piątek, 10 października 1997

To wszystko z miłości

Shahbuddin Muhammad Szahdżahan, znany też jako Szach Dżahan lub jako Szahdżahan, był piątym w kolejności władcą z muzułmańskiej dynastii Wielkich Mogołów, która panowała w północnych (a potem całych) Indiach od 21 kwietnia 1526 do 21 września 1857 roku, kiedy to Indie zagarnęli Anglicy. Dla porządku dodajmy, że muzułmańska władza w północnych Indiach trwała od 1206 roku, kiedy to ostatecznie ulegli hinduscy książęta.
Szahdżahan rządził w latach 1628-1658. Zmarł 22 stycznia 1666 roku. Ostatnie lata życia spędził odsunięty od władzy przez jednego z synów, którego dała mu ukochana żona Mumtaz Mahal.


Mumtaz Mahal była trzecią żoną Szahdżahana. Trzecią czyli jedną z trzech w chwili zawarcia małżeństwa 10 maja 1612 roku. Mumtaz miała wówczas 19 lat. Urodziła się w kwietniu 1593 roku w Agrze w indyjsko-perskiej rodzinie. Była bardzo gorliwą wyznawczynią islamu (w jego szyickiej wersji). W latach 1613-1631 urodziła swemu mężowi czternaścioro dzieci. 17 czerwca 1631 roku zmarła w Barhanpur podczas porodu ostatniego z nich, córki Gauhary Begum.
Ciało pięknej Mumtaz 23 lata czekało w Barhanpur aż zrozpaczony mąż wybudował w Agrze dzieło swego życia, najpiękniejszą budowlę świata, grobowiec Tadź Mahal. Dopiero 1654 roku w Tadź Mahal ciało Mumtaz zostało skremowane. Jej prochy spoczywają tam do dziś. Obok męża.
Piękna legenda mówi, że Szahadżahan planował jeszcze postawić po drugiej stronie rzeki bliźniacze (ale czarne) mauzoleum dla siebie, ale w 1658 roku odsunął go od władzy jego (i Mumtaz) syn Aurangzeb. Szkoda, że odsunął i szkoda, że legenda...
Tadź Mahal wygląda pięknie i z bliska, i z daleka. Z daleka pod warunkiem, że akurat nie ma smogu. A zazwyczaj jest. Widok z drugiego brzegu rzeki Jamuny (z Czerwonego Fortu).


Pora zobaczyć go z bliska. Nie, to jeszcze nie Tadź. To dopiero Wielka Brama czyli Darwaza-i rauza czyli po prostu wejście... Na zdjęciu tego nie widać, ale kontrola jest tu lepsza niż na niejednym lotnisku. Nigdy nie wiadomo, czy nie trafi się jakiś Herostrates.


Jest. Pierwsze spojrzenie i już wiadomo, że warto było z Olsztyna do Warszawy, z Warszawy do Bukaresztu, z Bukaresztu do Delhi, z Delhi do Katmandu, z Katmandu do Pokhary, z Pokhary do Bombaju, z Bombaju na Goa, z Goa do Bombaju i z Bombaju do Agry, żeby to zobaczyć...


Wśród zwiedzających dominują Hindusi. Jakże cudownie stąpać po tych marmurach w otoczeniu miejscowych.


Naczelną zasadą obowiązującą w Tadź Mahal jest symetria. Dlatego w każdym rogu stoi potężny minaret.


Skoro minaret, to i musi być meczet. Symetria kazała postawić dwa meczety, ale nie sposób postawić symetrycznie dwóch meczetów, by każdy był odpowiednio ustawiony względem Mekki. Dlatego jeden z meczetów jest prawdziwy, a drugi „sztuczny” i nazywa się Jadwab (nie spełnia funkcji religijnych, służy tylko jako ozdoba architektoniczna). Na zdjęciu prawdziwy meczet. Po czym można poznać? Bo z jego prawej strony widać rzekę Jamunę, a wejście ustawione jest na zachód czyli w kierunku Mekki.


Miło posiedzieć na ciepłym marmurze...


Z daleka marmur wydaje się biały, ale z bliska widać ile ma odcieni. Kamień zdobiony kamieniem daje gwarancję, że przetrwa wiele tysięcy lat.


Przed wejściem do środka grobowca tłoczniej.


W środku nie wolno robić zdjęć, ale Polak potrafi. Na usprawiedliwienie powiem, że nie błyskałem (i tak nie lubię zdjęć z błyskiem).


Widok z mauzoleum na Wielką Bramę. Symetria rządzi.


Idealne połączenie architektury muzułmańskiej z hinduską i perską. Oczywiście symetryczne :)


Tak wygląda Tadź Mahal z wnętrza Wielkiej Bramy. Czy muszę przypominać o symetrii?


Punktem honoru każdego turysty jest zrobienie idealnie symetrycznego zdjęcia. To chyba nie to:


Ale to chyba tak (nic nie poradzę, że drzewa krzywo rosną):


W tej pozycji symetria wychodzi podobno najlepiej. Nie wiem, nie próbowałem. Próbowała Kryśka:


Nie sposób nie przypomnieć w tym miejscu amerykańskiego muzyka bluesowego, który ukrył się pod pseudonimem Taj Mahal – „Tomorrow May Not be Your Day”:


I jest jeszcze oczywiście słynny hotel Taj Mahal w Bombaju. Słynny niekoniecznie z tego powodu, że 26 listopada 2008 roku miał tam miejsce atak terrorystyczny.


Dodam jeszcze, że w latach 1921-1945 żył koń wyścigowy o imieniu Mumtaz Mahal, ale na koniach to ja się nie znam...