piątek, 7 lipca 2000

Pali się...

27 lutego 1933 roku ktoś podpalił budynek Reichstagu w Berlinie. Może zrobili to naziści, może w pojedynkę sympatyk komunistów Holender Marinus van der Lubbe, a może van der Lubbe w porozumieniu z bułgarskimi komunistami, m.in. z Georgim Dymitrowem. Tego już chyba nie da się ustalić.


Dzień później, czyli 28 lutego 1933 roku sprawujący swój urząd ledwie od czterech tygodni kanclerz Adolf Hitler zdelegalizował Komunistyczną Partię Niemiec, która od jesieni miała kilkudziesięciu posłów. Również tego dnia prezydent Paul von Hindenburg ograniczył wolność słowa, a pisarz Bertolt Brecht wyjechał z Niemiec. Dni Republiki Weimarskiej były policzone...


Hitlerowcom budynek parlamentu nie był zasadniczo potrzebny, więc Reichstagu nie odbudowali. Budynek odbudowano dopiero w latach 60., a w latach 90. przebudowano. Zmiany w latach 1991-1998 były konieczne, bo budynek miał stać się ponownie siedzibą parlamentu zjednoczonego państwa niemieckiego.


Nad zmianami czuwał angielski architekt sir Norman Robert Foster, twórca takich obiektów jak Terminal 3 pekińskiego lotniska czyli największy budynek na świecie, Millennium Bridge w Londynie czy nowego stadionu Wembley.


Sir Norman pamiętał o ekologii. System luster pozwala oszczędzać na oświetleniu.


Lipiec 2000 roku. W środku Reichstagu prace już się zakończyły, ale cały Berlin to jeden wielki plac budowy.


Najlepsze w Reichstagu jest to, że stając na jego dachu można popatrzeć z góry na Bramę Brandenburską i przypomnieć sobie jak Janek Kos osadzał na niej polską flagę...