niedziela, 10 stycznia 1988

Sceny z życia niemałżeńskiego

G H7
A gdy poczułem się jak kula
C D
Przy twej pięknej nodze,
G H7
Pomyślałem „Nie wytrzymam”
C D
I rzekłem „Odchodzę!”.
C D
Gdy odejdę, będzie ci żal
C D
Moich długich spojrzeń.
C
Nie zobaczysz ich nigdy,
C D
Więc zapamiętaj je dobrze.

G H7 C D
To wszystko tak puste jak niedobry sen.
G H7 C D
Puść tę rękę, bo cię kopnę, dość tych głupich scen!
C D C D
Odchodzę, bo mogę, odchodzę, bo chcę!
C D
Nie trzymaj mnie zdziro, jesteś jak ta wesz...

G H7
A gdy poczułem się bez ciebie
C D
Jak puste podwórze,
G H7
Pomyślałem „Może tak wrócić,
C D
Czekasz na mnie może”.
C D
Spotkałem cię na ulicy,
C D
Jak czołg naprzód parłaś.
C
Wszyscy słyszeli,
C D
Jak gębę wydarłaś.

G H7 C D
To wszystko tak puste jak niedobry sen,
G H7 C D
Puść tę rękę, bo cię kopnę, dość tych głupich scen!
C D C D
Nie wrócisz, bo nie chcę, nie wrócisz, bo nie!
C D
Nie trzymaj mnie chamie, jesteś jak ten pies…
Kraków, 10.01.1988



Refleksja odautorska po 20 latach:
Piosenka w jakiś tam sposób może i profetyczna, ale zupełnie nie oparta na faktach (a już na pewno na faktach autentycznych). Ot, wprawka studenta matematyki, znudzonego macierzami i topologią, a zafascynowanego możliwością codziennego spacerowania po krakowskich Plantach. Zaręczam Wam, wystarczy przespacerować się po Plantach i uświadomić sobie, że 100 lat wcześniej śmigał po nich kolega Stanisław Wyspiański, by zostać poetą.

Kraków, październik 1987. To na tej gitarce wystrugałem to i owo...

I właśnie ze mną tak się stało, ale nie podczas studiów, tylko 8 lat wcześniej, gdy jako niespełna 13-latek pierwszy raz zawitałem do Krakowa na kolonie letnie. A że „na koloniach życie płynie jak łysemu po łysinie”, to i w konsekwencji pojawiła się pasja literacka (rymy oczywiście na początku poszły precz, bo to przecież dla ramoli).

Kraków, lipiec 1980 roku. Potem już nic nie było takie samo...

Pasja eksplodowała jesienią 1980 roku, a partnerował mi w niej przyjaciel ze szkolnej ławy Mariusz Bitner. Mariusz po latach zamienił literaturę na fotografię, próbował nawet swoich sił w Paryżu, ale po powrocie z Francji zginął w wypadku w 1996 roku...

Mariusz w czasach paryskich...

Mój pierwszy wiersz to katastrofistyczna dekadencja, jak przystało na jesień 1980 roku (upadek Edwarda Gierka to było wstrząsające przeżycie dla dziecka dekady propagandy sukcesu):

„Delta”
koniec koniec koniec
za dużo za ciężko
ciała przyrastają
koniec koniec koniec
***
początek początek początek


A więc jednak jakaś iskierka nadziei się tliła :) Tytułową „Deltę” można odczytać na trzy sposoby:
1. po pierwsze był to świeżo poznany symbol, który w fizyce oznacza przyrost (pozdrowienia dla Pana Ignacego Gilewskiego od fizyki)
2. „Delta” to kultowa mordownia w Gorzycach pod Sandomierzem, gdzie rzecz się działa (czyli mieszkałem)

3. no i żyliśmy przecież w delcie czyli u zbiegu Wisły, Sanu i Łęgu.

Refleksja dodatkowa:
Punkowy zespół Dezerter na swojej pierwszej próbie wiosną 1981 roku zagrał utwór „Elektryczne psy” (można usłyszeć to na płycie z 1993 roku „Jak powstrzymałem III wojnę światową, czyli nieznana historia Dezertera”). Podaję cały tekst utworu:

Zniszczcie elektryczne psy
Wydłubcie im oczy
Zlikwidujcie głupie sny
Kiedy to się skończy?
Elektryczne, elektryczne psy
Nie wiem co mi jest
Nie mam pomysłów
Nawet elektrycznych psów nie ma
Nie ma nic, jest syf


Powiedzmy sobie szczerze, wyprzedziłem Dezertera o pół roku :)

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek