niedziela, 5 lipca 2020

Piosenka warta jednego pensa

Czym dla Lennona „Strawberry Fields Forever”, tym dla McCartneya „Penny Lane”… Obie piosenki to zanurzone w psychodelii wspomnienie dzieciństwa. Obie odnoszą się do konkretnych miejsc w topografii Liverpoolu. W dodatku obie ukazały się na tym samym singlu. I żeby wszystko było absolutnie oryginalnie, jak to u Beatlesów, obie jako strona A.
Muzycznie wolę wprawdzie „Strawberry Fields Forever”, ale przecież i „Penny Lane” ma swoje smaczki, jak choćby inspirowane II Koncertem brandenburskim Jana Sebastiana Bacha solo trąbki piccolo w wykonaniu Davida Masona. Tekstowo też jest remis. John odlatuje w surrealizm, Paul odnajduje magię w banalnych wydarzeniach i zwykłych miejscach typowej prowincjonalnej angielskiej ulicy. W dodatku - wszystkie te miejsca są prawdziwe, a część funkcjonuje nawet do dziś (53 lata to skali angielskiej tradycji mgnienie oka).

Przy Penny Lane jest fryzjer, zdjęcia na wystawie ma
I na nich głowy, które miał przyjemność mieć
I wszyscy, którzy tędy idą gdzieś,
Stają mówiąc „Cześć!”

A na rogu bankier wysiadł z samochodu już
I małe dzieci za plecami śmieją się,
Że ten bankier płaszcza nie chce nieść
Kiedy leje deszcz, dziwne jest

Penny Lane wciąż w uszach swych i w oczach mam
Tam podmiejskich chmur i nieba blask
Gdy siedzę, chwilo trwaj

Przy Penny Lane jest strażak, w rękach swych klepsydrę ma
I królowej portret, co w kieszeni tkwi
Dba, by wóz strażacki czysty był,
By wóz ciągle lśnił

Penny Lane wciąż w uszach swych i w oczach mam
Do ust rybę, palce pcham
Jest lato, chwilo trwaj

Za wiatą w środku ronda pielęgniarka śliczna jest
Sprzedaje z tacy bułki z makiem w taki dzień
I chce dobrze wypaść w roli tej
Nie wychodzi jej

Przy Penny Lane znów fryzjer kolejnego gościa ma
W kolejce bankier na strzyżenie czeka swe
Wtedy strażak z zewnątrz wbiega wnet
Gdzie ulewny deszcz, dziwne jest

Penny Lane wciąż w uszach swych i oczach mam
Tam podmiejskich chmur i nieba blask
Gdy siedzę, chwilo trwaj

Penny Lane wciąż w uszach swych i oczach mam
Tam podmiejskich chmur i nieba blask
Penny Lane
Olsztyn, 14.06-5.07.2020



Mason otrzymał za udział w sesji Beatlesów miejsce w historii oraz 27 funtów i 10 szylingów. Skoro już mówimy o pieniądzach, to niedawno fani Beatlesów na całym świecie odetchnęli z ulgą, gdy odpowiednie brytyjskie czynniki stwierdziły autorytatywnie, że nazwa ulicy pochodzi nie od XVIII-wiecznego handlarza niewolników Jamesa Penny’ego, a po prostu od jednopensówki.

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 28 czerwca 2020

Nie mogę śpiewać pieśni, co nie rozumiem jej

Stara gwardia nie rdzewieje, chociaż wiadomo, że ma bliżej niż dalej… Ale póki co, Paul McCartney wydał w ostatnich latach kilka świetnych płyt, płytę nagrywają Stonesi, a w poprzedni piątek swój najnowszy album rzucił na rynek Bob Dylan, co już zapowiadał w marcu niesamowitym utworem inspirowanym zabójstwem JFK. Z całego zestawu dziesięciu utworów maszyna losująca, czyli moje widzimisię, wybrała spontanicznie do przetłumaczenia „Goodbye Jimmy Reed”.


Jak widać Dylan inspirował się nie tylko poetami, ale i bluesmanami. Archetypiczny Jimmy Reed pasuje jak ulał do zanurzonego po szyję w amerykańskiej tradycji Dylana, który na szkielecie hołdu dla nieżyjącego od 44 lat bluesmana snuje ukochane przez nas aluzje i dywagacje…


Mieszkam przy ulicy, po świętym nazwę ma
Kobiety po kościołach, puder, róż na twarz
‪Katolicy, muzułmanie, żydzi modlą się‬‬
O kilometr stąd jakiś luter jest
Żegnaj, Jimmy Reed, Jimmy Reed dziś
‪Daj mi tę religię dawną, tak potrzebna mi‬‬

Wszak jest królestwo twoje, potęga oraz chwała
Idź powiedz to na górze, to jest historia cała
Niech zabrzmi bezpośredni i purytański ton
‪W tej mistycznej porze, gdy człowiek jest sam wciąż‬
‪Żegnaj, Jimmy Reed, Bóg da ci‬
‪Uderzaj w Biblię i credo niechaj brzmi‬

‪Nie będziesz mieć za dużo, to chcą ci ludzie rzec‬
‪Nie grałem na gitarze zza pleców nigdy, nie‬
I bez schlebiania, duma zbędna tu
‪Nie zdjąłem nigdy butów, by cisnąć nimi w tłum‬
‪Żegnaj, Jimmy Reed, żegnaj, koniec dnia‬
‪Włóż diament do korony, a światło zgaszę ja‬

Rzucali we mnie wszystkim, jest w książce każdy fakt
Nie miałem już czym walczyć, rzeźniczy zdał się hak
Nie mieli nic litości, pomocy żadnej wręcz
Nie mogę śpiewać pieśni, co nie rozumiem jej
Żegnaj, Jimmy Reed, żegnaj i miej fart
Nie mogę grać tej płyty, bo igłę trafił szlag

Kobieta przezroczysta ma przezroczystą rzecz
‪Pasujesz idealnie, zgodzić muszę się‬
Twe winogrona ściskam, by z nich wypijać sok
Tak jesteś mi potrzebna, jak na główkę skok
Żegnaj, Jimmy Reed, żegnaj, znikaj stąd
Myślałem, że się jej oprę, lecz to był wielki błąd

Niech Bóg będzie z tobą, bracie mój
Pozwól, że zapytam, co cię sprowadza tu
Ach, nic takiego, człowieka znaleźć chcę
Przybyłem sprawdzić, gdzie w straconej ziemi legł
Żegnaj, Jimmy Reed i żegnam wszystko twe
Dzwonię wprost z Wirginii, czy może słyszysz mnie?
Olsztyn, 20-28.06.2020



Wspomniana pod koniec kompozycja „Down in Virginia” jest tam nieprzypadkowo. Nie chciałbym rzucać wyjść na bardziej głuchego, niż jestem, ale „Goodbye Jimmy Reed” i „Down in Virginia” mają tę samą melodię.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

wtorek, 9 czerwca 2020

Filozofia lingwistyczna

Czy wypowiedziane słowo może zmienić rzeczywistość? Może trzy przykłady z całkiem różnych beczek:
1. Ona i on. „Tak”. Jedno słowo zmienia wszystko w ich życiu.
2. Maksymilian Paradys. „Kurwa”. I winda w znanym filmie rusza!
3. Na początku było Słowo...
Słowo „miłość” z piosenki „The Word” Beatlesów koresponduje w jakiś sposób z każdym z tych trzech przypadków. Całkiem serio mówiąc, mamy do czynienia z jedną z pierwszych piosenek The Beatles ocierającej się o abstrakt a może nawet o Absolut. Taka wczesna zapowiedź „All You Need is Love”, czyli Beatlesi sami siebie wyprzedzili o dwa lata. Siebie i Lato Miłości. Oczywiście, pierwsze skojarzenie ze słowem „miłość” to „ona i on”, ale w tekście nic na to przecież nie wskazuje. Jest podejrzenie, że chodzi o miłość w znaczeniu najszerszym z możliwych. Wszystkich i wszystkiego do wszystkiego i wszystkich.


Powiedz to, by wolnym być
Powiedz to, bądź jak ja dziś
Powiedz to, co w myślach mam
Miłość – czy to słowo znasz?
Tak dobre, pogodne
Miłość to… to!
Z początku ciągle słuchałem jak głup
Lecz teraz wiem, to najlepsze ze słów

Wykrzycz to, by wolnym być
Wykrzycz to, bądź jak ja dziś
Wykrzycz to, co w myślach mam
Miłość – czy to słowo znasz?
Tak dobre, pogodne
Miłość to… to!
Gdziekolwiek pójdę, tam słyszę je wciąż
W złych, dobrych książkach, przeczytałem to

Powiedz to, by wolnym być
Powiedz to, bądź jak ja dziś
Powiedz to, co w myślach mam
Miłość – czy to słowo znasz?
Tak dobre, pogodne
Miłość to… to!
To, co czuję musi dobre być tak
Jestem tu, by wszystkim światło dziś dać

Szansę daj wymówić je
Słowo to na miejscu jest
Słowo to, co w myślach mam
Słowo „miłość” tylko znam
Tak dobre, pogodne
Miłość to… to!
„Miłość” mów wciąż, „miłość” mów wciąż
„Miłość” mów wciąż, „miłość” mów wciąż

Olsztyn, 7-9.06.2020


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 6 czerwca 2020

Myślenie Harrisona nie boli

George wchodzi na poważnie do akcji. Miał już na płytach Beatlesów kilka utworów, ale tu zawiesza sobie poprzeczkę wysoko, podobnie jak w tym czasie bardziej uzdolnieni (bardziej przebojowi?) starsi koledzy z zespołu. „Think for Yourself” to nie kolejna piosenka z cyklu „ja ją kocham, a ona mnie nie”, ale wieloznaczny interpretacyjnie kawałek, ocierający się o filozofię, może nawet zahaczający o Dylana. Znawcy twierdzą, że inspiracja szła od „Positively 4th Street”, co jest o tyle prawdopodobne, że utwór ten zrobił zamieszanie kilka miesięcy przed ukazaniem się „Rubber Soul”. Muzycznie jest równie ciekawie. Klimat utworu robi sfuzowany bas McCartneya, też pionierska rzecz.

Mam słowa dwa lub trzy,
By rzec o rzeczach,
Które robisz ty
Twe usta pełne kłamstw
O dobrych rzeczach, które
Każdy pod powieką ma

Rób, co chcesz robić, rób
I idź dokąd idziesz w przód
Za siebie myśl
Bo mnie tam z tobą nie będzie już

Zostawiam cię więc tam
I ruin życia
W twojej głowie ślad
Nie możesz dostrzec nic,
Lecz wiem, że myśl już masz
Nieszczęścia więcej rzucić w świat

Rób, co chcesz robić, rób
I idź dokąd idziesz w przód
Za siebie myśl
Bo mnie tam z tobą nie będzie już

Choć umysł ciasny twój
Pomyśleć spróbuj szerzej
Mniejszy ból
Wciąż przyszłość jasna jest
A ty naprawić zdążysz
Każdą, którą musisz, rzecz

Rób, co chcesz robić, rób
I idź dokąd idziesz w przód
Za siebie myśl
Bo mnie tam z tobą nie będzie już

Rób, co chcesz robić, rób
I idź dokąd idziesz w przód
Za siebie myśl
Bo mnie tam z tobą nie będzie już
Za siebie myśl
Bo mnie tam z tobą nie będzie już

środa, 3 czerwca 2020

Paul i jego relacje

O czym pisaliby poeci, gdyby nie miłość? Najlepiej tragiczna, nieudana, a co najmniej taka z przeszkodami. Paul McCartney zawdzięcza Jane Asher dużo emocji (na pewno od dawna zamkniętych, to już ponad 50 lat…), a muzyka zawdzięcza tym emocjom kilka fajnych piosenek, poniekąd również „Yesterday”, wyśnione przecież przez Paula w domu Jane.
„You Won’t See Me” to dość dosłowny reportaż z trudnych relacji Paula z Jane, chociaż widać nie były jeszcze aż tak trudne, skoro związek przetrwał kolejne trzy lata, aż zakończył się w 1968 roku zerwaniem zaręczyn przez Jane. Summa summarum Paulowi musiało chyba ulżyć, bo niezależna pod każdym względem, żyjąca własnym życiem, a nie tylko w blasku sławnego faceta dziewczyna, była mu ewidentnie nie na rękę (zupełnie inaczej niż w przypadku Johna, któremu do szczęścia potrzebna okazała się kobieta będąca dla niego wyzwaniem intelektualnym i emocjonalnym).  

Dzwonię znów, a tam
Odrzucasz mnie
Tego już dość mam
Zachowuj się!
Uciekł nam ten czas
O który trudno tak
I w obłęd czy mam wpaść
Gdy mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)
Mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)

Czemu wciąż się już
Ukrywać masz
Przebić jak się tu
Coś gnie mnie tak
Zostać nie chcę więc
I nie ma już co rzec
Lecz obrócić jak się
Gdy mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)
Mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)

Za razem raz
Nie chcesz mnie wysłuchać choćby
Zgodzę się na
Wszystko, nawet, gdy to groźby

Ledwie dwa trzy dni
A każdy w łzach
Odkąd znikłaś mi
To jak pięć lat
To jest jak lat sto
Odkąd poszłaś stąd
I nie mam jak iść wciąż
Bo mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)
Mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)

Za razem raz
Nie chcesz mnie wysłuchać choćby
Zgodzę się na
Wszystko, nawet, gdy to groźby

Ledwie dwa trzy dni
A każdy w łzach
Odkąd znikłaś mi
To jak pięć lat
To jest jak lat sto
Odkąd poszłaś stąd
I nie mam jak iść wciąż
Bo mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)
Mnie nie ujrzysz (mnie nie ujrzysz)
Olsztyn, 26.05-2.06.2020

W ostatnich latach Paul chętnie gra tę piosenkę na koncertach. Niestety, na tych, na których byłem, nie grał („niestety”, ale które miałby wyrzucić, żeby ta zabrzmiała?):

niedziela, 24 maja 2020

Podwójna zasłona dymna z dziewczyną na czarno

To raczej nie jest piosenka o zmarłej 12 maja tego roku Astrid Kirchherr, ale skojarzenia nasuwają się same. 10 kwietnia 1962 roku odszedł nagle w Hamburgu Stuart Sutcliffe, zostawiając na tym świecie zrozpaczoną Astrid i równie zdruzgotanego Johna Lennona, dla którego przyjaźń ze Stuartem była tak ważna, że narażał swój ukochany zespół na posiadanie niegramotnego basisty (na szczęście do czasu i nie ma to związku ze śmiercią Stu, któremu lepiej w ręce leżał pędzel niż basówka). Astrid dała stojącym u progu sławy Beatlesom nie tylko to, że pomogła Stu wybrać lepszą dla niego drogę, ale również pierwszą profesjonalną sesję zdjęciową, no i słynne grzywki. Przyjaźń z hamburskimi artystami (dodajmy jeszcze Klausa Voormana) nie zakończyła się z ostatnim pobytem Beatlesów na Reeperbahnie. Dwa lata po śmierci Stu pamięć o nim i utrzymywane relacje z Astrid mogły spowodować, że Lennon na wydawaną w grudniu 1964 roku płytę „Beatles for Sale” przyniósł do dokończenia z McCartneyem utwór o dziewczynie, która chodzi w żałobie.
Ale przecież tekst piosenki jest wyraźnie metaforyczny – dziewczyna nosi urojoną żałobę, bo wydaje się, że jej ukochany nie żyje, a on po prostu sobie poszedł precz (z męskiej perspektywy jest nieco inaczej - u Cata Stevensa jego lady D’Arbanville wydaje mu się śpiąca, choć nie żyje, ale tam podmiotem lirycznym piosenki jest piękna Patti D’Arbanville, która rzeczywiście dała mu kosza). Więc byłaby to podwójna zasłona dymna – metafora o dziewczynie w czerni jest metaforą prawdziwej sytuacji, ciągle obecnej w pamięci chłopaków…



O, cóż mam zrobić z tym?
Dziewczyna czerń nosi i smutno mi
Powiedz mi, co zrobić z tym?

Wciąż w myślach z nim
Więc ciągle na czarno ma strój
I choć nie wróci on już
Wciąż czarny strój

O, cóż mam zrobić z tym?
Dziewczyna czerń nosi i smutno mi
Powiedz mi, co zrobić z tym?

Mam w myślach ją
Lecz w jej myślach on tylko tkwi
I choć kaprysem ma być
W jej myślach tkwi

O, czy przeminie wiek
Zanim zrozumie, że
W błędzie jest
O, co zrobić z tym?
Dziewczyna czerń nosi i smutno mi
Powiedz mi, co zrobić z tym?

O, czy przeminie wiek
Zanim zrozumie, że
W błędzie jest
O, co zrobić z tym?
Dziewczyna czerń nosi i smutno mi
Powiedz mi, co zrobić z tym?

Wciąż w myślach z nim
Więc ciągle na czarno ma strój
I choć nie wróci on już
Wciąż czarny strój

O, cóż mam zrobić z tym?
Dziewczyna czerń nosi i smutno mi
Powiedz mi, co zrobić z tym?
Olsztyn, 15-24.05.2020



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

piątek, 22 maja 2020

Znajdę drogę na pierwsze miejsce

Kolejne zdarzenie z cyklu zagadek ontologicznych. Głosowanie się odbyło, wygrał ten, co miał wygrać, są nawet oficjalne wyniki, ale nie było chętnego, by je przedstawić. Oczywiście nie chodzi o wybory. Mowa o dzisiejszej Liście Przebojów Programu Trzeciego. Z okazji odbycia się nieodbytego notowania moje tłumaczenie „I’ll Find My Way Home” elektroniczno-wokalnego duetu Jon and Vangelis, które wygrało pierwsze zestawienie 24 kwietnia 1982 roku, czego słuchałem pewnie na jakimś pierdzącym radyjku.


Różne są teorie na temat tego, o czym mówi ta piosenka. Czy to są wynurzenia nawróconego, czy raczej buńczuczne zapewnienia agnostyka, że poradzi sobie bez transcendencji? Każdy odczytuje przesłanie na własną odpowiedzialność. Muzycznie rzecz nie jest na pierwszy rzut szczególnie skomplikowana, ale opiera się na zgrabnych powtórzeniach melodii z wariacjami, którymi swoim wysokim głosem podstępnie sprowadza słuchaczy na manowce Jon Anderson. Plus kojące brzmienie helleńskiego oprawcy syntezatorów Vangelisa. Większego sukcesu już na liście nie mieli, to jednak nie jest muzyka masowego rażenia. Należałoby sprawdzić, czy podane w ciemną noc stanu wojennego wyniki głosowania odzwierciedlają oczekiwania publiczności AD 1982. Może jakiś audyt audycji? Mogę stanąć na czele odpowiedniej komisji, umiem w Excel.


Pytasz, gdzie zaczęło się
Czy aż tak wielki mój grzech?
Pytasz, gdzie upadłem tak
Ja na to, że nie wiem jak
Lecz gdy stracony mój duch
Jak znajdę, co blisko tu
Nie pytaj, nie jestem sam
Drogę do domu skądś znam

Słońce me na wschodzie już
W sercu mym spokój chcę czuć
Gdy spytasz, jak stanie się
Ja na to: wyruszę wstecz
I jeśli wolnym chcesz być
Z tajną miłością tam idź
Modlitwa zmieni się twa
I dotrzesz, to właśnie tam

Jest blisko przy tobie druh
Używa antycznych słów
Chwilowych życzeń już czas
A każde z nich w sobie masz
Z jednego świata nasz los
W jeden stapiamy świat to
Chwyć dłoń mą i stanie się
I jakoś dotrzemy gdzieś
I jakoś dotrzemy gdzieś

Pytasz, gdzie zaczęło się
Czy aż tak wielki mój grzech?
Pytasz, gdzie upadłem tak
Ja na to, że nie wiem jak
Lecz jeśli mocny mój duch
Nie potrwa długo to już
Bez pytań, nie jestem sam
Drogę do domu skądś znam
Drogę do domu skądś znam
Drogę do domu skądś znam
Olsztyn, 21-22.05.2020



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

poniedziałek, 18 maja 2020

Katastrofa zbanalizowana

Dualizm, czyli na dwoje babka wróżyła. Na każdą sprawę można spojrzeć dwojako… Z jednej strony wydaje się, że przyzwyczailiśmy się do życia w pandemii. Z drugiej strony jest coraz więcej sygnałów, że ludzie mają tego wszystkiego autentycznie po dziurki w nosie. Nawet jeśli mniej lub bardziej starannie ten nos zakrywają.


O tym warto napisać kolejną część „Kwarantanny narodowej”:


a
To jest prawdziwy efekt Kazika,
a
W trójkę liczyli, wyszło boleśnie.
a
Była piosenka, ale już znika,
G a
Wyciągnął wnioski, choć mógłby wcześniej.

a
Po dwóch miesiącach będą odmrażać,
a
Ale czy uszy, czy gospodarkę?
a
Tak się historia czasem powtarza,
G a
Bramy do lasu znowu otwarte.

a
Karty się same wydrukowały,
a
Jaką metodą wybrać metodę?
a
Cud logistyki wprost niebywały,
G a
Co jest w niedzielę, wiedzą już w środę.

a
Karty się same wydrukowały,
G
Jaką metodą wybrać metodę?
a
Cud logistyki wprost niebywały,
G a
Co jest w niedzielę, wiedzą już w środę.

a
Karty, pieniądze, puste koperty,
a
Zawsze się przyda dobra drukarka.
a
Jak się wygrzebać spod darów sterty?
G a
Do każdej tarczy znajdzie się pałka…

a
Pisze pan z poczty o drugiej w nocy,
a
Wierny imiennik nogę podstawia.
a
Nowy kandydat, nic się nie kończy,
G a
Może mszy warta będzie Warszawa.

a
A jeśli wirus to wynalazek?
a
W niejednej głowie myśl taka wzbiera,
a
Ale na wszelki jednak wypadek
G a
Prezydent radzi: wypij wybielacz.

a
A jeśli wirus to wynalazek?
G
W niejednej głowie myśl taka wzbiera,
a
Ale na wszelki jednak wypadek
G a
Prezydent radzi: wypij wybielacz.

a
Prezydent radzi, obcy na szczęście,
a
To w Ameryce, u nas nie grozi.
a
Ludzie z wdzięcznością chodzą po mieście,
G a
Sam wszedł senator do radiowozu.

a
Powiedz, co zrobisz, gdy to się skończy,
a
Będą orgietki czy posty szczere?
a
Zgolisz czy raczej zapuścisz wąsy?
G a
Pójdziesz się modlić razem z Vaderem?

a
Mecze, wizyty, urlopy, lato,
a
Indie lub może Miasto Aniołów.
a
Randki, koncerty, zakupy (za co?),
G a
Kiedyś pozwolą podejść do stołu.

a
Mecze, wizyty, urlopy, lato,
G
Indie lub może Miasto Aniołów.
a
Randki, koncerty, zakupy (za co?),
G a
Kiedyś pozwolą podejść do stołu.

a
Póki co tylko do demoludów,
a
Paszport to nie jest chleb ani woda.
a
Siedź w domu, nie łaź, nosi cię z nudów,
G a
Firma zamknięta, rośnie ci broda.

a
Fryzjer do wczoraj tajne komplety,
a
Ma konspirację naród wciąż w genach.
a
Lecą starlinki w roli komety,
G a
Ropa już zeszła poniżej zera.

a
Szmalu po sufit, po co czalendże?
a
Czemu mnie jeszcze nikt nie wyznaczył?
a
Lekarz dziś dobry, jutro zły będzie,
G a
Jak ostre coś tam, cokolwiek znaczy.

a
Szmalu po sufit, po co czalendże?
G
Czemu mnie jeszcze nikt nie wyznaczył?
a
Lekarz dziś dobry, jutro zły będzie,
G a
Jak ostre coś tam, cokolwiek znaczy.

a
Miło pobluźnić w szerokim tłumie,
a
Kurwa to wentyl, święte przekleństwa.
a
Wszyscy siedzimy w tym escape roomie,
G a
Ale gdzie wyjście jest bezpieczeństwa?

a
Stado skażone, testy zbyteczne,
a
Jak to wyleczyć, gdy każdy zombie?
a
Czy jest na sali medyk lub felczer,
G a
Co operację mózgu nam zrobi?

a
Pieśń musi wybrzmieć, słów nie zabraknie,
a
Miesiąc kolejny, wszystko się zlewa.
a
Mysia zburzona, lecz coś się znajdzie,
G a
Może za miesiąc już nie zaśpiewam.

a
Pieśń musi wybrzmieć, słów nie zabraknie,
G
Miesiąc kolejny, wszystko się zlewa.
a
Mysia zburzona, lecz coś się znajdzie,
G a
Może za miesiąc nikt nie zaśpiewa.
Olsztyn, 16-18.05.2020

Dostosowujemy się? Harcerze zawsze w awangardzie:


Po dziurki w nosie? Zadzieramy nos w górę wyglądając starlinków:


Dostosowujemy się? Życie koncertowe kwitnie online:


Po dziurki w nosie? Aż w nim kręci od kwitnącego rzepaku. Proste przyjemności znowu w cenie…


Czy będą kolejne części? To zależy od tego, jak długo wystarczy mi olsztyńskich zespołów do umieszczania w tekście. Była już Zaraza, Łydka Grubasa, dziś Vader. W następnym akcie chętnie bym użył Big Daya…

Dla przypomnienia:
- akt pierwszy
- akt drugi.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 8 maja 2020

Pół wieku osobno, czyli razem

U Beatlesów, jak wiadomo, nic nie mogło być zwyczajne. Nawet ostatnia płyta była płytą przedostatnią. Dziś pięćdziesiąta rocznica jej premiery. To była ścieżka dźwiękowa stypy po zespole, który potajemnie chorował od jakichś dwóch lat (złapali coś w Indiach…), aż w końcu zszedł nagle 10 kwietnia 1970 roku.
W zestawieniu najgorszych płyt The Beatles (są dewianci robiący takie rankingi à rebours) album „Let It Be” jest w czołówce. Nawet nie zgadzając się z takimi ocenami, nie sposób kwestionować faktu, że skoro uznajemy pewne płyty The Beatles za najlepsze w ich dyskografii, to będąc konsekwentnymi, musimy uznać też niektóre za najgorsze. OK, ale z istotnym zastrzeżeniem – „najgorsza” nie musi znaczyć „zła”. Takich Beatlesi nie mieli, prawda? Mieli po prostu albumy:
- rewelacyjne („Please Please Me”),
- znakomite („With the Beatles”),
- doskonałe („A Hard Day’s Night”),
- zachwycające („Beatles for Sale”),
- nadzwyczajne („Help!”),
- wyśmienite („Rubber Soul”),
- fenomenalne („Revolver”),
- jedyne w swoim rodzaju („Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”),
- świetne („Magical Mystery Tour”),
- genialne („White Album”),
- udane („Yellow Submarine”),
- arcydzieła („Abbey Road”),
- dobre („Let It Be”).
I wszystko jasne – dzisiejsza dostojna jubilatka ma po prostu pecha, że stoi obok arcydzieła… Postawcie obok siebie dwie ładne dziewczyny, zawsze któraś wyda się ładniejsza, co nie przekreśla urody tej drugiej.
Nie patrząc zatem chwilowo na inne dziewczyny albumy, przyjrzyjmy się urodzie „Let It Be”. Tłumaczenie i nagrywanie po polsku piosenek z tej płyty zajęło mi prawie 9 lat, więcej niż trwała wydawnicza historia The Beatles. W każdym utworze jest, tradycyjnie jak to u Beatlesów, jakiś smaczek, jakaś wartość dodana, która sprawia, że nie mamy do czynienia z kolejną piosenką. Czy ta teza obroni się również przy „Let It Be”?


1. „Two of Us”
Fajna zagrywka akustyczna, która robi beztroski klimacik, nieco w kontrze do lekko ironicznego tekstu o perypetiach dwojga ludzi (John i Paul?, Paul i Linda?).


Ty i ja za czymś gnamy
Nie trafiamy
Do domu znów brnąc

2. „Dig a Pony”
To nie jest o kopaniu kucyka. To nawet nie jest o obalaniu flaszki. To jest o wszystkich Ważnych Sprawach, które są dla Lennona mniej ważne od Yoko.


Obalam małpkę
Świętować możesz więc, co tylko chcesz wciąż
Świętować możesz już, co tylko chcesz wciąż

3. „Across the Universe”
Tak mistyczną piosenkę powinien napisać w zasadzie George, ale ma swoje inne chwile chwały na płycie. Słaba płyta? Heloł, z taką melodią?


Słowa płyną jak bez końca deszcz, co w cienki kubek wpadł
Ślizgają się w ucieczce swej poprzez cały świat
Morza smutku, fale śmiechu mkną przez mą otwartą jaźń
Władając mną i pieszcząc mnie

4. „I Me Mine”
Filozofię sprzedał za to George w prostych słowach, do których dołożył ostry, hardrockowy refren.


Przez cały dzień
Ja mnie mój, ja mnie mój, ja mnie mój
Przez całą noc
Ja mnie mój, ja mnie mój, ja mnie mój

5. „Dig It”
Nie chcę powiedzieć, że Lennon wynalazł rap, ale to ten rodzaj piosenki, która powstała w chwili jej nagrywania. Krótki tekst, ale ile w nim się mieści. I co z tego, że to tylko żarty…


Jak włóczęga być
Jak włóczęga być
Jak ten włóczęga być
Lub jak CBŚ
Oraz WSI
Oraz TVP
Tadzio N.
I Laura Łącz
K. Górski
Bierz to, bierz to, bierz to, bierz to, bierz to, bierz to, bierz to

6. „Let It Be”
Dwuznaczna sytuacja (czy chodzi o Matkę Boską czy o matkę Paula?) wymaga dwóch wersji tłumaczenia…


Gdy poczułem nagle czas kłopotów, Matka Boska wzięła mnie
Mówiąc mądre słowa, niech tak jest
I stała przy mnie ciągle blisko, nawet w mej godzinie złej
Mówiąc mądre słowa, niech tak jest



Gdy przygniótł mnie kłopotów ciężar, Matka Maria rzekła mi
Swoje mądre słowa, tak ma być
I stała przy mnie ciągle blisko, nawet kiedy ciemne dni
Niosąc mądre słowa, tak ma być

7. „Maggie Mae”
Ostatni raz Beatlesi coverowali coś na własnej płycie z sześć albumów wcześniej. W ramach wracania do korzeni (taki był zamysł „Let It Be”, mającej mieć przecież pierwotnie tytuł „Get Back”) nagrali sobie liverpoolską szantę o portowej dziwce.


O, brudna Maggie Mae
Już zabrali ją stąd gdzieś
Już ulicą Lime nie będzie łazić ciągle
Uznał sędzia winę dziś jej
Za rabunek w porcie ściśle
Tak brudną jest kradziejką Maggie Mae

8. „I've Got a Feeling”
Smaczek jest najbardziej beatlesowski, jaki można sobie wyobrazić. W najlepszych latach współpracy Paul lub John przychodzili do siebie wzajemnie z kawałkiem rozpoczętej piosenki, by prosić kolegę o pomoc. W styczniu 1969 roku spółka autorska Lennon/McCartney powinna już chyba zmienić nazwę na „Każdy sobie rzepkę skrobie Ltd.” Ale na przekór tej rysującej się szorstkiej przyjaźni właśnie ten utwór jest przykładem współpracy Johna i Paula.


Mam to przeczucie, przeczuwam mocno to
O tak, o tak (tak jest)
Mam to przeczucie, nie umiem ukryć go
O nie, nie, o nie, o nie
Tak, tak! Mam to przeczucie! Tak!

9. „One After 909”
Sięgając do korzeni, zajrzeli naprawdę głęboko. Tę piosenkę John napisał jeszcze w czasach The Quarrymen. Jak na utwór 17-latka nieznającego z oczywistych przyczyn wagi słowa rockowego tekstu (bo tego nie wiedział pewnie jeszcze sam Robert Zimmerman), zaskakujący zwrot akcji, który można streścić w zdaniu „nie pójdę z nią do łóżka, bo mam zły bilet”.


Bagaże w garść, na stację truchtem
Mówią mi: „Masz przecież złą miejscówkę”
Bagaże w garść, znowu dom
Widzę, że na numerze mam błąd, cóż

10. „The Long and Winding Road”
Najsmutniejszy utwór na płycie. Idealny na finis Beatlesae…


Ten długi, kręty szlak
Pod drzwi wiedzie twe
Nie zniknie nigdy mi
Znam długo drogę tę
Nią zawsze będę iść
Pod drzwi wiedzie twe

11. „For You Blue”
Sympatyczny 12-taktowiec George’a z wyznaniem miłości dla Pattie Boyd.


Bo jesteś taka piękna, kocham ciebie
Bo jesteś taka słodka, dobrze wiem
Największa miłość, jaką znasz, czyż nie

12. „Get Back”
Tę piosenkę kocham za to, czego na płycie nie ma, czyli za milion wersji, włącznie z „niemiecką”, jakie zespół zarejestrował w czasie prób w styczniu 1969 roku. Słuchając ich można być świadkiem tego, jak hartowała się beatlesowska stal, czyli jak dobry to był wykonawczo zespół. Gdyby dane im było występować na żywo w latach 70-tych, gdy technika sceniczna poszła mocno do przodu, koledzy z The Rolling Stones rozwiązaliby się z rozpaczy…


Jojo to był gość, co w myślach był samotny
Lecz chciał zmienić już ten stan
Jojo dom opuścił, rzucił Arizonę
Dla kalifornijskich traw

I jak, niezła płyta?
No i ta okładka… Pięćdziesiąt lat tkwią na niej uwiecznieni na wieki jeszcze razem, ale już osobno. Już osobno, ale jeszcze razem.


Nie od rzeczy będzie dodać, że to trzecia w całości przetłumaczona przeze mnie płyta The Beatles. Za każdym razem było to z okazji 50-lecia:
1 czerwca 2017 – „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band”
26 września 2019 – „Abbey Road”

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

piątek, 1 maja 2020

Rekord bez PESEL-u

Paradoksalnie, gdyby nie koronawirus, nie uczestniczyłbym w tym roku w biciu Gitarowego Rekordu Świata, czyli zbiorowym wykonaniu „Hey Joe” ku czci Jimmiego Hendriksa. W wolnym od zarazy świecie pomnażałbym PKB w branży turystycznej. Wiadome okoliczności powodują jednak, że ani nie mogłem organizować żadnej majówki, ani tym bardziej pojechać do Wrocławia, by stanąć na tamtejszym rynku z gitarą, co raz mi się już zdarzyło.
Skoro nic nie można, to co można? Pograć online można! Albo ta forma zostanie z nami na zawsze, albo z ulgą odrzucimy ją za kilka tygodni (jak mówi mój wewnętrzny optymista), kilka miesięcy (to dla odmiany mój wewnętrzny realista) lub kilka lat (a to mój niezawodny wewnętrzny pesymista). Leszek Cichoński przeniósł bicie rekordu Guinnessa do sieci. Oczywiście wszystko jest inaczej, ale muzyka nadal tak samo dobra.


Nie będę budował sztucznego suspensu – rekord został pobity. 7998 osób zapisało się do uczestnictwa. Czy tyle zagrało? Jakże nie wierzyć w uczciwość Polaków! Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by metodą mailowych zgłoszeń przeprowadzić jakieś wybory czy coś…
Co do mnie, to najpierw zrobiłem sobie próbę, oczywiście po polsku:


Potem wysłałem mailowe zgłoszenie (o PESEL nie pytali, nic podpisywać nie kazali…), a potem podłączyłem się do gitarowego wszechświata:


No i znów zostałem rekordzistą (co smakuje tym bardziej, że dokładnie 20 lat temu biliśmy zupełnie inny rekord Guinnessa, chociaż też nieco muzyczny).

środa, 29 kwietnia 2020

Całej wódki nie wypijesz

Taka antyteza „(I Can't Get No) Satisfaction”. A może raczej suplement. Nie zawsze możesz mieć to, czego chcesz. Ale nie frustruj się, bo satysfakcja jest na wyciągnięcie ręki, jeśli się tylko postarasz. „You Can't Always Get What You Want” to zadziwiająca, jak na dyżurnych sybarytów rock and rolla, powściągliwość. Może po pięciu latach szaleństw przyszło zmęczenie materiału? W końcu nie od dziś wiadomo, że całej wódki nie wypijesz i wszystkich dziewczyn nie przepuścisz przez swoją sypialnię. Ale tego pierwszego Keith Richards przynajmniej próbował, a tego drugiego Mick Jagger był blisko.
Inspiracją do mego tłumaczenia był oczywiście niedawny internetowy show One World: Together at Home, którego The Rolling Stones byli jedną z głównych atrakcji. Z muzyków, którzy nagrywali piosenkę w listopadzie 1968 roku, pozostali tylko Jagger i Richards. Charlie dla upamiętnienia faktu, że wtedy nie uczestniczył w rejestracji, tylko markuje grę na perkusji (może to żart, a może ograniczenia realizacyjne – całość zresztą i tak nie była chyba na żywo).


Wracając do listopada 1968 roku, gdy piosenka była rejestrowana. Ciekawa rzecz z nagraniem… Utwór wykonuje tylko trójka Stonesów – Jagger, Richards i Bill Wyman. Brian Jones był już na wylocie z zespołu, a Charlie Watts… nie poradził sobie z rytmem. Zastąpił go zatem James Miller, bardziej producent muzyczny niż muzyk. James, czyli Jimmy – czyżby to on stał w kolejce w aptece z Jaggerem?
Co do mnie, muszę robić i za gitarzystę, i za basistę, i za harmonijkarza, i za „wokalistę”.


Widziałem ją dzisiaj na przyjęciu
Trzymała wino w dłoni swej
Wiedziałem, że będzie kimś zajęta
U jej stóp jakiś luzak legł

Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Lecz gdy spróbujesz znów, możesz mieć
To, czego brak ci

Poszedłem więc na demonstrację
By na głos wykrzyczeć swój żal
Śpiewając: „Wyładujemy frustrację,
Bo jak nie, to wywali korki wam”
Śpiewaj już mi to…

Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Lecz gdy spróbujesz znów, możesz już mieć
To, czego brak ci

I byłem też w aptece w Chelsea
By wziąć na twą receptę coś
Stanąłem w kolejce z panem Jimmym
A ten wyglądał słabo dość
Przydała się nam sodowa woda
Czerwoną wiśnię lubię czuć
Śpiewałem swą pieśń, słuchał pan Jimmy
I jedno słowo mi rzekł i to był „trup”
Powiedziałem mu

Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Lecz gdy spróbujesz znów, możesz już mieć
To, czego brak ci

Widziałem ją dzisiaj na przyjęciu
W odbiciu szklanki krwawił gość
Ćwiczyła się w sztuce podstępów
Cóż, mogłem to rzec przez jej skrwawioną dłoń

Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Lecz gdy spróbujesz znów, możesz już mieć (możesz już mieć)
To, czego brak ci

Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
Nie zawsze mieć możesz, czego chcesz
I gdy spróbujesz znów, możesz już mieć
To, czego brak ci
Olsztyn, 19-29.04.2020



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 26 kwietnia 2020

Jagger w mieście duchów

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Nie ma w czasie pandemii, nie było przed nią i nie będzie po niej. Już dwukrotnie opisałem w piosenkach nasze zakażone czasy, ale światowe media nie zauważyły tego ani za pierwszym, ani za drugim razem. Wystarczyło jednak, by Mick, Keith, Charlie i Ronnie zaśpiewali i zagrali parę linijek o frustracji seksualnej starszego pana, którego nie może odwiedzić dziewczyna, by świat padł na kolana. I słusznie! Bo to bardzo dobra piosenka jest. Kolejna z tych, do tłumaczenia których zabrałem się z marszu, na czczo i bez umycia rąk. Zupełnie jak miesiąc temu z Dylanem.
„Living in a Ghost Town” to pierwsza od ośmiu lat nowa piosenka The Rolling Stones (nie licząc świetnego albumu z klasycznymi bluesami z 2016 roku). Czemu czterej seniorzy tak rzadko zaglądają do studia, niepomni tego, że każdy rok, każdy miesiąc może być ostatnią okazją ku temu? Może wychodzą z założenia, że co mieli nagrać, to już nagrali… A może, i ta wersja wydaje się bardziej prawdopodobna, zwycięża rachunek ekonomiczny – z płyt nikt dziś nie wyżyje, prawdziwe pieniądze zarabia się na trasach koncertowych. A to akurat Stonesi mają od jakichś 50 lat obcykane. Koronawirus wywrócił jednak ten obowiązujący od kilkunastu lat ład ekonomiczny w szołbiznesie do góry nogami, przynajmniej na jakiś czas. Skoro nie można koncertować, to wypadałoby coś nagrać, by kamienie nadal się toczyły…
Mick Jagger przyznał, że tekst tej piosenki napisał w 10 minut, co raczej widać. Myśl socjologiczno-filozoficzna sprowadza się do tęsknoty za dziewczyną oraz za nagle utraconą młodością, której brak mniej był zauważalny na wolności… Nie miejmy pretensji to Jaggera, że byt określa świadomość. Pieniądze szczęścia nie dają, ale ich posiadacze cierpią podobno mniej…


Ooo, ooo

Niczym duch
W mieście duchów wciąż trwam
Niczym duch
W mieście duchów wciąż trwam
Możesz szukać mnie
Lecz nie ma już szans
Próbuj znaleźć mnie
W podziemia zszedłem sam
Życie przepiękne tak
Wtem je zamknęli nam
I jak ten duch
W mieście duchów wciąż trwam, tak

Kiedyś ktoś tu nucił
W bębny w kółko młócił
W blachy nieźle walił
Szklanki popękały
Trąbki wszystkie łkały
Saksy nam ryczały
I nikt nie dbał o to, czy jest dzień, czy noc

Ooo, ooo

Niczym duch
W mieście duchów wciąż trwam
Nie wychodzę nigdzie
Ktoś mi zamknął dom
Tyle czasu już
W telefon wgapiam wzrok

W każdą noc o tym śnię,
Że do mego łóżka wkradasz się
Niech to się już skończy
Nie chcę tu na wieki trwać, ty też

Ooo, ooo
Ooo, ooo

Ksiądz w kazaniach głosił
Owsiak o coś prosił
Politycy kładli
A złodzieje kradli
Łkały ciągle wdowy
Nie ma gdzie przyłożyć głowy
Dawno już to czułem
Że to wszystko runie nam

Niczym duch
W mieście duchów wciąż trwam
Możesz szukać mnie
Lecz nie ma już szans

Ooo
Każdy w mieście duchów wciąż trwa
Ooo
Ooo, w mieście duchów wciąż trwa
Ooo
Byliśmy piękni tak
Ooo
W tym mieście ty i ja
Ooo
W mieście duchów wciąż trwam
Ooo
Zero przygód mam
Ooo
Gdybym chciał imprezy
Ooo
Będę na niej sam
Ooo, ooo
Olsztyn, 24-26.04.2020


Na świecie zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany, więc i u mnie nowość. W tym nagraniu debiutuje harmonijka, którą sprezentowała mi żona ledwie tydzień temu.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 19 kwietnia 2020

Świat jeden, godzin osiem

Skończony dziś w nocy polskiego czasu koncert One World: Together at Home to bardziej Woodstock czy Live Aid naszych czasów? Chyba jednak „tylko” Live Aid. Nie stanie się ani przełomem muzycznym, ani przełomem socjologicznym. To żaden zarzut, to tylko fakty. Muzycznie nic nowego nie wnosi, bo wszystko, co usłyszeliśmy, jest już na popkulturowym stole od roku, pięciu, dziesięciu, trzydziestu czy sześćdziesięciu. Co do zmian społecznych, odbywają się w świecie realnym, niezależnie od tego czy innego koncertu online, i to w dużo większym zakresie. To wszystko nie zmienia faktu, że mieliśmy do czynienia z wydarzeniem historycznym.


Wydarzenie historyczne trwało ponad 8 godzin. Wystąpiła setka mniej lub bardziej mi znanych wykonawców plus kilkudziesięciu mniej lub bardziej mi znanych celebrytów (aktorów, prezenterów, działaczy, biznesmenów, polityków). Koncert organizowany przez Lady Gagę, niech w końcu padnie to nazwisko, zdominowali artyści amerykańscy, w drugiej kolejności angielscy, potem (nie)cała reszta świata, czyli Kanada, Niemcy, Chiny, Kolumbia, Francja, Indie, Irlandia, Australia, Belgia, Hongkong, Włochy, Nigeria, Portoryko, RPA, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Korea Południowa.


Uwaga, poniżej mój popkulturowy coming out. Zaznaczę plusem artystów, których znałem przed tym koncertem. Przy czym „znałem” oznacza, że byłbym w stanie wymienić spontanicznie nazwę lub nazwisko. Ciekawe, jaki współczynnik „aggiornamento” wyjdzie mi na końcu…

Podane kraje niekoniecznie oznaczają pochodzenie artysty. To jego aktualna lokalizacja, czyli MOK (Miejsce Odbywania Kwarantanny).

Andra Day - „Rise Up” - USA. Na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć.
Niall Horan - „Black and White” - Anglia. Fajna gitara, fajny głos.
Vishal Mishra - „Aaj Bhi” - Indie. Uwielbiam ten indyjski akcent.
Sofi Tukker - „Purple Hat” - USA. Świeże.
Maren Morris i Hozier - „The Bones” - USA i Irlandia. Kto jest skąd, nie mam pojęcia…
+Adam Lambert - „Mad World” - USA. Pewnie nie znałbym gościa, gdyby Freddie nadal żył.
Rita Ora - „I Will Never Let You Down” - Anglia. Wtedy zrozumiałem, że występy nie są bynajmniej na żywo.
Hussain Al Jassmi - „Bahebek Wahashteni” i „Mohem Jedan” - Zjednoczone Emiraty Arabskie. Uwielbiam te melizmaty.
Kesha - „Rainbow” - USA. Ryzykowny żart o pięćsetnym dniu kwarantanny. Przepowiednie lubią się sprawdzać…
Lang Lang i Gina Alice Redlinger - „Four Hands” - Chiny i Niemcy. Zapachniało Chopinem (innych, nawet tak naciąganych, poloniców chyba nie będzie).
Virtual Orchestra - „The Carnival of the Animals” (Camille Saint-Saëns) - różne kraje. O, i to jest znak czasów takie granie na odległość.
Luis Fonsi - „No Me Doy por Vencido” - Portoryko. Czterech w jednym pomieszczeniu. Mandacik?
Jennifer Hudson - „Memory” - USA. Chociaż utwór rozpoznałem. To z „Kotów” Andrew Lloyda Webbera jest.
Liam Payne - „Midnight” - Anglia. Duecik męsko-męski na odległość.
Black Coffee i Delilah Montagu - „Drive” - RPA. Duecik damsko-męski na odległość. Kto jest kim, chyba się domyślam.
The Killers - „Mr. Brightside” - USA. Przyszła mi do głowy taka refleksja, że ograniczanie składów i wymuszona asceza wykonawcza działa na korzyść współczesnej muzyki.
Eason Chan - „I Have Nothing” - Chiny (Hongkong). Zapowiedź po chińsku i po angielsku, czyli dba o wszystkie widownie.
Lisa Mishra - „Sanja Ve” - Indie. Ukryta w domu dziadka. Gdzie ten mój ulubiony akcent?
Milky Chance - „Stolen Dance” - Niemcy. Duecik męsko-męski na gitarę, bas i wokal.
Charlie Puth - „See You Again” - USA. Całe show skradło niezasłane łóżko..
Jessie Reyez - „Coffin” - USA. I znów odkrywcza refleksja, że te gwiazdeczki w razie potrzeby potrafią sobie nawet zagrać na gitarze.
Picture This - „Troublemaker” - Irlandia. Znów czterech panów w niehigienicznym zbliżeniu. Wybaczam, bo fajnie to brzmi, no i zdezynfekowali na koniec dłonie.
Jessie J - „Flashlight” - USA. Pomysł z półplaybackiem nie przypadł mi do gustu.
Common - „The Light” - USA. Znów półplayback. Nie brzmi.
Jacky Cheung - „Touch of Love” - Chiny (Hongkong). No i znów nie brzmi ten półplayback. Nauczta się grać na czymś.
Sebastián Yatra - „Robarte un Beso” - Kolumbia. E, takie granie z domu to nie granie z domu. W latach 80. uznalibyśmy, że to teledysk.
Ben Platt - „I Want To Hold Your Hand” - USA. Nareszcie Beatlesi!
Delta Goodrem - „Together We Are One” - Australia. Już po niektórych tytułach widać, że wszyscy powyciągali piosenki adekwatne do sytuacji.
+Annie Lennox - „I Saved the World Today” - USA. I znów adekwatny tytuł.
+Sheryl Crow - „I Shall Believe” - USA. Kolejna pani z fortepianem. Umie w białe i czarne.
Juanes - „Mas Futuro Que Pasado” - USA. Latynizacja Ameryki postępuje.
Ellie Goulding - „Love Me Like You Do” - Anglia. Zapraszamy na ognisko.
Christine and the Queens - „People, I've Been Sad” - Francja. Już pisałem, że wersje z półplaybackiem mnie nie kręcą?
+Zucchero - „Everybody's Got to Learn Sometime” - Włochy. Sentymentalny naród, co wnoszę po niewyrzuconym telewizorze kineskopowym.
Jack Johnson - „Better Together” - USA. No, w takich warunkach to można się izolować. Znów pokrzepiający tytuł.
Kesha - „Praying” - USA. Niektóry dostali dwie szanse na występ (czemu nie McCartney?).
Cassper Nyovest - „Malome” - RPA. Zaczynało się jak rap, ale okazało się, że to nie Bronx, a Johannesburg.
+Adam Lambert - „Superpower” - USA. Znów druga szansa. I znów półplayback.
Sofi Tukker - „Drinkee” - USA. Kolejni do powtórki. I znów dają radę grać naprawdę na żywo (no dobra, wspierani elektroniką).
Finneas - „Let's Fall in Love for the Night” - USA. Chłopak z gitarą zawsze na propsie.
The Killers - „Caution” - USA. I znów drugie wejście. Pierwsze podobało mi się bardziej.
Jess Glynne - „I'll Be There” - Anglia. Już pisałem, że w tej konwencji koncertu nie podoba mi się używanie gotowych podkładów?
Sho Madjozi - „Good Over Here” - RPA. Układ taneczny odwraca uwagę od tego, że mamy tu kolejny gotowy podkład.
+Michael Bublé - „God Only Knows” - Kanada. Michael, nie umiesz na niczym zagrać?
Liam Payne i Rita Ora - „For You” - Anglia. Druga szansa, ale do dueciku męsko-męskiego dołącza Rita.
Common - „God is Love” - USA. Nic się zmieniło od pierwszego występu.
Christine and the Queens - „Mountains We Met” - Francja. Nie będę się powtarzał.
Ben Platt - „Bad Habit” - USA. Nienawidzi mówić, że tęskni za nią…
Picture This - „Winona Ryder” - Irlandia. Z twarzą Winony Ryder…
Juanes - „Es Por Ti” - USA. Za drugim razem pooglądałem sobie gitary.
Eason Chan - „Love” - Chiny (Hongkong). Jak się okazuje, umie też grać na pianinie. W końcu jakiś utwór Johna Lennona!
Charlie Puth - „Attention” - USA. Bałagan na łóżku bez zmian.
Leslie Odom Jr. i Nicolette Robinson - „Brown Skin Girl” - USA. Małżeństwo, nie muszą mieć pozwolenia Głównego Architekta Warszawy na siedzenie obok siebie.
Billy Ray Cyrus - „Sunshine Girl” - USA. Gitarę! Pokaż gitarę!
Ellie Goulding - „Burn” - Anglia. Nadal zapraszamy na ognisko.
+Sheryl Crow - „Everyday Is a Winding Road” - USA. Zawsze kojarzyła mi się z dziewczyną z gitarą.
Hozier - „Take Me to Church” - Irlandia. Oni te utwory naprawdę dobierają tendencyjnie.
Angèle - „Balance ton Quoi” - Belgia. Nareszcie coś po francusku, więc nie marudzę, że w zasadzie półplayback.
Sebastián Yatra - „Un Año” - Kolumbia. Drugi grzyb w ten sam barszcz.
SuperM - „With You” - Korea Południowa. I tak dziwne, że tylko jeden przedstawiciel K-popu się pojawił…
Luis Fonsi - „Despacito” - Portoryko. Jaka jest tajemnica tego gniota?
Jessie J - „Bang Bang” - USA. A ja na to pif-paf!
Lady Antebellum - „What I’m Leaving For” - USA. Trójgłos na trzy ekrany. I o to chodziło!
+Annie Lennox i Lola Lennox - „There Must Be an Angel (Playing with My Heart)” - USA. Nigdy nie jest zła pora, by lansować córkę.
Niall Horan - „Slow Hands” - Anglia. Facetów też zapraszamy na ognisko.
John Legend - „Bigger Love” - USA. No nie, to jest w zasadzie teledysk, tylko nakręcony w domu. To nie ta idea.
Jennifer Hudson - „Hallelujah” - USA. W końcu jakiś Cohen! Ostatni występ w części prezentowanej tylko w internecie, na rozgrzewkę.


W Ameryce była 20:00 (w Polsce już 2:00), gdy trzy wielkie amerykańskie stacje telewizyjne rozpoczęły wspólną transmisję. Mistrzowie ceremonii, stawiam sobie dwa plusy (nie będę ich liczył): +Jimmy Fallon (NBC), Jimmy Kimmel (ABC) i +Stephen Colbert (CBS).


W tej części liczę na dużo plusów…

+Lady Gaga - „Smile” - USA. Kolejna ambitna Amerykanka włoskiego pochodzenia, która dopiero po kilku latach kariery ujawnia, że potrafi również śpiewać, a nie tylko wzbudzać na różne sposoby zainteresowanie. Nie można było tak od razu?
+Stevie Wonder - „Lean On Me” (zmarłego niedawno Billa Withersa) / „Love's in Need of Love Today” - USA. Oczywiście bez żadnego głupiego playbacku i oczywiście genialne.
+Paul McCartney - „Lady Madonna” - Anglia. Na to czekałem, na to czekaliśmy! Jimmy Fallon chyba specjalnie się zatrudnił w NBC, by po latach móc zapowiedzieć „jedną z największych gwiazd w historii muzyki”…
Paul wybrał utwór bardzo dobrze i dedykował go pielęgniarkom i lekarzom, wspominając swoją matkę, która była pielęgniarką i położną podczas wojny.


Kacey Musgraves - „Rainbow” - USA. O, minusik sobie stawiam. Rozumiem, że jakaś nowa nośna gwiazda, skoro pojawiła się między Paulem i Eltonem…
+Elton John - „I'm Still Standing” - Anglia. Elton miał ostatnio problemy z głosem, ale jak słychać, wszystko OK!
The Roots i Jimmy Fallon - „Safety Dance” - USA. Ten to się zawsze wkręci…
Maluma - „Carnaval” - Kolumbia. No i znów poetyka teledysku, zamiast po prostu usiąść z gitarą, zagrać i zaśpiewać dla ludzi.
Chris Martin - „Yellow” - Anglia. Żona znała. Ja znam zespół (konkretnie tylko jego nazwę…) Wcześniejsze wykonanie na żywo na Instagramie, czyli umie uderzać w białe i czarne.
+Shawn Mendes i Camilla Cabello - „What a Wonderful World” - USA. Żeby było jasne – nie wiem, skąd znam to nazwisko. Może mi się myli… Podwyżka dla producenta za wybór utworu.
+Eddie Vedder - „River Cross” - USA. Spróbowałbym nie znać.
Lizzo - „A Change Is Gonna Come” - USA. Za oknem łażą ludzie...
+The Rolling Stones - „You Can't Always Get What You Want” - Anglia. Na to czekałem (w drugiej kolejności…). Mick jak zawsze profesjonalny. Keith jak zawsze wyluzowany (przecież w tej szklaneczce nie jest cola). Ronnie jak zawsze beztroski. Charlie jak zawsze skoncentrowany (tym razem na niewidocznej perkusji - jak widać musiał być jakiś podkład, trudno zapewne nagłośnić bębny do transmisji internetowej). Basista nie załapał się na wizję (bo przecież go słychać). Dzięki za inspirację, będę tłumaczył.
No i znów wspaniały wybór utworu. Nie zawsze masz to, czego chcesz... Takie anty „Satisfaction”...


Keith Urban - „Higher Love” - USA. Brawa za roztrojenie (nie mylić z rozstrojeniem).
Burna Boy - „African Giant” i „Hallelujah” - Nigeria. Rozczarowanie kolejnym półplaybackiem.
+Jennifer Lopez - „People” - USA. O, chyba umie śpiewać. Pewność miałbym, gdyby to nie było opracowane w postprodukcji.
John Legend i Sam Smith - „Stand by Me” - USA i Anglia. Wreszcie jakaś prawdziwie domowa robota na dwa kontynenty.
Billie Joe Armstrong - „Wake Me Up When September Ends” - USA. Zespół znam… Utwór znam (nawet w grudniu słuchałem w Tajlandii). Wybaczcie, nazwisk członków Green Day nie znam. Obudźcie nas wszystkich za pół roku.
Billie Eilish i Finneas - „Sunny” - USA. Postawiłbym sobie pół plusika, ale będę grał honorowo. Za utwór postawiłbym sobie ze dwa, ale nie zmienia się zasad w czasie gry (a miałem nie pisać o wyborach).
Taylor Swift - „Soon You'll Get Better” - USA. No, mam nadzieję...
+Lady Gaga, +Celine Dion, John Legend, +Andrea Bocelli i Lang Lang - „The Prayer” - USA, Kanada, USA, Włochy i Chiny. Myślałem, że napiszą coś specjalnie na finał. Ale mający ponad dwadzieścia lat utwór z adekwatnym tytułem musiał wystarczyć.


Podsumowanie? Mydlcie się…

Aha, miał być współczynnik aggiornamento. Wyszło mi 19 proc. Siara czy powód do dumy? Pewnie miałbym lepszy wynik, gdybym uwzględnił wszystkich gości specjalnych. Postawiłbym sobie na przykład plusik za Jacka Blacka. Myślałem, że zaśpiewa i coś zagra… A on się gimnastykował...

sobota, 18 kwietnia 2020

Jesteś moją kokainą

Pewnie już w Hamburgu zatrudniający tam Beatlesów Bruno Koschmider (skoro urodzony w Gdańsku, to pewnie kiedyś jego rodzina nosiła nazwisko Kośmider lub Kuśmider…) dawał im to i owo, by wytrzymywali trudy wielogodzinnego grania, ale chyba dopiero Bob Dylan wprowadził Wielką Czwórkę do ogrodu botanicznego. Stało się to w 28 sierpnia 1964 roku, po koncercie, jaki Beatlesi zagrali w Nowym Jorku (Forest Hills Tennis Stadium w Queens). Piosenką, którą The Beatles zdobyli Amerykę było oczywiście „I Want to Hold Your Hand”. Być może Dylan się przesłyszał (zamiast „I can’t hide” usłyszał „I get high”) i dlatego postanowił zabrać chłopaków bardzo wysoko… Całą noc jarali więc w hotelu Delmonico skręty, a potem nic już nie było takie samo. Ziarno, żeby trzymać się botanicznych metafor, zostało zasiane. I to po obu stronach Atlantyku. Dylan, zainspirowany popularnością rockowego składu, pół roku później wydał swoją pierwszą zelektryfikowaną płytę (dokładnie mówiąc – pół płyty), a Beatlesi, zainspirowani siłą, jaką mogą nieść słowa piosenek, zaczęli zwracać uwagę na teksty (co wyraźnie dało się zauważyć w 1965 roku).
Akurat tekst „Got to Get You into My Life” wydaje się grzeczny. Na pierwszy rzut oka o miłości. Wystarczy jednak słówko podpowiedzi od samego autora, czyli Paula McCartneya, który wyznał po latach, że rzecz dotyczy jego wejścia w świat marihuany, by odczytywać tę piosenkę zupełnie inaczej. No to odczytuję…


Gdy byłem sam, ruszyłem w rajd
Nie wiedząc na co w końcu trafię
Odmienny szlak, gdzie może mam
W odmienny sposób ujrzeć sprawy
O, wtedy widzę cię nagle
O, czy już wiesz, jak cię pragnę?
W każdy życia dzień, mego, dzień

Nie wiejesz mi, nie kłamiesz mi
Wiesz, że chcę ciebie tylko objąć
Gdy znikasz mi i tak już wiesz,
Że się spotkamy, masz me słowo
O, miałaś być wciąż mnie blisko
O, słysz, co mówię szybko
Że będziemy razem w każdy dzień

Muszę w życie moje cię brać

Co robić mam? Co zrobić z tym,
Że chcę przy tobie być na zawsze?
To szczera myśl, zostanę tu
A gdybym odszedł, drogę znajdę
O, wtedy widzę cię nagle
O, czy już wiesz, jak cię pragnę?
W każdy życia dzień, mego, dzień

Muszę w życie moje cię brać

Muszę w życie moje cię brać

Gdy byłem sam, ruszyłem w rajd
Nie wiedząc na co w końcu trafię
Odmienny szlak, gdzie może mam
W odmienny sposób ujrzeć sprawy
Wtedy widzę cię nagle
Czy już wiesz, jak cię pragnę?
Olsztyn, 17-18.04.2020

Tekst to jedno, ale muzyka też ma swoją ciekawą historię. Jak wiadomo (bo przecież wiadomo, czyż nie?), praktycznie każda piosenka Beatlesów jest inna. Zawsze znajdzie się jakiś haczyk, który odróżnia ją nie tylko od Ledwie Dyszącej Konkurencji, ale i od innych własnych utworów. W tym przypadku było to nawiązanie do brzmienia Motown, czyli słynnej amerykańskiej wytwórni wydającej czarnoskórych muzyków (Beatlesi lubili te klimaty, wspomnijmy choćby „Please Mr. Postman”). Stąd zaproszenie do nagrania „Got to Get You into My Life” sekcji dętej, m.in. muzyków grających w bardzo popularnym wówczas zespole Georgie Fame and the Blue Flames. Łącznie pięciu facetów (trzy trąbki i dwa saksofony tenorowe). Na koncercie Paula McCartneya 3 grudnia 2018 roku w Krakowie sekcja dęta w tym utworze składała się z trzech facetów.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

czwartek, 16 kwietnia 2020

Miesiąc po katastrofie

Obowiązujący od dziś obowiązek zakrywania ust i nosa nie robi na mnie wrażenia. Przynajmniej do czasu pierwszych upałów…


By godnie uczcić nowe zasady, oddaję (oczywiście UROCZYŚCIE) do użytku drugą część „Kwarantanny narodowej”:


a
To jest prawdziwy efekt Zimbardo,
a
Role od dawna są już rozdane.
a
Ten będzie więźniem, ten policjantem,
G a
A kwarantannę sprawdzą nad ranem.

a
Miesiąc już minął, drugi się wlecze.
a
Do czego ma to nas zaprowadzić?
a
Kurs przyspieszony szycia maseczek.
G a
Stopniał lód w majtkach i król jest nagi.

a
Wszystko, zwyczajnie, jest nadzwyczajne,
a
Spacer po lesie w Kodeksie karnym.
a
Przejścia graniczne znowu jak dawniej,
G a
Stan wyjątkowo całkiem normalny.

a
Wszystko, zwyczajnie, jest nadzwyczajne,
G
Spacer po lesie w Kodeksie karnym.
a
Przejścia graniczne znowu jak dawniej,
G a
Stan wyjątkowo całkiem normalny.

a
Może i trochę strach wyjść na spacer,
a
Ale do woli w domu posiedzisz.
a
Studiuj przepisy, jasne jak zawsze,
G a
Donieść na ciebie mogą sąsiedzi.

a
Znów są granice, jakież to smaczne.
a
Sto stron przepisów, weź w nich nie utoń.
a
Patrzą rekiny biznesu w tarczę,
G a
Czy z nią powrócą, czy na niej wrócą.

a
Nieprzeliczona gotówki ilość,
a
Leżą po skarbcach pieniądze ciężkie.
a
ZUS-y, vouchery, zniżki, jak miło.
G a
Od jednej tarczy dwie tarcze lepsze.

a
Nieprzeliczona gotówki ilość,
G
Leżą po skarbcach pieniądze ciężkie.
a
ZUS-y, vouchery, zniżki, jak miło.
G a
Od jednej tarczy dwie tarcze lepsze.

a
Produkt Krajowy coraz mniej Brutto,
a
Ktoś na tym straci, ktoś na tym zyska,
a
Jeszcze nie dzisiaj, nawet nie jutro.
G a
Rok później Euro, potem igrzyska.

a
Jeździ do biednych mafia z obiadem,
a
Nie, żeby w Polsce, to nie ta trasa.
a
U nas radiowóz z komunikatem
G a
Wpadnie na koncert Łydki Grubasa.

a
Kina, stadiony, fryzjerzy, lasy,
a
Knajpy, baseny, uczelnie, gremia,
a
Parki, kebaby, cmentarze (czasem)…
G a
Wszystko zamknięte do odmrożenia.

a
Kina, stadiony, fryzjerzy, lasy,
G
Knajpy, baseny, uczelnie, gremia,
a
Parki, kebaby, cmentarze (czasem)…
G a
Wszystko zamknięte do odmrożenia.

a
Żołnierze mają pięści na czołgi,
a
To metafora, szpital realny.
a
Pani dojrzała, by prawdę głosić.
G a
Na próżno czeka na list pochwalny.

a
Tajemnych znaków na niebie mnóstwo,
a
Kometa Atlas wpadnie na chwilę.
a
Psa wypożyczyć, małe oszustwo,
G a
W Krakowie ciemno, Brunner nie żyje.

a
Leci samolot największy w świecie,
a
Ludność w napięciu przed ekranami.
a
Rytuał cargo, a po obrzędzie
G a
Od dzisiaj wszyscy zamaskowani.

a
Leci samolot największy w świecie,
G
Ludność w napięciu przed ekranami.
a
Rytuał cargo, a po obrzędzie
G a
Od dzisiaj wszyscy zamaskowani.

a
Samolot przyjąć, błyszczeć na rampie,
a
Taka przesyłka mszy warta chyba.
a
Wpaść do fabryki, na płyn popatrzeć
G a
A uroczystość zawsze się przyda.

a
Jak nigdy równe, powszechne, tajne
a
I bezpośrednie (w maju nie grozi).
a
Gdzieś przed dziesiątym pan z poczty wpadnie,
G a
Bo Churchill nie chce nigdzie odchodzić.

a
Pieśń ciągle prosta, słowa wciąż rześkie,
a
Miesiąc już minął, nadal nie płaczę.
a
Horacy radzi: życiem się cieszcie,
G a
Może za miesiąc będzie inaczej!

a
Pieśń ciągle prosta, słowa wciąż rześkie,
G
Miesiąc już minął, nadal nie płaczę.
a
Horacy radzi: życiem się cieszcie,
G a
Może za miesiąc zagram inaczej!
Olsztyn, 14-16.04.2020

Akt drugi nie przynosi ulgi. Przyglądam się temu wszystkiemu bez cienia satysfakcji. Ironii tyle, ile trzeba. Marzec spędziłem na długich spacerach w Lesie Miejskim, kilkanaście razy byłem na Moście Smętka. W kwietniu nie ryzykowałem sprawdzania znajomości przepisów przez „strażników Zimbardo”… Od poniedziałku wracam, bo ustalono ponad wszelką wątpliwość, że las nie zaraża.


Co do wspomnianej Łydki Grubasa, to lekko skonfudowany Hipis przygląda się interweniującym siłom porządkowym. To zdarzenie przejdzie do historii olsztyńskiego rocka (chociaż rzecz miała miejsce w Ostródzie).


Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek

piątek, 10 kwietnia 2020

Brak podstaw do stanu zakochania

Zbliżają się takie czasy, że trzeba będzie patrzeć listonoszom na ręce. Póki do tego dojdzie (jeśli dojdzie…), adekwatna piosenka. On wodzi wzrokiem za przechodzącym codziennie listonoszem, by zlitował się w końcu i przyniósł mu list od ukochanej… Niedoczekanie, nie ma podstaw, by wprowadzać stan zakochania.
Zanim Beatlesi zostali genialnymi autorami (a zostali szybko), byli genialnymi wykonawcami. Oczywiście też nie od razu, ale setki koncertów w Cavern Club i w Hamburgu zrobiło z nich prawdziwą koncertową maszynę. Tak skuteczną, że dawali radę nawet w skrajnie niesprzyjających warunkach stadionowych koncertów, gdy zamiast sprawnych odsłuchów i dobrego nagłośnienia musiało im wystarczyć wieloletnie zgranie i po prostu talent. Ten talent wykonawczy w ostatnich miesiącach przed wybuchem kariery ćwiczyli również na „Please Mr. Postman”, utworze, którym kilka miesięcy wcześniej zadebiutowały w Ameryce dziewczyny z The Marvelettes, oczywiście w Motown Records. Ćwiczyli tak skutecznie, że jest prawdziwą ozdobą ich drugiej płyty. Wśród zagranych przez Beatlesów coverów stawiam go wyżej niż nawet „Twist and Shout” z pierwszej płyty.


(Stań!) O tak, stań na chwilę, panie z poczty
(Stań!) Stań, panie z poczty

Panie z poczty, sprawdź to mi
Czy w swej torbie list masz dla mnie dziś
Czekałem na to długi czas
By przeczytać od niej kilka zdań

Tych kilka słów dziś od niej
Mej dziewczyny, z daleka gdzieś
Więc panie z poczty, sprawdź to mi
Czy jakiś list masz dla mnie dziś

Stoję i czekam wciąż, panie z poczty
Wciąż cierpliwie tu
Na kartkę choć, na liścik chociaż
W którym pisze, że chce wracać już

Więc panie, z poczty sprawdź to mi
Czy jakiś list masz dla mnie dziś
Czekałem na to długi czas
By przeczytać od niej kilka zdań

Przez tyle dni mijałeś mnie
Świeżą w oku mym widziałeś łzę
Nie staniesz tu, by mnie pocieszyć
Przynieść mi list lub choć kartkę wręczyć

Panie z poczty, sprawdź to mi
Czy w swej torbie list masz dla mnie dziś
Czekałem na to długi czas
By przeczytać od niej kilka zdań

Więc proszę, stań na chwilę, stań na chwilę
Stań na chwilę, stań na chwilę
Więc proszę, stań na chwilę, stań na chwilę
Więc proszę, spójrz tam i sprawdź dla mnie jeszcze raz

Więc proszę, stań na chwilę, stań na chwilę
Stań na chwilę, stań na chwilę
Panie z poczty
Już dostarcz przesyłkę, im szybciej, tym lepiej
Stań na chwilę, stań na chwilę
Stań na chwilę, stań na chwilę
Olsztyn, 8-10.04.2020


Pół wieku po Beatlesach

Ciekawe, jak to jest nie mieć jeszcze 30 lat, ale mieć już za sobą największą przygodę swego życia, czyli bycie członkiem The Beatles? Żeby nie wiadomo jak szczerze czterej panowie wygłaszali standardowe w takich okolicznościach formułki artystyczne („najlepsza płyta dopiero przede mną”, „drżę z podniecenia na myśl o tym, co przyniesie przyszłość”), to i tak było jasne, że w pojedynkę sami siebie nie przeskoczą… To oczywiście mądrzenie się post factum, ale widać nie tylko z perspektywy upływających dziś pięćdziesięciu lat od oficjalnego rozpadu Beatlesów, bo widać już to było choćby po pięciu czy dziesięciu latach, że owszem, trzech z czterech nagrywa świetne płyty, które występują w tej samej lidze, co powiedzmy David Bowie, Frank Zappa czy Neil Young (żeby posłużyć się tylko przykładami solowych artystów), jednak w stworzonej przez siebie jednoosobowej lidze pod nazwą The Beatles zagrać im już nie będzie dane…
W tym miejscu nieodzowny będzie pewien cytat: „Czy musiało do tego dojść? Na tak postawione pytanie odpowiedź jest jedna – widocznie musiało, skoro doszło…” Chociaż kto wie… Może z rozpadem zespołu jest tak, jak, nieprzymierzając, z upadkiem Muru Berlińskiego, który upadł… przypadkiem (jeden enerdowski urzędnik powiedział coś drugiemu, ten źle zrozumiał i otworzył granicę). Wiadomo, Mur Berliński i tak by upadł, ale może dopiero np. po puczu Janajewa. Podobnie (przepraszam za to porównanie) z The Beatles. Owszem, panowie mieli siebie serdecznie dość, ale póki nie zaczęli prać brudów publicznie, wszystko było jeszcze do naprawienia. McCartney udzielił sam sobie wywiadu, w którym mówił o swojej wydawanej właśnie debiutanckiej solowej płycie. Coś palnął, że odpoczywa od Beatlesów, ale w gazetach 10 kwietnia 1970 roku w świat poszło, że zespołu już nie ma (wszystkiemu winni, jak zawsze, dziennikarze). No to skoro nie ma, to nie ma i nikt z członków nie miał już ochoty za niego umierać. Z teamu Lennon/McCartney zrobiły się dwie frakcje, z wyraźną przewagą liczebną Lennona, który zgromadził w swym obozie na pewno Harrisona i starającego się chyba zachować neutralność Starra. Ta trójka w pierwszych latach po rozpadzie wspierała się na swoich solowych płytach. Paul był izolowany.
Odium spadło zatem na Maccę, a paradoks polega na tym, że był jedynym członkiem zespołu, który do oficjalnego rozpadu miał czyste solowe konto wydawnicze. Można więc powiedzieć, że całą energię ładował lojalnie w zespół (co poniekąd przyczyniło się do popsucia relacji w zespole, bo reszta miała dość jego popędzania do roboty i upierdliwego profesjonalizmu).
John Lennon wydał cztery albumy przed rozwiązaniem zespołu (co prawda trzy awangardowe i jeden koncertowy, bo premierowa płyta na serio, czyli „John Lennon/Plastic Ono Band” ukazała się dopiero w grudniu 1970 roku) oraz trzy single. Podobnie George Harrison – dwie płyty, powiedzmy, eksperymentalne jeszcze za życia zespołu i spektakularny debiut z „normalnymi” piosenkami w listopadzie 1970 roku. I Ringo Starr – bez dziwactw, po prostu zwykła, sympatyczna jak sam Ringo, płyta w marcu 1970 roku.

50 lat od rozwiązania Największego Zespołu w Historii to dobra okazja do jakiegoś osobistego rankingu. Weź człowieku i wybierz to, co najlepsze, skoro to wszystko jest smaczne, wytrawne i doskonałe… Ale spróbuję. Po jednym utworze z każdej płyty. Bardziej się nie streszczę.

22.03.1963 „Please Please Me”
„I Saw Her Standing There”. Doskonały debiutowy otwieracz. Historyczne „one, two, three, four” na początku i pojechali w trwającą ponad siedem lat magiczną podróż (a, nie, to nie ten album).


22.11.1963 „With the Beatles”
Wybrałbym „Please Mr. Postman”, bo wykonanie jest D O S K O N A Ł E, ale to jednak „tylko” cover, więc „All My Loving” – przebój, który sam płynie.


10.07.1964 „A Hard Day's Night”
„A Hard Day's Night”. Tytułowy utwór nie ma konkurencji. Intrygujące otwarcie (ten akord!), ciekawy, jak na epokę, tekst (nie żyje się samą miłością, trzeba też chodzić do pracy, a praca jest ciężka), świetna solówka Harrisona.


4.12.1964 „Beatles for Sale”
„Eight Days a Week”. Znów ten paradoks zaprzęgnięty w służbę miłości, czyli ośmiodniowy tydzień.


6.08.1965 „Help!”
„Yesterday”. Nie mam wyjścia, muszę wybrać tę piosenkę. Podobnie jak wyjścia nie miał Paul, któremu po spadnięciu z łóżka nie pozostało nic innego, jak spisać melodię, która spłynęła mu do głowy prosto z nieba.


3.12.1965 „Rubber Soul”
„Norwegian Wood (This Bird Has Flown)”. Kolejny wielki krok w rozwoju literackim.


5.08.1966 „Revolver”
„Tomorrow Never Knows”. Kolejny wielki krok w rozwoju muzycznym.


1.06.1967 „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band”
„A Day in the Life”. Ideał. Lennon i McCartney razem i oddzielnie zarazem. I ten końcowy akord…


8.12.1967 „Magical Mystery Tour”
„I Am the Walrus”. Najlepsze czasy beatlesowskiej psychodelii.


22.11.1968 „The Beatles”
„Helter Skelter”. Hard rock ma wielu ojców i jednego wujka, która ma na imię Paul.


13.01.1969 „Yellow Submarine”
„All You Need Is Love”. Prościej nie da się powiedzieć, że miłość jest najważniejsza.


26.09.1969 „Abbey Road”
„Golden Slumbers” / „Carry That Weight” / „The End”. Idealne trzy w jednym. Trzy solówki gitarowe i solo perkusyjne. Wspólny śpiew wszystkich członków zespołu. I końcowe przesłanie miłości…


8.05.1970 „Let It Be”
„Across the Universe”. Piękna melodia, mistyczny tekst.


Ułatwię sobie życie i dołożę jeszcze single, czyli zajrzę na „Past Masters”. Ułatwię sobie podwójnie, bo na szczęście to dwupłytowe zestawienie.

7.03.1988 „Past Masters, Volume One”
„I Want to Hold Your Hand”. Ostre uderzenie i Ameryka leży u kolan.


7.03.1988 „Past Masters, Volume Two”
„Hey Jude”. Singel wszechczasów. Po prostu.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek