sobota, 4 października 1997

Jaka piękna pomyłka

To, co nie udało się hiszpańskiej wyprawie Krzysztofa Kolumba, stało się udziałem Portugalczyka Vasco da Gamy. Ale zapytajcie kogoś, co zrobił Kolumb, a czego dokonał da Gama, to się dowiecie, że Kolumb odkrył Amerykę, a ten drugi... Hm, wynalazł gamę? A może gumę? Tak, pewnie wynalazł gumę arabską, przecież chyba płynął przez Arabię do Indii czy coś takiego...
Taka mała ironia historii. Kolumb się pomylił, ale jego odkrycie miało dla świata sto razy większe znaczenie, niż zakończona zgodnie z planem wyprawa Vasco da Gamy, który dokładnie 512 lat temu, 8 lipca 1497 roku wypłynął z Lizbony z zamiarem dotarcia do Indii drogą południową. Ironia jest tym większa, że wyprawa Kolumba była trochę na oślep, bardziej intuicyjna, niż oparta na wiedzy, natomiast Vasco da Gama płynął jak po swoje, bo jego poprzednicy dobrze udokumentowali brzegi Afryki ze wschodu i z zachodu. Wystarczyło tylko mieć na tyle siły, by ruszyć w długą podróż wokół Afryki. I jeszcze przezwyciężyć przekonanie prostych marynarzy, że zachodnie wybrzeże Afryki nie ma końca...
Po kilku miesiącach, z postojem u Arabów na terenie dzisiejszego Mozambiku, da Gama dotarł 20 maja 1498 roku do zachodniego wybrzeża Indii. Wylądował w mieście Kalikat, prawie na końcu indyjskiego subkontynentu.
W 1543 roku, 19 lat po śmierci da Gamy, kilkaset kilometrów na północ od tego historycznego miejsca, Portugalczycy założyli miasto Vasco da Gama. Siedzieli tam aż do 1961 roku, gdy w końcu indyjska armia przepędziła kolonizatorów.

Od tamtej pory stan Goa jest rajem dla turystów. Te plaże...


Te kolory...


Ta egzotyka...


I to zdziwienie, że Hindusi są tu katolikami. 400 lat portugalskiej okupacji nie da się wymazać...


Dla mieszkańców Goa Vasco da Gama to przede wszystkim port.


Mam zapewne taką nie najmądrzejszą minę, bo w 1997 roku nie odrobiłem lekcji i sądziłem siedząc w porcie Vasco da Gama, że to właśnie tu 500 lat wcześniej wylądował dzielny Portugalczyk. W końcu co za różnica – kilkaset kilometrów. Parę dni wcześniej dojechaliśmy do Bombaju z przeświadczeniem, że na Goa to już rzut beretem. No i to był niezły rzut, bo autokar jechał 18 godzin... Wolno było Kolumbowi źle oszacować odległość? To i nam też.