niedziela, 3 września 2006

Rany boskie! Jestem kioskiem...

W dawnych czasach, drogie dzieci, mieliśmy w Polsce (chwilowo zwanej peerelem) tzw. gospodarkę niedoboru. Brakowało wszystkiego. Nawet gazet. A dla mnie od pewnego momentu – przede wszystkim gazet.
W tym kiosku w podsandomierskich Gorzycach 30 lat temu kupowałem prasę. Wprawdzie bliżej mego bloku był inny kiosk, ale do tego ze zdjęcia trafiało więcej egzemplarzy „Razem”, „Nowin”, „Kuriera Polskiego”, „Ekspresu Wieczornego”, „Zielonego Sztandaru”, „Panoramy”, „Non Stop” czy innych rarytasów. Więcej, ale zawsze zbyt mało. Żeby kupić prasę kolorową trzeba było stawić się w kiosku już po godz. 6.00. Rano. Że też mi się chciało...