poniedziałek, 15 września 1997

Birendra Bir Bikram Shah Dev

Do 28 maja 2008 roku Nepal był jedyną współczesną monarchią hinduistyczną. Był, ale już nie jest. Właśnie tego dnia panujący od 4 czerwca 2001 roku król Gyanendra abdykował, czym potwierdził decyzję parlamentu z 28 grudnia 2007 roku o ogłoszeniu Nepalu republiką.
Do 1990 roku Nepal był monarchią absolutną, ale koniec zimnej wojny musiał zmienić układ sił również w tym państwie. Panujący wówczas król Birendra został zmuszony do przyjęcia demokratycznej konstytucji. Neapalskim maoistom było tego mało i w 1996 roku rozpoczęli trwającą ponad 10 lat rebelię, chcąc obalić monarchię i wprowadzić komunizm.
Jak na ironię nie maoiści zabili króla Birendrę, a jego własny syn Dipendra. 1 czerwca 2001 roku podczas rodzinnego obiadu książę Dipendra zaczął strzelać do całej zgromadzonej rodziny królewskiej. Zginęło dziewięć osób (m.in. król Birendra i jego żona). Dziesiątą ofiarą stał się sam zamachowiec. Książę strzelił również do siebie, ale zmarł dopiero po trzech dniach (w tym czasie formalnie był królem).
Oficjalna wersja mówi, że książę Dipendra działał w afekcie, wzburzony tym, że rodzice nie zaakceptowali jego przyszłej żony. Według innej wersji za wszystkim stali jednak właśnie maoiści...


Króla Birendrę, czyli przyszłą ofiarę rodzinnej sprzeczki, miałem okazję zobaczyć 15 września 1997 roku. Miałem okazję, co nie znaczy, że zobaczyłem...

Drugiego dnia po przyjeździe do Katmandu dowiedzieliśmy się, że na Durbar Square będzie jakiś festyn z udziałem króla. Po latach ustaliłem, że chodziło o Indra Jatra - festyn poświęcony Indrze, bogowi nieba. Odbywa się razem ze świętem Kumari Jatra, podczas którego można zobaczyć żywą boginię Kumari. Jest też defilada wojskowa przed królem, rządem i dyplomatami.
Za żywe wcielenie bogini Kumari uznawana jest co około 10 lat kolejna 4-letnia dziewczynka, która podlega specjalnym próbom. Po ogłoszeniu Kumari Devi żyje w świątyni przy Durbar Square, ale jest to życie w złotej klatce. Nie może nic robić, dotykać ziemi, a gdy skaleczy się – przestaje być boginią. Naturalną koleją rzeczy przestaje nią być, gdy zaczyna dojrzewać. Po pierwszej menstruacji dostaje dożywotnią państwową rentę i może zacząć żyć jak normalny człowiek. Przesąd mówi, że nie należy się z nią jednak żenić... W 1997 roku, gdy byliśmy w Katmandu, boginią była Amita Shakya, która ucieleśniała boskość Kumari w latach 1991-2001.
Króla nie widzieliśmy, Kumari też nie. Niby pełna porażka, ale nie zawsze wszystko się udaje...

Pałac królewski, który stoi przy placu Durbar, nie jest już siedzibą królów od końca XIX wieku.


Jest południe. Miejscowi zaczynają zajmować miejsca, choć do uroczystości jest jeszcze kilka godzin.


Po kolejnych dwóch godzinach jest już tłok. Każda z trzech stojących na placu pagód przeznaczona jest dla kogoś innego – inna dla kobiet i dzieci, inna dla mężczyzn, inna dla turystów i dziennikarzy. Porządek musi być...


Porządku strzegą zresztą niezliczone umundurowane formacje.


Trudno odróżnić policję od wojska, które przyszło uświetnić, bo każda z wchodzących co chwilę na plac jednostek ma inne umundurowanie. Postać z czerwoną twarzą nie służy w wojsku, to człowiek tańczący taniec lakhe, element święta Indra Jatra.


Kolejna zmilitaryzowana jednostka wchodzi od strony pałacu królewskiego. Gdyby nie lekko skośne oczy i ciemna karnacja jej członków, można by pomyśleć, że to ZOMO... Między oddziałami przejeżdżają co chwila limuzyny z ambasadorami.


O 16.30 przyjeżdża król. Podobno, bo nikt go nie widział. Chyba schował się w pałacu. Może małpy na dachu pałacu go chociaż widziały?


Po kolejnej godzinie mamy dość. 5 godzin czekania w ostrym słońcu to za dużo, nawet na Jego Wysokość. Trafiamy znów na tancerza w masce czyli taniec lakhe.


Drugim popularnym tańcem związanym z Indra Jatra jest taniec słonia.


A na koniec kącik muzyczny z Katmandu w tle. Po pierwsze Bob Seger:

Nagranie koncertowe z 1980 roku. Pewnie nie znacie gościa, ale go nie lekceważcie – sprzedał 20 mln płyt...

Po drugie Cat Stevens:

Nagranie z 1970 roku z francuskiej telewizji.