sobota, 2 maja 2009

Albo czytanie, albo praca!

Sienkiewicz wielkim pisarzem był, ale się z nim nie zgadzam. Już w podstawówce pokłóciłem się z Panią Wicińską, naszą emocjonalną polonistką, o „Latarnika”. Jakże bohaterem może być ktoś, kto zaniedbuje obowiązki zawodowe i naraża na niebezpieczeństwo życie ludzi? Tęsknota za ojczyzną jest ważna, ale kto weźmie się do pracy?
1 grudnia 1857 roku pierwszy raz zaświeciła latarnia morska w Świnoujściu.


Jest najwyższą polską latarnią morską. Precyzyjnie mówiąc: poniemiecką, bo przecież budowla pochodzi z czasów, gdy Pomorze Zachodnie było niemieckie.


Jej budowa trwała trzy lata. Zawsze w takich przypadkach zastanawiam się, ile trwałaby dziś? Postęp technologiczny w budownictwie nie zawsze przekłada się na skrócenie czasu budowy.


Wieża ma 68 metrów wysokości i z takiej wysokości emituje światło, które dociera na odległość 25 mil morskich czyli ponad 46 kilometrów.


Sygnał świetlny ma okres 5 sekund. 4 z tych sekund świeci światło, a przez sekundę jest przerwa.


Od 1958 latarnia nadaje również sygnał radiowy. Jest to sygnał SW zakodowany alfabetem Morse’a czyli …/._ _


W swej półtorawiekowej historii wieża miała dwa poważne remonty, w odstępie 100 lat. Najpierw były to lata 1902-1903, a potem 1999-2000. Wieżę zbudowano jako ośmiokątną, ale po 50 latach uznano, że taki kształt służy erozji cegieł. Dziś wieża jest okrągła, bardziej odporna na wiatr.


Na wieżę prowadzi 308 stopni. Uff...


Z wieży widać naprawdę dużo. Ciekawe czy za komuny pozwalano robić zdjęcia?