niedziela, 5 lipca 2009

Jak coś robisz, to rzecz święto

Byleś dobrze robił to
Tak uczyłeś mnie, pamiętosz
Wszystko jedno, o co szło
Jak coś robisz, to rzecz święto

Tę prostą prawdę usłyszałem wczoraj wieczorem z ust prawdziwego artysty. Przepraszam, ale Jan „Kyks” Skrzek to dla mnie tysiąc razy większy artysta niż... A mniejsza o to, kto :)


Śląska Grupa Bluesowa zagrała wczoraj podczas II International Bohema Jazz Festiwal. Czyli pod słynnym (niesławnym?) namiotem. Impreza oklapła troszkę frekwencyjnie po eksmisji z Targu Rybnego, ale zesłanie namiotu do fosy ma też tę dobrą stronę, że mniej pod nim przypadkowych widzów. Boję się tylko, że stracimy tę imprezę, jeśli organizatorom będzie się przeszkadzać, a nie pomagać...


Przeniesienie pod zamek spowodowało m.in., że koncert musiał zacząć się wcześniej o godzinę (o 21.30 startowały Spotkania Zamkowe). W efekcie obejrzałem tylko połowę. Może to była lepsza połowa?

Po pierwsze utwór, w którym śpiewa Agnieszka Łapka (nie załapała się, stoi po lewej stronie). Tak, ten niski głos z samego dołu kopalni to Agnieszka.


Po drugie „Bo takie są dziewczyny”:


Po trzecie „Słodki dom”:


Po czwarte „Modlitwa bluesmana w pociągu”:


Po piąte „Sztajger” (to tu padają słowa o świętej rzeczy):


Dla ok. 100-200 osób zagrali wczoraj: Jan „Kyks” Skrzek (voc, key), Leszek Winder (g), Mirosław Rzepa (b), Michał „Gierc” Giercuszkiewicz (dr) i Agnieszka Łapka (voc).


Na koniec poczułem się mecenasem i kupiłem pierwszą płytę Kyksa „Górnik blues”. Mam nawet autografy muzyków. Do Agnieszki Łapki odezwałem się w takie oto słowa: „Sympatyczny głosik”. Chyba się wygłupiłem...