piątek, 25 marca 2022

Dezerter w koszarach

Przyłapałem się na myśli, że być może idę na ten koncert, by pokazać światu, jaki ze mnie jeszcze buntownik… Nie wiem, jakie inni mieli motywacje. Przepraszam, jeśli komuś zabrakło biletu przeze mnie. Bo oczywiście wszystkie bilety na Dezertera się rozeszły!


Nie byłem na koncercie Dezertera 28 lat. Jakoś nie zaglądali od dawna do Olsztyna, chociaż chyba nie aż tak długo! Musiałem przegapić. Teraz nie mogłem przegapić, bo grali jakieś 300 m ode mnie. Swoją drogą to ciekawe, że Andegrant upadł zaraz potem, jak się wyprowadziłem z Kołobrzeskiej i że w Kuźni Społecznej pojawiły się koncerty, gdy zamieszkałem w pobliżu.

Na widowni przewaga punkowych załóg. Owszem, dwu- i trzyosobowych, takich małżeńsko-rodzinnych, ale zawsze. „Córeczko, to jest support, czyli zespół, który gra przed gwiazdą”. I faktycznie, był support w postaci olsztyńskiego zespołu Fajrant (którego niektórzy członkowie wsparli mnie pięć lat temu na koncercie urodzinowym).

To nie dla zysku. To na chleb.

No dobra, ale przyszliśmy tu na punkowy koncert! I było punkowo! Wprawdzie nie pogowałem, żeby dawni koledzy z pracy nie musieli pisać o „czterech zadeptanych w czasie koncertu punkowej gwiazdy”, ale przecież pisałem na początku, że wpadłem tu tylko udawać buntownika.


Brawo za nagłośnienie, w większości utworów słyszałem i rozumiałem słowa. Czysty zysk.
 

A może ja po prostu znam je na pamięć? Muszę kogoś spytać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz