sobota, 16 sierpnia 2014

Nieuk, co nie zna Koteluk

Poszedłem na koncert piosenek Wojciecha Młynarskiego, a nie na występ Meli Koteluk. Nie, żebym miał coś przeciwko tej wyrazistej wokalistce, ale nazwisko „Młynarski” otwiera w mej głowie mnóstwo przegródek, a „Koteluk” raptem jedną czy dwie.


Młynarskiego po dzisiejszym koncercie czuję niedosyt, ale jakoś to przeżyłem. Natomiast facet za mną nie przeżył, że Mela Koteluk nie śpiewa swoich „największych przebojów” i zrozpaczony wyszedł.


A najlepsze dzisiejszego wieczoru było to, że udało się podstępem przemycić Żonie dwie piosenki Skaldów.


I to wszystko za jedyne dwie dychy.