poniedziałek, 28 sierpnia 2000

Wa wremia astanowki

Wracaliśmy z Pragi do Olsztyna przez Jelenią Górę. Pociąg do Wrocławia po środku jakowejś łąki odmówił posłuszeństwa. Snuliśmy różne przypuszczenia, włącznie z opóźnionym efektem roku 2000. W przerwie snucia czas można zabić grając w karty.


Od konduktorów oczywiście nic się nie można w takich przypadkach dowiedzieć, stają się jacyś małomówni i unikają pasażerów.


Na szczęście był środek lata, więc zawiązały się różne kółka zainteresowań, włącznie z piknikiem nad płynącą u dołu nasypu rzeczką.


Po jakichś dwóch godzinach pociąg postanowił ruszyć, co zakończyło piknik nad rzeczką.


Wyjaśnienie okazało się prozaiczne. Zakład Energetyczny odciął PKP zasilanie z powodu zaległości płatniczych. Ciekawe na jak wysokim szczeblu negocjowano włączenie prądu...
Przyjęliśmy to wszystko ze spokojem, bo cóż znaczą dwie godziny postoju w ciepły sierpniowy dzień wobec komunikatu o 600 minutach opóźnienia w zimową noc? Zapis wesołych rozmów oraz wybredne i niewybredne komentarze pod adresem PKP zarejestrowała nasza czujna kamera.