wtorek, 29 kwietnia 2008

Piramidalny Wawrzyniec Pruski

Co mają wspólnego Mazury z Napoleonem? Nie tylko kampanię lat 1806-1807, gdy prowadził tu wojnę z Prusami i Rosją. Napoleonowi, bardzo pośrednio oczywiście, zawdzięczamy jeden z najciekawszych zabytków w naszym regionie.
W latach 1798-1801 wojska francuskie walczyły w Egipcie z Anglikami i Turkami, a przy okazji Napoleon ściągnął nad Nil naukowców. W efekcie w Europie zapanowała moda na Egipt.
Uległ jej również baron Friedrich von Fahrenheid. Baron był oczywiście pruski, nie mylić z Wawrzyńcem Pruskim:


W 1811 roku von Fahrenheid wybudował grobowiec w kształcie piramidy w należącej do siebie wsi Rapa. Budowlę zaprojektował duński rzeźbiarz Bertel Thorvaldsen. Nie wspominałbym nawet o Duńczyku, gdyby nie był on autorem znanych w Polsce pomników:

księcia Józefa Poniatowskiego


Mikołaja Kopernika (to ten sam pomnik, z którego w 1942 Alek Dawidowski zerwał niemiecką tablicę)


Może w końcu przejdę do piramidy :) Zanim przejdę, musiałem do niej dojechać z Bań Mazurskich. To jest jakieś kilkanaście kilometrów, więc ulitowałem się nad dwiema osobami, które stały przy szosie. Dziarski 60-latek wybrał się z córką (bo chyba nie żoną) na tygodniowe zakupy. Ucieszyli się z niespodziewanego transportu, bo „pekaes panie już pojechał”. Dziadek był nawet rozmowny, kobieta bliżej nieokreślonego wieku sprawiała wrażenie zdziwionej istnieniem innych ludzi poza ojcem i panią w sklepie…
Okazało się, że mieszkają nawet nie w Rapie, a jeszcze dalej (dalej to już chyba tylko Rosja…). Podwiozłem ich jeszcze 2 kilometry za Rapę, ale gdy na drodze stanął drewniany mostek, kładeczka jakowaś, to skończyło się moje miłosierdzie. Dość mi było atrakcji poprzedniego dnia, gdy zakopałem się w pobliżu miejscowości Guja koło Węgorzewa w poszukiwaniu Kanału Mazurskiego.

Więc w końcu trafiamy na piramidę. Prowadzi do niej grobla:


Naprawdę ma oryginalny kształt:


A w środku faktycznie trumny:


Jeszcze kilka lat temu grobowiec był otwarty, co sprzyjało dewastacji. Trumny były pootwierane, a zmumifikowane truchła leżały na ziemi. Nie miały głów, które pewnie zaginęły w 1945 roku, gdy grobowiec został splądrowany przez żołnierzy Armii Czerwonej.

Dla pełni grozy załączam film. Dograłem muzykę włoskiego zespołu Goblin wykorzystaną w horrorze "Profondo rosso" (inspiracja Tomasza Beksińskiego):


Jest też i drugi filmik z Rapy. Muzykę sami sobie odganiecie :)


Wieś Rapa dziwną nazwę zawdzięcza poprzedniemu właścicielowi Christophowi von Rap. Mieszka w niej dziś sto kilkadziesiąt osób. Okolice Bań Mazurskich pamiętam z maja 1988 roku, gdy podczas „Rajdu Kulawego Dedka” wędrowaliśmy w cokolwiek wiosennych strojach zdziwieni ostro padającym śniegiem, który tworzył malownicze zaspy. Anomalie pogodowe to nie wynalazek III RP. Ani nawet IV.