sobota, 22 października 2016

Ściemnia się...

Dostał Nobla Bob Dylan, wiadomo więc, że nie dostanie go już Leonard Cohen. Cóż, wszyscy, którzy w naszym osobistym mniemaniu zasłużyli, nie mogą dostać. Komitet Noblowski to nie sąd rejonowy w Mławie, nie musi być sprawiedliwy. Na szczęście ciągle jest więcej wspaniałych autorów niż literackich Nobli do rozdania. Osiemdziesięciodwuletni Cohen z buddyjskim spokojem i ludzką radością przyjmuje laur dla współplemieńca i wydaje kolejną płytę, trzecią w ciągu czterech lat. Album „You Want It Darker” ukazał się wczoraj, chociaż promująca go tytułowa piosenka miała premierę już miesiąc temu.


Dawno nic nie tłumaczyłem, Cohen będzie więc dobry na powrót do tego ryzykownego zajęcia po trzech miesiącach od ostatniego przekładu. „You Want It Darker” ma wątki zbliżone do „Almost Like the Blues”, które przetłumaczyłem dwa lata temu (zło tego świata, rzeczy ostatnie, rozliczanie z Bogiem).

Jeśli Ty rozdajesz, ja nie jestem w grze
Jeśli Ty uzdrawiasz, to się czuję bardzo źle
Jeśli Twa jest chwała, to wstyd we mnie jest
Chcesz więcej mroku
Czas płomień zgnieść

Wielbią Cię, wznoszą Cię, święć się imię Twe
Krzywdzą Cię, krzyż masz nieść, taka ludzka rzecz
Milion świec wciąż płonie dla pomocy, co nie stanie się
Chcesz więcej mroku

Hineni, hineni
Mój Pan zna mój los

Jest kochanek w tej historii
Lecz to nic nie zmienia w niej
Kołysanka, żeby cierpieć
I paradoks winy też
Lecz są w Piśmie zapisane
I to żaden zarzut jest
Chcesz więcej mroku
Czas płomień zgnieść

W szereg więźniów ustawiają
A strażnicy biorą cel
Ja walczyłem z demonami
Z klasy średniej, łaszą się
Nie wiedziałem, że mam zgodę na morderstwa, rzeczy złe
Chcesz więcej mroku

Hineni, hineni
Mój Pan zna mój los

Wielbią Cię, wznoszą Cię, święć się imię Twe
Krzywdzą Cię, krzyż masz nieść, taka ludzka rzecz
Milion świec wciąż płonie dla pomocy, co nie stanie się
Chcesz więcej mroku
Czas płomień zgnieść

Jeśli Ty rozdajesz, pozwól rzucić tę grę
Jeśli Ty rozdajesz, to się czuję źle
Jeśli Twa jest chwała, to wstyd we mnie jest
Chcesz więcej mroku

Hineni, hineni
Hineni, hineni
Mój Pan zna mój los
Olsztyn, 22.10.2016



Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

niedziela, 2 października 2016

Do dwóch razy sztuka

Czułem się trochę jak po II Wykapce z marca 1987 roku. Jak się zrobiło świetną imprezę, to trudno zrobić jeszcze lepszą. Zeszłoroczny Zlot XXX-lecia 2 OMDH „Szarpie” był naprawdę udany, więc w tym roku postanowiliśmy świadomie odpuścić, w nadziei, że w 2017 roku znów sięgniemy gwiazd... Pożyjemy, zobaczymy, na razie za nami udany, choć kameralny, Zlot Przyjaciół 2 OMDH „Szarpie”. Ważną jego częścią były przygotowania. Oczywiście dla organizatorów.


Pamiętacie na pewno, że poprzedni zlot odbył się 2-4.10.2015. Ponad miesiąc porządkowaliśmy w sobie emocje i fakty, aż ukształtowany w ośmioosobowym gronie sztab spotkał się 9.11.2015 na podsumowaniu, oczywiście w Sphinksie. W orientalnych oparach podjęliśmy decyzję, że zrobimy co najmniej dwa zloty:
- 1-2.10.2016 – Zlot Przyjaciół 2 OMDH „Szarpie”,
- 22-24.09.2017 – Wielki Zlot Hufca (z okazji 50-lecia nadania hufcowi imienia Rodło i sztandaru, w porozumieniu z Komendą Hufca, w skład której wszedłem ponownie dwa tygodnie wcześniej).


Kolejne spotkania organizacyjne odbywały się w miarę regularnie:
8.01.2016
Spotkaliśmy się w hufcu. Gdy stałem z Baśką na dole w oczekiwaniu na dostawę z KFC, na górze została podjęta decyzja o spotkaniu w Kulce (w dwóch ośrodkach – Nemo i Kulka).
11.02.2016
Na spotkaniu w Sphinksie ustaliliśmy szczegółowy program, ceny, zatwierdziliśmy ulotkę.
27-28.02.2016
Sesja wyjazdowa w Nemo. W zwiadzie brali udział Baśka, Robas, Śmiechu i Bóła. Największe wrażenie zrobili mili gospodarze, czyli Wróble. O kąpieli w bani na mrozie nie wspominając.
Po tym spotkaniu 4.03.2016 ogłosiliśmy daty imprez i szczegółowy program tegorocznego zlotu.



11-12.06.2016
Jeszcze jedno spotkanie w Nemo, tym razem w składzie Robas, Śmiechu, Bóła, Gałąz, Joseph. I znów długie rozmowy z gospodarzami. Ustaliliśmy, że niedzielne śniadanie będzie zawierało elementy z epoki (a w naszym przypadku „epoka” to lata 80.)


1.09.2016
Spotkaliśmy się po wakacyjnej przerwie, oczywiście w Sphinksie. Przedstawiłem koncepcję koncertu „Fa w Kulce”. Dokonaliśmy szczegółowego podziału zadań i mogłem spokojnie pojechać na urlop.
19.09.2016
Spotkanie organizacyjne w Sphinksie. Najwięcej emocji wzbudziła informacja, że Gałąz... już był na zlocie. Pojechał omyłkowo do Nemo dwa tygodnie wcześniej, wprawiając Wróbla w osłupienie pomieszane z paniką, że mu zaraz zwali się kilkadziesiąt osób na kolację.
29.09.2016
Spotkanie organizacyjne w Sphinksie. Ostatnia zbiórka przed zlotem. Pełna mobilizacja, przybył cały sztab, wpadli też gospodarze. Nerwowo spoglądaliśmy na prognozę pogody, ale okazała się łaskawa. I prognoza, i pogoda...


Zlot oficjalnie odbywał się w sobotę i niedzielę, ale przecież wiadomo było, że klasyczna impreza harcerska trwa trzy dni, w tym dwie noce („tak cię podnieca styk piątek-sobota”, że zacytuję pewnego poetę). Dlatego chętnych zaprosiliśmy już w piątek na część nieoficjalną. Trafiliśmy na podatny grunt, skoro w piątek przyjechało 70 proc. uczestników. Chyba nie żałowali, bo na piątkowy wieczór zaplanowaliśmy (zaplanowałem!) koncert „Fa w Kulce”. Koncert już szczegółowo opisałem, więc nie będę się powtarzał. A kto nie był, ten następnym razem niech się dobrze zastanowi zostając w domu...


Napisałbym, że od rana zjeżdżali uczestnicy, gdyby nie to, że czekaliśmy raptem na pięć samochodów, z których jeden należał do Ryby, który pojechał po żonę, a jeden i tak się spóźnił... Prawdziwie kameralny zlot.


Nadrabiamy towarzyskie zaległości z całego roku.


Zajęcia integrujące pokolenia. Bo przecież 12 i 6 lat to zupełnie inne pokolenia. Spokojnie, już za 30 lat to nie będzie stanowiło żadnej różnicy...


Od czego zaczyna się prawdziwy zlot? Oczywiście od apelu, na którym, jak dobrze liczę, stanęło około 37 osób.


Brawa dla tych druhen i druhów, którzy pamiętali o umundurowaniu (jeszcze większe brawa, że się zmieścili).


Że zlot kameralny, już pisałem?


A dalej poszło wszystko zgodnie z planem, praktycznie co do minuty. Najpierw pyszny obiad w Nemo, potem tradycyjne pamiątkowe zdjęcie.


Nie odmówiłem sobie przyjemności oznaczenia liczbowego uczestników, zachowując numerację z poprzedniego roku.


6. Sławomir Jegier – Kędzior
7. Andrzej Gałązka – Gałąz
11. Aniela Gałązka
12. Marta Gałązka
13. Anna Plewik
14. Wojciech Plewik
17. Barbara Plewik (Jaszczyk) – Guja
27. Paweł Bielkuński – Wertepiusz
29. Dorota Wróblewska (Kowalska)
30. Zofia Rogowska
31. Józef Rogowski – Joseph
32. Mariusz Komar – Cypek
33. Krzysztof Wróblewski – Wróbel
37. Rafał Śliwiak – Śliwka
38. Natalia Rogowska
39. Aleksander Rogowski
40. Olga Bółkowska
41. Antoni Smieszek
42. Wojciech Smieszek – Śmiechu
44. Dorota Bielkuńska – Siemianowska
45. Magdalena Konus (Siwicka)
46. Małgorzata Smieszek-Leszczyńska (Leszczyńska)
53. Ewa Jarmuszewicz
55. Mariusz Bółkowski – Bóła
58. Iwona Pietkiewicz
62. Szymon Rozwadowski
63. Łukasz Rozwadowski – Komar
65. Marek Pacholec – Maras
74. Alicja Kindler (Nowak)
75. Amelia Kindler
78. Anna Rybińska
79. Andrzej Kindler – Killer
80. Aniela Kindler
84. Jarosław Rybiński – Ryba-Czołg
96. Robert Zienkiewicz – Robas
99. Adam Pyjor – Pyciu
100. Anita Zienkiewicz
101. Tobiasz Chałubiński
102. Sylwia Rozwadowska
103. Wojciech Rozwadowski
104. Michalina Petniunas
105. Jędrzej Bielkuński
106. Magdalena Zajk-Petniunas
107. Maciej Petniunas
108. Włodzimierz Suchocki
109. Jacek Aumüller
110. Śnieżyk

Na wspólne zdjęcie nie dotarli, choć na zlocie byli wcześniej lub później:
10. Radosław Bartelik – Radas
21. Krzysztof Plewik
Anna Warnke (Żebrowska) – Łysa
Karolina Bąk

Z ośrodka Nemo do ośrodka Kulka jest 1300 metrów, niespiesznym krokiem pokonaliśmy tę trasę w dłuuugi kwadrans. Podobno nawet stali bywalcy Kulki ruszyli w tę trasę pieszo pierwszy raz.


W Kulce, jak wiadomo, zabawa trwa na okrągło. Więc chodziliśmy w kółko od punktu do punktu, podzieleni na cztery około 10-osobowe patrole.


Nasz zespół numer 3 zaczął od stanowiska z segwayami. Podobno wytrzymują obciążenie tylko do 110 kilogramów, ale kto by się tym przejmował, jeśli jest pozwolenie prezesa...


Bezpieczeństwo to podstawa, więc kask obowiązkowy. Nawet jeśli założony tył na przód (były próby wkładania na lewą stronę, ale nieudane).


Pojeździli? To można postrzelać!


Wszyscy strzelali tak doskonale, że Olgierd Jarosz miałby problem, kogo przyjąć do załogi Rudego.


Postrzelali? To można się powspinać!


Jak widać, basiści mają silne palce.


Powspinali się? To można się pokręcić!


Nasze serca zdobył nie tylko sam trening przyszłych kosmonautów, ale i instruktor żyroskopu Zenek.


Pokręcili się? To można pojeździć! Tym razem na quadach.


Nie powiemy, kto zdemolował bandy z opon, ale to zdjęcie jest nieprzypadkowe.


Pojeździli? To można znów postrzelać!


Tym razem z łuku. Gałąz tylko na to czekał...


Ale najpiękniejszy styl zaprezentował Jacek.


Wszystko to wygląda na beztroską zabawę i taką było, ale przecież myśmy rywalizowali o wygraną! Wyniki poznamy na wieczornym ognisku...


Ale najpierw trzeba wrócić do Nemo. Drogę polną już znamy, więc wracamy wodą. Oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa...


Łódkami, kajakami...


A nawet smoczą łodzią.


Na pomoście witają nas dwie spóźnialskie druhny – Ania i Karolina.


Po kolacji, wszystko idzie zgodnie z planem, długie ognisko z wieloma atrakcjami. Na początek tradycyjnie „poznajmy się” (skąd ja wszystko wiem o wszystkich?).


Potem długo wyczekiwany moment, czyli wyniki gry w Kulce. Przedstawia Śmiechu.


3. miejsce – 283,5 pkt. – drużyna nr 1 (w składzie: Wojciech Smieszek, Antoni Smieszek, Małgorzata      Smieszek-Leszczyńska, Łukasz Rozwadowski, Sylwia Rozwadowska, Szymon Rozwadowski, Wojciech Rozwadowski, Sławomir Jegier, Jarosław Rybiński, Anna Rybińska)

2. miejsce – 294 pkt. – drużyna nr 4 (w składzie: Adam Pyjor, Ewa Jarmuszewicz, Tobiasz Chałubiński, Barbara Plewik, Wojciech Plewik, Krzysztof Plewik, Anna Plewik, Paweł Bielkuński, Jędrzej Bielkuński, Dorota Bielkuńska, Włodzimierz Suchocki)

1. miejsce – 297 pkt. – drużyna nr 3 (zwycięska ekipa: Jacek Aumüller, Andrzej Kindler, Alicja Kindler, Amelia Kindler, Aniela Kindler, Mariusz Komar, Robert Zienkiewicz, Anita Zienkiewicz, Andrzej Gałązka, Marta Gałązka, Aniela Gałązka i Magdalena Konus).



Dodajmy, że można było zdobyć 300 punktów, więc poszliśmy na rekord! W nagrodę dostaliśmy ogrooomny worek cukierków, ale byliśmy tak mili, że podzieliliśmy się naszą cukrzycą, tzn. naszą krwawicą. I tak siedzielibyśmy w miłej atmosferze przy ognisku wcinając cukierki, gdyby nie spadł deszcz. Nemo dysponuje na szczęście przytulną świetlicą, w której kontynuowaliśmy nasze zajęcia.


Na pierwszy ogień poszła aukcja specjalnych gadżetów z przeznaczeniem na nowy sztandar hufca. Włodek wylicytował pałatkę za 45 zł (którą natychmiast odkupiła od niego Magda). Śmiechu szarpnął się na nóż ofiarowany przez Kędziora za 250 zł.

W czasie licytacji pamiątkowego zdjęcia z ubiegłorocznego roku (przygotowanego przeze mnie) dochodziło do gorszących sytuacji, gdy przelicytowywali się wzajemnie małżonkowie. Państwo Rybińscy doszli ostatecznie do porozumienia sami z sobą i stali się właścicielami ramki za 55 zł.


Można było też zdobyć jeden z trzech pamiątkowych kubków ośrodka Nemo, ufundowanych przez gospodarzy. Poszły kolejno za 30 zł (Wertepiusz), 25 zł (Michał) i 50 zł (Antoś).

Sporo emocji wzbudziła oferowana przez Gałąza lornetka, bo ofiarodawca nie dawał gwarancji, że będzie można podglądać kąpiącą się Balcerkową. Killer uwierzył na słowo i po zaciętej walce wylicytował szkiełka za jedyne 200 zł.

Oferowaną przez ani zdolnego, ani młodego, ani artystę płytę „Horacje Peregrynację” wygrał Killer za 150 zł.


W rewanżu wylicytowałem za 55 zł radziecki toporek podarowany przez Bółę (następnego ranka jego właścicielem został Wertepiusz).


Z oferowaną przez Wróblów torbą na zakupy i lżejsza o 65 zł wyjechała ze zlotu Magda. Plecak z epoki wygrał Pyciu (35 zł).


Największe emocje wzbudziła licytacja voucheru na pobyt w ośrodku Nemo, ofiarowany oczywiście przez gospodarzy. Cena wywoławcza 100 zł, a potem było prawdziwe szaleństwo:
150 zł Robas
200 zł Bóła
275 zł Robas
280 zł Bóła
315 zł Robas
330 zł Gałąz
365 zł Robas
380 zł Gałąz
400 zł Robas
430 zł Gałąz
450 zł Robas
470 zł Gałąz
500 zł Robas


Kolejną atrakcją wieczoru był konkurs grillowy.


Prawdziwie multikulturowa kuchnia:
- skrzydełka
- kefta z sosem z mango
- jabłka
- kaszanka
- kiszka ziemniaczana
- trąba słonia (powinna być nagroda za nazwę)

- szaszłyki
- karbinadle

- boczek w śliwce/śliwka w boczku
- chlebek czosnkowy



Wyniki:
3. miejsce – szaszłyki państwa Plewików oraz chlebek czosnkowy państwa Bielkuńskich
2. miejsce – boczek w śliwce/śliwka w boczku państwa Rogowskich
1. miejsce – kefta z rewelacyjnym sosem z mango Gosi Śmieszek


Nagroda za pierwsze miejsce? 50 proc. zniżki na przyszłoroczny zlot!

Dzięki uprzejmości Gosi, zamieszczamy zwycięski przepis:


Policytowali, pojedli? Można pośpiewać! Na to nigdy nie jest za późno...


Można zaśpiewać prawie nową piosenkę. Po pierwsze jej pierwsza wersja tekstu pochodzi z 1988 roku, a po drugie jej premiera z melodią i zmienionym tekstem miała miejsce w grudniu 2015 roku. Uwaga, uczymy się utworu „Nasze mzimu II”:


e C e a7
Usta milczą, dusza śpiewa
e C D e
Wędrujemy – naprzód, lewa!
e C e a7
Pośród cierpień i wśród bólu
e C h e
Wędrowanie – to nasz guru
G D a7 e
Gdyby użyć pseudonimu
G D e
Wędrowanie – nasze mzimu
G D a7 e
Gdyby użyć pseudonimu
G D e
Wędrowanie... Dobre mzimu!

e C e a7
Dała przykład nasza szkapa
e C D e
Wędrujemy na czworakach
e C e a7
Bo kondycja dzisiaj marna
e C h e
Wędrowanie – taka karma
G D a7 e
Pójść na trasę w luźnych spodniach
G D e
To jest kara, a gdzie zbrodnia?
G D a7 e
Pójść na trasę w luźnych spodniach
G D e
To jest kara... albo zbrodnia

e C e a7
Usta milczą, dusza śpiewa
e C D e
Wędrujemy wokół drzewa
e C e a7
Miast iść prosto i przed siebie
e C h e
Wędrowanie – to nasz rebe
G D a7 e
Gdyby użyć tu przezwiska
G D e
Wędrowanie – boża iskra
G D a7 e
Gdyby użyć tu przezwiska
G D e
Wędrowanie... Boska iskra!

e C e a7
Poszły sobie w las ogary
e C D e
Wędrujemy – młody, stary
e C e a7
Bąble większe od plecaka
e C h e
Wędrowanie – dola taka
G D a7 e
Z tyłu błąka się przygoda
G D e
Nie dogoni, wielka szkoda
G D a7 e
Z tyłu błąka się przygoda
G D e
Nie dogoni... Życia szkoda!
(autor: Robert Zienkiewicz, współpraca Cypek)
Reszel, 19.04.1988
Olsztyn, 21-25.11.2015 (we współpracy z Cypkiem)

Ochrypły już tej nocy nic nie zaśpiewałem, ostatnią piosenkę około godziny drugiej wykonał dla pięciu najbardziej wytrwałych uczestników Pyciu i... poszedł spać. No to my też...



Sobota zaczęła się, zgodnie z planem, dramatycznym śniadaniem. Pikantne szczegóły? Proszę bardzo! Niektórym łza w oku się zakręciła na wspomnienie konserwy turystycznej, tuszonki, pasztetu mazowieckiego, paprykarza szczecińskiego czy otwieranej po środku dworca w Korszach ogromnym bagnetem śmierdzącej konserwy rybnej... Z tego wszystkiego gospodyni wynalazła dla nas m.in. paprykarz szczeciński i mielonkę. Od razu poczuliśmy się młodsi...


Poczuliśmy się na tyle młodo, że znów można było zanurzyć się w długie Polaków rozmowy na tematy ważne, głupie i takie sobie. Siedząc na rozleniwiającym tarasie poruszyliśmy m.in. takie kwestie, jak obowiązek noszenia odblasków, wyższość (lub niższość) polskich filmów nad niepolskimi, patriotyzm gospodarczy...


Dość tego gadania! Tradycyjna wymiana koszulek! Bitwa na gołe klaty! Gałąz nie może rozerwać opakowania z różową zawartością...


Sami zobaczcie!


Po kolorowej bitwie wróciliśmy drogą wodną do Kulki...


...gdzie czekały schabowe.


Podziękowania!

Wróblom, czyli gospodarzom Nemo za sympatyczną atmosferę i świetną domową kuchnię!


Andrzejowi i Wojtkowi za udostępnienie ośrodka Kulka oraz wszystkim tamtejszym instruktorom, którzy dosłownie stawali na głowie, by zabawa była szalona i bezpieczna zarazem!


Jackowi za niskie dźwięki oraz za pomoc w przygotowaniu piątkowego koncertu „Fa w Kulce”!


Wszystkim uczestnikom za zaangażowanie i niekwękanie! Czuwaj!


I widzimy się 22-24.09.2017 na Wielkim Zlocie Hufca ZHP „Rodło” w Perkozie! Szczegóły już wkrótce...