sobota, 6 lipca 2013

Nie taki smutny

Blues już dawno nie jest smutną muzyką. Przecież ludzie przychodzą na dwunastotaktowe koncerty nie po to, by się smucić. W każdym razie ja zasmuciłem się podczas dzisiejszego koncertu kończącego XXII Olsztyńskie Noce Bluesowe tylko dwa razy. Drugi raz, gdy koncert się skończył. A pierwszy? Kto był, ten wie...


Dziś radość uszom zapewniali:

Juicy Band


Sławek Wierzcholski z Nocnym Big Bandem (to 13 osób po lewej) oraz z całym składem Nocnej Zmiany Bluesa (czterech panów po prawej):


Wierzcholski jest chory na bluesa, ale bynajmniej się z tego powodu nie smuci:


Totalnie niesmutna była największa gwiazda tegorocznych Nocy Bluesowych, czyli Ana Popović, która występuje ze składającym się z samych zacnych muzyków Mo' Better Love Band:


Gdy pierwszy raz ponad 10 lat temu usłyszałem Anę Popović, zanotowałem sobie ją jako artystkę jugosłowiańską. W 2000 roku, gdy zagrała „Belly Button Window” na płycie „Blue Haze: Songs of Jimi Hendrix”, Jugosławia jeszcze istniała...


Zupełnie niesmutny Tony Coleman, perkusista Mo’ Better Love Band, ustala jak się mówi po polsku „jeszcze raz”.