niedziela, 6 maja 2018

Na śmierć

Umówmy się, że pierwszy (nie znaczy, że pierwszy w ogóle) był Cat Stevens, któremu rozstanie z ukochaną skojarzyło się z jej zgonem. Brian May, przyznajmy, jest jednak bardziej dosadny. Stevens poetycko opisuje domniemane zwłoki, a May wali prosto z mostu już w tytule piosenki. „All Dead, All Dead” to utwór z „News of the World”, chyba mojego albumu Queen, który poznałem z grubsza już w chwili jego ukazania się w 1977 roku (grali w Programie Trzecim Polskiego Radia aż miło).


W tłumaczeniu musiałem być czujny, bo Brian, człowiek bądź co bądź wykształcony (co prawda w matematyce, fizyce i astrofizyce, z której to ostatniej nawet się po latach doktoryzował, co nie dziwi, wziąwszy pod uwagę np. jego utwór „'39”), wcisnął do tekstu tytuł sztuki Williama Shakespeare'a „Wiele hałasu o nic”. Co jeszcze wcisnął, każdy szuka na własną rękę.

Zjawiła się bez forsy
I bez imienia też
Hałasu wiele o nic
To próbowała rzec

Hałasu wiele, słodka
Graliśmy w tyle gier
Przez każde przeszłe lato
Przez każdy cenny dzień

To śmierć, to śmierć
Naszych marzeń kres
I tak myślę, czemu żyję wciąż
To śmierć, to śmierć
Ja, choć sam, trzymam się
Ma słodka jednak nie
To śmierć, śmierć to, to śmierć

To śmierć, to śmierć
Tam, gdzie tęczy kres
Słyszę, pieśń jej słodką wciąż
To śmierć, to śmierć
Przyjmij znowu mnie
Ma przyjaciółka, wiesz
To śmierć, śmierć to

Łączyły nam się drogi
Włóczyłem cały czas
Lecz, proszę, wybacz to mi
Że dziecko w sobie mam

To śmierć, to śmierć
Lecz pocieszam się
Każdego kiedyś spotka to
To śmierć, to śmierć
Lecz nadzieję mam
I nie chcę wierzyć sam
W twą śmierć, śmierć twą
To śmierć, śmierć to
Olsztyn, 4-6.05.2018



Jak się okazuje, na wschodzie też tłumaczą Queen, np. Евгений Суслов, który uważa, że „Всё тлен”. Zaryzykuję, że „wsjo tljen” znaczy mniej więcej „wszystko gnój” albo coś w rodzaju „z prochu powstałeś, w proch się obrócisz”. Niech nas nie myli zwodnicze podobieństwo słów – тлен to nie tlen. Rosjanie nie dorobili się własnej nazwy tego pierwiastka i pozyskują ją tłumacząc, jak znaczna część świata, z łaciny, jako кислород, czyli kwasoród, zupełnie jak my za podszeptem Jędrzeja Śniadeckiego, który wprowadził tę nazwę na kilkadziesiąt lat, zanim Jan Oczapowski w połowie XIX wieku nie zaproponował lepiej brzmiącej nazwy tlen. Co ciekawe, w klasycznym wariancie białoruskiej ortografii (tzw. taraszkiewicy), ukształtowanym około 1918 roku, gdy Białoruś po raz pierwszy próbowała się wybić na niepodległość, tlen to тлен. Ale w zsowietyzowanej w 1933 roku wersji języka białoruskiego tlen to кісларод.
A wracając do rosyjskiego przekładu... Tekst nieco rozpoetyzowany, ale trzymający się z grubsza oryginalnego przesłania.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek