o perłowych włosach, a w piosence Skorpió tytułowy pradziadek zakochał się oczywiście w blondynce.
Było to dwadzieścia temu Albo więcej lat Wpadał do mnie co dnia Mój pradziadek sam
Mówił to i mówił owo Różne cuda snuł Ciągle różne cuda snuł Może zmyślać też mógł
Synku mój, do mnie tak pradziadek raz rzekł Ze mną chodź, zostaw cały miasta ten zgiełk Ze mną chodź, tam o różnych cudach dowiesz się Chodźmy stąd, jak dwóch kumpli droga będzie nieść
Mówił, jak to pięknie było Gdy na koniu gnał Kiedyś, gdy na koniu gnał Kobiet wzrok na sobie miał
Mówił, że się w niej zakochał W tej dziewczynie blond Potem ta dziewczyna blond Stała się prababką mą
Synku mój, do mnie tak pradziadek raz rzekł Ze mną chodź, zostaw cały miasta ten zgiełk Ze mną chodź, tam o różnych cudach dowiesz się Chodźmy stąd, jak dwóch kumpli droga będzie nieść
Znów czekałem, by mnie zabrał Lecz nie zabrał mnie Nigdy już nie zabrał mnie Już zabrała go śmierć Olsztyn, 15-18.04.2026
Czy znałem swojego pradziadka? Jak każdy miałem ich czterech: - Franciszek 1888-1961 - Józef 1890-1973 - Ludwik 1896-1985 - Stanisław 1902-1986
Popatrzmy na te oblicza ze zdjęć sprzed 80-110 lat, które poddałem całkiem udanej renowacji:
Poznałem tylko Ludwika, którego zasługą, oczywiście oprócz spłodzenia mego dziadka, jest brzmienie naszego nazwiska (z Zinkiewicza zrobił ponad 100 lat temu Zienkiewicza). Zresztą na początku nazywał się Liudvikas Zinkevičius, jak to w Olicie, czyli Alytusie. Nie wiem, czy któryś z pradziadków jeździł konno, ale na początku XX wieku nie byłoby to niczym wyjątkowym. Nie mam też pojęcia, czy któraś z prababek była blondynką: - Emilia 1893-1972 - Katarzyna 1898-1991 - Zofia 1900-1980 - Aniela 1910-1987
Posłuchajmy „Love Me Do” z jesieni 1962, a potem „Revolution 9” z jesieni 1968. Różnica, jaka dzieli te utwory, jest rewolucyjna, ale przemiana Beatlesów odbyła się drogą ewolucji. Owszem, czasami ewolucja zapędza się w ślepe uliczki…
Trudno o bardziej wyrazisty przykład tego, że Beatlesi mogli naprawdę wszystko niż przedostatni utwór na „Białym Albumie”. Zespół będący imperatorem mainstreamu, cesarzem list przebojów i generalissimusem melodii, umieścił na swojej płycie nagranie totalnie awangardowe. Wiadomo, że za „Revolution 9” stoi John Lennon (oraz Yoko Ono, ale także trochę George Harrison) i że pozostała część ekipy, włącznie z George’em Martinem, nie była zachwycona zamiarem umieszczenia tego dźwiękowego kolażu na płycie. Zwróćmy jednak uwagę, że prymus McCartney był lepszy w te klocki, a konkretnie szybszy o kilkanaście miesięcy. Na przełomie stycznia i lutego 1967 roku zespół zarejestrował pod jego kierunkiem eksperymentalny utwór znany jako „Carnival of Light”. Niestety (na szczęście?) utwór znany jest tylko z tytułu, bo przez te prawie już 60 lat nie zdecydowano się go opublikować, choćby przy okazji serii „Antologii”. Nie wypłynął też nigdy na żadnym bootlegu. Natomiast George Harrison swój awangardowo-elektroniczny album „Electronic Sound” zaczął nagrywać w listopadzie 1968 roku, czyli w momencie premiery „Białego Albumu”. Harrison uczestniczył zresztą w przygotowaniu „Revolution 9”, podrzucając dźwięki do loopów itp. Udział Paula i Ringo w „Revolution 9” był całkowicie bierny – w kolażu wykorzystano fragmenty podejścia 18 do „Revolution 1”. To podejście (ujawnione w 2018 roku z okazji 50-lecia „Białego Albumu”) kończy się zresztą tam, gdzie zaczyna się „Revolution 9”. Gdyby w 1968 roku wydano tę wersję, w której początkowa harmonia muzyczna przechodzi w rewolucyjny chaos, mielibyśmy i tak niezłą jazdę.
Jak przetłumaczyć dźwiękowy kolaż? Ba, jak przetłumaczyć utwór, który w zasadzie nie ma tekstu? Zrobiłem to tak - oto sałatka wielomuzyczna godna 1 kwietnia:
O ile w kolażu filmowym wykorzystałem 277 wygenerowanych sekwencji, to w kolażu dźwiękowym użyłem 93 momentów muzycznych. Kolejność przypadkowa: ● 2066 And Then – „At My Home” ● ABBA – „Mamma Mia” ● AC/DC – „Live Wire” ● AC/DC – „Whole Lotta Rosie” ● Al Bano i Romina Power – „Liberta” ● Amon Düül I – „Mama Düül und Ihre Sauerkrautband Spielt Auf” ● Ankh – „Kraina umarłych wg A. Vivaldi” Widziałem ich na koncercie 9.09.1994. ● Aphrodite's Child – „Infinity” W tym utworze śpiewa wielka grecka aktorka Irene Papas, znana z takich filmów, jak „Grek Zorba” czy „Działa Navarony”. W mojej pamięci pozostanie na zawsze jako Penelopa z włoskiego serialu „Odyseja”. ● Armageddon – „Buzzard” ● Banda Plástica De Tepetlaxca – album „Adiós a los Beatles” Fragmenty albumu nagranego w 1971 roku przez meksykańską orkiestrę dętą: - „A Hard Days Night”, - „Eleanor Rigby”, - „Hey Jude”,
- „Ob-La-Di, Ob-La-Da”, - „Yellow Submarine”, - „Yesterday”. ● Beastie Boys – „Hey Fuck You” ● The Beatles – „The End” Fragment słynnego (bo jedynego) sola, jakie zagrał Ringo Starr. ● The Beatles – „Revolution 1” Moja wersja po polsku z 15.12.2015 i 13.12.2025. ● Bee Gees – „Every Christian Lion Hearted Man Will Show You” Bracia Gibb w chorale gregoriańskim. ● Jorge Ben – „Mas que Nada” Słyszałem kiedyś w Lizbonie w wersji pewnych Brazylijczyków. ● Bielizna – „Dom rodzinny” ● Big Day – „Jestem jak wiatr” Pamiętam koncert w Akancie z 13.02.1994. ● Georges Bizet – „Carmen” (preludium)
Niedawno słuchałem fragmentów w Operze Narodowej. ● Black Sabbath – „Electric Funeral” ● Blondie – „Call Me” ● Bob Dylan – „Highway 61 Revisited” Na koncercie 19.07.1994 w Sali Kongresowej nie było... ● CCS – „Whole Lotta Love” Robert Plant zaśpiewał to dla mnie i kilkunastu tysięcy innych szczęśliwców w 2015 roku w Dolinie Charlotty. ● Aram Chaczaturian – „Gajana (Taniec z szablami)”
● Ray Charles – „Hit the Road Jack” ● Collegium Musicum – „You Are Impossible I” („Si nemožná I”) Ten utwór będzie mi się zawsze kojarzył z wjeżdżaniem naszą Corsunią w pozbawiony asfaltu i w ogóle cywilizowanej nawierzchni tunel Szosy Transogaraskiej. Najbardziej szalony odcinek przejazdu zbiegł się fantastycznie z dźwiękami lecącymi z odtwarzacza.
● Crazy World Of Arthur Brown – „Fire” ● Daniel – „Myśmy są wojsko” „Złoty Pierścień” na X Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w 1976 roku w Kołobrzegu! ● Miles Davis – „Bitches Brew” ● Dead Kennedys – „California Über Alles” ● Deep Purple – „Fools” Na koncercie w Łodzi 23.05.2017 nie było. ● Dezerter i Katarzyna Nosowska – „Dla zysku” Czy było to na koncercie 12.02.1994 w ROK-u? Nie pamiętam. ● Dread Zeppelin – „Immigrant Song” ● Dżamble – „Wymyśliłem ciebie” 27.07.2014 zabrzmiało fajne wykonanie Marty Andrzejczyk na koncercie „Gdy kiedyś znów zawołam cię”. ● ELP – „Gnome” ● Focus – „Hocus Pocus” Do dziś się jaram tym, że 11 lat temu widziałem zespół Focus w Holandii. ● Franz Ferdinand – „Take Me Out” ● George Harrison – „No Time Or Space” Awangardowy album „Electronic Sound” z 1969 roku. ● Gramine – „Żywioł wody” ● Jimi Hendrix – „Star Spangled Banner” Wersja oczywiście z festiwalu Woodstock, był poranek 18 sierpnia 1969 roku… ● Jan Sebastian Bach – „Toccata i fuga d-moll” (BWV 565) Najlepsze echo do słuchania tego utworu jest oczywście w katedrze we Fromborku. ● „37 minus 2” Moje nagranie z 22.12.2004. ● Ludwig van Beethoven – „Oda do radości” Moje nagranie z 25.03.2017. ● „Zamieniam się w psa” Moje nagranie z 25.05.1996, fragment kasety „Ciosanie na kolanie”. ● „Szukam” Moje nagranie z 7.03.2000, fragment kasety „Klasycy do tablicy”. ● „Martwy pies” Mój utwór z 7.08.2021. ● „Wspomnienie Gumgadyna – III” Moje nagranie z 8.08.1998, fragment kasety „Moje trąby”. ● Przemysław Gintrowski, Jacek Kaczmarski, Zbigniew Łapiński – „Powrót” Moje nagranie z 17.04.2000, fragment kasety „Nagrywanie na ekranie”. ● „Nowy rozdział – III” Moje nagranie z 29.07.1998, fragment kasety „Nowy rozdział”. ● „Coda” Moje nagranie z 4.12.1995, fragment kasety „Piosenki od ręki”. ● „Fripper” Moje nagranie z 7.05.2000, fragment kasety „Robota Godota”. ● „Suita niecałkowita – I” Moje nagranie z 11.1994, fragment kasety „Suita niecałkowita”. ● „Whole Lotta Hate” Moje nagranie z 6.07.1997, fragment kasety „Wielkie utwory rockowe”. ● Iron Butterfly – „In-A-Gadda-Da-Vida” ● J.A.R. – „Mercedes Benz” ● Jacek Aumüller – „Entropia” Utwór Jacka z ubiegłorocznej płyty „Transgresja” (debiut fonograficzny!). ● Jet – „Are You Gonna Be My Girl” ● The Kinks – „You Really Got Me” ● Klan – Mrowisko ● Komeda – „Blossom (Got To Get It Out)” Nie mylić z Krzysztofem. Świetni Szwedzi! ● Krzysztof Zalewski – „Pielgrzym” Nie mylić z Czesławem. Świetna płyta! ● Paweł Jarząbek – „Dobra muzyka” Paweł w swojej audycji „Szafa z muzyką”, którą współtworzyłem gościnnie pod tytułem „From Szafa with Love” 13.02.20204 w Radiu UWM FM. ● Paweł Wrocławski – „Kiedy znów powracam tu” Fragment utworu z płyty, którą Paweł (gitarzysta grup Spare Bricks oraz Leniwiec) nagrał w 2016 roku. Przysłał mi ją wówczas do zrecenzowania, ale czy wydał? ● Piotr Kaczkowski – „Waląca się ściana” Fragment audycji z 1984 roku poświęconej albumowi „The Wall” Pink Floyd. ● Krzysztof Litwin – „Przeleciała Waldorffowi sarenka” Czyli nigdy nie byłem w Piwnicy Pod Baranami. ● Quarteto 1111 – „A Lenda d el Rei D. Sebastiao” Moja wersja po portugalsku z 17.09.2014. ● Queen – „The Wedding March” Kompozycja Richarda Wagnera w aranżacji Briana Maya na ścieżce dźwiękowej filmu „Flash Gordon”. ● Janusz Radek – „Lass mich in Ruhe!” Tę piosenkę Niny Hagen (i Dee Dee Ramone) Radek wykonywał w swoim niezapomnianym programie „Królowa nocy”. Nagrywałem sobie koncert z Trójki! ● Sex Pistols – „Anarchy in the U.K.” ● Wojciech Skowroński – „Rock and rolla każdy zna” ● Słodki Całus od Buby – „Piosenka turystyczna II” To oni zainspirowali mnie do cyklu, w ramach którego ujawniłem trzy utwory: - „Piosenka turystyczna nr 2”, - „Piosenka turystyczna nr 3”, - „Piosenka turystyczna nr 4”. ● „Orgasmus” Czyli czeska wersja „Sodomy” z musicalu „Hair”. ● Spare Bricks – „Hey You” Moje pierwsze tłumaczenie Pink Floyd, jakie zespół wziął do repertuaru. ● Spare Bricks – „Waiting For The Worms” A zakończyło się całą płytą „The Wall” po polsku i kilkoma koncertami z okazji 40-lecia albumu! ● Edward Stachura – „Opadły mgły, wstaje nowy dzień” ● Swingle Singers – „Solfegietto C-moll” ● Talking Heads – „Psycho Killer” ● Tomasz Beksiński – „Doctor Doctor” Pamiętam jak dziś, gdy 13.02.1999 w Trójce pod Księżycem Tomek zapowiadał „Doctor Doctor” UFO. ● The Troggs – „I Can't Control Myself” ● Vanilla Fudge – „You Keep Me Hangin' On” Słuchanie tego na żywo było przywilejem. ● Frank Zappa – „Help I'm A Rock” ● Zaraza – „Jestem radio, jestem telewizja” Słuchałem tego na żywo kilkanaście razy, ostatnio (i pewnie ostatecznie…) w 2023 roku. ● Andrzej Dragan Fragment którejś z setek rozmów z nim. Podziwiam. ● Tomasz Okoń – „Kiła, grzyb i rewolucja” Odcinek „Historii bez cenzury” z 14.07.2022.
A tekst? Przez lata fani wyłapywali wszystkie słowa zanurzone w kolażu. Po polsku to będzie jakoś tak (słowa uwolnione od niewoli sensu, jak powiedziałby Jacques Derrida):
Butelka czerwonego wina dla ciebie, jeśli to zrobię Całkiem o tym zapomniałem, George, przepraszam Więc do zobaczenia Wybaczysz mi? Mmmm, tak Bezczelna suka
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer...
A potem jest ta walijska grzanka noszona w jakichś brązowych majtkach O niedoborze zboża w Hertfordshire Każdy z nich wiedział, że z biegiem czasu będzie Trochę starszy i trochę wolniejszy, ale… To wszystko to samo, w tym przypadku wyprodukowane przez kogoś, kto zawsze Niezliczoną liczbę razy twój ojciec podrzuca ci koci, koci, łapci Region wyjeżdżał, miał zamiar zapłacić za
Numer dziewięć, numer dziewięć
A kto to wie? A kto to wie? Polecamy również Emocje lub dramy, zły pop jest martwy na-me-da-ru-ma an-se-mu sześć tonów Łzy Franka Samobójstwo
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Nie spotkało mnie nic gorszego, niż Albo na przykład Cokolwiek robisz Umowa biznesowa nie dochodzi do skutku Poinformowałem go o tym trzeciej nocy Kiedy los daje
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Przegapiłem to wszystko To sprawia, że jestem kilka dni spóźniony W porównaniu z, cóż, wow! I takie dziwne rzeczy Czasami staje po naszej stronie Kora kwiatowa Lekarze bez licencji przynieśli ten okaz Nie mam żadnych skrótów, aha
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
W tej sytuacji
Stoją ciągle w miejscu
Po telegramie
Och, och
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Och
Człowiek bez lęków, od brody po maskę Jak poinformował mnie szef Mój syn naprawdę może spróbować, tak jak oni, spróbować znaleźć funkcję Powiedz, co mówił, jego głos był niski, a jego umysł pobudzony A wzrok miał spuszczony Sędzia z szalonymi okularami
Lepiej chodźmy zobaczyć, czy nas nie ma… Dobra! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego!
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Więc żona do mnie zadzwoniła i lepiej będzie, jak pójdziemy do chirurga Albo gdziekolwiek, żeby wycenić żółte majtki Więc, w każdym razie, zamiast tego poszliśmy do dentysty Który zrobił jej zęby, które okazały się całkiem do niczego Więc zamiast tego zaciągnął się do cholernej marynarki i wyruszył w morze
Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop!
Na moim połamanym krześle, moje skrzydła są złamane i moje włosy też Nie jestem w nastroju na świrowanie
Um da Aaah
Jak? Psy są do szczekania, ręce do klaskania Ptaki do ptakania, a ryby do łowienia Tamci są do tamtego a kiedyś do czegoś Trzymaj tę flagę! Tylko po to, by znaleźć nocnego stróża Niemającego pojęcia o jego obecności w budynku Zupa cebulowa Proszę, usłysz to...
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Produkcja przemysłowa Finansowa nierównowaga
Pchając to między jego łopatki
Wa-tusi Twist
El Dorado
Weź to, bracie, oby ci dobrze służyło
Może to nic Aaah Może to nic Co? Co? Och
Może nawet wtedy Wystawienie się na widok publiczny może być trudne Jest szybkie, jak pęd ku pokojowi Ponieważ to jest tak wiele To było jak bycie nagim Jeśli staniesz się nagi
Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Olsztyn, 1.04.2026
Paul McCartney za dwa miesiące wydaje płytę „The Boys of Dungeon Lane”, a tymczasem na Google Maps na zapyziałej uliczce Dungeon Lane na zapleczu lotniska im. Johna Lennona w Liverpoolu odbyła się w tym miesiącu ciekawa akcja. Jak jesteś McCartney, to możesz sobie załatwić co chcesz nawet u Google’a. No chyba że Google Street View Car przejeżdżał przypadkowo. Z tragarzami.
Wczoraj miała miejsce premiera pierwszego utworu, czyli „Days We Left Behind”. Jak Paul coś wydaje, to ja natychmiast tłumaczę. Taki mus człowieka sfrustrowanego, że nie dane mu było na żywo przeżywać pierwszych radiowych odtworzeni piosenek Beatlesów, ale zarazem szczęśliwego, że może być świadkiem kolejny płyt największego geniusza muzyki popularnej wszech czasów.
W piosence najbardziej urzeka mnie zwrotka ze skowronkiem. Wyobraźcie sobie – jest powiedzmy 1944 rok, dwuletni Pawełek w Liverpoolu nieświadomy jest toczącej się wojny, ale coś na pewno do niego dociera, zaś skowronki na niebie wieszczą mu, że będzie wieszczem. Wzruszajcie się razem ze mną…
Patrząc wstecz na biel i czerń Przeszłości czuję smak W dymie bar i tani bas Lecz cóż to mogło dać
Nie trwa wiecznie nic Nic, co w myślach mam Nie wymaże nikt Dni kiedyś danych nam
Chłopców tłum na Dungeon Lane Nad brzeg znów Mersey gna Jednym z nich ból przyszłość śle Lecz innym więcej da
I wszystko zmienia się Nie potrzebny płacz Nikt nie zwróci wstecz Dni kiedyś danych nam
Był zlot na Forthlin Road By spisać tajny kod I zawsze go chronić Trzymam się swoich słów Przysięga to jest mus Będziemy jej bronić
Nie trwa wiecznie nic Nic, co w myślach mam I nie wymaże nikt Dni kiedyś danych nam
Nieba tło, skowronków lot Na dole wojny wrzask W tamten dzień pojąłem, że Chcą mi na zawsze grać
Bo wszystko zmienia się I nie potrzebny płacz Nikt nie ma winy swej Za dni kiedyś dane nam Dni kiedyś dane nam Olsztyn, 26-27.03.2026
Kącik Piotra Kaczkowskiego, który kilka dni temu wspominał, jak 63 lata temu prezentował jako radiowy debiutant „Love Me Do”, a dziś może się cieszyć z nami nowym McCartneyem:
Miał swoją piosenkę o matce i zarazem nie o matce Paul, miał taki dwuznaczny utwór również John.
Wprawdzie pieśń syna Julii ukazała się w listopadzie 1968 roku, a pieśń syna Marii w marcu 1970 roku, ale obie korzeniami sięgają wyprawy Beatlesów do Indii, czyli początku 1968 roku. Lennon nagrał utwór „Julia” w październiku 1968 roku, a McCartney pierwszy raz, zupełnie wstępnie, zabrzdąkał (a może zaplumkał?) „Let It Be” w studiu we wrześniu. Znów w jakiś sposób byli bisko siebie, jak 10 lat wcześniej, gdy ich wczesną przyjaźń scementowało odejście w ciągu kilkunastu miesięcy ich matek. John napisał piosenkę samodzielnie (co wbrew formalnie istniejącej spółce Lennon-McCartney było w sumie częste) i całkiem samodzielnie nagrał (co w przypadku Lennona jako Beatlesa w było absolutnym wyjątkiem). W obu tych sprawach wsparł go nieco Donovan – po pierwsze przypisuje sobie kilka fraz w tekście, a po drugie podciągnął Johna w Indiach z gry na gitarze (rozwinął jego technikę fingerstyle).
Jest też w tej krótkiej piosence Yoko Ono („dziecko oceanu” to przecież ona), a nawet cytaty z libańskiego poety Kahlila Gibrana, który zmarł w 1931 roku, więc jest bardzo szeroko…
Pół z tego, co mówię, ma dziś sens Lecz to mówiąc, zbliżyć chcę się, Julio Julia, Julia, dziecko mórz, wzywa Śpiewam swą miłości pieśń, Julio Julia, oczu toń, zwiewny śmiech, wzywa Śpiewam więc miłości pieśń, Julio
Jej włosy z niebem płyną, mienią się, błyszczą się W słońcu dnia Julio, Julio, świtu blask, dotknij Śpiewam swą miłości pieśń, Julio Gdy nie mogę sercem grać Mówię to, co w myślach mam, Julio Julio, śpiący pył, cicha mgła, dotknij Śpiewam swą miłości pieśń, Julio Mmm, mmm, mmm, wzywa Śpiewam swą miłości pieśń wciąż Julio, Julio, Julio Olsztyn, 23-24.03.2026
Ta piosenka była z Beatlesami przez całe koncertowe życie zespołu.
„Long Tall Sally”, utwór Little Richarda z 1956 roku, robił wielkie wrażenie zarówno na Johnie, jak i Paulu. Paul McCartney wniósł ją w wianie, jako perfekcyjny wykonawca, już do repertuaru The Quarrymen w 1957 roku. A zespół The Beatles zakończył tą piosenką swój ostatni prawdziwy koncert, czyli występ w San Francisco 29 sierpnia 1966 roku.
Piosenka nie weszła na album, chociaż kandydowała na „A Hard Day's Night”. Ukazała się w czerwcu 1964 roku w ramach EP, czyli podwójnego singla.
Opowiem ciotce Mary Co miał wujek John Że popadł w biedę, mówił, ale niezły ubaw miał O, kotku, tak, dziś, kotku, uuu Kotku, przygodę miał
To był wujek John Z tą smukłą Sally Zobaczył ciotkę Mary i szybko zniknął w dali O, kotku, tak, dziś, kotku, uuu Kotku, przygodę miał
Więc, smukła Sally ta Całkiem słodka, ma Wszystko, czego wujek John chce O, kotku, tak, dziś, kotku, uuu Kotku, przygodę miał
Więc, będzie wieczorem niezły szał Będzie niezły szał Wszystko będzie grać Będzie niezły szał Niezły szał Tak, tak, tak, tak
Będzie wieczorem niezły szał Będzie niezły szał Wszystko będzie grać Będzie niezły szał Będzie niezły szał To niezły szał Olsztyn, 15.03.2026
Beatlesi to był zespół zasadniczo wokalno-instrumentalny. Owszem, czasem wokalistom odbierało mowę, ale w historii grupy nagrań instrumentalnych jest niewiele. W oficjalnej dyskografii raptem jeden, a i to z „la la la”. Więcej znajdziemy w dyskografii dodatkowej.
Kilka lat temu Paul McCartney nazwał, tyleż żartobliwie, co złośliwie, Rolling Stonesów „bluesowym zespołem coverowym”. Owszem, Beatlesi też mają w dyskografii kilka bluesów, ale przeważnie własnych. Najsłynniejszym bluesem Beatlesów jest oczywiście „Yer Blues”. Wydanie tego numeru w 1968 roku, gdy tzw. biały blues był na fali, można uznać za podpięcie się pod trend. Co innego nagranie 4 listopada 1965 roku instrumentalnego „12-Bar Original” (który poznaliśmy dopiero 18 marca 1996 roku dzięki płycie „Anthology 2”). Zauważmy, że pod koniec 1965 roku nowy blues dopiero się rozkręcał, będąc ciągle mocno wpatrzony w amerykańskie oryginały czarnoskórych bluesmanów, wyznając wiarę w chicagowskiego bluesa. Na czele w tej kategorii byli oczywiście The Rolling Stones, The Animals i The Yardbirds. Przełomowa płyta „Blues Breakers” zespołu Johna Mayalla, w składzie z Erikiem Claptonem, ukazać się miała dopiero w lipcu 1966 roku. Owszem, w październiku 1965 w USA ukazał się debiutancki album The Paul Butterfield Blues Band”, ale Beatlesi nie musieli go znać, a poza tym był on jeszcze zakorzeniony w starym, chicagowskim bluesie. Znali na pewno twórczość grupy Booker T. & the M.G.’s i jeśli można do czegoś porównać jam „12-Bar Original”, to właśnie do stylu tej amerykańskiej grupy. Nie podejmuję się odtworzenia jamu Beatlesów, ale chcąc domknąć listę utworów z „Anthology 2” mam własnego bluesa zatytułowanego „9-42” (cholera wie, dlaczego). Nagrywanego zresztą na raty – z 18 grudnia 2021 jest gitara Fender California, a z dzisiaj bas i perkusja. Nie tłumaczę i nie śpiewam, bo nie ma czego.
Na sesjach Beatlesów działy się niestworzone rzeczy. Przykładowy zapis tej swawoli trafił na ostatni singiel zespołu.
Utwór „You Know My Name (Look Up the Number)” nie tylko nie ma klasycznej akcji, ale nawet nie jest czymś w rodzaju snu na jawie. John zainspirowany napisem na okładce książki telefonicznej próbował napisać tekst, ale skończył na dwóch linijkach. Nie przeszkodziło mu to podrzucić Paulowi tego ćwierćproduktu jako zaczynu kolejnej piosenki Beatlesów.
Działo się w maju i czerwcu 1967 roku, czyli już po nagraniu „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band”, a na początku prac nad „Magical Mystery Tour”, więc nie takie wariackie rzeczy się działy… Na jedną z kilku sesji nagraniowych wpadł 8 czerwca 1967 roku Brian Jones z The Rolling Stones, który próbował grać na wszystkim, co wydaje dźwięki i na drzewo nie ucieka. Tym razem pojawił się z saksofonem. Jego krótką solówkę słychać pod koniec utworu. Zarejestrowany bez słów wariacki jam poleżał dwa lata, aż 30 kwietnia 1969 roku John i Paul dołożyli wokale, śpiewając podobno do jednego mikrofonu, co było przejawem tego, że mimo istniejących już wówczas ogromnych rys na ich relacji, potrafili się jednoczyć przy muzyce. I żartować - słyszę wyraźnie, jak John śpiewa, że „you know my number nine”, co ewidetnie jest nawiązaniem do wydanego kilka miesięcy wcześniej budzącego wówczas na pewno ogromne kontrowersje utworu „Revolution 9”. Kilka miesięcy później Lennon miał zamysł, by wydać to jako swój solowy singiel (wraz z „What's the New Mary Jane”). Były nawet zapowiedzi na 5 grudnia 1969 roku. Ostatecznie piosenka o książce telefonicznej trafiła na stronę B singla „Let It Be”, który ukazał się 6 marca 1970 roku. To był ostatni angielski singiel zespołu wydany za jego istnienia.
Znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz imię me Sprawdź jaki numer
Znasz imię, znasz imię me Znasz imię, znasz imię me
Dobry wieczór, witamy w klubie Slaggers, wystąpi Denis O'Bell
Hej, Ringo Posłuchajmy Denisa
Dobry wieczór Znasz imię me Lepiej sprawdź już mój numer Znasz imię me No tak, sprawdź już mój numer
Znasz imię Znasz imię me Znasz imię Znasz imię me Znasz imię me Ba ba ba ba ba ba ba ba Sprawdź już mój numer Znasz imię me No tak, sprawdź jaki numer O, znasz me, znasz me Znasz imię me Znasz me, znasz me, znasz imię me Ha, ha, ha, ha Znasz imię me Ba ba ba pam Sprawdź jaki numer Znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz imię, znasz imię me Kotku, znasz imię, znasz imię me Imię, znasz imię me Imię, znasz imię me
Brawa Dawaj Denis Brawa dla Denisa O’Bella Znasz me, znasz me, znasz imię me Znasz me, znasz me, znasz imię me Prr, znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz me Znasz imię me Sprawdź jaki numer
Już znasz mój numer dziewięć Już znasz mój numer dwa Już znasz mój numer trzy Już znasz mój numer pięć Znasz imię me Już znasz mój numer dwa Znasz imię me I znasz mój numer W co ty tam grasz? Znasz imię me
Bogatemu to i byk się ocieli. Lennon oparł gitarę o wzmacniacz, zachwycił się dziwnym dźwiękiem i w ten oto sposób Beatlesi wprowadzili do muzyki sprzężenie zwrotne. W tym czasie, czyli jesienią 1964 roku, Hendrix, przyszły wirtuoz wyrywania flaków z Marshalli, przygrywał grzecznie a to Tinie Turner, a to Little Richardowi.
Rozpoczynające utwór „I Feel Fine” sprzężenie zwrotne w zasadzie nie wiadomo czemu służy. Nie wynika ani z dramaturgii tekstowej utworu, ani z późniejszego przebiegu muzycznego piosenki. Ale umówmy się – intryguje i oto chodziło! Utwór ma zresztą ciekawą klamrę, bo na wyciszeniu (prawie tego nie słychać) ujada jakiś pies. To Paul robi sobie żarty, zapewne przywołując w myślach „Hound Dog” Presleya. Film promocyjny na potrzeby programu Top of the Pops nakręcono w jakiejś sali fitness, a Ringo zamiast za perkusją zasiada na rowerku treningowym. W ramach kręcenia filmów od czapy powstała też wersja, w której Beatlesi stojąc przy tym rowerku wcinają fish and chips, ale Brian Epstein oczywiście nie dopuścił do tego, by fanki dowiedziały się, że John, Paul, George i Ringo w ogóle coś jedzą.
Dobra dla mnie jest, no wiesz Ma szczęścia, ile chce, no wiesz, tak mówi Kocham ją i tak dobrze się mam
Mówi, że ją mam, no wiesz Przez cały mówi czas, no wiesz, tak mówi Kocham ją i tak dobrze się mam
Cieszę się, że mą dziewczynką jest Ona też, świat cały od niej wie
Że jej chłopak kupił znów, no wiesz Pierścionek jak ze snów, no wiesz, tak mówi Kocha mnie i tak dobrze się mam
Mówi, że ją mam, no wiesz Przez cały mówi czas, no wiesz, tak mówi Kocham ją i tak dobrze się mam
Cieszę się, że mą dziewczynką jest Ona też, świat cały od niej wie
Że jej chłopak kupił znów, no wiesz Pierścionek jak ze snów, no wiesz, tak mówi Kocha mnie i tak dobrze się mam Kocha mnie i tak dobrze się mam Olsztyn, 11-12.03.2026
Kącik „Świata Młodych”, czyli tak to widziałem 22 grudnia 1979 roku, w początkach interesowania się Beatlesami. I nie, nie wysłałem kartki.
I gazeta, której w chwili wydania nie mogłem widzieć z przyczyn obiektywnych, czyli „BeatlesMonthly” z września 1965 roku (swoją drogą z teksami piosenek mieli tak zawsze jakieś dziwne opóźnienie).
Tym gorącym utworem, który miał wyeliminować z koncertowego repertuaru Beatlesów „Long Tall Sally” Little Richard, było oczywiście „I’m Down”. Paul napisał sobie piosenkę do wyrażania niepohamowanej ekspresji wokalnej i trzeba powiedzieć, że mu się to doskonale udało. Nagranie nie trafiło na album „Help!”, ale doskonale się sprawdziło na drugiej stronie singla „Help!”. Jest w tym nawet jakaś korespondencja – Lennon woła pomocy, bo mu się młodzieńcze życie wali, a McCartney wrzeszczy, że ma doła, bo dziewczyna każe mu trzymać ręce przy sobie.
Kłamiesz mi, myślisz – nie wiem nic Nie chcesz łkać, śmiejesz się ze mnie dziś
To dół (prawdziwy dół) To dół (głęboki dół) To dół (prawdziwy dół)
Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół? Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół?
Klejnot dał, ona rzuca go precz W każdy dzień rzeczy dzieją się te
To dół (prawdziwy dół) To dół (głęboki dół) To dół (prawdziwy dół)
Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół? Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół?
Sami już, wokół pusto tu jest Jęczysz znów „Zabierz stąd ręce swe!”
To dół (prawdziwy dół) Kotku, to dół (głęboki dół) To dół (prawdziwy dół)
Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół? Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół?
Kotku, wiesz, że to dół (prawdziwy dół) Wiem, że to dół (prawdziwy dół) To dół, głęboki dół (prawdziwy dół) To dół (prawdziwy dół) Kotku, to wielki dół O, tak, tak, tak, tak, tak To dół (prawdziwy dół) Czuję ten wielki dół (prawdziwy dół) Uu, to dół (prawdziwy dół) Kotku, to dół, tak Kotku, to dół, tak Kotku, to dół (prawdziwy dół) Kotku, to dół (prawdziwy dół) Olsztyn, 8-10.03.2026
Jeden z efektowniejszych momentów w historii koncertowej Beatlesów, to wykonanie „I’m Down”, które kończyło koncert 15 sierpnia 1965 roku na Shea Stadium w Nowym Jorku. Paul drze się, jak obdzierany ze skóry, John dostaje świra przy organach Vox, George nie wyrabia ze śmiechu, a Ringo trzyma to wszystko jakoś w ryzach. Wszystkiemu przygląda się 55 600 osób, co było największą widownią Beatlesów (a w tamtych czasach po prostu nokautem), ale i tak nic nie widzi, bo co można zobaczyć z drugiej strony baseballowego boiska...
Łatwiej było zajrzeć na ostatnią stronę „BeatlesMonthly” ze stycznia 1966 roku, gdzie zaprezentowano tekst utworu:
Gdy zaczynałem słuchać muzyki w radiu, piosenka „Oh! Carol” miała mniej lat, niż dzisiaj ma, powiedzmy, „Seven Nation Army”…
W piątek w wieku prawie 87 lat zmarł Neil Sedaka. Jego „Oh! Carol” jest z nami od zawsze, a konkretnie od 67 lat! Historia tego utworu jest znana, ale warto ją powtarzać ze wszystkimi szczegółami – piosenkę o trudnej miłości Neil napisał (wspólnie z Howardem Greenfieldem) mając w myślach swoją szkolną miłość Carol Klein. Chronologia jest dość ciekawa: - 31 lipca 1959 roku – Neil nagrywa piosenkę „Oh! Carol”, - sierpień 1959 roku – niespełna 18-letnia Carol jest w ciąży i wychodzi za mąż za Gerry’ego Goffina, - wrzesień 1959 roku – ukazuje się singiel „Oh! Carol”, - październik-grudzień 1959 roku – piosenka zdobywa listy przebojów, - początek 1960 roku – Carol (już pod pseudonimem Carole King) nagrywa utwór „Oh, Neil!”, który jest żartobliwą odpowiedzią na wyzwanie Neila (a tekst pisze wspólnie z mężem). Jeśli intencją piosenki „Oh, Neil!” było podłączenie się pod sukces utworu Neila Sedaki, to nie wyszło. Ale Carol King stała się cenioną przez dekady autorką – dziesiątki jej piosenek w wykonaniu innych artystów królowały na listach przebojów. No i przecież jej oraz męża „Chains” nagrali na swój debiutancki album Beatlesi (w których ręce trafił świeżo wóczas wydany singiel The Cookies).
Och, Carol Jestem głupi już Kocham cię, kotku Choć mnie krzywdzisz znów Tak ranisz Sprawiasz to, że łkam Gdy mnie zostawisz Nie przeżyję dnia
Kotku, już nie będziesz mieć innego Bo cię kocham wciąż Nie odchodź nigdy I obiecaj to
Zawsze będę miał cię w sercu moim Cokolwiek stanie się Och, Carol Tak bardzo kocham cię
Och, Carol Jestem głupi już Kocham cię, kotku Choć mnie krzywdzisz znów Tak ranisz Sprawiasz to, że łkam Gdy mnie zostawisz Nie przeżyję dnia
Kotku, już nie będziesz mieć innego Bo cię kocham wciąż Nie odchodź nigdy I obiecaj to Zawsze będę miał cię w sercu moim Cokolwiek stanie się Och, Carol Tak bardzo kocham cię Olsztyn, 4.03.2026
Kolejny przykład tego, że inspiracją dla Beatlesów mogło być dosłownie wszystko. Utwór „Savoy Truffle” George Harrison napisał patrząc na pudełko czekoladek.
Były to czekoladki Good News firmy Mackintosh’s. Rok po ukazaniu się „Białego Albumu”, na którym jest ta ociekająca węglowodanami piosenka, przedsiębiorstwo Mackintosh’s połączyło się z inną firmą (którą po kilkunastu kolejnych latach wchłonęło Nestlé), ale nie wyciągałbym z tego pochopnych wniosków. Chociaż w pewnym sensie jest to cukierniczy protest song – Harrison, mocno już wówczas zakolegowany z Claptonem, napisał „Savoy Truffle”, bo bóg gitary podobno zażerał się słodyczami bez opamiętania i bez współczucia dla własnego uzębienia. Harrison jest jak zawsze ironiczny, w tekście dostaje się też McCartneyowi za jego „Ob-La-Di, Ob-La-Da”. W tym tłumaczeniu pozwoliłem sobie na domestykację, co nie wszyscy pochwalają. Zamiast firmy Mackintosh’s mamy więc przedsiębiorstwo E. Wedel, który też raz jest, a raz go nie ma. Dodajmy, że Karol Wedel założył swoją firmę kilkadziesiąt lat wcześniej niż John Mackintosh. Natomiast zamiast Trufli Savoy mamy Trufle Wawel. Czuję paralelę między dynastią sabaudzką (La maison de Savoie) istniejącą od początku XI do połowy XX wieku, a naszym książęco-królewskim Wawelem, który w naszej historii zaistniał mniej więcej w tym czasie.
Krem, karmel i delicji stos Z imbirem ciastko i ananas pod Kawowy deser, tak, to E. Wedel znów Ale wyjmiesz to dopiero później Bo najpierw Trufle Wawel
Wiśniowych chałw i jabłkowych tart Te smaki czuję, gdy ciebie brak Gdy krówkę zjesz, smutki twe pójdą precz Ale wyjmiesz to dopiero później Bo najpierw Trufle Wawel
Nie czujesz jeszcze dziś Lecz gdy przyjdzie ból Wyjaśni wszystko ci Gdy troski zajmą myśli twe Zbyt dużo będzie ich, uderzysz w krzyk
Ale wyjmiesz to dopiero później Bo najpierw Trufle Wawel
I wiesz, że jesteś tym, coś zjadł Lecz słodycz się dziś zamienia w kwas Już znamy obla-di-bla-da Lecz może pokaż, w co dzisiaj grasz
Krem, karmel i delicji stos Z imbirem ciastko i ananas pod Kawowy deser, tak, to E. Wedel znów Ale wyjmiesz to dopiero później Bo najpierw Trufle Wawel
Więc wyjmiesz to dopiero później Bo najpierw Trufle Wawel Olsztyn, 22-26.02.2026
W piosenkach Beatlesów można znaleźć wszystko, nawet faceta, który spopularyzował w Anglii palenie tytoniu.
Co robić, gdy zamykasz się dobrowolnie w aśramie i musisz odstawić wszystkie używki? Z tęsknoty za alkoholem, tytoniem i ukochaną piszesz piosenkę, w której zachowujesz wobec tych uciech dystans. Ba, jak każdy neofita jesteś bezpardonowy i Waltera Raleigh (można też odmieniać nazwisko, więc ewentualnie Waltera Raleigha) przedstawiasz jako dupka, bo na początku XVII w. wylansował w Anglii modę na palenie tytoniu. John Lennon stworzył „I’m So Tired” w czasie pobytu Beatlesów w Indiach. Brak stymulantów skutkował bezsennością, zmęczeniem i to słychać w tym utworze, chociaż został oczywiście nagrany pół roku po powrocie z Indii, gdy już John mógł pić, palić, jarać i zespalać w jedno z Yoko…
Zmęczony tak, ze snu nie wyszło nic Zmęczony tak, myśl w głowie goni myśl Wstać może powinienem Przydałby mi się drink Nie, nie, nie
Zmęczony tak, co robić, nie wiem już Zmęczony tak, o tobie myślę znów Zadzwonić może znowu Lecz się twych spodziewam słów
Powiesz, że to jakiś żart Lecz to nie śmieszne, to rani mnie tak Wiesz, że znów nie śpię, mój mózg grzeje się To trzy tygodnie, ja wariuję wręcz Wiesz, że dałbym wszystko ci, co mam Za chwilę, co spokój da
Zmęczony tak, rozbity czuję się I choć zmęczony tak, zapalić papierosa chcę Niech szlag Waltera Raleigh To był strasznie głupi cep
Powiesz, że to jakiś żart Lecz to nie śmieszne, to rani mnie tak Wiesz, że znów nie śpię, mój mózg grzeje się To trzy tygodnie, ja wariuję wręcz Wiesz, że dałbym wszystko ci, co mam Za chwilę, co spokój da
Dałbym wszystko ci, co mam Za chwilę, co spokój da
Dałbym wszystko ci, co mam Za chwilę, co spokój da Olsztyn, 20-21.02.2026
Piosenka lekka, łatwa i przyjemna, czyli nieszczęśliwa miłość na drugiej stronie przebojowego singla. Podziwiajmy dramatyczny śpiew Johna w stylu najlepszych osiągnięć Motown, wspierany harmoniami wokalnymi Paula i George'a.
Utwór „This Boy”, który wyszedł w listopadzie 1963 roku na drugiej stronie singa „I Want to Hold Your Hand”, napisał głównie Lennon, ale na pewno były to czasy, gdy twórczy duet Lennon/McCartney funkcjonował jak sprawnie naoliwiona maszyna. Ciekawe, jak pojawił się pomysł, by prostą piosenkę rozpisać na „that boy” (tamten zły) i „this boy” (ten dobry, czyli pewnie podmiot liryczny). Dołująca piosenka dobrze sprawdziła się (w wersji instrumentalnej) w filmie „A Hard Day’s Night” w scenie, w której Ringo jako totalny przegryw włóczy się nad kanałem.
Tamten miłość mi skradł jej Choć będzie w piersi bił się Lecz ten znów chce z powrotem cię
Tamten nie dla ciebie jest Choć może też cię chce Ten znów chce z powrotem cię
O, ten byłby znów szczęśliwy Cię kochając, ale nie Tamten nie ustanie Nim nie ujrzy łez
Ten zaś mógłby wiele znieść Swych uczuć trzymać się Gdyby mógłby znów cię mieć
Tak, ten Tak, ten Tak, ten Olsztyn, 18-20.02.2026
Kącik archeologiczny, czyli „BeatlesMonthly” z maja 1964 roku:
Siostry Farrow były inspiracją aż dwóch różnych piosenek na „Białym Albumie”. Prudence trafiła na drugi utwór na pierwszej stronie pod własnym imieniem, a z Mią było zupełnie inaczej…
Piosenka związana z Mią Farrow (piąty utwór na trzeciej stronie) to oczywiście „Sexy Sadie”. Nie o niej jednak mówi tekst. Bohaterem jest, chociaż nie wprost, Maharishi Mahesh Yogi. W skrócie historia jest znana – Beatlesi polecieli na początku 1968 roku do aśramy Maharishiego w północnych Indiach, by zgłębiać tajniki jego medytacji transcendentalnej. Jak medytacja, to wiadomo, że trzeba się uwolnić od uciech cielesnych. Niestety, pojawiły się pogłoski, że guru dobierał się do Mii Farrow. Czy oskarżenia były prawdziwe? Nie ma dowodów. W obronie Maharishiego stanął Harrison, a sama Mia zaprzeczyła, by do czegoś niestosownego doszło. W każdym razie Lennon opuścił aśramę, może potrzebował pretekstu… Na fali wzburzenia napisał piosenkę, którą pierwotnie zatytułował „Maharishi” i w której wylał całą żółć. M.in. pod wpływem Harrisona zmienił jednak tytuł, bohatera tekstu, a nawet jego płeć, a utwór stał się bardziej uniwersalny. Czyli ornitolog nie musi umieć fruwać, a drogowskaz nie musi podążać w kierunku, który wskazuje...
Sexy Sadie, wyszło ci to Robiłaś z wszystkich głupków wciąż Robiłaś z wszystkich głupków wciąż Sexy Sadie, o, wyszło ci to
Sexy Sadie, masz prawa gdzieś Te, które ukazałaś nam Te, które ukazałaś nam Sexy Sadie, o, masz prawa gdzieś
Pewnego dnia świat w słońcu czekał na kochankę Zjawiła się zawrócić w głowach nam Sexy Sadie, największa z wszystkich nich
Sexy Sadie, skąd ty to wiesz? Że ciebie tylko czekał świat Że ciebie tylko czekał świat Sexy Sadie, o, skąd ty to wiesz?
Sexy Sadie, doigrasz się Choć w myślach wielka jesteś tak Choć w myślach wielka jesteś tak Sexy Sadie, o, doigrasz się
Oddaliśmy wszystko jej, co nasze, by siedzieć przy jej stole Uśmiech jej rozjaśnić mógłby wszystko Sexy Sadie, ta ostatnia i największa z wszystkich nich
Robiłaś z wszystkich głupków wciąż Choć w myślach wielka jesteś tak Sexy Sadie Olsztyn, 15-17.02.2026
W przypadku wielu piosenek Beatlesów są podejrzenia, pogłoski, przypuszczenia co do tego, kto jest bohaterem utworu. W ty przypadku nie ma żadnych wątpliwości. Wszystko wyjaśnia już tytuł.
Bohaterka piosenki jest nie tylko w tytule. Jej imię pojawia się w tekście aż dwanaście razy. To Prudence Farrow, siostra znacznie bardziej znanej siostry.
Właśnie rok 1968, gdy 22 listopada wyszedł „White Album” z utworem „Dear Prudence”, był przełomowy dla kariery Mii Farrow – w czerwcu była premiera film „Dziecko Rosemary”, który uczynił ją gwiazdą pierwszej kategorii w świecie Hollywoodu. Dla zamknięcia pętli dodajmy, że film kręcono m.in. w Dakocie, czyli miejscu, gdzie za kilka lat zamieszka John, a za kilkanaście zginie… O Johnie wspominam nieprzypadkowo. To właśnie Lennon napisał ten utwór na początku 1968 roku w czasie pobytu Beatlesów w Indiach. Z grupą było trochę znajomych, m.in. właśnie Mia Farrow (z nią związana jest inna piosenka, też Lennona) oraz Prudence Farrow. 20-letnia Prudencja była największą fanką medytacji transcendentalnej, która była celem pobytu popkulturowej ekipki w aśramie Maharishiego Mahesha Yogiego. Nasza droga Prudencja tak się zapamiętała w medytowaniu i odrywaniu od świata, że powołano zespół doraźny w składzie John i George do utrzymania z nią kontaktu. I tak właśnie powstał utwór „Dear Prudence”…
Prudencjo, wyjdziesz pobawić się? Prudencjo, witaj nowy dzień Już słońca blask, już niebo lśni Jest piękny świat, jak piękna ty Prudencjo, wyjdziesz pobawić się?
Prudencjo, otwórz oczy swe Prudencjo, niebo w słońcu jest Wiatr lekko ćmi, śpiew ptaków w krąg Wszystkiego częścią jesteś wciąż Prudencjo, czy otworzysz oczy swe?
Popatrz wkoło w krąg (w krąg, w krąg, w krąg, w krąg, w krąg, w krąg) Popatrz wkoło w krąg w krąg (w krąg, w krąg, w krąg, w krąg, w krąg, w krąg) Popatrz w krąg
Prudencjo, pokaż uśmiech nam Prudencjo, niczym dziecka twarz Przez niebo mkną stokrotki chmur Zobaczyć chcę twój uśmiech znów Prudencjo, czy pokażesz uśmiech nam?
Prudencjo, wyjdziesz pobawić się? Prudencjo, witaj nowy dzień Już słońca blask, już niebo lśni Jest piękny świat, jak piękna ty Prudencjo, wyjdziesz pobawić się? Olsztyn, 15.02.2026